po jakim czasie bycia razem - seks?

Zagadnienia związane ze sferą fizyczną (cielesną), a także z problemami dotyczącymi tematów współżycia i kontaktów cielesnych. Pozycje seksualne - wymiana doświadczeń.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
Elspeth
Weteran
Weteran
Posty: 1525
Rejestracja: 15 lip 2004, 12:22
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: Elspeth » 08 sie 2006, 15:42

hmm... nie pamiętam... Ale coś około miesiąca niecałego, może dwa tygodnie. Tyle tylko, że wtedy są już to bardzo daleko posunięte "zabawy" <diabel>
Non! Rien de rien... Non ! Je ne regrette rien !
Awatar użytkownika
Imperator
Moderator
Moderator
Posty: 2789
Rejestracja: 22 mar 2004, 13:45
Skąd: znienacka
Płeć:

Postautor: Imperator » 08 sie 2006, 15:44

pani_minister pisze:Na trzeciej randce :D Na drugiej dostał buziaka w policzek


Kurde, no to nieźle mnie poniosło. Ja pierwszego buziaka dałem jej 5 minut po poznaniu się. :/
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Awatar użytkownika
Joasia
Weteran
Weteran
Posty: 998
Rejestracja: 22 sty 2006, 21:17
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Joasia » 08 sie 2006, 16:31

Mówiąc szczerze to zupełnie nie pamiętam... <hmm>
Wiem za to że spaliśmy w jednym łóżku tego samego dnia co zaczęliśmy być razem :P
Obrazek
Awatar użytkownika
Ted Bundy
Weteran
Weteran
Posty: 5219
Rejestracja: 16 wrz 2005, 16:29
Skąd: IV RP
Płeć:

Postautor: Ted Bundy » 08 sie 2006, 20:00

Ted a kiedy do łózka idzie łatwa panienka


to oczywiste, na 1-szym spotkaniu, po poznaniu :D
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow

Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!

http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Awatar użytkownika
ZielonaHerbatka
Bywalec
Bywalec
Posty: 56
Rejestracja: 08 sty 2006, 22:34
Skąd: z miasta
Płeć:

Postautor: ZielonaHerbatka » 08 sie 2006, 20:38

Aha, czyli jak się odda facetowi na drugim to już jest "twierdza"?:D <diabel> <banan>
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 08 sie 2006, 21:39

TedBundy pisze:to oczywiste, na 1-szym spotkaniu, po poznaniu :D

aaa po poznaniu, a jaki 8 godzin po poznaniu
albo na 2 spotkaniu to juz jest spoko ??
zadurzona
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 196
Rejestracja: 11 lip 2006, 15:33
Skąd: planeta Wenus
Płeć:

Postautor: zadurzona » 09 sie 2006, 11:46

hmmm to chyab kwestia do polemizowania... ;) ja oddałąm mu się po przeszło miesiacu a jakoś nie uwarzam sie za łatwa bo z nikim innym tego nie robiłam... :) :P
Awatar użytkownika
a.b1
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 210
Rejestracja: 22 cze 2006, 15:31
Skąd: Kraków
Płeć:

Postautor: a.b1 » 09 sie 2006, 12:19

BŁAGAM LITOŚCI!!!!!
Jakie ma to znaczenie???
Każdy ma swoje granice, które sobie ustala sam. Dla kogoś po roku trzymania za łapkę, może byc dużym skokiem cmok w policzek (Boże uchowaj!!!!!), a dla kogoś innego akcja rozwija się z każdym tygodniem. To może ustalmy, że od czwartego spotaknia juz wszystko można, kobieta nie będzie łatwa, facet jakoś odbębni te trzy spotaknia, coś tam opowiadając o jej oczach ..... i zamknijmy ten temat. <pijaki>
Awatar użytkownika
tank girl
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 483
Rejestracja: 21 gru 2005, 06:47
Skąd: inąd
Płeć:

Postautor: tank girl » 09 sie 2006, 19:01

tank girl pisze:Natomiast jeśli chodzi o sex z tzw. łatwymi panienkami; ciężko spotkac faceta, który miałby coś przeciwko.

Moon pisze:Serio? Ja znam takich calkiem sporo.

Znasz takich całkiem sporo? Nie obraź się, ale Twoja pewność siebie wydaje mi się troszkę naiwna. Oficjalne deklaracje to jedno, a to, co faceci naprawdę robią, kiedy nadarzy się im okazja to zgoła (sic!) co innego.

Moon pisze: [I znam też] takich co odrozniaja jednonocny sex, fajna przygode od zwyklego rżniecia pierwszej lepszej.

Różnica oczywiście jest, ale przyznam, że Twoja definicja przygody na jedną noc wprawia mnie w pewną konsternację. Jak dla mnie, takiej przygodzie bliżej do drugiej z wymienionych przez Ciebie opcji. Było nie było Panienka Na Jedną Noc to określenie silnie pejoratywne i raczej niestosowane w przypadku fascynujących kobiet, które się szanuje i z którymi spało się raz tylko. Swoją drogą, uważasz, że rżnięcie pierwszej lepszej nie może być dla faceta fajną przygodą?

tank girl pisze:Co do tego zaś, że nigdy nie miałaś do czynienia z niemiłymi uwagami na swój własny temat, po przygodzie na jedną noc; skąd ta pewność?

tank girl pisze:Bo wlasnie niektorzy rozrozniac potrafia ;)

Albo tylko udają, a swoje i tak wiedzą :)

tank girl pisze:Jesteś przekonana o tym, że wiesz, co taki gość mówił potem swoim kumplom o Tobie?

Moon pisze:Jestem przkonana ze tacy faceci jakich ja sobie obieralam to ludzie na poziomie. ;) Nie astronomicznei wysokim, ale kurna nie tacy o jakich myslisz zdaje sie.

Nie chodzi mi o zdradzanie pikantnych szczegółów, razem z imieniem kochanki i namiarami na nią, tylko raczej o to, jak facet, któremu się trafiła taka przygoda, odbiera kobietę, z którą niezobowiązująco się przespał. Rozmawiałam na ten temat z wieloma facetami "na poziomie", tzn. inteligentnymi, obytymi i wyrafinowanymi, a przy tym mającymi też powodzenie u pań; wszyscy stwierdzili, że jakkolwiek spontaniczny sex z piękną nieznajomą jest czymś bardzo miłym, to poważnie kobiet, które oddają się im szybko, nie traktują.

kknd pisze:z dziwczynami ktore sie oodaja pierwszego dnia/tygodnia jakos przyszlosci nie wiaze

tank girl pisze:Ano właśnie.

Dzindzer pisze:nie własnie tylko on robi to samo co one.Z czym one jest lepszy, przeciez on w takiej sytuacji tez sie oddaje :>

No niestety to nie zupelnie tak. To co mówisz ma sens oczywiście, ale jest tylko teorią, bo w praktyce wygląda to inaczej. Facet się nie oddaje w takiej sytuacji. Facet kobietę bierze. W swoim pojęciu przynajmniej.

a.b1 pisze:BŁAGAM LITOŚCI!!!!! Jakie ma to znaczenie??? [...] Ustalmy, że od czwartego spotaknia juz wszystko można, kobieta nie będzie łatwa, facet jakoś odbębni te trzy spotaknia, coś tam opowiadając o jej oczach ..... i zamknijmy ten temat.

