Kim jestem???

Tu można wypowiadać się na wszystkie inne tematy jakie przyjdą Wam do głowy.
Posty w tym dziale nie są naliczane.

Moderatorzy: ksiezycowka, modTeam

pracocholik
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 391
Rejestracja: 29 lip 2004, 14:14
Skąd: W-Wa - okolice
Płeć:

Kim jestem???

Postautor: pracocholik » 05 paź 2009, 20:42

Zbyt długie siedzenie w domu i brak poważniejszych zajęć skierowały mój umysł na drogę rozważań bardzo różnych spraw. Zadałem sobie wiele pytań, na wiele z nich nie potrafiąc odpowiedzieć...

Oto jedno z nich - na pewno ważne, choćby i dlatego że wiele osób w naszych czasach boryka się z odpowiedzią na podobny problem.

W telegraficznym skrócie - jak nazwać człowieka, który wierzy w Boga, lecz nie w instytucje kościoła?

Wychowałem się w rodzinie katolickiej. Od małego wpajano mi postawy zgodne w duchu z nauką kościoła. Lecz sam kościół jako instytucja był tu trochę jakby na siłę... Chodziliśmy do kościoła, ale raczej nie z potrzeby tylko na pokaz. Przynajmniej dziś tak to widzę. Skończyło się to po mojej pierwszej komunii.
Co mogę powiedzieć o sobie? Tradycja chrześcijańska jest mi bliska. Odrzucam jednak narzuconą interpretację Pisma Świętego, nie utożsamiam się z hierarchią kościelną i jej działaniami. Dlaczego? Choćby dlatego że dostrzegam rażący dysonans między naukami, a działaniami. W swym życiu spotkałem wiele postaw wśród księży katolickich. Miałem tą wątpliwą przyjemność że katechezy nauczali mnie w szkołach księżą. W podstawówce chodziłem na nią z przymusu - a 7 i 8 klasa to ksiądz który niepełnosprawnych czy ludzi chorych psychicznie traktował jak nie ludzi... Gorzej nawet niż zwierzęta odmawiając im jakichkolwiek praw. W szkole średniej (jak to się ładnie nazywa "jednej z lepszych") uczestniczyłem w katechezie z wyboru. Czemu? Bo liczyłem na możliwość konfrontacji moich poglądów z poglądami katechety. W efekcie zakończyłem z oceną niedostateczną w trzeciej klasie :) W swej naiwności chciałem nawet przystąpić do bierzmowania - nie mogłem, gdyż z jednej strony ta przepiękna ocena, a z drugiej niemożność dopasowania godzin powrotu do domu z zajęciami przygotowawczymi w kościele. Dziś nie żałuję...

W moim światopoglądzie rodzina stanowi bardzo ważny element. Nie wiem, czy to kwestia tej tradycji w której zostałem wychowany, czy może bardziej tego że mimo że zawsze była kompletna uważam moją rodzinę za w pewien sposób dysfunkcyjną.

Reasumując - z wyboru chciałbym ślubu kościelnego. Ale poza chrztem do pozostałych sakramentów dzieci bym nie zmuszał. 2, czy po reformie 3 klasa szkoły podstawowej to moim zdaniem zdecydowanie za wcześnie na podjęcie samodzielnej, w pełni świadomej decyzji o chęci przynależności do kościoła.

Miałem też szczęście spotkać księży światłych. Jeden z nich jest bardzo blisko mojej rodziny. Choć nigdy nie ukrywałem przed Nim mojego stosunku do kościoła zawsze jest gotów dyskutować ze mną również na tematy czysto kościelne. Jest badaczem Biblii, często więc dyskutowaliśmy o różnych możliwych interpretacjach Pisma Świętego. Aż dziwie się, że człowiek tak wiekowy (w tym roku skończył 80 lat) nie dość że po dziś dzień zachował powołanie, to jeszcze ma tak nowoczesne spojrzenie na problemy dzisiejszego życia. Co wcale nie stawia Jego postaw w sprzeczności z naukami kościoła!

Nie chcę, by ten temat zamienił się w dyskusje antyklerykałów z tymi, którzy w pełni wierzą. Chciałbym jedynie sprowokować dyskusję, która zapewne przyda się wielu z nas...

Szybka odpowiedź na postawione na wstępie pytanie - niepraktykujący. Tyle tylko, że to bardzo zła odpowiedź...
(...)
And when you turned to me and smile
You took my breath away
I have never had such a feeling
Such a feeling of complete and utter love
As I do tonight
(...)

