Rodzice, rodzina i ich podejście...

Czyli tematy dotyczące dzieci już po ich urodzeniu oraz wszelkie związane z rodziną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
Marissa
Weteran
Weteran
Posty: 1864
Rejestracja: 30 maja 2006, 11:46
Skąd: XxX
Płeć:

Postautor: Marissa » 03 wrz 2007, 09:41

krpablo pisze: Mama osobiście jeszcze partnerki nie zna, zna ją tylko z moich opowiadań i widziała ją na fotkach parę razy...

A dlaczego nie zna?
Nie łaska przyprowadzić pannę do domu i zapoznać obie panie z sobą?
Na pewno będzie inaczej jeśli matka wie i zna dziewczynę do której chodzisz, niż do tej której nie zna.
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 03 wrz 2007, 09:54

krpablo pisze:Mama osobiście jeszcze partnerki nie zna, zna ją tylko z moich opowiadań i widziała ją na fotkach parę razy...

i to jest bład.
chociaz nie zawsze. Moi rodzice dosc póxno poznawali moich partnerów, bo wychodziłam z złozenia, że byle kogo to ja przedstawiac nie bede, jak ktos był na tyle wazny to rodzice poznawali.
Jednak skoro ta dziewczyna jest wazna to przedstaw ja rodzicom. Zwłaszcza matce, matki bywaja zazdrosne o inne kobiety koło syneczka sie krecace. Jak zobaczy, że panna to nie zagrozenie, to moze nawet sie zaprzyjaźnia ze soba.
Moja rodzina mojego naezconego uwielbia
zawe
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 94
Rejestracja: 08 mar 2007, 07:53
Skąd: niką
Płeć:

Postautor: zawe » 03 wrz 2007, 12:16

a ja się spytam, i przyznaj się bez bicia, czy nie jesteś "synkiem mamusi"? (nie chodzi mi o maminsynka :P) nie jestes najmłodszy? nie zostaliscie tylko we dwoje?
Może czekać cię ciężka przeprawa...
jesli tak to informuj swoją dziewczynę...o wszystkim!

chyba zdaję sobie sprawę (albo mi się zdaje :) ) co się u Ciebie dzieje, albo o co Ci chodzi, jakby coś napisz na priv :)
toor
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 84
Rejestracja: 26 maja 2007, 19:44
Skąd: Kraków
Płeć:

Postautor: toor » 07 wrz 2007, 12:14

Odkopuję swój własny temat, bo sytuacja stała się znów mało ciekawa...

Otóż wczoraj miała miejsce taka sytuacja, że podczas mojego spotkania z dziewczyną mama nie mogła się do mnie dodzwonić (miałem wyciszony telefon). Jak zobaczyłem na telefonie 7 nieodebranych rozmów to mnie aż wgięło. Oddzwoniłem zaraz potem do mamy z pytaniem o co chodzi, a ona zaczęła mi najeżdżać, że nie ma do mnie zaufania, że mam być o 20 w domu (a działo się to przed 18). Okazało się że nie spodobało się jej też to, że wziąłem sobie więcej kasy ze sobą (na wszelki wypadek, jakby np. kino czy inne rozrywki wypadły). Mówi że nadszarpnąłem jej kredyt zaufania (ale czym do jasnej ch***ry??) i że od dziś zaczyna mnie kontrolować (stan finansów, konta i do tego obowiązkowa "spowiedź" gdzie idę, w jakim celu i o której wrócę)...

Naprawdę zaczynam mieć już tego wszystkiego dość. Najchętniej wyniósłbym się z domu. Mama ma mnie na każde zawołanie, jak coś trzeba zrobić, załatwić, pojechać do hurtowni, kupić coś to zawsze rezygnuję ze wszystkiego i robię to o co mnie prosi. Najgorsze jest to że nie mam do kogo się zwrócić po jakąś pomoc. Przecież to jest nienormalne. Proszę, poradźcie co mam robić dalej bo nie chcę zrobić jakiejś głupoty, a rozmowy nie przynoszą żadnego skutku bo mama twardo obstaje przy swoim...
Awatar użytkownika
Lina
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 319
Rejestracja: 04 paź 2006, 11:50
Skąd: Poznań
Płeć:

Postautor: Lina » 07 wrz 2007, 12:31

krpablo pisze:Okazało się że nie spodobało się jej też to, że wziąłem sobie więcej kasy ze sobą

To były Twoje pieniądze czy jej? Bo jeśli Twoje (nawet jeśli w jakiejś formie kieszonkowego) to nic jej do tego!!!
Przykro mi to mówić i może źle oceniam, ale chyba powinieneś zaczął wreszcie wyznaczać Mamie pewne granice. Jeśli miałeś coś zaplanowanego to nie odwołuj tego. Nie rób wszystkiego o co Cię prosi. Nie oddzwaniaj, gdy dobija się 7 razy. Bądź przy tym spokojny i kulturalny. (przykro mi mamo, nie mogę dziś Ci pomóc bo jestem już umówiony. możemy to zrobić jutro). Nie ma prawa kontrolować twoich finansów, ani fundować Ci spowiedzi. Widać, że nie chcesz jej sprawić przykrości, ale postaraj się zacząć stawiać powoli i spokojnie na swoim. Bo za kilka lat będzie coraz trudniej...
Pod Gwiazdą będę czekać
Zawołam i dostanę odpowiedź
toor
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 84
Rejestracja: 26 maja 2007, 19:44
Skąd: Kraków
Płeć:

Postautor: toor » 07 wrz 2007, 13:08

To była moja kasa, z mamą mamy taki układ że kieszonkowego nie dostaję, ale jak potrzebuję ubranie/buty/kosmetyki/whatever to albo biorę z własnych oszczędności ew. ona mi kupuje.

Zamierzam i tak stawiać na swoim, rozmawiam z dziewczyną o tym, nawet mi ona powiedziała że boi się mojej matki. A nie daj Boże się okaże, że jeszcze mi się związek rozpadnie przez "kochaną" mamę ;).
Awatar użytkownika
Lina
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 319
Rejestracja: 04 paź 2006, 11:50
Skąd: Poznań
Płeć:

Postautor: Lina » 07 wrz 2007, 13:13

Ona prawie na pewno specjalnie tego nie robi. Przeraża ją to, że dorosłeś, masz dziewczynę i własny pomysł na życie. Ale nie ma prawa stosować takich metod. I najlepiej będzie jak w spokojny sposób jej to pokażesz. Musisz być przede wszystkim konsekwentny. Ale bądź też fair wobec niej. Jak obiecałeś, że pomożesz to się nie wykręcaj. Ale nie masz obowiązku być na każde jej zawołanie. Zaczynasz swoje życie, w którym ona będzie miała swoje miejsce. Co nie znaczy, że będzie to miejsce nr 1
Pod Gwiazdą będę czekać

Zawołam i dostanę odpowiedź
Awatar użytkownika
Marissa
Weteran
Weteran
Posty: 1864
Rejestracja: 30 maja 2006, 11:46
Skąd: XxX
Płeć:

Postautor: Marissa » 07 wrz 2007, 13:22

krpablo pisze:Zamierzam i tak stawiać na swoim, rozmawiam z dziewczyną o tym, nawet mi ona powiedziała że boi się mojej matki. A nie daj Boże się okaże, że jeszcze mi się związek rozpadnie przez "kochaną" mamę

A dziewczyna poznała matkę, że takie opinie wystawia? Czy tylko z Twoich relacji wnioskuje?
Daj mamie szansę poznania Twojej dziewczyny. Trochę ją rozumiem. Ukochanego syna zabiera inna kobieta. Matka już nie jest najważniejszą osobą w życiu dziecka, dziecko nie spędza z matką już tyle czasu, a poświęca ten czas z nieznaną kobietą. Czuje się z tym źle i boi się że Ciebie straci.
toor
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 84
Rejestracja: 26 maja 2007, 19:44
Skąd: Kraków
Płeć:

Postautor: toor » 07 wrz 2007, 13:31

Poznała, słyszała co mama do mnie mówiła przez telefon...
Awatar użytkownika
Lina
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 319
Rejestracja: 04 paź 2006, 11:50
Skąd: Poznań
Płeć:

Postautor: Lina » 07 wrz 2007, 13:36

Ale osobiście ich sobie nie przedstawiłeś? Wiadomo, że nie biega się z każdą poznaną panna przed oblicze Mamy <diabel> Ale jesli jest to już cos poważnego, to może warto spróbować. Zresztą mama nie musi lubić twojej dziewczyny. nie ma takiego obowiązku. ma prawo jej nie lubić! tylko nie pozwalaj jej wchodzić z butami w twoje zycia. masz dziewczynę i masz prawo spędzać z nią czas. jesteś też synem i masz obowiązki w domu. nie zawsze będziesz tam mieszkał...i tego Twoja mama boi się w tej chwili. może ma tez wizję jak Twoja dziewczyna zachodzi w ciąże? albo jak sprowadza cię na 'złą drogę" najlepiej zapytać wprost za co jej nie lubi. może to tylko Twoje odczucie?
Pod Gwiazdą będę czekać

Zawołam i dostanę odpowiedź
Awatar użytkownika
guli
Maniak
Maniak
Posty: 546
Rejestracja: 10 cze 2005, 14:44
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: guli » 07 wrz 2007, 13:53

Nie mogę sobie wyobrazić jak to mozliwe, że 20 letni facet nie może podjąć pracy. Jesteś inwalidą, cz co?? na pewno w krakowie jakieś Tesco szuka pracowników, albo coś w tym stylu. Dla chcącego nic trudnego a jak się godzisz na utrzymanie to niestety... musisz przyjąć warunki bo w tej sytuacji sam ich stawiac nie możesz...
Grzeczne dziewczynki idą do nieba

Niegrzeczne na ziemi mają swój raj
toor
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 84
Rejestracja: 26 maja 2007, 19:44
Skąd: Kraków
Płeć:

Postautor: toor » 07 wrz 2007, 15:47

Nie, nie jestem inwalidą, po prostu studiuję na studiach dziennych i nie mogę podjąć stałej pracy ze względu na plan zajęć...
Awatar użytkownika
sophie
Weteran
Weteran
Posty: 2726
Rejestracja: 17 maja 2004, 08:13
Skąd: Vaarsaa
Płeć:

Postautor: sophie » 07 wrz 2007, 15:51

Nawet na dziennych się da. Są wieczory, weekendy :) Ja np uczę popołudniami/wieczorami w szkole językowej :)

Ale guli ma racje, jesteś na utrzymaniu mamy, to musisz niestety się dostosować. Owszem, Twoja mama przegina, ale coś za coś :>
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 07 wrz 2007, 17:06

sophie pisze:Owszem, Twoja mama przegina, ale coś za coś :>

dokładnie, zachowuje sie tak jak by sama nie dojrzała do faktu posiadania dorosłego syna. ale co zrobisz ??
przeciez nie zmusisz jej by zachowywała sie inaczej. Masz w zasadzie dwa wyjscia byc tam i godzic sie na to lub sprzeciwiac, ale to na jedno wychodzi. albo wynieśc sie z domu.
Szczerze gdybym miała takich rodziców jak Ty matke, po po wyniesieniu sie pewnie widzieli by mnie z raz czy dwa do roku
Awatar użytkownika
Koko
Weteran
Weteran
Posty: 1105
Rejestracja: 25 gru 2004, 00:31
Skąd: Małopolska
Płeć:

Postautor: Koko » 07 wrz 2007, 17:10

Znajdz sobie prace dorywcza, na pewno sie uda i jesli tak cierpisz... coz najlepszym jest wyprowadzka. Akademik, albo dzielenie mieszkania ze znajomymi (podobna cena).
Gdzie jest chec i wola, tam...
Jak tam u Ciebie? Tam gdzie wygodnie? Czy tez do przezwyciezenia, bo jest wygodnie. Dlaczego nie wziac spraw we wlasne rece :>
Wiem słowo jak krem
krem na zmarszczki w mojej głowie.
toor
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 84
Rejestracja: 26 maja 2007, 19:44
Skąd: Kraków
Płeć:

Postautor: toor » 07 wrz 2007, 18:53

@Koko:

Z jednej strony przeprowadzka to czadowy pomysł :). Z tym że głupio się przenosić do akademika, jeżeli mieszkam w Krakowie i na pewno by mi miejsca nie przyznali ;). A dorywczo pracowałem w pewnym szwedzkim sklepie meblowym na różnych stanowiskach (jak myślisz skąd ta kasa odłożona, którą chciałem wziąć :)).