Nie wydaje Ci się, że jesteśmy tutaj po to, żeby rozmawiać? To bardzo ciekawy, a w dodatku kontrowersyjny temat i przyznam, że z dużym zainteresowaniem go czytam.
Ostatnio zmieniony 09 sie 2006, 21:02 przez tank girl, łącznie zmieniany 1 raz.
I niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda, dla katów, szpiclów, tchórzy... :] (Zbigniew Herbert)
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 09 sie 2006, 21:57

tank girl pisze:Znasz takich całkiem sporo?
Znam i znałam conajmniej kilku.
tank girl pisze:Oficjalne deklaracje to jedno, a to, co faceci naprawdę robią, kiedy nadarzy się im okazja to zgoła (sic!) co innego.
A gdzie ja niby o oficjalnych deklaracjach pisze? :|
tank girl pisze:Swoją drogą, uważasz, że rżnięcie pierwszej lepszej nie może być dla faceta fajną przygodą?
Nie. Co najwyzej poczatkiem syfa jakiegos :] I caly czas chodzi tu o to ze zalezy jakiego. Bo takiego ktory sie rajcuje wyrywaniem dziewczyn w klubach i pitoleniem ich w kiblach np ciezko mi podciagnac pod ta pierwsza opcje. To meska kur.wa a nie facet po prostu.
tank girl pisze:Jak dla mnie, takiej przygodzie bliżej do drugiej z wymienionych przez Ciebie opcji.
Wszystko od ludzi i podejscia zalezy :) Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka :)
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 09 sie 2006, 23:08

tank girl pisze:Facet kobietę bierze. W swoim pojęciu przynajmniej.

pojecie kogos ograniczonego mnie nie interesuje. Nie zadaje sie z takimi hipokrytami i tyle
Awatar użytkownika
tank girl
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 483
Rejestracja: 21 gru 2005, 06:47
Skąd: inąd
Płeć:

Postautor: tank girl » 10 sie 2006, 09:02

tank girl pisze:Znasz takich całkiem sporo?

moon pisze:Znam i znałam conajmniej kilku.

"Co najmniej kilku"? To już nie "całkiem sporo"? :)

tank girl pisze:Oficjalne deklaracje to jedno, a to, co faceci naprawdę robią, kiedy nadarzy się im okazja to zgoła (sic!) co innego.

Moon pisze:A gdzie ja niby o oficjalnych deklaracjach pisze? :|

To co, mam rozumieć, że śledzisz tych facetów 24 h na dobę? A może telepatką jesteś? :)

tank girl pisze:Swoją drogą, uważasz, że rżnięcie pierwszej lepszej nie może być dla faceta fajną przygodą?

Moon pisze:Nie. Co najwyzej poczatkiem syfa jakiegos :]

A tam syfa zaraz. Toż przecież prezerwatywy kupić można dosłownie wszędzie.

Moon pisze:Caly czas chodzi tu o to ze zalezy jakiego. Bo takiego ktory sie rajcuje wyrywaniem dziewczyn w klubach i pitoleniem ich w kiblach np ciezko mi podciagnac pod ta pierwsza opcje. To meska kur.wa a nie facet po prostu.

No jak dla mnie męska kur.wa to pan, który bierze pieniążki za sex. Kogoś, kto wyrywa plastikowe króliczki w klubach i zalicza je w toaletach nazwałabym raczej ruchaczem. Ale zjawisko to nie przyjmuje jedynie skrajnej postaci szybkich numerków w toalecie. Pierwsza lepsza wcale nie musi być głupią panienką z dyskoteki.

tank girl pisze:Jak dla mnie, takiej przygodzie bliżej do drugiej z wymienionych przez Ciebie opcji.

Moon pisze:Wszystko od ludzi i podejscia zalezy :) Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka :)

Zaznaczyłam przecież, że wyrażam własną opinię. Niemniej jednak, Przygoda Na Jedną Noc ma w języku polskim takie a nie inne konotacje. Można przedefiniowywać na własny użytek dowolne pojęcie, ale doprowadzi to tylko do trudności w komunikacji z innymi ludźmi. Wracając do tematu; czym dla Ciebie jest Przygoda Na Jedną Noc?

tank girl pisze:Facet kobietę bierze. W swoim pojęciu przynajmniej.

Dzindzer pisze:pojecie kogos ograniczonego mnie nie interesuje. Nie zadaje sie z takimi hipokrytami i tyle

To nie kwestia ogranicznoności, tylko naszej patriarchalnej kultury :) To raz. A dwa. Nie oczekujesz chyba, że facet odda się kobiecie, z którą uprawia niezobowiązujący sex? Facet owszem może się oddać, ale raczej komuś, kogo kocha, ewentualnie komuś, kto go erotycznie fascynuje.
I niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda, dla katów, szpiclów, tchórzy... :] (Zbigniew Herbert)
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 10 sie 2006, 09:29

tank girl pisze:Nie oczekujesz chyba, że facet odda się kobiecie, z którą uprawia niezobowiązujący sex? Facet owszem może się oddać, ale raczej komuś, kogo kocha, ewentualnie komuś, kto go erotycznie fascynuje.

facet na jedna noc tak samo sie oddaj, czy nie oddaje jak jego kobieta na jedna noc.
Dla mnie oboje robia dokładnie to samo, nie widze w tym róznicy, róznica moze byc w powodach dla których to robia
Awatar użytkownika
tank girl
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 483
Rejestracja: 21 gru 2005, 06:47
Skąd: inąd
Płeć:

Postautor: tank girl » 10 sie 2006, 09:43

Okay, jeśli przez "oddanie się" będziemy rozumieć uprawianie z kimś sexu, to rzeczywiście, różnicy nie ma. W końcu oboje to robią. Ale jak dla mnie ważne jest też tutaj nastawienie psychiczne. Nie bez powodu mówi się o oddaniu "duszą i ciałem" :) No i jeszcze kwestia podejśćia do sprawy. Słyszałaś kiedyś, żeby facet komentował przygode na jedną noc słowami, oddałem się jej? Bo ja spotkałam się raczej textami typu, miałem ją, puknąłem, zaliczyłem.
Ostatnio zmieniony 10 sie 2006, 09:44 przez tank girl, łącznie zmieniany 1 raz.
I niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda, dla katów, szpiclów, tchórzy... :] (Zbigniew Herbert)
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 10 sie 2006, 09:43

tank girl pisze:Nie oczekujesz chyba, facet odda się kobiecie, z którą uprawia niezobowiązujący sex? Facet owszem może się oddać, ale raczej komuś, kogo kocha, ewentualnie komuś, kto go erotycznie fascynuje.