Chris de Burgh - Lady in Red
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 05 paź 2009, 20:49

pracocholik pisze:chciałem nawet przystąpić do bierzmowania - nie mogłem, gdyż z jednej strony ta przepiękna ocena, a z drugiej niemożność dopasowania godzin powrotu do domu z zajęciami przygotowawczymi w kościele. Dziś nie żałuję...


pracocholik pisze:Reasumując - z wyboru chciałbym ślubu kościelnego.


Pożałujesz przed ślubem. :D

A co do reszty: nie wiem kim jesteś, ale na pewno nie możesz być katolikiem odrzucając ideę KK, nawet jeśli Ci się wiele rzeczy tam nie podoba. No chyba, że uważasz, iż apostołowie zmanipulowali ewangelię i wymyślili instytucjonalizację nauczania Jezusa, żeby jakoś interes po jego śmierci dalej ciągnąć (są i takie interpretacje)... No cóż, jesteś chyba koniec końców jaka odmianą chrześcijanina. ;)
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
FrankFarmer

Postautor: FrankFarmer » 05 paź 2009, 21:09

pracocholik pisze:Bo liczyłem na możliwość konfrontacji moich poglądów z poglądami katechety. W efekcie zakończyłem z oceną niedostateczną w trzeciej klasie

<hahaha> .. .. .. <browar> .. .. .. <pijak>

Kim jesteś? W tej chwili agnostykiem. Stoisz na rozdrożu.
Przed tobą takie drogi: albo napotkasz księżulka który cię przekona z twych wątpliwości i wessie z powrotem do kk, albo pójdziesz w swoją stronę i zrezygnujesz z części obecnych planów: śłub koscielny, chrzest.
Ostatnio zmieniony 05 paź 2009, 21:17 przez FrankFarmer, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 05 paź 2009, 21:27

pracocholik pisze:jak nazwać człowieka, który wierzy w Boga, lecz nie w instytucje kościoła


FrankFarmer pisze:W tej chwili agnostykiem.


Znasz definicję agnostycyzmu? :> ...Bliżej mu już do gnostycyzmu właśnie. :D
Ostatnio zmieniony 05 paź 2009, 21:29 przez PFC, łącznie zmieniany 1 raz.
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
pracocholik
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 391
Rejestracja: 29 lip 2004, 14:14
Skąd: W-Wa - okolice
Płeć:

Postautor: pracocholik » 05 paź 2009, 21:58

PFC pisze:
pracocholik pisze:chciałem nawet przystąpić do bierzmowania - nie mogłem, gdyż z jednej strony ta przepiękna ocena, a z drugiej niemożność dopasowania godzin powrotu do domu z zajęciami przygotowawczymi w kościele. Dziś nie żałuję...


pracocholik pisze:Reasumując - z wyboru chciałbym ślubu kościelnego.


Pożałujesz przed ślubem. :D

Po trosze zmuszasz mnie do postawienia kolejnego pytania - ale na razie nie chcę tego robić. Tajemnicą poliszynela dawno już przestało być, że można to "bezproblemowo" załatwić. Tyle że nie potrafię określić czy chcę... Na razie mam czas do namysłu, bo jedyna kobieta z którą jestem gotów związać się na całe życie w tej chwili "jest poza moim zasięgiem". Nie oznacza to ani że nie wezmę ślubu z nią, ani że nie wezmę go wcale. Dziś po prostu nie jestem jeszcze gotów na inny związek. Czy są szanse bym powrócił do poprzedniego? Nie wiem... nie jestem pewien nawet czy chciałbym. To rozważania na oddzielny post - nie wykluczam, że taki się pojawi - z wielu powodów, choćby i dlatego by rozruszać trochę to forum ;)

PFC pisze:A co do reszty: nie wiem kim jesteś, ale na pewno nie możesz być katolikiem odrzucając ideę KK, nawet jeśli Ci się wiele rzeczy tam nie podoba. No chyba, że uważasz, iż apostołowie zmanipulowali ewangelię i wymyślili instytucjonalizację nauczania Jezusa, żeby jakoś interes po jego śmierci dalej ciągnąć (są i takie interpretacje)... No cóż, jesteś chyba koniec końców jaka odmianą chrześcijanina. ;)


No właśnie. Nie jestem katolikiem bo odrzucam instytucje kościoła. Kategoria niepraktykujący katolik dla mnie w ogóle jest przynajmniej dziwna.

