Kiedy człowiek dorasta zaczyna kreować swój własny światopogląd. Chyba każdy z was szukał i nadal szuka konkretnego sensu , zasad, takich które wprowadzą ład w jego życiu. Kiedy człowiek jest młody zna świat głównie z opowieści starszych, mediów i własnych wyobrażeń. Budując swój światopogląd opierając sie na innych. Popieram tutaj P.Minister która twierdzi że tak bardzo sie nie różnimy...
Światopoglądy ludzi młodych wydają mi się bardzo zbliżone. Cechuje je wiara w wyższe zasady panujące w naszym życiu, poświęcenie oraz wszechobceny wyższy cel. Wraz z rozwoje wszystko szarzeje.
Kiedy podążamy dalej, stajemy sie starsi i dojżalsi dostajemy na dzieńdobry kopa w zadek. Ludzie wokoło (wiedzący wszystko lepiej, co należy przyjąć bo przecież jesteśmy niedojżałymi niedorostami) uświadamiają nas że żyliśmy marzeniami jakimiś urojeniami. Wmaiają nam że świat jest zły i trzba sobie w nim dać radę, że ludzie sa z natury zachłanii i nie można im ufać.
Moja pierwsza dziewczyna (starsza o 3 lata) powiedziała mi kiedyś, zobaczymy jak bedziesz myślał ze 3 lata. Nie pamiętam o co dokładnie chodziło. Chyba o to że jestem zbyt
otwarty na ludzi. Choć minęło juz 7 lat wbiło mi sie to w pamięć. W okresie dorastania przchodzi sie od teori do teroi analizuje, przyjmuje lub odrzuca. Pochłania się wiedze jak gąbka.
Przez ten okres zobaczyłem kawałek świata poznałem wielu ludzi i ich mieszane oblicza. Czasem świat zwalał sie na głowe i nie było nikogo kto by pomógł go przyrzymać - przynajmniej na chwilę żeby odpocząć. Ludzie stawali się powoli tym czym mieli się stać. Szarą maśa bez wyrazu która Cie okradnie, zlinczuje, wbije nóż w plecy. I było tak przez jakiś okres. Tak myślałe, wstyd sie przynać ale ludzi przynajmniej ja traktować zaczołem przedmitowo.
Taka przyjęta filozofia niezwykle pomaga w wykreowaniu tej jakże poszukiwanej umiejętności "radzenia sobie w życiu". Praca, dom, samochód. Znajomi zaczęli nam nie patrzeć jak na faceta któremu sie powodzi. Była jednak 2 strona medalu...
Zaczołem zatracać starego siebie, tak jakbym sie rozdwoił. Po pewnym czasie zrozumiałem że jestem zupełnie tym czym nigdy nie chciałem być. Źle mi z tym było, wlasciwie coraz gorzej. Cała sprzeczność tej matamorfozy polegała na tym że tak naprawde to nie ja stworzyłem siebie. To świat mnie stworzył. Poczułem sie jak jakieś narzędzie. Przysłowiowy trybik który niby to posiada własne zdanie i zasady - wmówione jednak wcześniej przez ludzi których zasady jak sie okazuje nie warto było przyjąć.
Typowa polska mentalność kreowana w głowach młodych ludzi powodująca, że ludzie są wobec siebie tak niechętni i wulgarni. A przcież można inaczej. Wędrówki po krajach zobrazowały mi to w 100%.
Przykład: Mam 2 prace. W jedne z nich ludzie sa wobec siebie po prostu wulgarni, obrzucają sie wyzwiskami, oskarżaja o co sie da, śmieją sie z siebie. W 2 pracy jesteśmy jak rodzina, pomagamy sobie. Jednak gdyby wziąść każdego pracownika z osobna z 1 pracy i porozmawiać z nim to wtedy wychodzi wszystko na wierzch. Jak mu źle jak mu niedobrze. Widać w tym pewne zatracenie bo osba taka cały czas mówi tylko o sobie a nie o innych. Nie mówi o tym że ona obraża kogoś, tylko że ją obrażają. Anyway...
Zasady które przyjeli, które zostały im wpojone są złe, nielogiczne i niepotrzebne. Z czasem zrozumiałem że nauki i rady ludzi trzba przefiltrować. Ci którzy uczli mnie 7 lat temu mieli 7 lat mniej i byli ludzmi popełniającymi błedy. Może mówili to pod wpływem emocji lub jakiegoś niepowodznia. Teraz to rozumiem kiedyś nie...
Niestety wielu ludzi ulega i staj sie śmiesznie agresywną jednostką... Niektórzy popadają w różne skrajności.
Podsumowując zasady którymi sie kierowałem jako własciwie dziecko może życia nie ułatwiają ale pozwalają na spokój ducha. Dodając do tego charakter i umiejętnośc powedzenia NIE! tworzy rodzaj osoby która może naprawde wojować świat. Mam nadzieje że mi sie to kiedyś uda.
Nie dajcie sie zwariować brońcie swojego zdania!
Pomiędzy "wartościami młodego człowieka" a rzeczyw
Moderatorzy: ksiezycowka, modTeam
Pomiędzy "wartościami młodego człowieka" a rzeczyw
Gdy w Rycerzu gaśnie duch, trza wykonać sexy ruch!
E...
Z praktycznego punktu widzenia jesteśmy poddawani wpływom innych (później: socjotechnik) praktycznie od urodzenia. Za pośrednictwem wychowania, socjalizacji i socjotechniki - w kolejności chronologicznej. Nie da się jednak zaprzeczyć, że każdy z tych trzech elementów ma też swoje dobre strony. Wychowanie uczy podstaw zachowań, socjalizacja dostosowuje nas do życia w społeczeństwie a socjotechnika chociażby podaje informacje o produkcie. Należy więc być swiadomym ich oddziaływań i starać się wyciągnąć z nich korzyści dla siebie.
Z praktycznego punktu widzenia jesteśmy poddawani wpływom innych (później: socjotechnik) praktycznie od urodzenia. Za pośrednictwem wychowania, socjalizacji i socjotechniki - w kolejności chronologicznej. Nie da się jednak zaprzeczyć, że każdy z tych trzech elementów ma też swoje dobre strony. Wychowanie uczy podstaw zachowań, socjalizacja dostosowuje nas do życia w społeczeństwie a socjotechnika chociażby podaje informacje o produkcie. Należy więc być swiadomym ich oddziaływań i starać się wyciągnąć z nich korzyści dla siebie.
Wróć do „Wszystkie inne tematy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1490 gości