A czy przypadkiem seksu (nawet niezobowiązującego) nie uprawia* się z kimś, kto nas erotycznie fascynuje? :>

Nie wiem dlaczego konotacje językowe zostają tutaj utożsamione z rzeczywistością. Język mamy, jaki mamy, w dużej części przestarzały i nieadekwatny (chodzi właśnie o te wszystkie teksty o "czystości płciowej", "przygodzie na jedną noc", "dawaniu" i "braniu", nie wspominajac o określeniu "panienka" :> ). Tank girl, sama używasz określeń:
tank girl pisze:kobiet, które oddają się im szybko

Dlaczego oddają? Przecież kobiety, które są "przygodą na jedną noc" najczęściej bywają stroną aktywną, one zdecydowanie biorą (mówię o tych, które robią to w pełni świadomie) :> Ale mówimy jak mówimy, od niektórych rzeczy nie da sie uciec. Ja myślę, ze właśnie w takim potocznym odbiorze tego "oddawania się" leży źródło problemu. Kobieta, która daje się zdominować, zdobyć, zwłaszcza po tak krótkiej znajomości, staje się nudna. Nie jest już wyzwaniem. Musi kusić czym innym, niż obietnicą dostępu do ciała - a mało która potrafi to zrobić. Gdy
tank girl pisze:Facet kobietę bierze. W swoim pojęciu przynajmniej

traktuje ją jak miasto, które się poddało. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wyruszyć na podbój kolejnego. Głównym problemem jest nie sam język - ale ta przykra sytuacja, którą on odzwierciedla: że seks jest ostatecznym progiem, pozbyciem sie niezależności, tak jakby wraz z obnażeniem genitaliów wywieszało się białą flagę i wysyłało posłańca z wiadomością: "teraz jestem cała Twoja, bierz i ciesz się". Tyle potoczności. Zaskakująco wiele osób potrafi jednak odnieść się do seksu wychodząc poza ten stereotyp i nie mitologizować go, przynajmniej w moim otoczeniu.
W "przygodach na jedną noc" podstawowe niebezpieczeństwo to to, że tak naprawdę nie masz okazji poznać partnera. Może przez kilka godzin sprawiać rewelacyjne wrażenie - a rano okazać się totalnym burakiem, którego nie powinno się nigdy dopuszczać blizej niż na 5 m. A przykra bywa świadomość, że człowiek integrował się z bydłem :] W przypadku takiej znajomości rzeczywiście można dostać łatkę "łatwej" wystawioną przez kogoś, kto nigdy ze swojej szufladki pełnej stereotypów nie wyjrzy. Tylko wtedy sama będę sobie winna, bo zawiodła moja zdolność do oceny. No i druga sprawa: czy naprawdę mnie ta łatka obchodzi i czy uznaję, że ten burak jest władny mnie oceniać? :>
tank girl pisze:Oficjalne deklaracje to jedno, a to, co faceci naprawdę robią, kiedy nadarzy się im okazja to zgoła (sic!) co innego.

Uogólniasz. Odrobina hipokryzji każdemu się zdarza, ale demonizować jej nie ma sensu :)

*uwielbiam to słowo w odniesieniu do seksu... jakbym rzepę miała sadzić :D
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 10 sie 2006, 10:03

tank girl pisze:żeby facet komentował przygode na jedną noc słowami, oddałem się jej? Bo ja spotkałam się raczej textami typu, miałem ją, puknąłem, zaliczyłem.

nie jesl juz sie oddaja to cytuje dzikim rozkoszom. Tylko, że ja śpiac z kims bez zobowiazań nie uwazam, że oddaje siebie, ani, ze zostałam zdobyta. Faceci i ich chec posiadania chociaz przez chwile
pani_minister pisze:Przecież kobiety, które są "przygodą na jedną noc" najczęściej bywają stroną aktywną, one zdecydowanie biorą (mówię o tych, które robią to w pełni świadomie)

z tym sie zgadzam, dotyczy to tez czesto przygód na kilka nocy. Ja najczesciej byłam strona aktywniejsza.
Awatar użytkownika
tank girl
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 483
Rejestracja: 21 gru 2005, 06:47
Skąd: inąd
Płeć:

Postautor: tank girl » 10 sie 2006, 11:58

pani_minister pisze:Czy przypadkiem seksu (nawet niezobowiązującego) nie uprawia* się z kimś, kto nas erotycznie fascynuje? :>

Niekoniecznie. Erotyczna fascynacja to coś więcej niż pożądanie. Facet nie musi się kobietą fascynować, żeby uznać sex za udany. Niektóre kobiety też tak do tego podchodzą, jest ich jednak znacznie mniej w skali populacji.

Pani_Minister pisze:Nie wiem dlaczego konotacje językowe zostają tutaj utożsamione z rzeczywistością.

Dlatego, że relacje między językiem a tzw. Rzeczywistością, czy też raczej, naszą jej percepcją, są dość swoiste. Mówiąc wprost; język, jakim mówimy wpływa na nasze myślenie oraz to, jak postrzegamy świat.

Pani_Minister pisze:Język mamy, jaki mamy, w dużej części przestarzały i nieadekwatny (chodzi właśnie o te wszystkie teksty o "czystości płciowej", "przygodzie na jedną noc", "dawaniu" i "braniu", nie wspominajac o określeniu "panienka" :> ).

Nie zgodzę się. Polski, tak jak inne języki, obfituje rzecz jasna w określenia prymitywne i wulgarne, ale jest jednocześnie bardzo wyrafinowany i bogaty. Niestety, mało kto przykłada w dzisiejszych czasach wagę do tego, by ładnie się wysławiać. A terminy i zwroty, które przywołałaś, odzwierciedlają głęboko zakorzenione w świadomości społecznej schematy i sterotypy, które nawet ludziom skądinąd inteligentnym nie zawsze udaje się przełamać.

Pani_Minister pisze:Tank girl, sama używasz określeń:
tank girl pisze:kobiet, które oddają się im szybko

Dlaczego oddają? Przecież kobiety, które są "przygodą na jedną noc" najczęściej bywają stroną aktywną, one zdecydowanie biorą (mówię o tych, które robią to w pełni świadomie) :>

Ja nie myślę o sexie w takich kategoriach. Pisałam z punktu widzenia facetów. Choć to paradoxalne, aktywność nie ma tu zbyt wiele do rzeczy. Oddać się oznacza w przypadku kobiety tyle co "udzielić dostępu do swojego ciała".

Pani_Minister pisze:Myślę, ze właśnie w takim potocznym odbiorze tego "oddawania się" leży źródło problemu. Kobieta, która daje się zdominować, zdobyć, zwłaszcza po tak krótkiej znajomości, staje się nudna. Nie jest już wyzwaniem. Musi kusić czym innym, niż obietnicą dostępu do ciała - a mało która potrafi to zrobić.

Kuszenie czymś więcej niż sexem jest ze wszech miar warte polecenia, ale sukcesu nie gwarantuje. Pięknych, inteligentnych, fascynujących i samotnych kobiet wszak pod dostatkiem :) Kobieta można mieć wiele do zaoferowania. Jeśli nie trafi na odpowiednią osobę na niewiele się jej to zda.