@Dzindzer:
Ty masz 200% racji. Na razie będę się starał kryć ile wlezie. Najważniejsze jest to że dziewczyna przyjęła ten fakt do wiadomości, ale wiadomo, że która dziewczyna zechce być z facetem który jest tak kontrolowany mimo woli ;)?? I tu nie chodzi o niską samoocenę, bo tak się składa że znam swoje możliwości, tylko że jak tu się towarzysko rozwijać?
Ostatnio zmieniony 07 wrz 2007, 18:55 przez toor, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
joj_sport87
Maniak
Maniak
Posty: 514
Rejestracja: 03 sie 2006, 23:30
Skąd: Zamość
Płeć:

Postautor: joj_sport87 » 07 wrz 2007, 18:54

Mona pisze:Żyjąc z ludźmi w jednym mieszkaniu, a tym bardziej z rodzicami, trzeba liczyć się z nimi

dlatego najlepiej jest byc niezaleznym... wiec krpablo czas zaczac myslec o niezaleznosci w jakis sposob :) chociaz wydaje mi sie, ze Twoja mamusia nie bedzie zadowolona z Twojej niezaleznosci nawet jak... bedziesz mial trzydziestke na karku...
Luminary - Amsterdam \o/

-----> Nakarm glodne dzieci <-----

==> Nakarm glodnego wampira <==
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 08 wrz 2007, 17:23

krpablo pisze:Mama ma mnie na każde zawołanie, jak coś trzeba zrobić, załatwić, pojechać do hurtowni, kupić coś to zawsze rezygnuję ze wszystkiego i robię to o co mnie prosi.
Tylko po jaka cholere?
Lina pisze:Nie oddzwaniaj, gdy dobija się 7 razy.
No le moglo sie cos stac np. Dobrze ze oddzonil. Ale racja. Granice wszystkiego musza byc. Ja sobie takich telefonow, kontroli moich finansow, "spowiedzi", bycia na kazde zawolanie nie wyobrazam u siebie. :|
krpablo pisze:A nie daj Boże się okaże, że jeszcze mi się związek rozpadnie przez "kochaną" mamę ;) .
Coz to prawdopodobne jest :)
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 08 wrz 2007, 20:53

krpablo pisze:jak myślisz skąd ta kasa odłożona, którą chciałem wziąć :)

Może odkładałeś tą kasę na jakiś szczytny cel, o czym powiedziałeś Mamie i teraz stąd Jej troska o stan Twoich finansów, hmm? :)
moon pisze:bycia na kazde zawolanie nie wyobrazam u siebie. :|

Myślę, że to nie chodzi wcale o bycie na każde zawołanie i Autor wyolbrzymił, ale o zajmowanie się obowiązkami domowymi, które są wspólne dla wszystkich członków rodziny. Kogo rodzic ma prosić o pomoc, sąsiadów? <pijak>
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"

Joe Cocker
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 08 wrz 2007, 21:15

Mona pisze:Kogo rodzic ma prosić o pomoc, sąsiadów?
Nie no Mona ;) Ja wiem, ze dziecko powinno pomagac itd itd i sie z tym zgadzam. Jednak czasem i w tym wzgledzie czasem rodzice przesadzaja. Znam takie przypadki kiedy rodzice wymagali od dziecka zeby rzucilo wszystko co robi bo ten potrzebuje tu juz zaraz czegos, co tak naprawde moglo np godzine poczekac. Przeciez od dzieciaka nie mozna wymagac zeby np ylatywal w trakcie seansu kinowego bo mamie np zlew sie zapchal.
Awatar użytkownika
anika
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 167
Rejestracja: 22 paź 2006, 12:29
Skąd: Kraków
Płeć:

Postautor: anika » 08 wrz 2007, 21:23

krpablo, myślę, że najlepszym rozwiązaniem będzie, jeśli swoją dziewczynę przedstawisz mamie.
Twoja mama Cię ogranicza, bo jak się domyslam tylko Ty jej w tej chwili zostałeś (wspominał;eś, że nie masz ojca, a domyslam się, że starszy brat już się usamodzielnił) i boi się, że i Ty ją zostawisz i będzie sama. Boi się, że pierwsyzm takim etapem będzie posiadanie dziewczyny i już nie będzie miała Cię na swoje prośby.
Myślę, że w tym przypadku najlepszym rozwiązaniem będzie spokojna rozmowa z mamą i tak jak już wpsominałam przedstawienie jej swojej dziewczyny. Tak aby mogła poznać z kim jej syn się zadaje.

A jesli chodzi o studia dzienne i pracę, to w tej chwili jets bardzo łatwo te dwie sprawy pogodzić. Bardzo wielu pracodawców daje możliwość dostosowania godzin pracy do zajęć.
"Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz.
Dzisiaj mnie pragniesz, jutro się wstydzisz"
toor
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 84
Rejestracja: 26 maja 2007, 19:44
Skąd: Kraków
Płeć:

Postautor: toor » 08 wrz 2007, 22:02

@anika: Ja mam młodszego brata :) (ma 11 lat i chodzi do 5 klasy), sam nie może jeszcze wielu rzeczy zrobić. Dlatego mama potrzebuje ode mnie czasem pomocy. Mogłem zostać źle zrozumiany, ale oczywiście do tej pory pomagałem jak potrzebowała.

[OT mode] A ciągnąc temat studiów dziennych: owszem, da się to zrobić, ale przy planie zajęć, gdzie zajęcia zaczynasz o 9.00 a kończysz o 19 i wygląda to tak, że zajęcia masz 9-12.00, 12.30-14.30 i 16.30-19.00 (bo ja tak miałem) to gdzie tu miejsce na pracę? Żeby nie było że "nie chce mi się" - składałem wiele podań o pracę, część pracodawców w ogóle nie odpowiadała, w pewnej sieci sklepów RTV/AGD na literkę S pan rekrutujący gdy usłyszał słowa "studia dzienne" to podziękował za rozmowę... Więc znowu takie to proste nie jest. [/OT mode]
Grace

Postautor: Grace » 08 wrz 2007, 23:01

Udzielanie korepetycji to dochodowy interes, zwłaszcza w okienkach :)
Moim zdaniem kiepska relacja mamy z synem wynika z braku kontaktu, szczerych rozmów. Trzeba nad tym popracować.
Awatar użytkownika
Animal
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 218
Rejestracja: 01 lip 2007, 19:58
Skąd: z miasta
Płeć:

Postautor: Animal » 08 wrz 2007, 23:59

Gosia... pisze:Udzielanie korepetycji to dochodowy interes, zwłaszcza w okienkach :)
Moim zdaniem kiepska relacja mamy z synem wynika z braku kontaktu, szczerych rozmów. Trzeba nad tym popracować.


Prawdo podobnie Twoja Mama nawet se chyba sprawy nie zdaje że Ci niszczy czas.
A co do studiów dziennych i pracy to przesadzasz i to bardzo. Słabo się starasz, co z tego że masz zajęcia rozstrzelone po całym dniu :? Poprzekładaj sobie tak zajęcia byś chodził z innymi grupami i tak sobie zrobisz z dwa dni wolne lub trzy. Do tego dochodzi sobota i niedziela więc prawie cały tydzień możesz pracować <pejcz> A na wykłady nie trzeba chodzić <cisza>
Cokolwiek potrafisz lub myślisz, że potrafisz, rozpocznij to. Odwaga ma w sobie geniusz, potęgę i magię.
Awatar użytkownika
anika
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 167
Rejestracja: 22 paź 2006, 12:29
Skąd: Kraków
Płeć:

Postautor: anika » 09 wrz 2007, 15:18

krpablo pisze: A ciągnąc temat studiów dziennych: owszem, da się to zrobić, ale przy planie zajęć, gdzie zajęcia zaczynasz o 9.00 a kończysz o 19 i wygląda to tak, że zajęcia masz 9-12.00, 12.30-14.30 i 16.30-19.00 (bo ja tak miałem) to gdzie tu miejsce na pracę? Żeby nie było że "nie chce mi się" - składałem wiele podań o pracę, część pracodawców w ogóle nie odpowiadała, w pewnej sieci sklepów RTV/AGD na literkę S pan rekrutujący gdy usłyszał słowa "studia dzienne" to podziękował za rozmowę... Więc znowu takie to proste nie jest.