FrankFarmer pisze:
pracocholik pisze:Bo liczyłem na możliwość konfrontacji moich poglądów z poglądami katechety. W efekcie zakończyłem z oceną niedostateczną w trzeciej klasie

<hahaha> .. .. .. <browar> .. .. .. <pijak>


Może i dziś mogę się śmiać z mojej naiwności. Ale nie o to tutaj chodzi. Wydaje mi się jednak, że dla własnego dobra kościół powinien zadbać by katechezy nauczali ludzie do tego właściwie przygotowani. To chyba naturalne, że na pewnym etapie rozwoju u człowieka pojawiają się pytania, czy własne interpretacje... A nie zbyt naturalnym wydaje mi się "równanie go za to z ziemią". Właściwie to coraz mocniej skłaniam się ku wprowadzeniu do szkół jakiejś formy religioznastwa, etyki zamiast konkretnej katechezy. Katolikowi nie zaszkodzi, niewierzącemu lub wyznawcy innej wiary też nie, a pomóc może wszystkim!

FrankFarmer pisze:Kim jesteś? W tej chwili agnostykiem. Stoisz na rozdrożu.
Przed tobą takie drogi: albo napotkasz księżulka który cię przekona z twych wątpliwości i wessie z powrotem do kk, albo pójdziesz w swoją stronę i zrezygnujesz z części obecnych planów: śłub koscielny, chrzest.

Czy ja wiem, czy określenie agnostyk tutaj pasuje? Ja nie zastanawiam się nad istnieniem, czy możliwością udowodnienia istnienia Boga. Neguję jedynie instytucje kościoła. Jeśli zaś chodzi o to co może się ze mną stać - patrząc na to jak (nie)zmienia się kościół katolicki, to marne szanse żebym dał się wessać z powrotem. Choć nie wydaje mi się to dziś prawdopodobne, raczej zrezygnowałbym właśnie z owego ślubu i chrztu.
(...)

And when you turned to me and smile

You took my breath away

I have never had such a feeling

Such a feeling of complete and utter love

As I do tonight

(...)



Chris de Burgh - Lady in Red
FrankFarmer

Postautor: FrankFarmer » 05 paź 2009, 22:33

Stoję przy swoim. Jesteś człowiekiem wątpiącym. Agnostyk.

pracocholik pisze:Katolikowi nie zaszkodzi

Zaszkodzi. Po to "równa się z ziemią" właśnie.

Skoro już czujesz że nie dasz się wessać z powrotem, to pewnie tak będzie. Potrzebujesz wiedzy, która przekona cię do orzucenia planów o ślubie i chrzeście.
Brak wiedzy powoduje wahania.

Btw. czy warto ci pchać się w coś co na naszych oczach dobiega końca? [:D]
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 05 paź 2009, 22:38

FrankFarmer pisze:Btw. czy warto ci pchać się w coś co na naszych oczach dobiega końca? [:D]


Niekoniecznie. :D Polska jest zacofana mentalnie o jakieś 50 lat... Gdy u nas nastąpi sekularyzacja, na zachodzie będzie się być może odbywać odrodzenie religii. ;)
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
pracocholik
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 391
Rejestracja: 29 lip 2004, 14:14
Skąd: W-Wa - okolice
Płeć:

Postautor: pracocholik » 05 paź 2009, 22:41

Moim zdaniem komuś kto naprawdę wierzy, to że nauczy się go na czym polegają inne różnice zaszkodzić nie powinno. "Zaszkodzić" może komuś, kto gdzieś bardzo głęboko, nawet nieświadomie wątpi, albo wierzy na pokaz. Ale moim zdaniem nie zaszkodzi, tylko pomoże.

By życie w naszych czasach było lepsze, trzeba ludziom otworzyć oczy. To chyba jedyna droga, która w obliczu "realnej groźby zalania Europy przez islam" pozwoli na normalne życie ludzi. Celowo napisałem w cudzysłowiu - dla mnie to nie groźba, raczej po prostu normalna konsekwencja tego co dzieje się na świecie. I moim zdaniem nie jest to nic negatywnego, o ile wszyscy podejdą do tego mądrze, bez fanatyzmów. Dlaczego tak uważam? Bo to pozwoli na czerpanie z większego zasobu kulturalnego dając impuls do rozwoju nas jako ludzi.

A jeśli pisząc o pchaniu się do czegoś co się kończy miałeś na myśli kościół katolicki - to chyba jeszcze wiele lat upłynie... Dziesiątek? Setek??? Bo mimo tego że coraz słabsza i mimo braku widocznych znaków chęci zmiany swojej sytuacji w sposób który rzeczywiście ma szanse ową poprawę zrealizować jest to instytucja nader silna. Jeśli natomiast miałeś na myśli mój związek... pozostawmy to na inny topic, który nadejdzie pewnie z czasem.
(...)

