małżenstwo

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
KocurekV
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 310
Rejestracja: 14 maja 2006, 13:52
Skąd: Heaven
Płeć:

małżenstwo

Postautor: KocurekV » 05 lip 2006, 23:42

Poznałam historię kolegi która dość mocno mnie zasmuciła.
Prosi o radę a mnie zupełnie zatyka :|
Może po krótce przedstawię wam całą sytuację.
Więc chłopak ma żonę i dziecko,które jest bardzo chore.Mala ma zaldwie 9 m-cy i straszne problemy z kręgosłupem.Lekarze walczą o to by mogła chodzić.
Żona mojego kolegi próbuje go zatrzymać przy sobie wykorzystując dziecko.
On z tego co widzę nie jest szczęśliwy.Ma już dość tej całej sutuacji.
Pracuje jak wół na dom i rodzine po 14 godzin dziennie a ona nawet mu nie pomaga.
Źle sypia,ogólnie nie dba o siebie...co strsznie mnie martwi...ale z tego co widzę to po prostu nie ma na to czasu :|
Powiedział mi ostatnio o tym,że już dawno zostawiłby żonę gdyby nie dziecko.
Przeciez szczęście i miłość w życiu są najważniejsze.W małżeństwie również.
Ale gdy tego nie ma to czy małżenstwo musi być naszym więzieniem?
Dodatkowo mówi,ze poznał kogoś z kim chciałby być.Kogoś w kim się zakochał.
Dotychczas nie wiedziałam o co chodzi,ale widziałam że się zmienił.Odkąd się z nią spotyka widzę innego człowieka...radosnego,wesołego...nawet zmęczenie mu tak nie przeszkadza.
Sama nie wiem co mu poradzić.
Chcę żeby był szczęśliwy a jeśl żona mu tego nie daje to czy musi z nią być dla zasady?
Carpe diem!
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 06 lip 2006, 06:09

KocurekV pisze:Chcę żeby był szczęśliwy a jeśl żona mu tego nie daje to czy musi z nią być dla zasady?

Raczej dlatego, że to jego żona, że ma obowiązki, że ma chore dziecko i że małżeństwo, to nie jest randkowanie - dzisiaj ta, a jutro inna.
KocurekV pisze:Źle sypia,ogólnie nie dba o siebie...co strsznie mnie martwi...ale z tego co widzę to po prostu nie ma na to czasu

Sądzisz, że to wina żony? Nie wierzę <pijak> Jakby chciał, to zadbałby o siebie.
KocurekV pisze:Przeciez szczęście i miłość w życiu są najważniejsze.W małżeństwie również.

Oczywiście i nie tylko jego szczęście. Ciekawe, czy rozmawiają ze sobą, a Ty jesteś taka pewna, że on taki biedny jest. Siedzisz u nich 24 na dobę?
KocurekV pisze:Dodatkowo mówi,ze poznał kogoś z kim chciałby być.Kogoś w kim się zakochał.

<brawo>
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"

Joe Cocker
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 06 lip 2006, 08:30

ta ! dawaj tu teraz wypowiedz zony jego , to Ci odpowiem na tego posta , inaczej to nie ma sensu i reszcie też radze dystans
Pomijam to iz ma dziecko , w dodatrku chore ! i co chce teraz uciec ?
ZA MAłO DANYCH BY WRZUCIC TO DO MOJEGO KOMPA <aniolek>
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
ptaszek
Weteran
Weteran
Posty: 1205
Rejestracja: 15 sie 2004, 18:44
Skąd: War-saw
Płeć:

Postautor: ptaszek » 06 lip 2006, 09:37

znasz sytuację tylko z jednej perspektywy.... też myślę, że nie ma co gadać, skoro nie znamy tej opowieści z punktu widzenia jego żony
"Jeśli traktujesz życie ze śmiertelną powagą, nie licz na wzajemność" [A. Mleczko]
Awatar użytkownika
frer
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 320
Rejestracja: 11 gru 2005, 17:43
Skąd: Kraków
Płeć:

Postautor: frer » 06 lip 2006, 10:43

Po pierwsze nie można oceniać sytuacji znając tylko jedną wersje historii.
Po drugie jak koleś się ożenił i ma dziecko to chyba coś znaczy. Wiedział w co wchodzi i co robi, a prawdziwe życie to nie zabawa w której można powiedzieć "koniec, już się nie bawie" i iść do innej piaskownicy. Nie mówię, że ma być nieszczęśliwy, ale sam siebie i swoją rodzinę do tego doprowadził, więc ciąży na nim jakaś odpowiedzialność...
The one thing, that guarantees our freedom and independence, is responsibility.

The only thing necessary for the triumph of evil is for good men to do nothing.

If we stop living because we fear death then we have already died.
Awatar użytkownika
KocurekV
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 310
Rejestracja: 14 maja 2006, 13:52
Skąd: Heaven
Płeć:

Postautor: KocurekV » 06 lip 2006, 10:43

Ale czemu od razu na mnie najezdżacie?
Mam wam przedstawić zdanie żony?Ok...proszę bardzo.
Jeste jej źle z tą całą sytuacją...nie wiem zupełnie co ma robić.
Tłumaczę jej,że jeśli chce go odzyskać to nie może mu robić wyrzutów...musi go zdobyć na nowo i odbudować jego zaufanie.
Zdradziła go jeszcze przed ślubem i teraz ponosi tego konsekwencje.
Wiecie co jest najśmieszniejsze?Jak pytam obydwu stron po co brali ślub skoro ona go zdradziła,a on jej nie ufał....jedna i druga strona mówi "nie wiem"
Nie rozumiem.Przeciez ślub to nie jest takie sobie widzimisie.
Teraz jeszcze chora niunia,która zamiast mieć dwójkę kochających się rodziców...ma dwoje ludzi którzy się unikają.Przeciez dziecko wyczuwa takie rzeczy :|
Może w ogóle nie powinnam się mieszać...ale zarówno ona jak i on oczekują ode mnie rad.
Kurde a co ja mogę zrobić?Przecież nie dam im swojego rozumu :|
Nie mogę patrzeć jak się męczą...
W dodatku ta druga kobieta.
Mówisz że życie to nie piskownica,zdają sobie z tego sprawę.Przynajmniej tak wnioskuję z tego co mi mówią.
Paranoja :|
Carpe diem!
Awatar użytkownika
zagubiona_wenus
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 190
Rejestracja: 05 lip 2006, 10:24
Skąd: dolnyśląsk
Płeć:

Postautor: zagubiona_wenus » 06 lip 2006, 10:50

każdy ma prawo do szczęścia i do drugiej szansy
grzeczne dziewczynki idą do nieba... niegrzeczne idą tam gdzie chcą!
Awatar użytkownika
Raskus
Bywalec
Bywalec
Posty: 42
Rejestracja: 04 lip 2006, 08:57
Skąd: Kielce
Płeć:

Postautor: Raskus » 06 lip 2006, 10:56

j/w oraz facet znalazł swoje szczęście i ma prawo aby je "zdobyć"(chodzi o kobietke) tym bardziej ze do żony nic nie czuje szczegolnego. Powinni sie rozwiesc ale byc dla siebie "bliscy" w najlepszy sposob jak to mozliwe tylko ze wzglad na dziecko. Nie wiem troche smutno takie cos slyszec... wg Mnie babka jest głupia totalnie, a facet tez skoro sie z nia wiazal przed tym jak go zdradzila <boje_sie>
Pozdrawiam Wszystkich Ambitnych.
Co Ci nie zabije czyni Cie mocniejszym.
Krytyka także motywuje.
Przestrzegaj regulaminu tak, aby być wśród nas!
Awatar użytkownika
Lagartija
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 378
Rejestracja: 08 sie 2005, 09:43
Skąd: z Kolumbii
Płeć:

Postautor: Lagartija » 06 lip 2006, 11:32

Dzieckiem moze opiekowac sie i tak bedac z inna kobieta. Po co byc na sile w zwaizku i do konca zycia plus sobie w twarz? A tak kazde pojdzie w swoja trone i moze kogos pozna. To ze jest dziecko nie znaczy ze musza byc razem, watpie zeby odwaracajac sie od zony, odwrocil sie od dziecka
...Te Quiero Mi Amor...
zenon
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 208
Rejestracja: 21 cze 2006, 18:31
Skąd: bo ja wiem?
Płeć:

Postautor: zenon » 06 lip 2006, 11:45

Lagartija pisze:Dzieckiem moze opiekowac sie i tak bedac z inna kobieta. Po co byc na sile w zwaizku i do konca zycia plus sobie w twarz? A tak kazde pojdzie w swoja trone i moze kogos pozna. To ze jest dziecko nie znaczy ze musza byc razem, watpie zeby odwaracajac sie od zony, odwrocil sie od dziecka


Choćby dlatego, że niemożliwym jest bycie z dzieckiem na dystans.
Jesteś wtedy ojcem od święta i za cholerę nie możesz mu pomóc na codzień.

Z perspektywy 4 lat po rozwodzie kategorycznie stwierdzam, że to mit.
Hasać można było i w "formalnym" związku, a bajzlu, który we łbie dzieciaka powstaje nic nie wyprostuje.
Bardzo mi przykro ale w tym przypadku, mimo organicznej niechęci, muszę poprzeć Andrewa (co nie zmienia faktu, że dalej go nie lubię <hahaha> )
Awatar użytkownika
miś
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 114
Rejestracja: 09 lut 2006, 08:05
Skąd: Gdańsk
Płeć:

Postautor: miś » 06 lip 2006, 12:14

Kocha to dziecko to neich o nie walczy w sadzie. Rozwod i zabiera dzidziusia :)
"Polityczny Żołnierz może szanować swego wroga - lecz zdrajcą i dezerterem będzie tylko pogardzał."
Awatar użytkownika
jagunia
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 181
Rejestracja: 29 maja 2006, 21:44
Skąd: ChataZpiernika
Płeć:

Postautor: jagunia » 06 lip 2006, 12:18

miś pisze:Kocha to dziecko to neich o nie walczy w sadzie. Rozwod i zabiera dzidziusia


Z tego co wiem,sądy najczęsciej przyznają opieke matce <hmm> Zreszta co za różnica kto "zabiera" dzidziusia? Rozwód to rozwód,dziecko to odczuwa.Tak piszecie,że każdy ma prawo do szczęścia,że ma spróbować z tą drugą kobietą.A co z żoną?Sama ma zostać z chorym dzieckiem?
zenon
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 208
Rejestracja: 21 cze 2006, 18:31
Skąd: bo ja wiem?
Płeć:

Postautor: zenon » 06 lip 2006, 12:21

miś pisze:Kocha to dziecko to neich o nie walczy w sadzie. Rozwod i zabiera dzidziusia :)


Pieprzeni.e - co to za różnica dla dziecka, czy matka jest z doskoku, czy ojciec?
Ono i tak się będzie zastanawiać, czy to ono nie było złe.
Potem dochodzi jeszcze działalność "kochanych" babć - tu dzieciak jest stawiany w roli arbitra - mamusia be, czy tatuś be, a to stanowczo za dużo na mały rozumek.

W każdym razie gratuluję podejścia i życzę sukcesów. Skoro tatuś nie wytłumaczył i nie dał w dupkę to życie da...
Awatar użytkownika
Mateo_20
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 111
Rejestracja: 03 lip 2006, 01:04
Skąd: CK
Płeć:

Postautor: Mateo_20 » 06 lip 2006, 13:05

KocurekV pisze:Przeciez szczęście i miłość w życiu są najważniejsze.W małżeństwie również.