Pani_Minister pisze:Zaskakująco wiele osób potrafi jednak odnieść się do seksu wychodząc poza ten stereotyp i nie mitologizować go, przynajmniej w moim otoczeniu.

A cóż to za enklawa, jeśli można wiedzieć? :) Ja piszę bardziej ogólnie, raczej o pewnych mechanizmach i tendencjach jakie da się dostrzec we wszystkich warstwach społecznych, niż o pojedynczych osobach.

Pani_Minister pisze:W "przygodach na jedną noc" podstawowe niebezpieczeństwo to to, że tak naprawdę nie masz okazji poznać partnera. Może przez kilka godzin sprawiać rewelacyjne wrażenie - a rano okazać się totalnym burakiem, którego nie powinno się nigdy dopuszczać blizej niż na 5 m.

Może się też burakiem nie okazać. Możę być szarmancki i czarujący. Ale co będzie sobie myślał, to już inna sprawa.

Pani_Minister pisze:Przykra bywa świadomość, że człowiek integrował się z bydłem :] W przypadku takiej znajomości rzeczywiście można dostać łatkę "łatwej" wystawioną przez kogoś, kto nigdy ze swojej szufladki pełnej stereotypów nie wyjrzy. Tylko wtedy sama będę sobie winna, bo zawiodła moja zdolność do oceny.

Racja, ale nie o przypisywanie odpowiedzialności tu chodzi, tylko o to, jak faceci odbierają kobietę, z którą się niezobowiązująco, jednorazowo przespali.

Pani_Minister pisze:No i druga sprawa: czy naprawdę mnie ta łatka obchodzi i czy uznaję, że ten burak jest władny mnie oceniać? :>

Władny oceniać jest, tak samo jak Ty jesteś władna nazwac go burakiem :) A czy opinia łatwej obchodzi głowną zainteresowaną. To faktycznie zagadnienie odrębne :)

tank girl pisze:Oficjalne deklaracje to jedno, a to, co faceci naprawdę robią, kiedy nadarzy się im okazja to zgoła (sic!) co innego.

Pani_Minister pisze:Uogólniasz. Odrobina hipokryzji każdemu się zdarza, ale demonizować jej nie ma sensu :)

Uogólniam. Ale konkretnie :) I daleka jestem od demonizowania. Po prostu taka jest, niestety, męska natura. Co nie znaczy, że nie zdarzają się wyjątki.

tank girl pisze:Słyszałas kiedyś, żeby facet komentował przygode na jedną noc słowami, oddałem się jej? Bo ja spotkałam się raczej textami typu, miałem ją, puknąłem, zaliczyłem.

Dzindzer pisze:nie jesl juz sie oddaja to cytuje dzikim rozkoszom. Tylko, że ja śpiac z kims bez zobowiazań nie uwazam, że oddaje siebie, ani, ze zostałam zdobyta. Faceci i ich chec posiadania chociaz przez chwile

To, że Ty tak nie uważasz nie oznacza jeszcze, że inni podzielają Twój pogląd.
I niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda, dla katów, szpiclów, tchórzy... :] (Zbigniew Herbert)
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 10 sie 2006, 15:06

tank girl pisze:"Co najmniej kilku"? To już nie "całkiem sporo"?
Nie mam 100 kumpli. ;) Nie otaczam sie calymi chmarami ludzi. I tak to jest calkiem sporo.
tank girl pisze:To co, mam rozumieć, że śledzisz tych facetów 24 h na dobę? A może telepatką jesteś?
Dalej nei rozumiesz :/ To Ty piszesz o jakis deklaracjach. Mi facet, znajomy, kolega nie musi mowic ze nie bedzie sie kolega chwalil czego to on nie robil i jaka idiotaka łatwa jest dziewczyna z ktora spal. Nie musi. Bo to jest OCZYWISTE. Bo to jest taki typ czlowieka.
tank girl pisze:A tam syfa zaraz. Toż przecież prezerwatywy kupić można dosłownie wszędzie.
A ona przed syfem w 100% zabazepieczaja? <lol> :P
tank girl pisze:No jak dla mnie męska kur.wa to pan, który bierze pieniążki za sex. Kogoś, kto wyrywa plastikowe króliczki w klubach i zalicza je w toaletach nazwałabym raczej ruchaczem.
Ja takich slow nie uzywam :]
tank girl pisze:Pierwsza lepsza wcale nie musi być głupią panienką z dyskoteki.
Pewnie, ze nie. Ale kazda glupia panienka z dyskoteki dajaca sie w ten spodob facetowi jest pierwsza lepsza.
tank girl pisze:doprowadzi to tylko do trudności w komunikacji z innymi ludźmi.
E tam do dyskusji naszej raczej :D
tank girl pisze:czym dla Ciebie jest Przygoda Na Jedną Noc?
łoborze znowu :D Sory opisywalam to juz tyle razy tutaj ze teraz pozwole sobie na spory skrot. ;) Sytuacja kiedy dwie osoby sie poznaja cos iskrzy ida do lozka. Jest dla nich swiadome to ze pewnie sie nawet wiecej nie zobacza, nie tyle ze chca zadowlic swoje pierwotne instynkty ale moja ochote na odmiane na dana osobe a nei po prostu na sex z kimkolwiek. Kiedy cos nagle ludzi laczy i jest w tym multum emocji a nie czysty sex. Kiedy jasnym jest ze nawet jesli bedzie im cudownie to i tak to tylko jednonocna przygoda. Bo potem to by tylko swoj urok stracilo. I odbywa sie to bez zbednych rozmow i ustalen. Bo prostu jest. "Chwilo trwaj, jestes piekna"! :D Rozumiesz mnei teraz?
tank girl pisze:Nie oczekujesz chyba, że facet odda się kobiecie, z którą uprawia niezobowiązujący sex?
Jest!Sedno sprawy! Najlepiej wyjasnia dla mnie ta roznice! Tak prze zte jedna noc on sie tez "oddaje"! Tak dusza emocjami umyslem no i cialem. A zwykla parka z dyskoteki sie po prostu rżnie.
tank girl pisze:Słyszałaś kiedyś, żeby facet komentował przygode na jedną noc słowami, oddałem się jej? Bo ja spotkałam się raczej textami typu, miałem ją, puknąłem, zaliczyłem.
Slyszlam. :)
tank girl pisze:Pisałam z punktu widzenia facetów.
Tych ktorych Ty znasz. Nie uogolniaj. Obrazasz niektorych tym :)
tank girl pisze:acja, ale nie o przypisywanie odpowiedzialności tu chodzi, tylko o to, jak faceci odbierają kobietę, z którą się niezobowiązująco, jednorazowo przespali.
Jedno a raczej dw apytania. Czy spales kiedys niezobowiazujaco z facetem?Czy spalas kiedys niezobowiazujaco z kobieta?
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 10 sie 2006, 16:46

tank girl pisze:Erotyczna fascynacja to coś więcej niż pożądanie. Facet nie musi się kobietą fascynować, żeby uznać sex za udany.

