Postautor: fish » 22 lis 2004, 11:25
Kilka lat temu, wiedziony moja wieczna ciekawoscia poznania
wszytkiego, co tylko mozliwe, w pawilonach na Marszalkowskiej zafundowalem
sobie w seks shopie pokaz "szalonej milosci na zywo".... Usiadlem w
pomieszczeniu za kotara... Po chwili weszla, nawet niezla dziewczyna w
fajnej bieliznie i zaczela udawac, ze robi striptiz, bo ile czasu
mozna z siebie zdejmowac dwa sznurki, nawet wliczajac w to proby
przeciecia sie wlasnymi majtkami na pol?...
Gdzies po 5 minutach tych wygibasow, nagle, bez ostrzezenia
walnela sie na wykladzine wprost u mych stop... Wystrzelila w gore
wyprostowanymi nogami i zastygla tak w bezruchu, trzymajac nogi w ksztalcie
litery, ktorej, jak to mawial general Jaruzelski, nie ma w polskim
alfabecie... No i tak sobie oboje milczymy, ja siedze, a ona lezy
przede mna.... Muzyka, czyli jakies Ace of Basse sie skonczyla...
cisza... Popatrzylem sie troche, ale ile mozna sie
gapic w jedno miejsce, jak szpak w cipe?... Ta lezy, widze,
ze jej nogi
cierpna od tego trzymania w gorze... W koncu nie wytrzymala i
ryknela na cala bude:
- Rysiek, censored! Chodz juz, bo klient zaczyna sie nudzic!... Z za
kotary doszedl mnie skrzekliwy meski glos -"Juz, censored ide, tylko sie
odleje!"... Artystka, patrzac mi w oczy miedzy swoimi udami,
przepraszajaco wyszeptala
- Pan sie nie denerwuje, zaraz bedziemy kontynuowac szol....
Zapalilem sobie, a i artystke na jej zyczenie
poczestowalem... Palimy, ona, juz dla wygody oparla piety o podloge,
ja sobie siedze, pale i uwazam, zeby popiol jej na lono nie spadl...
Zza przepierzenia, niby kocim ruchem, wsunal sie men... Wzrostu stolka
barowego, blady niczym slonina, mimo, ze byl to srodek lata... Poza
tradycyjnym PSM na nadgarstku, jakimis runicznymi znakami na
lopatkach, mial jeszcze wytatuowany na brzuchu napis "Tylko dla pan!",
ze strzalka niknaca w jego kapielowkach w bialo-niebieskie prazki... Zaczal
plasac w tym pomieszczeniu, o wymiarach 2x2 metry...
Musial przeskakiwac przez lezaca na ziemi artystke, opierac sie
rekoma o sciany pawilonu, robil wymachy nog w gore i na boki... Nawet
probowal dlonmi czynic przed swoja pryszczata buzia podobne gesty, jak
Travolta w Pulp Fiction, chcac byc jak on seksowny i tajemniczy... Cos
mi tu nie pasowalo... I nagle do tego samego wniosku doszla i artystka
lezaca na ziemi, znow z zawodowo rozlozonymi w gore szeroko nogami...
Znudzonym glosem odezwala sie:
- Rysiek, a moze bys tak censored, muzyke wlaczyl?"...
Rysiek zastygl na moment...
- Jaka pan sobie muze zyczy?"
- Pusccie jakas poscielowe..."
- E, takich tutaj nie mamy!" - odrzekl Rysiek, podrapal sie
przez kapielowki w jajko i polecial na zaplecze... Cos zacharczlo,
zasukalo i po chwili znow polecialy rytmy "Ace....". Rysiek wpadl
z powrotem, ale juz nie chcialo mu sie Nurejewa
odstawiac, tylko lupnal na kolana z hukiem, jak Oleksy w
Czestochowie, nosem wprost w srom znudzonej z lekka artystki i zaczal ja
gwaltownie lizac... Lize, lize....chyba z piec minut tak to trwalo,
gdy odchylil glowe w moim kierunku i zapytal:
- "Wystarczy?"...
- "Jej sie pan spytaj!"
- " Gosciu, my tu censored, jestesmy w robocie, Gosce jest
wszystko jedno!"...
Goska widocznie byla tego samego zdania, bo wypchnela go
spomiedzy swoich ud i bezceremonialnie jednym szarpnieciem sciagnela mu te
pasiaste kapielowki do kolan... Rychu postanowil zupelnie sie z nich
wyswobodzic i wstajac z kleczek, zaczal skakac na jednej nodze, by
pozwolic gaciom swobodnie opasc... Byl pelen Wersal, bo gdy malo nie
wyrznal na ryj, zaplatujac sie we wlasne majtki i musial sie oprzec na
moim ramieniu, ze dwa razy goraco mnie za to przepraszal... No i
stanal taki zupelnie goluski, z kuska wielkosci lanej
kluski... Przykry to byl widok, ale dzielna artystka,
zupelnie nie zrazona, uklekla, oparla czolo o napis "Tylko dla pan" i
lapczywie chwycila w usta to, co udalo jej sie uchwycic, czyli
niewiele... Zaczela cmokac, siorbac i wydawac inne odglosy majace
pozorowac, ze cos ssie, a nie goraczkowa probuje utrzymac toto w
ustach... Rysiek zaczal odstawiac ruchy kopulacyjne, ruszajac chuda
dupina do przodu i do tylu.... Wpil paluchy w burze blond
wlosow i zaczal posapywac... Gdy juz prawie mnie przekonal, ze to co wpycha w
usta partnerki, siega jej pewnie do konca przelyku, oderwal gwaltownie
jej glowe od swojego podbrzusza i jednym sprawnym ruchem odwrocil ja
do siebie tylem, popchnal w plecy i zmusil by przyjela pozycje
bohaterskiej rzymskiej Wilczycy... Wszystko byloby w porzadku, gdyby
naprzeciwko kuszaco wypietych damskich posladkow
sterczalo cos, co mogloby sterczec.... A to nawet berlinki,
czy nawet morlinki nie przypominalo...ot, taki sobie frankfurterek...
Facet dzielnie chwycil artystke za biodra, polozyl jej na brzegu
posladkow to "monstrum" i zwrocil sie do mnie z pytaniem:
- "Mam ja walic w cipe, czy chce pan zobaczyc anala?"...
Tu juz nie wytrzymalem i ryknalem smiechem, pytajac:
- "Czym, synu, czym!"...
Na to, nie wytrzymala i artystka, wstajac z kolan i trzymajac
sie ze smiechu za brzuch, powiedziala:
- "Rychu, daj spokoj, znow trzeba bedzie gosciowi kase
zwrocic!"...
A Rychu na to :
- "A bo to, censored. przyjdzie taki okularnik, papierosa kopci,
gapi sie jak na jakims pokazie, zamiast uczciwie konia walic!"
"Ludzie twierdzą, że Ziemia jest okrągła. Ale jak nie chcesz,

ale nie musisz im wierzyć." - Forrest Gump