agnieszka.com.pl • dużo pieniędzy w krótkim czasie...
Strona 1 z 2

dużo pieniędzy w krótkim czasie...

: 03 lut 2006, 16:27
autor: milenka112
wszystko jest w temacie...
pewnie napiszecie, że trzeba pracować...no tak, ale wypłata dopiero za miesiąc jak nie później, a czasu mało <pijak>

: 03 lut 2006, 19:20
autor: ksiezycowka
Gdybym znała taki sposób mie uwłaczajacy kobiecie to bym sama wykorzystała.

: 03 lut 2006, 19:44
autor: Andrew
Pieniadz robi pieniadz ! nie ma inaczej , nie w kapitalizmie !

: 03 lut 2006, 19:48
autor: unlucky_sink
milenka112 pisze:wszystko jest w temacie...
pewnie napiszecie, że trzeba pracować...no tak, ale wypłata dopiero za miesiąc jak nie później, a czasu mało


podobny temat już był. Poszukaj

: 03 lut 2006, 21:56
autor: Mijka
popsprzedawaj cos na allegro :P swego czasu duzo kasy wyciagalam z tego, nic nic robiac :)

: 03 lut 2006, 22:14
autor: Kemot
A co takiego sprzedawałaś :)? Seśli można wiedzieć.
Ja nie mam zyłki do interesów. Może troszkę pograj na GPW? :)

: 03 lut 2006, 22:24
autor: Mijka
heh jasne ze mozna ;) damskie ciuszki :)

: 03 lut 2006, 22:24
autor: Koko
popsprzedawaj cos na allegro

taa.. i powynoś troszkę książek z domu do antykwariatu.

Szybki, łatwy pieniądz. A jaki szlachetny.


Milenka, jeśli naprawdę potrzebujesz, nie możesz tych pieniędzy po prostu pożyczyć?
Oddasz, kiedy będziesz mogła. Iii zaciśniesz pasa :)

: 03 lut 2006, 22:29
autor: Imperator
Też czekam na wypłatę. Nawet na browara nie mam. :(

: 03 lut 2006, 22:39
autor: Koko
Imperator pisze:Też czekam na wypłatę. Nawet na browara nie mam

A tam. Ty ją przynajmniej dostaniesz <hahaha>

Cieszę się, że wyznaję zasadę "przezorny zawsze ubezpieczony" <diabel>
Bo mam teraz z czego żyć, nie pod kreską :D

: 03 lut 2006, 22:40
autor: Mijka
Koko pisze:taa.. i powynoś troszkę książek z domu do antykwariatu.

Szybki, łatwy pieniądz. A jaki szlachetny.


nie chodzilo mi o sprzedawanie rzeczy wyniesionych z domu /a jak juz cos to tych zbednych/ wiec ta ironia w tym miejscu jest naprawde niepotrzebna :/

: 03 lut 2006, 22:42
autor: Koko
Mia pisze:nie chodzilo mi o sprzedawanie rzeczy wyniesionych z domu /a jak juz cos to tych zbednych/ wiec ta ironia w tym miejscu jest naprawde niepotrzebna

Nie odniosłam się personalnie :)
Zatem nie powinnaś się czuć urażona. Bynajmniej nie taki był mój "zamiar". O ile jakikolwiek był :)

: 03 lut 2006, 22:47
autor: Imperator
Koko pisze:A tam. Ty ją przynajmniej dostaniesz


Coś Ty. Mama mi nie da. <hahaha>

Koko pisze:Cieszę się, że wyznaję zasadę "przezorny zawsze ubezpieczony" .diabel.
Bo mam teraz z czego żyć, nie pod kreską


Ja nie muszę wyznawać tak ściśle jeszcze tej zasady. Ale jak będzie trzeba (w sensie - będę na swoim) to pasowałoby mieć jakąś REZERWĘ. Bo zapożyczać się nie lubię. Różne wypadki chodzą. Wypłata się spóźni i co... zonk? :)

Mia pisze:nie chodzilo mi o sprzedawanie rzeczy wyniesionych z domu /a jak juz cos to tych zbednych/ wiec ta ironia w tym miejscu jest naprawde niepotrzebna

Ja bym to podpiął pod "możliwy dalszy rozwój sytuacji". Nie denerwuj się. :) Jeśli te ciuszki Ci zbywały, no to czemu je kisić w szafie? :)

Może coś opchnę ja? :D
Gumiaki mam w szafie <hahaha>

: 03 lut 2006, 22:54
autor: mrt
Chyba żadnej książki w życiu nie sprzedałam. A jak miałam oddać, to mi się płakać chciało. Nawet pożyczyć komuś mi żal - taka jestem żyła :( A teraz mama mnie straszy, że jak swoich książek od niej nie zabiorę, to już ona z nimi zrobi porządek, bo na co komu pięć wydań "Pana Tadusza", w tym dwa rozsypujące się. Swoją drogą zauważyliście, że w każdym domu jest kilka wydań "Pana Tadeusza"? Ciekawe, dlaczego akurat to...