And when you turned to me and smile

You took my breath away

I have never had such a feeling

Such a feeling of complete and utter love

As I do tonight

(...)



Chris de Burgh - Lady in Red
FrankFarmer

Postautor: FrankFarmer » 05 paź 2009, 22:42

Wkrótce ostatni papież - Peter Kodwo Appiah , Piotr II.
Potem Watykan zostanie zniszczony i zapomnimy szczęśliwie o systemie zwanym jeszcze katolicyzm.
Mam tylko nadzieję, że nie zacznąmi mówić, że allah jest tym jedynym...
Awatar użytkownika
Zaq
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 217
Rejestracja: 07 lis 2006, 22:42
Skąd: stamtąd
Płeć:

Postautor: Zaq » 05 paź 2009, 22:46

Kim jesteś? Jeżeli chodzi o stosunek do kościoła i religii, to myślę, że jesteś przedstawicielem najliczniejszej grupy: wierzysz w boga chrześcijańskiego, ale buntujesz się przeciw obłudzie kościoła. Nie wykonujesz regularnie katolickich rytuałów, ale nie zamierzasz całkowicie zrywać kontaktu z KK skoro planujesz ślub i chrzest dzieci w tej właśnie religii. Krótko mówiąc religijnie jesteś typowym młodym Polakiem. Ale wątpię abyś czuł się całkowicie komfortowo w obecnej sytuacji.

FrankFarmer pisze:Stoję przy swoim. Jesteś człowiekiem wątpiącym. Agnostyk.
Widzę, że nie znasz właściwego znaczenia słowa "agnostyk".
Ostatnio zmieniony 05 paź 2009, 23:45 przez Zaq, łącznie zmieniany 1 raz.
"Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto! Cóż to była za wspaniała podróż!"
pracocholik
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 391
Rejestracja: 29 lip 2004, 14:14
Skąd: W-Wa - okolice
Płeć:

Postautor: pracocholik » 05 paź 2009, 22:51

Rozumiem, że chcąc znaleźć prawidłowe określenie możemy spierać się czy jakieś miano tutaj pasuje. Nie chciałbym jednak zmienić tego tematu w spór o znaczenie słów z terminologii religioznawczej.

Osobiście to czy Watykan będzie, czy nie jest mi neutralne. Nie przywiązuje do tego wagi. Bardziej skupiałbym się na roli kościoła w życiu ludzi tu w Polsce, ale to są rozważania na osobny temat.

Szkoda, że tak niewiele osób bierze udział w tej dyskusji :(
(...)

And when you turned to me and smile

You took my breath away

I have never had such a feeling

Such a feeling of complete and utter love

As I do tonight

(...)



Chris de Burgh - Lady in Red
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 05 paź 2009, 23:36

pracocholik pisze:Szkoda, że tak niewiele osób bierze udział w tej dyskusji :(


Wprowadź wątek seksualny (koniecznie z domieszką perwersji albo chociaż jakiegoś lekkie zboczenia), a top ożyje w cudowny sposób. <lol> Akurat KK daje duże możliwości, by iść w tym kierunku. ;)
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
pracocholik
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 391
Rejestracja: 29 lip 2004, 14:14
Skąd: W-Wa - okolice
Płeć:

Postautor: pracocholik » 06 paź 2009, 00:02

Wiem co masz na myśli. Jednak nie o to mi chodzi. Chciałbym skupić uwagę użytkowników na pewnych sprawach, które wbrew temu co niektórym się wydaje stanowią mniejszy, lub większy problem dla coraz większej liczby ludzi - przynajmniej inteligentnych ludzi...

Mam wiele różnych dylematów i jeśli tylko na forum będzie atmosfera sprzyjająca szukaniu odpowiedzi na różne pytania będę je stawiał i aktywnie uczestniczył w wymianie poglądów.

Bo nawet jeśli ktoś nie czuje, by to był jego problem - nic nie stoi na przeszkodzie by swoje zdanie wyraził. Dla mnie istotne jest jedynie, by zachować kulturę dyskusji. Nie o to by ktokolwiek cenzurował czyjekolwiek przemyślenia w temacie.
(...)

And when you turned to me and smile

You took my breath away

I have never had such a feeling

Such a feeling of complete and utter love

As I do tonight

(...)