Ale nie w kazdy dzień tak masz tak samo zajęcia. A poza tym na większości uczelni jest co najmniej 1 (jak i nie 2 lub 3) dni w tygodniu wolny + dochodzą weekendy. Sama mieszkam w Krakowie i widzę, jak jest z pracą. W miejscu, gdzie obecnie pracuję, na szkoleniu na 20 osób okazało sie, ze zaocznie studiowały 2. Na poczatku wakacji owszem bylo cięzko z praca, a teraz jest już tak, że nagle oddzoaniają w odpowiedzi na cv wysłane w maju czy w czerwcu i nikogo nie zraża, to że studiuję dziennie. Poza tym w kanjpach w Rynku bardziej szukają ludzi z dziennych niż z zaocznych czy wieczorowych, bo interes kończy się wieczorami lub weekendami, kiedy to dyspozycyjni sa głównie studenci dzienni.
"Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz.
Dzisiaj mnie pragniesz, jutro się wstydzisz"
Awatar użytkownika
guli
Maniak
Maniak
Posty: 546
Rejestracja: 10 cze 2005, 14:44
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: guli » 10 wrz 2007, 09:09

krpablo pisze:która dziewczyna zechce być z facetem który jest tak kontrolowany mimo woli ??
Nie chrzań chłopie, że mimi woli, bo taka sytuacja nie powstała z dnia na dzień. Żyłeś w tym układzie lat 20 i chwaliłeś sobie, bo jedzonko pod nos podstawione i skarpetki uprane na czas. jakbyś sie za dziewczyny zabrał kiedy był na to czas to mamusia nie byłaby zdziwiona, że nagle jej synuś, o którym nauczyła się myśleć MÓJ SYNUŚ nagle ma jekiś fochy!!
Nie, żebym na ciebie napadał, ale wkurza mnie, jak dorosły człowiek marze sie jak małolat, bo coś jest nie po jego myśli. Podpowiem Ci jeszcze. Piekarnie dostarczają chleb około czwartej, więc spokojnie zdążysz na wykłady, poza tym są jeszcze studia zaoczne, wieczorowe i eksternistyczne więc nie rób z siebie "pana niemożliwego" bo Twoje życie jest w twoich rękach i nic tego nie zmieni.
Grzeczne dziewczynki idą do nieba



Niegrzeczne na ziemi mają swój raj
Awatar użytkownika
Sir Charles
Weteran
Weteran
Posty: 3146
Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
Skąd: sponad chaosu
Płeć:

Postautor: Sir Charles » 10 wrz 2007, 12:06

Ludzie! Przecież doradzanie Autorowi przejścia na własne utrzymanie TYLKO z powodu nadopiekuńczej matki, to jak sugestia amputowania ręki bo boli <hahaha>

Lina pisze: chyba powinieneś zaczął wreszcie wyznaczać Mamie pewne granice. Jeśli miałeś coś zaplanowanego to nie odwołuj tego. Nie rób wszystkiego o co Cię prosi. Nie oddzwaniaj, gdy dobija się 7 razy. Bądź przy tym spokojny i kulturalny.

Lina pisze:Ona prawie na pewno specjalnie tego nie robi. Przeraża ją to, że dorosłeś, masz dziewczynę i własny pomysł na życie. Ale nie ma prawa stosować takich metod. I najlepiej będzie jak w spokojny sposób jej to pokażesz. Musisz być przede wszystkim konsekwentny. Ale bądź też fair wobec niej. Jak obiecałeś, że pomożesz to się nie wykręcaj. Ale nie masz obowiązku być na każde jej zawołanie. Zaczynasz swoje życie, w którym ona będzie miała swoje miejsce. Co nie znaczy, że będzie to miejsce nr 1

I to jest prawdziwa rada. A nie "pier.dolnij tym, wyprowadź się, pokaż wała, bo [w domyśle] Twoja matka to przypadek beznadziejny".

