Moją myszke też czasem nachodzi , i pisze poezje :567:
>to ciebie mi w nocy brak
>to twój zapach przechadza sie po moim pokoju
>to twój głos nad ranem słysze
>a potem znów zapadam w pustki ciesze
>nikogo nie ma obok mnie
>nikt mnie nie tuli w noc zimna
>nikt nie przykrywa kocem
>choć cię mam, to jednak nie ma cie koło mnie
>jesteś- ale nie tu gdzie powienieneś być
>szukam cie w snach
>bo tam jesteś, chodz szkoda ze tak krótko
>ze tak szybko zrywam sie z łóżka
>czas sie obudzić
>zapach porannej kawy czujesz go??
>siedzisz obok popijasz ja ze mną
>szkoda, ze to tylko marzenie
>nieralne , samostwarzalne
>siedze i zdaje sobie sprawe
>ze tak naprawde cie nie ma
>wychodze z domu i mówie ci dowidzenia
>po chwili spotrzegam ze tam za dżwiami
>nikogo nie ma, nikt na mnie nie czeka ?
>nikt mi nie odpowie?
>jade autobusem i myśle o tobie
>na twarzy pojawia sie kolejny uśmiech
>wspomnienia minionego dnia
>zanużam sie w nich szybko wstaje , to już tu
>beztrosko wychodze potrącając ludzi w koło
>z obrotu przepraszając wesoło
>znów ten sam szary budynek na ulicy stoi
>znow musze tam iśc , ale co z tego ?
>za niedługo wejde w nowy dzień - połączony z nocą
>znów zakołysze sie wszystko w środku
>zawiruje świat -to inny swiat
>ten do którego tak tesknie
>do którego wracam setki razy za dnia
>to ten gdzie spełniają sie marzenia
>nareszcie mogę wyjśc z tego szarego wiezienia
> ruszyć droga przed siebie
>iść ze świadomościa ze znów zobacze ciebie
>znów sie z tobą spotkam
>uśmiech rozjaśnia całą mą twarz
>widzisz jak promienieje
>jak oczy sie smieją
>jak błyszczą
>nareszcie jeszcze tylko chwila czekania na ciebie
>znów moge patrzeć nieustannie w twe oczy
>ujrzeć uśmiech przeuroczy - błysk w oku
>wtulić sie w ciebie
>mineła chwilka a już mi mówisz ze czas na ciebie
>nie ja nie chce
>dlaczego tak mało czasu moge być w swoich marzeniach
>otwieram drzwi , mówie cześć już jestem
>a tu nic-nikt
>znów zdaje sobie sprawe, ze nikogo nie ma
>siadam na łózku czuje zapach twoich perfum
>przykladam dłonie do twarzy
>znów wracaja wspomnienia
>powoli oczy robią sie coraz bardziej przeźroczyste
>wszystko zaczyna wydawać sie mgliste
>na poduszke splywa łza jedna --potem następna
>i sznur kolorowych w świetle perełek rozbija sie na materiale
>tworząc ciemniejszą plame
>siedze , klade sie
>patrzę w snieżno biały sufit i rozmyslam?
>a może zdyt wiele wymagam?
>moze przesadzam?
>i chce wtulić sie w twoje ramiona
>ale ciebie nie ma --zapomniałam
>nie mozesz być przy mnie
>nie mozesz i tak musi byc
>i klade sie spać, zasypiam
>i znów budze sie
>znów jest wrażenie jakieś pustki tęsknoty
>znów wraca szary dzień
>który rozjaśni znów swiadomośc, ze spotkam cie
> "A"