Chris de Burgh - Lady in Red
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7685
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 06 paź 2009, 00:10

pracocholik pisze:W szkole średniej (jak to się ładnie nazywa "jednej z lepszych") uczestniczyłem w katechezie z wyboru. Czemu? Bo liczyłem na możliwość konfrontacji moich poglądów z poglądami katechety. W efekcie zakończyłem z oceną niedostateczną w trzeciej klasie
No wiesz... to ja w liceum mialem nawet 3 z religii. A zeszytu nie prowadzilem. Z czego sie dalo mialem 1 (kartkowki (tak - to mozliwe na religii), zadania domowe itd. Na religii gralem w statki, pilkarzyki itd. Przy kazdej okazji wytykalem ksiedzu ze za pieniadze mozna nawet psa ochrzcic. Mialem kompletny zlew na ten przedmiot. Coz - i tak nie wliczal sie do sredniej. Ale 3 jest :P Jak widac 1, 1, 1 ,1 daje 3 :D
pracocholik pisze:W swej naiwności chciałem nawet przystąpić do bierzmowania - nie mogłem, gdyż z jednej strony ta przepiękna ocena, a z drugiej niemożność dopasowania godzin powrotu do domu z zajęciami przygotowawczymi w kościele. Dziś nie żałuję..
Kupisz w pakiecie razem z naukami przedmalzenskimi. Przynajmniej ja mam taki zamiar bo tez nie mam biezmowania :P Wezme pakiet.


Ja otwarcie mowie o sobie ze nie jestem katolikiem. Nie uznaje kosciola katolickieg zatem coz - mowi sie trudno. Wierze w Boga wiec z cala pewnoscia jestem chrzescijaninem. Tyle ze nie naleze do "gangu bialego".
Co do ksiezy to znam duzo opowiesci o nich. Z 1 reki. Jak to ksiadz poszedl na policje ze go okradli z portfela. Nie mial dokumentow a ze nie wierzyli u ze ksiadz to pojechali na plebanie. A tam 2 innych ksiezy nawalonych z panienkami ktore ostatecznie musialy byc barzo niezadowolone z powodu nieotrzymania zaplaty.

Mam w rodzinie ludzi ktorzy bardzo sa w swojego proboszcza zapatrzeni. Jaki to on wspanialy, jak sie cudownie go slucha. To nie dla mnie. Ja nie jestem konformista.
A jesli chodzi o slub to idealnym rozwiazaniem dla mnie (ale chyba niestety niemozliwym) jest slub koscielny bez cywilnego. Slub jest? Jest. A zasilek dla samotnie wychowujacej matki... coz :D
pracocholik
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 391
Rejestracja: 29 lip 2004, 14:14
Skąd: W-Wa - okolice
Płeć:

Postautor: pracocholik » 06 paź 2009, 00:15

No to żeby dodać pikanterii tematowi "subpytanie": Dlaczego my nie katolicy chcemy jednak ślubu kościelnego???
(...)

And when you turned to me and smile

You took my breath away

I have never had such a feeling

Such a feeling of complete and utter love

As I do tonight

(...)



Chris de Burgh - Lady in Red
Awatar użytkownika
Zaq
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 217
Rejestracja: 07 lis 2006, 22:42
Skąd: stamtąd
Płeć:

Postautor: Zaq » 06 paź 2009, 00:27

pracocholik pisze:Dlaczego my nie katolicy chcemy jednak ślubu kościelnego???
Myślę, że w przytłaczającej większości przypadków chodzi o presję otoczenia. Większości Polaków (głównie po czterdziestce) po prostu nie mieści się we łbie jak to można wziąć ślub niekościelny. I to przez nich często wymiękają nawet zdeklarowani ateiści i idą przed ołtarz lub chrzczą bachora. Bo co ludzie powiedzą!

Ja jeżeli kiedykolwiek dorosnę do stałego związku (tzn. dłuższego niż 3-4 lata) chciałbym wziąć ślub humanistyczny. Na przekór całej mojej moherowej rodzinie i ogólnie otoczeniu.
"Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto! Cóż to była za wspaniała podróż!"
Awatar użytkownika
lollirot
Weteran
Weteran
Posty: 3294
Rejestracja: 02 maja 2005, 00:52
Skąd: ...
Płeć:

Postautor: lollirot » 06 paź 2009, 00:43

Zaq pisze:chciałbym wziąć ślub humanistyczny

Ale oprócz cywilnego, czy konsekwencje prawne Ci latają?
pan nie jest moim pasterzem
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
pracocholik
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 391
Rejestracja: 29 lip 2004, 14:14
Skąd: W-Wa - okolice
Płeć:

Postautor: pracocholik » 06 paź 2009, 00:47

@Zaq:

Pewnie masz rację. Ale ja nie jestem konformistą! Czemu więc chodzi mi po głowie ślub kościelny? Z powodów "tradycyjnych"... Nie chcę odbierać (o ile będzie miała taką ochotę rzecz jasna!) swojej lepszej połowie sukni z welonem, całej tej ceremonii. Bo to co myślą sobie o mnie ludzie, to jak dla mnie ich sprawa. Wiem, że czasem trudne wcielać w życie taką postawę, ale warto chociaż próbować.