Lina pisze:Zresztą mama nie musi lubić twojej dziewczyny. nie ma takiego obowiązku. ma prawo jej nie lubić!

Po pierwsze przecież jej nie zna. Po drugie - moja mama mawia "staram się być miła i uprzejma do każdej dziewczyny z którą spędzasz czas, bo przecież każda z nich może zostać moją synową".
soul of a woman was created below
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 10 wrz 2007, 13:20

Ludzie! Przecież doradzanie Autorowi przejścia na własne utrzymanie TYLKO z powodu nadopiekuńczej matki, to jak sugestia amputowania ręki bo boli <hahaha>


a powiedz jakie ma wyjscia
bo moim zdaniem moza labo sie na to godzic, albo negocjowac lub inaczej wpływac na zmiane stanowiska matki albo sie wyprowadzic. a nie zawsze da sie wpłynac na trodzica tak by traktowała człowieka tak jak tego sobie zyczy.
Sir Charles pisze:Po drugie - moja mama mawia "staram się być miła i uprzejma do każdej dziewczyny z którą spędzasz czas, bo przecież każda z nich może zostać moją synową".

to masz bardzo rozsadna mame.
Nie kazdy taka ma. autor chyba takiej nie ma. Pisze chyba, bo po tym co tu pisze sadze, że ona nie jest gotowa na dorastajjacego syna, na syna teoretycznie juz dorosłego. Zreszta autor na te dorosłosc tez gotowy nie jest. Bo co nagle zobaczył, ze mamusia nie taka jak trzeba. autor serwuje mamie takie nowosci jakie ja serwowałam w wieku lat nastu, tylko, że on robi to w owiele mniej efektywny sposób.
Tak wyprowadzka to jest jakies wyjście, nie koniecznie pierwsze które trzeba brac pod uwage, niestety moze sie okazac jedyne.
Awatar użytkownika
Sir Charles
Weteran
Weteran
Posty: 3146
Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
Skąd: sponad chaosu
Płeć:

Postautor: Sir Charles » 10 wrz 2007, 13:27

Dzindzer pisze:a powiedz jakie ma wyjscia

No Lina napisała wsxystko od a do z. :)
soul of a woman was created below
toor
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 84
Rejestracja: 26 maja 2007, 19:44
Skąd: Kraków
Płeć:

Postautor: toor » 10 wrz 2007, 13:52

@Sir Charles, ja to zawsze mówię że swój ze swoim (jeżeli chodzi o miejsce zamieszkania) się dogada ;) <browar> .

Tak jak napisała Dzindzer są 3 rozwiązania:
1. Zgadzać się na taką sytuację jaka jest obecnie.
2. Próbować negocjować i powoli przekonywać do swoich racji.
3. Porzucić dom i przejść na własne utrzymanie.

O ile opcja numer 3 byłaby najlepsza i pewnie najskuteczniejsza, o tyle opcja 2 jest chyba najbardziej rozsądna. Może i czasochłonna, może i mniej skuteczna...
Dzindzer pewnie ma rację, że na dorosłość jeszcze nie jestem gotowy, po prostu rocznikowo w grudniu kończę 21 lat, jeżeli chodzi o dojrzałość to pewnie jestem na etapie 15-16 latka (bo w tym wieku jakoś laski mi nie były w głowie i to bynajmniej nie z powodu rodziny - jakoś inaczej się jeszcze wtedy myślało).
Tak jeszcze wracając do opcji numer 3 - wszystko byłoby oki, tylko że musiałbym wiedzieć, że to właśnie z tą kobietą spędzę resztę życia, a póki co pewności nie ma i nie będzie. Poza tym planuję pewne przedsięwzięcie (własną działalność), które pozwoli mi się lekko "uniezależnić", choć koszty mogą być duże i jest ryzyko że nie wyjdę nawet na zero...

Wróć do „Dziecko, wychowanie, sprawy rodzinne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 17 gości