: 03 lut 2006, 22:55
autor: Mijka
Koko pisze:Nie odniosłam się personalnie :)
Zatem nie powinnaś się czuć urażona.

ok

Imperator pisze:Jeśli te ciuszki Ci zbywały, no to czemu je kisić w szafie? :)


heh no ale to nie do konca tak bylo :P ja kupowalam ciuchy powiedzmy ze hurtowo i sprzedawalam z marza ;)

ale ciuchy z szafy tez czasem sprzedaje, np. jak cos jest za male, albo juz mi sie nie podoba. Generalnie jestem pedantka i strasznie dbam o ubrania :)

Ja pozycza tez nie lubie, no ale w ostatecznosci...

: 03 lut 2006, 23:02
autor: złotooka kotka
mrt pisze:Swoją drogą zauważyliście, że w każdym domu jest kilka wydań "Pana Tadeusza"? Ciekawe, dlaczego akurat to...

Boze moj?! A niby czemu? U mnie w tej chwili nie ma zadnego. Ksiazek jest od huhu! ale "Pana Tadzia", niet. Albo mam inny dom, albo to nie jest zadna zasada :>

: 03 lut 2006, 23:07
autor: mrt
złotooka kotka pisze:Boze moj?! A niby czemu? U mnie w tej chwili nie ma zadnego. Ksiazek jest od huhu! ale "Pana Tadzia", niet. Albo mam inny dom, albo to nie jest zadna zasada

To znaczy, że faktycznie nie zasada. Albo po prostu już nie obowiązuje :) Koko, ile u Ciebie wydań? Albo Charlie?

: 03 lut 2006, 23:08
autor: Mijka
mrt pisze:hyba żadnej książki w życiu nie sprzedałam. A jak miałam oddać, to mi się płakać chciało.


wlasnie tez tak mam, dlatego poczulam sie urazona ;)

: 03 lut 2006, 23:10
autor: mrt
Mia, jak mnie cytujesz, to nie cytuj "hyba", tylko "chyba", bo głupawo wygląda :D ;)

: 03 lut 2006, 23:12
autor: Koko
Imperator pisze:Coś Ty. Mama mi nie da.

<diabel> Wie co robi, oj wie :D
Ona będzie miała na browarka, nie Ty ;P

Imperator pisze:Ja bym to podpiął pod "możliwy dalszy rozwój sytuacji".

Bingo.

zlotooka kotka pisze:U mnie w tej chwili nie ma zadnego.

U rodziców .. 3. U siebie 1. "Ukochany" :D A tak kiedyś nienawidzony.
mrt pisze:Ciekawe, dlaczego akurat to...

Bo warto. Po prostu. :)
A dwa, Polacy to dziwny naród, i znam wiele domów, gdzie książka leży na półce, a i owszem, ale.. nieruszona :)

edit: A może i więcej wydań? Sama w pokoju miałam 3. A mama, jako że .. filolog polski, trzymała jeszcze gdzieś jakiś swój osobny, z dedykacją.

Poza tym, w domach da się również zauważyć, bo już nie piszę, że wszędzie Trylogię.
Ciekawe... (?)

: 03 lut 2006, 23:13
autor: Mijka
mrt pisze:Mia, jak mnie cytujesz, to nie cytuj "hyba", tylko "chyba", bo głupawo wygląda


oj tak sie zaznaczylo no ;) ale wyglada glupawo :P

: 03 lut 2006, 23:19
autor: mrt
Koko pisze:Poza tym, w domach da się również zauważyć, bo już nie piszę, że wszędzie Trylogię.
Ciekawe... (?)

U mnie są dwie w całości + sam "Potop" :D

: 03 lut 2006, 23:20
autor: złotooka kotka
Koko pisze:Bo warto. Po prostu.
A dwa, Polacy to dziwny naród, i znam wiele domów, gdzie książka leży na półce, a i owszem, ale.. nieruszona

W moim nowym domku tez nie planuje. Nie cierpie Mickiewicza. W ogole do mnie nie trafia. Oprocz jednego... Inwokacji. To potrafie wyrecytowac po niezlej popijawie wyrwana ze snu. Kiedys nawet po rosyjsku umialam :D

: 03 lut 2006, 23:21
autor: mrt
Lubić, nie lubić, ale nie mieć "Pana Tadeusza" w domu to tak jakoś... no nie godzi się po prostu i już!

[ Dodano: 2006-02-03, 23:23 ]
A poza tym myślisz, że ja wszystkie książki, które mam, to kocham? Klasykę trzeba mieć po prostu. Zawsze mnie dziwiło, jak ludzie lektury z biblioteki pożyczali.

: 03 lut 2006, 23:25
autor: złotooka kotka
Eee tam nie godzi. :P

Mam wydac kase tylko po to, zeby sobie na polce stal? Taki szpan? :/

Ja wiem, ze metrowym kijem nie tkne nic Adasiowego. Sie juz naczytalam i po prostu stwierdzam: nie moj typ.