A odnośnie tych 40-latków. Po pierwsze krzywdzisz światłą część społeczeństwa w wieku lat ponad 40tu. To nie kwestia wieku, lecz przekonań. Lecz nie tak dawno wspólne życie "na kocią łapę" też było nie do pomyślenia. Na szczęście dziś przemiany społeczne zachodzą szybciej niż przed laty. Choć nie zawsze są to zmiany in plus...

lollirot pisze:
Zaq pisze:chciałbym wziąć ślub humanistyczny

Ale oprócz cywilnego, czy konsekwencje prawne Ci latają?


Tak szczerze mówiąc, to miałem zadać też pytanie o przyczyny/sens ślubu w ogóle.
Tyle że kierunek tego pytania trochę zboczył, więc możemy zastanowić się nad tym i tutaj.
Ja osobiście chcę ślubu by stworzyć rodzinę. Jasne - ślub częściej psuje niż naprawia, od małżeństwa do prawdziwej rodziny droga daleka. Ale dla mnie naprawdę ważne są przynajmniej pewne aspekty tradycji.
Ostatnio zmieniony 06 paź 2009, 00:50 przez pracocholik, łącznie zmieniany 2 razy.
(...)

And when you turned to me and smile

You took my breath away

I have never had such a feeling

Such a feeling of complete and utter love

As I do tonight

(...)



Chris de Burgh - Lady in Red
Awatar użytkownika
Zaq
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 217
Rejestracja: 07 lis 2006, 22:42
Skąd: stamtąd
Płeć:

Postautor: Zaq » 06 paź 2009, 00:49

lollirot pisze:
Zaq pisze:chciałbym wziąć ślub humanistyczny

Ale oprócz cywilnego, czy konsekwencje prawne Ci latają?
Jestem przeciwnikiem legalizacji związku, ale z przyczyn życiowo-praktycznych, a nie religijnych.

pracocholik pisze:A odnośnie tych 40-latków. Po pierwsze krzywdzisz światłą część społeczeństwa w wieku lat ponad 40tu.
Ejże, napisałem "większośći".

pracocholik pisze:Ja osobiście chcę ślubu by stworzyć rodzinę.
Rodzinę można mieć i bez ślubu. Tyle, że mało która kobieta zdecyduje się na dzieci bez legalizacji związku.
Ostatnio zmieniony 06 paź 2009, 00:55 przez Zaq, łącznie zmieniany 1 raz.
"Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto! Cóż to była za wspaniała podróż!"
pracocholik
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 391
Rejestracja: 29 lip 2004, 14:14
Skąd: W-Wa - okolice
Płeć:

Postautor: pracocholik » 06 paź 2009, 00:51

A możesz poza najprostszą (komplikacje jego zakończenia) wymienić przyczyny dlaczego jesteś przeciwnikiem formalizowania związków?

EDIT: polska mowa trudna mowa... musiałem poprawić styl, żeby zachować sens wypowiedzi.
Ostatnio zmieniony 06 paź 2009, 00:51 przez pracocholik, łącznie zmieniany 1 raz.
(...)

And when you turned to me and smile

You took my breath away

I have never had such a feeling

Such a feeling of complete and utter love

As I do tonight

(...)



Chris de Burgh - Lady in Red
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7685
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 06 paź 2009, 00:51

Zaq pisze:ślub humanistyczny
Napisz o nim cos wiecej.
Awatar użytkownika
lollirot
Weteran
Weteran
Posty: 3294
Rejestracja: 02 maja 2005, 00:52
Skąd: ...
Płeć:

Postautor: lollirot » 06 paź 2009, 00:59

pracocholik pisze:Tak szczerze mówiąc, to miałem zadać też pytanie o przyczyny/sens ślubu w ogóle.