Seks udany można mieć nawet z własną ręką, co jest zresztą znacznie prostsze i pewniejsze. Do poświęcania czasu i uwagi drugiej osobie moim zdaniem konieczna jest już fascynacja - choćby czysto instrumentalna, samym ciałem, lub nowością, jaką jest kobieta.
tank girl pisze:relacje między językiem a tzw. Rzeczywistością, czy też raczej, naszą jej percepcją, są dość swoiste. Mówiąc wprost; język, jakim mówimy wpływa na nasze myślenie oraz to, jak postrzegamy świat.

Tak, wpływa. Ale nie zgodzę się z tezą, że jakoś znacząco i decydująco. Mimo wszystko nadal przede wszystkim jest odbiciem, a nie siłą sprawczą. Poza tym ile osób, tyle rodzajów kompetencji komunikacyjnej, czy profesor językoznawstwa odbiera świat inaczej od niepiśmiennego pasterza? Nie mówiąc o tym, że ogromu rzeczy (a zwykle stanów i odczuć) nie jestesmy w stanie wyrazić, stając przed nieprzekraczalną barierą między słowem i stanem, który słowo to miałoby opisać. Nie da się i już, a nawet, jak spróbujesz, to nie wiesz, jaki może być efekt u odbiorcy. Nie przypisywałabym takiego znaczenia językowi, którego używamy, tym bardziej, że ludzie po prostu często kłamią i fałszują obraz swojej rzeczywistości (świadomie lub nie), a także używają nieodpowiedniego słownictwa (bo nie są im obce retoryczne chwyty, czy też dlatego, że brakuje im sprawności językowej).

tank girl pisze:Nie zgodzę się. Polski, tak jak inne języki, obfituje rzecz jasna w określenia prymitywne i wulgarne, ale jest jednocześnie bardzo wyrafinowany i bogaty.[...] A terminy i zwroty, które przywołałaś, odzwierciedlają głęboko zakorzenione w świadomości społecznej schematy i sterotypy, które nawet ludziom skądinąd inteligentnym nie zawsze udaje się przełamać.

Polski jest bogaty, fakt. Ale zauważ, że ani Ty, ani ja nigdy nie poznamy całości tworu nazwanego językiem polskim, nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek był w stanie, tym bardziej, że niektórzy takiej potrzeby w ogóle nie odczuwają. Poza tym nie chodzi o elokwencje i wyrafinowanie stylistyczne, ale o świadome używanie tego zasobu, który posiadam, o chwilę refleksji nad tym, że dana konstrukcja to tylko konstrukcja, zlepek głosek i przypisanych im znaczeń, a nie niezmienna rzeczywistość. Że terminy "lewak", "feministka", "dres", "oddanie się", "łatwa" i "cnotka" tak naprawdę są puste znaczeniowo, bo dla każdego oznaczają co innego.
tank girl pisze:Pisałam z punktu widzenia facetów.

Ja tam wolę nie przyjmować czyjegoś punktu widzenia. Zwłaszcza kogoś, kto różni się nawet na poziomie chromosomów ;)
tank girl pisze:Kuszenie czymś więcej niż sexem jest ze wszech miar warte polecenia, ale sukcesu nie gwarantuje.

Takie kuszenie jest w zasadzie jedynym możliwym. Bo jak można ograniczać samą siebie do partnerów, którym tylko dupa w głowie? :D Raz, rozumiem, dwa, ale na stałe? Nuda i monotonia. Dlatego kuszenie samym ciałem zawsze będzie pójściem na łatwiznę (z obu stron).
tank girl pisze:Pięknych, inteligentnych, fascynujących i samotnych kobiet wszak pod dostatkiem :)

Dodałabym: wybrednych. To da lepszy obraz sytuacji.
tank girl pisze:A cóż to za enklawa, jeśli można wiedzieć? :) Ja piszę bardziej ogólnie, raczej o pewnych mechanizmach i tendencjach jakie da się dostrzec we wszystkich warstwach społecznych, niż o pojedynczych osobach.

Żadna enklawa, podejrzewam, że w Twoim otoczeniu też się trafiają. Bo to, że jakieś mechanizmy są dostrzegalne dość powszechnie, nie oznacza, że są jedynie obowiązujacymi.
tank girl pisze:Możę być szarmancki i czarujący. Ale co będzie sobie myślał, to już inna sprawa.

Jeśli będzie myślał po buraczanemu, to podawanie płaszcza i znajomośc win francuskich w niczym jego okopowego rdzenia nie zmieni :)
tank girl pisze:Władny oceniać jest, tak samo jak Ty jesteś władna nazwac go burakiem :)

Touche :]
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 10 sie 2006, 17:33

tank girl pisze:Dzindzer napisał/a:
nie jesl juz sie oddaja to cytuje dzikim rozkoszom. Tylko, że ja śpiac z kims bez zobowiazań nie uwazam, że oddaje siebie, ani, ze zostałam zdobyta. Faceci i ich chec posiadania chociaz przez chwile

To, że Ty tak nie uważasz nie oznacza jeszcze, że inni podzielają Twój pogląd.

a to juz jest dla mnie malo istotne. Nie spotykalam sie z facetami którzy mysleli inacze.
Awatar użytkownika
tank girl
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 483
Rejestracja: 21 gru 2005, 06:47
Skąd: inąd
Płeć:

Postautor: tank girl » 10 sie 2006, 19:42

tank girl pisze:"Co najmniej kilku"? To już nie "całkiem sporo"?

moon pisze:Nie mam 100 kumpli. ;) Nie otaczam sie calymi chmarami ludzi. I tak to jest calkiem sporo.

Owszem. Całkiem sporo. W skali społeczeństwa podchodzącego do zagadnienia zgoła inaczej :)

tank girl pisze:To co, mam rozumieć, że śledzisz tych facetów 24 h na dobę? A może telepatką jesteś?

moon pisze:Dalej nei rozumiesz :/ To Ty piszesz o jakis deklaracjach. Mi facet, znajomy, kolega nie musi mowic ze nie bedzie sie kolega chwalil czego to on nie robil i jaka idiotaka łatwa jest dziewczyna z ktora spal. Nie musi. Bo to jest OCZYWISTE. Bo to jest taki typ czlowieka.

Rozumiem doskonale. To Ty zdajesz się mówić o czymś innym. Facet nie musi miec kobiety z która spał za idiotkę, ani nikomu o niczym opowiadać. Nie musi nawet sam przed sobą tego w takich słowach przyznać. Ale nie powiesz mi chyba, że wierzysz w to, że kobieta, ktora pozwoli się pocałować po trzech miesiącach znajomości, jest odbierana tak samo jak taka, ktora zgadza się na niezobowiązujący sex.