Edit:
A mnie zawsze dziwilo kupowanie ksiazek, ktorych sie nie czyta. Po co? Uwielbiam czytac, pochlaniam ksiazki niemal w calosci i kazda wizyta w ksiegarni konczy sie ciezka depresja, "bo tam jest tyle ksiazek ktorych nie moge kupic."
Wole skompletowac sobie biblioteczke pisarzami ktorych cenie, ksiazkami do ktorych lubie wracac, delektowac sie kazdym slowem, a nie czyms co ogol uwaza za klasyke. Kupuje dla siebie, a nie po to zeby reszta swiata uwazala mni za yntelygentke.

: 03 lut 2006, 23:27
autor: Koko
zlotooka kotka pisze:Nie cierpie Mickiewicza

A ja Go lubię. Uważam, że był naćpany kiedy to wszystko pisał. A zwłaszcza "Dziady" czy "Konrada Wallenroda". :D
Których de facto... w domu też kilka.

mrt pisze:U mnie są dwie w całości + sam "Potop"

To u mnie tylko dwie w całości. Chyba :)

: 03 lut 2006, 23:28
autor: mrt
Nie szpan, tylko się wraca do tego. Czasem trzeba coś sprawdzić, czasem przypomnieć, bo się dawno czytało i nie pamięta...

: 03 lut 2006, 23:30
autor: Koko
Mam wydac kase tylko po to, zeby sobie na polce stal? Taki szpan?

Nie szpan. Ale może kiedyś zechcesz po nie jeszcze raz sięgnąć?
To tak samo jak ze "Zbrodnią i karą" czy "Faustem". Inaczej się je odbiera.. z przysłowiowym wiekiem.
Dwa- dzieci :] Przyda i m się.

: 04 lut 2006, 00:06
autor: ksiezycowka
mrt pisze:Swoją drogą zauważyliście, że w każdym domu jest kilka wydań "Pana Tadeusza"? Ciekawe, dlaczego akurat to...

W moim ze dwa moze. Ale conaujmniej trzy "Ludzi bezdomnych" pare Conradów Mickiewiczów i ogóle. U rodziców cały pokój obwieszony półkami z ksiazkami. U mnie jedna dużchna póla ale świecąca pustakami bowiem makulaturowac sie poszła z połowa :] Bo po kiego mi tekturowe ksiazki z czasu jak miałam 3 latka albo iles egzemplarzy jakiś zasad pisowoni polskiej do ktorych nigdy nie zajrzałam? Zoastwilam co lepsze przydatniejsze ciekawsze i uzytecznijsze a wszelki szajs jaki mi ojciec do domu przez lata zwoził poszedłs ie paść. Ale ze dwie pozycje to niepotrzebnie wywaliłam... :/
Koko pisze:Poza tym, w domach da się również zauważyć, bo już nie piszę, że wszędzie Trylogię.

Tyz jest. Ale w co drugim domu biblii nie ma - zawsze jak był antyk w szkole to pęd po babciach wszyscy mieli bo nikt Biblii nie miał a w bibliotece tez nei ma co pytac.
Koko pisze:"Zbrodnią i karą" czy "Faustem"

NI nmam tego. A lektur nie powyrzucałam :D Maja swoja półkę. ;)
Ba nawet moich 15 zeszytów notatek z polskiego nie wyrzuciłam ani ukochanych Stentorowych podreczników... Kocham te maleństwa.
złotooka kotka pisze:Wole skompletowac sobie biblioteczke pisarzami ktorych cenie, ksiazkami do ktorych lubie wracac, delektowac sie kazdym slowem,

Taki mam zamiar. Tylko jak zawczne zarabiac jakos wzglednie...

A swoja droga to moja babcia jak Ciem czyta to sie w grobie przyewraca Złociu.
Ona kochała Mickiewicza!Wszystkie jego działa znała na pamieć, wygrywała jakies ogólnopolskie konkursy Mickiewiczowskie i cały pęk medali jeszcze gdzieś mamy. Innych jaka filolog poslki i wykładowca na UJ tez lubiła, ale jego ubóstwiała.
A ja nawet jednym palcem nie tknęłam "Pana Tadeusza". MOja kolezanka praktycznie z krzesła spadła jak siedziałysmy i sie zastanawiałysmy nad moja praca maturalna [m.in. z tego wlasnie] a ja sie jej pytam. "Ok to ten Soplica umarł?A gdzie?" Nosz wstyd jak nie wiem ale nigdy tkąć nei mogłam. "Litwo ojczyzno moja!..." To wszedzie pacne tez znam całosc ale zeby cos wiecej przeczytać :/

: 04 lut 2006, 10:27
autor: milenka112
niepotrzebne książki sprzadałam,potrzebne też,nawet podręczniki ze szkoły wylądowały w antykwariacie za marne grosze,ciuchy na allegro sprzedane,zapożyczyłam się u wszystkich znajomych-dali ile mogli...nadal za mało.idę do praca (niestety tylko na weekendy, bo w tygodniu szkoła)...niestety zapłata miesiąc po przepracowanym okresie, bo to praca na promocjach...zwała jak nic
chyba zacznę szukać wspólnika do skoku na bank <pijak>