Alamakota pisze: Twoje wypowiedź z prostytutkami była dla mnie niebezpiecznie blisko próby negatywnego oceniania kobiet, które taki sex lubią.
Niebezpiecznie blisko?
Wcale nie blisko. Dla prostytutek mam należny szacunek szacunek. To jedna z najniewdzięczniejszych profesji. Odwołałem się do argumentu z autorytetu. Prostytutkę potraktowałem jako eksperta w temacie.
Jeśli kobieta uprawiająca seks zawodowo mówi, że odbyt nie nadaje się do spółkowania, to ja jej wierzę. A jeśli jakieś paniusie mówią coś innego, to albo nie mają pojęcia o czym mówią, albo kłamią.
(Mówię oczywiście w takim rozumieniu jak ujął to Andrew: "różnica taka jak między niebem a ziemią". Bo ostatecznie nie ma bariery w ocenie co się NADAJE a co NIE. Na upartego, dziura w nosie, czy w uchu też może stanowić atrakcyjną alternatywę.



jak bym ja uprawial sex po kilka razy dziennie i codziennie to zbrzydł by mi on tak , ze gdyby tylko mój penis porafił stać , partnerka mogła by na niego usiąsć i robic sobie sama dobrze , podczas gdy ja bym sobie sweterek sztrykował w tym czasie - wies sory , prostytutka moze sobie pogadac , ale nie o sexie , a o profitach z niego płynacych .