Tak nie jest. Sfołeczeństwo polskie ma to zakodowane tak a nie inaczej, a temat powraca jak bumerang przy różnych okazjach, w postaci artykułów, dyskusji i naukowych opracowań. Facet o bogatym życiu erotycznym to super ogier, jego kobiecy odpowiednik to łatwa panienka, puszczalska.

tank girl pisze:A tam syfa zaraz. Toż przecież prezerwatywy kupić można dosłownie wszędzie.

moon pisze:A ona przed syfem w 100% zabazepieczaja? <lol> :P

Nie pisałam, że zabezpieczają w stu procentach. Ale zmniejszają ryzyko, dość konkretnie. Gdyby od sexu z pierwszą lepszą faceci masowo zarażali się chorobami venerycznymi, to mielibyśmy w dzisiejszych rozwiązłych czasach ich istną plagę :)

tank girl pisze:No jak dla mnie męska kur.wa to pan, który bierze pieniążki za sex. Kogoś, kto wyrywa plastikowe króliczki w klubach i zalicza je w toaletach nazwałabym raczej ruchaczem.

moon pisze:Ja takich slow nie uzywam :]

Okay, jak w takim razie odróżniaż swój odpowiednik ruchacza od geja żigolaka? :)

tank girl pisze:doprowadzi to tylko do trudności w komunikacji z innymi ludźmi.

moon pisze:E tam do dyskusji naszej raczej :D

Do dyskusji to potem. I ewentualnie. Bo nie każdemu będzie się chciało wyjaśnić nieporozumienie.

tank girl pisze:czym dla Ciebie jest Przygoda Na Jedną Noc?

moon pisze:łoborze znowu :D Sory opisywalam to juz tyle razy tutaj ze teraz pozwole sobie na spory skrot. ;) Sytuacja kiedy dwie osoby sie poznaja cos iskrzy ida do lozka. Jest dla nich swiadome to ze pewnie sie nawet wiecej nie zobacza, nie tyle ze chca zadowlic swoje pierwotne instynkty ale moja ochote na odmiane na dana osobe a nei po prostu na sex z kimkolwiek. Kiedy cos nagle ludzi laczy i jest w tym multum emocji a nie czysty sex. Kiedy jasnym jest ze nawet jesli bedzie im cudownie to i tak to tylko jednonocna przygoda. Bo potem to by tylko swoj urok stracilo. I odbywa sie to bez zbednych rozmow i ustalen. Bo prostu jest. "Chwilo trwaj, jestes piekna"! :D Rozumiesz mnei teraz?

Przyjmuję do wiadomości, że rezerwujesz termin Przygoda Na Jedną Noc dla opisanej powyżej sytuacji :) Dla mnie z kolei, bzykanie pierwszej lepszej też jest formą Przygody Na Jedną Noc.

tank girl pisze:Nie oczekujesz chyba, że facet odda się kobiecie, z którą uprawia niezobowiązujący sex?

moon pisze:Jest!Sedno sprawy! Najlepiej wyjasnia dla mnie ta roznice! Tak przez te jedna noc on sie tez "oddaje"! Tak dusza emocjami umyslem no i cialem. A zwykla parka z dyskoteki sie po prostu rżnie.

Ok. Ten aspekt zagadnienia uznaję za wyjaśniony :)

tank girl pisze:Pisałam z punktu widzenia facetów.

moon pisze:Tych ktorych Ty znasz. Nie uogolniaj. Obrazasz niektorych tym :)

Toż przecież napisałam już wcześniej, że zdarzają się wyjątki. Ale znakomita większość facetów nie oprze się pokusie mając chętną dziewczynę, która im się podoba i sprzyjające warunki ku temu, żeby się z nią przespać. A przedstawiony przeze mnie punkt widzenia odnosi się nie tylko do facetów, z którymi rozmawiałam osobiście, ale także facetów, których znają ci faceci itd.

tank girl pisze:Racja, ale nie o przypisywanie odpowiedzialności tu chodzi, tylko o to, jak faceci odbierają kobietę, z którą się niezobowiązująco, jednorazowo przespali.

moon pisze:Jedno a raczej dw apytania. Czy spales kiedys niezobowiazujaco z facetem? Czy spalas kiedys niezobowiazujaco z kobieta?

A cóż to ma do rzeczy? Podejście społeczeństwa jest takie, a nie inne. Osobiste doświadczenia, bądź ich brak są tu mniej istotne.

tank girl pisze:Erotyczna fascynacja to coś więcej niż pożądanie. Facet nie musi się kobietą fascynować, żeby uznać sex za udany.

pani_minister pisze:Seks udany można mieć nawet z własną ręką, co jest zresztą znacznie prostsze i pewniejsze. Do poświęcania czasu i uwagi drugiej osobie moim zdaniem konieczna jest już fascynacja - choćby czysto instrumentalna, samym ciałem, lub nowością, jaką jest kobieta.

Nie koniecznie zaraz fascynacja. Niekórzy faceci podchodzą do tego ambicjonalnie. Nie są zafascynowani, po prostu kręci ich sprawianie kobietom rozkoszy, albo lubią potwierdzać swój kunszt w sztuce miłości. Ewentualnie jedno i drugie. Kochankowie tego typu mają swoje erotyczne procedury i poddają im kobietę obserwując efekty. Z kolei inni poprzestają na masturbowaniu się o wnętrze kobiecego ciała, jednak ani w jednym, ani w drugim przypadku fascynacja potrzebna nie jest.

tank girl pisze:Relacje między językiem a tzw. Rzeczywistością, czy też raczej, naszą jej percepcją, są dość swoiste. Mówiąc wprost; język, jakim mówimy wpływa na nasze myślenie oraz to, jak postrzegamy świat.

pani_minister pisze:Tak, wpływa. Ale nie zgodzę się z tezą, że jakoś znacząco i decydująco. Mimo wszystko nadal przede wszystkim jest odbiciem, a nie siłą sprawczą.

Cóż, językoznawcy roztrząsają te kwestie do dziś, ale to już raczej dyskusja na inne forum.

pani_minister pisze:Ile osób, tyle rodzajów kompetencji komunikacyjnej, czy profesor językoznawstwa odbiera świat inaczej od niepiśmiennego pasterza?

To zależy, co masz na myśli mówiąc o odbiorze. Rzeczywistość Indianina w języku którego istnieją tylko trzy liczebniki (jeden, dwa i wiele), bezsprzecznie różni się od naszej.

pani_minister pisze:Nie mówiąc o tym, że ogromu rzeczy (a zwykle stanów i odczuć) nie jestesmy w stanie wyrazić, stając przed nieprzekraczalną barierą między słowem i stanem, który słowo to miałoby opisać. Nie da się i już, a nawet, jak spróbujesz, to nie wiesz, jaki może być efekt u odbiorcy.

Prawda.

pani_minister pisze:Nie przypisywałabym takiego znaczenia językowi, którego używamy, tym bardziej, że ludzie po prostu często kłamią i fałszują obraz swojej rzeczywistości (świadomie lub nie), a także używają nieodpowiedniego słownictwa (bo nie są im obce retoryczne chwyty, czy też dlatego, że brakuje im sprawności językowej).