Jest pełniej - po prostu :)
Mimo że upierałam się, że to nic nie zmienia, jeśli się aspekt duchowy ślubu kościelnego wykluczy [wykluczam], jeśli się mieszka, żyje razem - ja czuję różnicę. Mąż chyba nawet bardziej :) Nie wiem, czy potrafię racjonalnie wyjaśnić, na czym ona polega.
Ostatnio zmieniony 06 paź 2009, 00:59 przez lollirot, łącznie zmieniany 1 raz.
pan nie jest moim pasterzem
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
Awatar użytkownika
Zaq
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 217
Rejestracja: 07 lis 2006, 22:42
Skąd: stamtąd
Płeć:

Postautor: Zaq » 06 paź 2009, 01:01

Maverick pisze:
Zaq pisze:ślub humanistyczny
Napisz o nim cos wiecej.
Jest to ceremonia alternatywna to kościelnej, przeznaczona głównie dla tych co nie chcą aby ich związek miał coś wspólnego z jakąś religią. Na razie jest to tylko symboliczne gdyż nie powoduje skutków prawnych. W Polsce jest to jeszcze coś świeżego i niszowego (pierwszy taki ślub miał miejsce ze 2 lata temu). http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5614
"Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto! Cóż to była za wspaniała podróż!"
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7685
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 06 paź 2009, 01:02

Poczytalem o humanistycznym. Nie odpowiada mi :) Jednak aspekt duchowy jest dla mnie wazny. Humanistyczny stoi dla mnie zbyt blisko satanizmu. Nawet wylaczajac kosciol aspekt duchowy nie tylko w zwiazku ale i w zyciu jest dla mnie wazny.
pracocholik
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 391
Rejestracja: 29 lip 2004, 14:14
Skąd: W-Wa - okolice
Płeć:

Postautor: pracocholik » 06 paź 2009, 01:02

lollirot pisze:
pracocholik pisze:Tak szczerze mówiąc, to miałem zadać też pytanie o przyczyny/sens ślubu w ogóle.

Jest pełniej - po prostu :)
Mimo że upierałam się, że to nic nie zmienia, jeśli się aspekt duchowy ślubu kościelnego wykluczy [wykluczam], jeśli się mieszka, żyje razem - ja czuję różnicę. Mąż chyba nawet bardziej :) Nie wiem, czy potrafię racjonalnie wyjaśnić, na czym ona polega.


No właśnie... Jest czasem coś czego chcemy, potrzebujemy choć nie potrafimy tego wyrazić. Dla mnie też jeśli związek ma szanse być związkiem na całe życie ślub go na pewno nie zepsuje. Doda tylko takie "coś jeszcze". Dlatego właśnie myślę o ślubie kościelnym. Bo dla mnie doda kolejne "coś jeszcze"... Ale jeśli moja wybranka nie będzie go chciała, nie będę nic robił na siłę.

EDIT: dodałem cytat, bo w międzyczasie powstały 2 odpowiedzi...
Ostatnio zmieniony 06 paź 2009, 01:09 przez pracocholik, łącznie zmieniany 2 razy.
(...)

And when you turned to me and smile

You took my breath away

I have never had such a feeling

Such a feeling of complete and utter love

As I do tonight

(...)



Chris de Burgh - Lady in Red
Awatar użytkownika
Zaq
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 217
Rejestracja: 07 lis 2006, 22:42
Skąd: stamtąd
Płeć:

Postautor: Zaq » 06 paź 2009, 01:06

Maverick pisze: Humanistyczny stoi dla mnie zbyt blisko satanizmu.
Równie blisko stoi do satanizmu, katolicyzmu jak i każdej innej religii. Stoi poza wszystkimi religiami/kultami/wierzeniami etc.

A jaki ślub Tobie pasuje?
"Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto! Cóż to była za wspaniała podróż!"
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7685
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 06 paź 2009, 01:15

Zaq pisze:Równie blisko stoi do satanizmu, katolicyzmu jak i każdej innej religii. Stoi poza wszystkimi religiami/kultami/wierzeniami etc.
Satanizm to nie religia. Z moich doswiadczen z satanizmem pamietam iz koncentruje sie on wlasnie na czlowieku. Jak to Al Pacino powiedzial w Adwokacie Diabla - Szatan jest najwiekszym humanista. (czy jakos tak)
Na racjonaliscie o nim przeczytalem, zobaczylem ze glownie pisza tam o humanizmie (w koncu skads ta nazwa musi byc). Tak mi sie to ogolnie skojarzylo. Za duzo w tym slubie profanum, a za malo sacrum. Bledem jest myslenie iz aby cos nie mialo zwiazku z religia nie moze w tym byc sacrum. W koncu samo usilne dazenie do wyaliminowania sacrum i koncentracji na profanum samo w sobie jest potwiedzeniem istnienia religii... Ot paradoks.
Zaq pisze:A jaki ślub Tobie pasuje?
O po prostu chrzescijanskich nie slyszalem. Wiec sila rzeczy bedzie musial byc koscielny.
Awatar użytkownika
Zaq
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 217
Rejestracja: 07 lis 2006, 22:42
Skąd: stamtąd
Płeć:

Postautor: Zaq » 06 paź 2009, 01:20

Maverick pisze:Za duzo w tym slubie profanum, a za malo sacrum.
I o to chodzi! Ja nie wierzę w siły nadprzyrodzone więc sacrum może dla mnie nie istnieć.
"Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto! Cóż to była za wspaniała podróż!"
pracocholik
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 391
Rejestracja: 29 lip 2004, 14:14
Skąd: W-Wa - okolice
Płeć:

Postautor: pracocholik » 06 paź 2009, 01:20

Maverick pisze:Bledem jest myslenie iz aby cos nie mialo zwiazku z religia nie moze w tym byc sacrum. W koncu samo usilne dazenie do wyaliminowania sacrum i koncentracji na profanum samo w sobie jest potwiedzeniem istnienia religii... Ot paradoks.

Oczywiście że w czymś niereligijnym może być sacrum. Tyle że to wokół czego to sacrum powstanie czyni po trosze profanum. Nie rozumiem dlaczego natomiast koncentrację na profanum kosztem eliminowanie sacrum nazywasz potwierdzeniem istnienia religii.

Maverick pisze:
Zaq pisze:A jaki ślub Tobie pasuje?
O po prostu chrzescijanskich nie slyszalem. Wiec sila rzeczy bedzie musial byc koscielny.

Kościelny... Ale czy koniecznie rzymskokatolicki?
(...)

And when you turned to me and smile

You took my breath away

I have never had such a feeling

Such a feeling of complete and utter love

As I do tonight

(...)



Chris de Burgh - Lady in Red
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 06 paź 2009, 11:49

pracocholik pisze:W telegraficznym skrócie - jak nazwać człowieka, który wierzy w Boga, lecz nie w instytucje kościoła?

Nie znam sie na nazewnictwie, ja nazwałabym go człowiekiem wierzacym, nie religijnym, ale wierzącym. By wierzyc nie potrzebne sa kościoły, ba nawet religie sa zbedne. Kazdy ma prawo do własnej wieary i własnego wyobrazenia boga


pracocholik pisze:Reasumując - z wyboru chciałbym ślubu kościelnego.

Tylko po co ??


pracocholik pisze:2, czy po reformie 3 klasa szkoły podstawowej to moim zdaniem zdecydowanie za wcześnie na podjęcie samodzielnej, w pełni świadomej decyzji o chęci przynależności do kościoła.

Wtedy to juz dzieciak ma pozamiatane, na chrzcie go wpisali już


pracocholik pisze:Pożałujesz przed ślubem. :D

Niekoniecznie. wystarczy, ze wybranka będzie po bierzmowaniu. On może brać slub jako niekatolik


FrankFarmer pisze:Kim jesteś? W tej chwili agnostykiem

Raczej nie.
Zaq pisze:Ale wątpię abyś czuł się całkowicie komfortowo w obecnej sytuacji.

Tez watpie. Ja bym nie była z tym szcześliwa, czułabym sie jak hipokrytka


Kupisz w pakiecie razem z naukami przedmalzenskimi. Przynajmniej ja mam taki zamiar bo tez nie mam biezmowania :P Wezme pakiet.

a weźcie mnie nie osłabiajcie. bierzecie slub jako niewierzący z osoba wierzaca i po sprawie. Same nauki wyjda taniej

Maverick pisze:Wierze w Boga wiec z cala pewnoscia jestem chrzescijaninem.

Ci od islamu tez w boga wierza, a chrześcijaninem takiego nie nazwiesz :D


pracocholik pisze:Dlaczego my nie katolicy chcemy jednak ślubu kościelnego???

- bo jest ładny
- bo to taka tradycja
- bo rodzina naciska
- bo nasz partner/partnerka nalezy do KK
- bo biała suknie, masa kwiatów i stary kościół to marzenie z dzieciństwa


Ja jeżeli kiedykolwiek dorosnę do stałego związku (tzn. dłuższego niż 3-4 lata) chciałbym wziąć ślub humanistyczny

Ja taki mam zamiar wziąć. I cywilny. A jak znajdę jeszcze jakiś ciekawy który jakos bedzie mi bliski to tez wezmę.


lollirot pisze:Jest pełniej - po prostu :)
Mimo że upierałam się, że to nic nie zmienia, jeśli się aspekt duchowy ślubu kościelnego wykluczy [wykluczam], jeśli się mieszka, żyje razem - ja czuję różnicę. Mąż chyba nawet bardziej :) Nie wiem, czy potrafię racjonalnie wyjaśnić, na czym ona polega.

Napiszesz cos więcej o tym ??
Może byc tu lub w temacie o slubach, jakis chyba był.

Wróć do „Wszystkie inne tematy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1368 gości