Nie w tym rzecz. Zdaniem językoznawców język, jakim posługujemy sie od dziecka, wpływa na to, jak postrzegamy świat zewnętrzy i nas samych. Chodzi tu raczej o związek pomięczy słowem a bytem przez nie opisywanym, a także idiomy, zwroty, relacje pomiędzy nimi, i itd.

tank girl pisze:Nie zgodzę się. Polski, tak jak inne języki, obfituje rzecz jasna w określenia prymitywne i wulgarne, ale jest jednocześnie bardzo wyrafinowany i bogaty.[...] Terminy i zwroty, które przywołałaś, odzwierciedlają głęboko zakorzenione w świadomości społecznej schematy i sterotypy, które nawet ludziom skądinąd inteligentnym nie zawsze udaje się przełamać.

pani_minister pisze:Polski jest bogaty, fakt. Ale zauważ, że ani Ty, ani ja nigdy nie poznamy całości tworu nazwanego językiem polskim, nie wydaje mi się, żeby ktokolwiek był w stanie, tym bardziej, że niektórzy takiej potrzeby w ogóle nie odczuwają.

To już zależy co masz na myśli. Jeśli studiowanie gramatyki tudzież slangów oraz gwar różnych rejonów, subkultur i grup społecznych, to faktycznie, życia nie starczy, żeby to wszsytko ogarnąć. Ale nie o to chciałam podkreślić w mojej poprzedniej wypowiedzi. Miałam na myśli fakt, że obecność w języku przywołanych przez Ciebie sformułowań odzwierciedla podejście ludzi do tego, o czym tu rozmawiamy, przy okazji jednocześnie ksztaltując podejście kolejnych pokoleń. I tu koło się zamyka.

pani_minister pisze:Nie chodzi o elokwencje i wyrafinowanie stylistyczne, ale o świadome używanie tego zasobu, który posiadam, o chwilę refleksji nad tym, że dana konstrukcja to tylko konstrukcja, zlepek głosek i przypisanych im znaczeń, a nie niezmienna rzeczywistość. Że terminy "lewak", "feministka", "dres", "oddanie się", "łatwa" i "cnotka" tak naprawdę są puste znaczeniowo, bo dla każdego oznaczają co innego.

No moim zdaniem nie do końca. Wydaje mi się, że terminy te z grubsza oznaczają to samo. Różni się po prostu zestaw warunków wystarczających, aby zaliczyć kogoś do grupy lewaków, feministek, dresów, łatwych panienek itd. Dla przykładu, wiadomo, że lewak to osoba o poglądach lewicowych. Z tym, że dla jednych lewakiem będzie ktoś, kto przy w sumie konserwatywnych poglądach jest za legalizacją związków partnerskich, a inni uznają, że to zdecydowanie za mało.

tank girl pisze:Pisałam z punktu widzenia facetów.

pani_minister pisze:Ja tam wolę nie przyjmować czyjegoś punktu widzenia. Zwłaszcza kogoś, kto różni się nawet na poziomie chromosomów ;)

A ja często staram się wczuwać w innych. W tym przypadku jednak chodziło po prostu o użycie sformułowania, jakiego używają często faceci. Oddała mi się.... i nie czekała z tym zbyt długo..... zważywszy na to, o co pyta Driada w poście inicjującym ten wątek, uwzględnienie punktu widzenia mężczyzn jest czymś oczywistym.

tank girl pisze:Pięknych, inteligentnych, fascynujących i samotnych kobiet wszak pod dostatkiem :)

pani_minister pisze:Dodałabym: wybrednych. To da lepszy obraz sytuacji.

Ano fakt :)

tank girl pisze:A cóż to za enklawa, jeśli można wiedzieć? :) Ja piszę bardziej ogólnie, raczej o pewnych mechanizmach i tendencjach jakie da się dostrzec we wszystkich warstwach społecznych, niż o pojedynczych osobach.

pani_minister pisze:Żadna enklawa, podejrzewam, że w Twoim otoczeniu też się trafiają. Bo to, że jakieś mechanizmy są dostrzegalne dość powszechnie, nie oznacza, że są jedynie obowiązujacymi.

Prawda, prawda. Istnienie wyjątków nie podlega dyskusji. Mi chodzi raczej o wspomnianą przez Ciebie powrzechność podejśćia a la ogier/ puszczalska.

tank girl pisze:Możę być szarmancki i czarujący. Ale co będzie sobie myślał, to już inna sprawa.

pani_minister pisze:Jeśli będzie myślał po buraczanemu, to podawanie płaszcza i znajomośc win francuskich w niczym jego okopowego rdzenia nie zmieni :)

Nie zmieni, ale Ty możesz pozostać owego rdzenia nieświadoma.

tank girl pisze:Władny oceniać jest, tak samo jak Ty jesteś władna nazwac go burakiem :)

pani_minister pisze:Touche :]

;)
I niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda, dla katów, szpiclów, tchórzy... :] (Zbigniew Herbert)
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 10 sie 2006, 23:13

tank girl pisze:W skali społeczeństwa podchodzącego do zagadnienia zgoła inaczej
Robilas sonde w calym kraju czy jak?Czy nie uwazasz ze moze to Ty znasz jakis burakow po prostu?
tank girl pisze:Ale nie powiesz mi chyba, że wierzysz w to, że kobieta, ktora pozwoli się pocałować po trzech miesiącach znajomości, jest odbierana tak samo jak taka, ktora zgadza się na niezobowiązujący sex.
Mysle,ze nie niekoniecznie. Moze byc odbierana rowniez gorzej :] Albo lepiej alio w ogole nikt moze sie nad tym nie zastanawaiac bo sex i jakakolwiek bliskosc z druga osoba jest indywidualna zupelnie sprawa i przynajmniej powinna przychodzic naturalnie.
tank girl pisze:Facet o bogatym życiu erotycznym to super ogier, jego kobiecy odpowiednik to łatwa panienka, puszczalska.
To tylko zwykly stereotyp. :|
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 13 sie 2006, 16:18

tank girl pisze:To zależy, co masz na myśli mówiąc o odbiorze. Rzeczywistość Indianina w języku którego istnieją tylko trzy liczebniki (jeden, dwa i wiele), bezsprzecznie różni się od naszej.

Tak, podobno rzeczywistosc Eskimosa i jego śniegu też, rzeczywistość plemion nie znających liczby pojedynczej także. Ja się upieram, że to tylko szczegóły scenograficzne, rdzeń "rzeczywistości" pozostaje nienaruszony. Język nie ma takiej mocy, ogranicza nas komunikacyjnie w sposób potworny, to, czy ograniczenie nastąpi w jednej sferze czy innej to detal. Ale komunikacja to jedno, a percepcja zupełnie co innego.
tank girl pisze:Wydaje mi się, że terminy te z grubsza oznaczają to samo. Różni się po prostu zestaw warunków wystarczających, aby zaliczyć kogoś do grupy lewaków, feministek, dresów, łatwych panienek itd.

To "z grubsza" jest tak ogromnie zróżnicowane, że naprawdę przestaje cokolwiek oznaczać. Jeśli do samego znaczenia dodamy jeszcze nacechowanie emocjonalne przekazu, jego kontekst i intencje tego, kto używa danego słowa, okaże się, że termin "cnotka" nawet w ustach jednej i tej samej osoby może przyjąć kilka różnych znaczeń.
tank girl pisze:W tym przypadku jednak chodziło po prostu o użycie sformułowania, jakiego używają często faceci. Oddała mi się.... i nie czekała z tym zbyt długo..... zważywszy na to, o co pyta Driada w poście inicjującym ten wątek, uwzględnienie punktu widzenia mężczyzn jest czymś oczywistym.

Po pierwsze: nie masz pojęcia, czy rzeczywiście każdy facet (a choćby większość) używa takich sformułowań. Po drugie: nawet, jeśli używa - nie wiemy, czy myślą to, co wydaje Ci się, że myślą. Bezcelowe są uogólnienia na bazie języka, który używany jest bezrefleksyjnie z braku innego, lepszego narzędzia komunikacji. Niewątpliwie jezyk odzwierciedla w dużym stopniu to, co dzieje się w naszych głowach, a nasze poplątane procesy myślowe wpływają na to, co i w jaki sposób mówimy - ale nie popadajmy w paranoję. To, że pójdę z facetem szybko do łóżka, nie znaczy, że potraktuje mnie jako łatwą, bo określenie "łatwa" jest często używane na określenie kobiet szybko chodzących z facetem do łóżka i on nie potrafi poza ten schemat wyjść. Określenie określeniem, nawet wypowiedziane nie nabiera mocy obowiązujacej, nie skrzepnie nagle w konkret i nie stanie sie nieodwołalnym wyrokiem. SŁOWO o takiej mocy mogło się pojawic tylko na początku świata :]
tank girl pisze:Mi chodzi raczej o wspomnianą przez Ciebie powrzechność podejśćia a la ogier/ puszczalska.

Właśnie. Powierzchowność. A co mi po ludziach powierzchownych? Nawet tylko do seksu wolę poszukać kogoś, kto kusi obietnicą czegoś interesujacego kotłującego się pod powierzchnią :)
tank girl pisze:
pani_minister pisze:Jeśli będzie myślał po buraczanemu, to podawanie płaszcza i znajomośc win francuskich w niczym jego okopowego rdzenia nie zmieni :)

Nie zmieni, ale Ty możesz pozostać owego rdzenia nieświadoma.

A to juz moja wina, że źle sobie wybrałam i znaczy to, że czas poddać w wątpliwość swą zdolność do oceny :)
LOL
Początkujący
Początkujący
Posty: 1
Rejestracja: 25 maja 2008, 19:54
Skąd: z kompa
Płeć:

Kiedy...?

Postautor: LOL » 25 maja 2008, 20:06

Witam wszystkich!!!
Mam pytanie, takie poniekąd z ciekawości - po jakim czasie bycia w związku rozpoczynacie wspólzycie?
Pozdrawiam ;)
Awatar użytkownika
Imperator
Moderator
Moderator
Posty: 2789
Rejestracja: 22 mar 2004, 13:45
Skąd: znienacka
Płeć:

Postautor: Imperator » 26 maja 2008, 07:09

Witam wszystkich!!!
Mam pytanie, takie poniekąd z ciekawości - po jakim czasie bycia w związku rozpoczynacie wspólzycie?
Pozdrawiam


A nie łaska przejrzeć tematu, skoro go znalazłaś, tylko zadawać ciągle to samo pytanie. Przeciez odpowiedzi jest mnóstwo... :|
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.

Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.

Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.

Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Stormy

Postautor: Stormy » 26 maja 2008, 10:21

A nie łaska przejrzeć tematu, skoro go znalazłaś, tylko zadawać ciągle to samo pytanie. Przeciez odpowiedzi jest mnóstwo...

ale ludzie są nowi od 2006 :P i moze ktos sie bedzie chciał podzielic swoimi doswiadczeniami :)
Awatar użytkownika
Mijka
Weteran
Weteran
Posty: 2895
Rejestracja: 22 sie 2005, 23:44
Skąd: Śląsk
Płeć:

Postautor: Mijka » 26 maja 2008, 12:44

ja przed pierwszym razem tylko czekałam jakoś dłużej tzn. 3 miesiące. Teraz bardziej liczy się ochota, nastrój, chwila. Na pewno nie dręczą mnie myśli w stylu: co on sobie o mnie pomyśli albo czy to za szybko przypadkiem nie jest.
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 26 maja 2008, 13:52

Mia pisze:j Na pewno nie dręczą mnie myśli w stylu: co on sobie o mnie pomyśli albo czy to za szybko przypadkiem nie jest.


[:D] [:D] <hahaha> <hahaha> <diabel> <diabel> <mlotek> <mlotek> lubie tak myslace dziewczyny <browar>
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
CurlySuzy
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 20
Rejestracja: 15 lis 2009, 22:04
Skąd: GB
Płeć:

Po jakim czasie można iść do łóżka?

Postautor: CurlySuzy » 16 sty 2010, 17:13

Może to banalne pytanie, i może już było... ale...

Po jakim czasie można iść z facetem do łóżka, żeby nie wyjść ani na zakonnice ani na jej przeciwieństwo. Chodzi mi o sytuację, gdy znasz kogos jakis czas, już sie spotykacie od jakiegos czasu... iskrzy.

Nie chodzi mi o czysty sex z byle kim, tylko z osobą na której wam zależy.

Czy tzw "przetrzymanie" tego momentu wpływa na korzyść związku czy raczej nie?

Czy faceci zwracają na to uwagę, czy może nie ma to znaczenia?
...bezczelnie emanuje ze mnie szczęście :]

http://www.youtube.com/watch?v=gXy5FkEnQNo
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 16 sty 2010, 17:25

CurlySuzy pisze:ani na zakonnice ani na jej przeciwieństwo

Co jest przeciwieństwem zakonnicy ??
CurlySuzy pisze:Chodzi mi o sytuację, gdy znasz kogos jakis czas, już sie spotykacie od jakiegos czasu... iskrzy.

Wtedy kiedy czujesz, ze tego chcesz, jesteś gotowa i świadoma swoich czynów.

CurlySuzy pisze:Nie chodzi mi o czysty sex z byle kim

A kto chodzi do łózka z kimś o kim mysli, ze jest z byle kim ??

CurlySuzy pisze:Czy tzw "przetrzymanie" tego momentu wpływa na korzyść związku czy raczej nie?

Dla mnie to głupie i sztuczne

CurlySuzy pisze:Czy faceci zwracają na to uwagę, czy może nie ma to znaczenia?

Ci którzy oczekują od kobiety przetrzymywania są poza moim zasięgiem. Az tacy hipokryci mnie nie kręcą.

Wróć do „Seks, kontakt fizyczny”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 276 gości