Szczescie i milosc powinny byc rzeczami nierozlacznymi, jezeli ktos nie jest szczesliwy np. w malzenstwie to znaczy, ze nie kocha lub nie jest kochanym w stopniu dajacym mu poczucie tegoz szczescia, co za tym idzie, takie malzenstwo zupelnie nie ma sensu, bo przeciez milosc jest po to by zmieniala nas na dobre, zebysmy czuli, ze swiat jest piekny i cieszyli sie tym.
"Serca przepełnione miłością
nigdy daleko od siebie nie odejdą"
Sylwia Kocham Cie!!!!!!!!!!!!!
Awatar użytkownika
KocurekV
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 310
Rejestracja: 14 maja 2006, 13:52
Skąd: Heaven
Płeć:

Postautor: KocurekV » 06 lip 2006, 14:40

Widze,ze wasze zdania są podzielone.
Wiem,ze gdyby nie było dziecka...nie miałby żadnych skrupułów do tego,żeby ją zostawić.
Mówicie,że dziecko będzie cierpieć.Faktycznie.Moi rodzice też się rozwiedli...ale najgorsze było to,że żyli ze sobą bez miłości tyle lat.
Niunia jest bardzo mała i jeśli się teraz rozwiodą to nie będzie nic pamiętać.Może ona znajdzie sobie kogoś innego.Fakt faktem pogmatwali sobie życie a przede wszystkim życie dziecka,które tak naprawdę będzie cierpieć najbardziej.
Czy on będzie "niedzielnym ojcem"?Nie sądzę,za bardzo ją kocha.
Ale na pewno nie będzie próbował odebrać jej matce.
W gruncie rzeczy wszystko zalezy od tego czy będą się chcieli rozstać w zgodzie czy w gniewie :|
Moim zdaniem dla dobra dziecka powinni się rozwieść jak najszybciej,póki mała jest jeszcze na tyle mała,żeby później nic nie pamiętać.
Sama byłam w podobnej sytuacji i wiem,ze gdyby moi starzy roziwedli się wcześniej unikłabym wielu nieprzyjemnych sytuacji :|

[ Dodano: 2006-07-06, 14:42 ]
zagubiona_wenus pisze:każdy ma prawo do szczęścia i do drugiej szansy

Zgadzam się z Tobą ...tyle,że czasem wykorzystanie tej drugiej szansy może być bardzo
trudne.

Najgorsze jest to,że człowiek popełnia często bezmyślne błedy które później bardzo trudno naprawić,o ile w ogóle się da.
Chciałabym żeby byli szczęsliwi,zarówno ona jak i on,ale z tego co widzę to razem szczęśliwi juz nie będą...więc po co się męczyć?
Carpe diem!
Awatar użytkownika
Miltonia
Weteran
Weteran
Posty: 1359
Rejestracja: 17 paź 2004, 22:45
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Miltonia » 06 lip 2006, 14:50

Mnostwo jest takich tatusiow, co to jak tylko pojawiaja sie problemy z dzieckiem, to i milosc do mamusi sie konczy. Z czego to wyplywa, mnostwo ksiazek jest o tym. Piszesz, ze on pracuje ciezko. A jego zona nie? Posiadanie chorego dziecka, rehabilitowanie go, codzienna opieka, mysl, ze moze nie byc zdrowe, to sa przezycia straszne i wyniszczajace. Kazdy chcialby od tego uciec. I zwykle robia to tatusiowie, bo matka rzadko zostawia dziecko. I zwykle tacy tatusiowie od razu zakladaja nastepna rodzine. A na swoje dziecko co najwyzej placa alimenty.
To, co mozesz dla nich zrobic, to zamiast pocieszac biednego tatusia, ze on taki biedny i ma prawo do szczescia, zostan z ich dzieckiem, a oni niech sobie zrobia wieczor we dwoje, ktorego nie mieli pewnie od lat... .
Jakos masz wiecej wspolczucia dla tego tatusia... .
"a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
silence
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 414
Rejestracja: 26 lis 2005, 15:42
Skąd: z łajby :)
Płeć:

Postautor: silence » 06 lip 2006, 14:57

Miltonia, nie sposób się z Toba nie zgodzic <browar> Narzekac jaki to on biedny to bardzo prosta sprawa....Jak taki biedny to niech sam sie zajmie dziekckiem opiekowac..a zona niech idzie do pracy..zobaczymy jak szybko zechce sie z nia zamienic.... Mialam sasiadow z chorym dzieckiem...i uwierz mi KocurekV, matka opiekujaca sie dzieciakiem wykonywala duzo trudniejsza prace niz tatus zarabiajacy na zycie...
Awatar użytkownika
KocurekV
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 310
Rejestracja: 14 maja 2006, 13:52
Skąd: Heaven
Płeć:

Postautor: KocurekV » 06 lip 2006, 15:03

Macie racje :|
A współczuje jedynie dziecku,bo oni są dorośli i doskonale wiedzieli co robią :P
Moze wspolne wyjscie a przede wszystkim rozmowa coś zmieni :|
Carpe diem!
silence
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 414
Rejestracja: 26 lis 2005, 15:42
Skąd: z łajby :)
Płeć:

Postautor: silence » 06 lip 2006, 15:06

KocurekV pisze:Macie racje :|
A współczuje jedynie dziecku,bo oni są dorośli i doskonale wiedzieli co robią :P
Moze wspolne wyjscie a przede wszystkim rozmowa coś zmieni :|


To jest mysl...Oni pewnie sa zmeczeni juz...i tak jak powiedziala Miltonia,
Miltonia pisze:a oni niech sobie zrobia wieczor we dwoje, ktorego nie mieli pewnie od lat... .


...niestety chore dziecko to bardzo duza odpowiedzialnosc...zabiera caly wolny czas....

..porozmawiac to on powinien... nie wierze, ze ona przemeczona nie jest...tylko pewnie sie and soba nie uzala jak on :]
Awatar użytkownika
KocurekV
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 310
Rejestracja: 14 maja 2006, 13:52
Skąd: Heaven
Płeć:

Postautor: KocurekV » 06 lip 2006, 15:31

halo a czy ktos powiedział,że on się nad sobą użala?
Po prostu rozmawia ze mną,to wszystko...prosi o radę a to nie jest użalanie się nad sobą.
Sama gdybym była w takiej sytuacji na pewno szukałabym wsparcia w kimś obiektywnym.
Ostatnio zmieniony 06 lip 2006, 15:35 przez KocurekV, łącznie zmieniany 1 raz.
Carpe diem!
silence
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 414
Rejestracja: 26 lis 2005, 15:42
Skąd: z łajby :)
Płeć:

Postautor: silence » 06 lip 2006, 15:33

KocurekV pisze:Po prostu rozmawia ze mną,to wszystko...prosi o radę a to nie jest użalanie się nad sobą.
Sama gdybym była w takiej sytuacji na pewno szukałabym wspracia w kimś obiektywnym.


No dobra mzoe zle przeczytalam ....co nie zmienia faktu, ze on bez winy nie ejst :> <browar>
Awatar użytkownika
KocurekV
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 310
Rejestracja: 14 maja 2006, 13:52
Skąd: Heaven
Płeć:

Postautor: KocurekV » 06 lip 2006, 15:38

hehe...nie mówie,ze jest bez winy ;)
Oni obydwoje są winni...ale teraz zamiast ustalac kto jest winny a kto nie powinni się skupić na wyjściu z tej sytuacji,tak,żeby dziecku nie zrobić krzywdy.
W końcu ono jest Bogu ducha winne :|
Carpe diem!
zenon
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 208
Rejestracja: 21 cze 2006, 18:31
Skąd: bo ja wiem?
Płeć:

Postautor: zenon » 06 lip 2006, 16:14

KocurekV pisze:hehe...nie mówie,ze jest bez winy ;)
Oni obydwoje są winni...ale teraz zamiast ustalac kto jest winny a kto nie powinni się skupić na wyjściu z tej sytuacji,tak,żeby dziecku nie zrobić krzywdy.
W końcu ono jest Bogu ducha winne :|


Tu bardziej chodzi o odpowiedzialność... a być szczęśliwym, trzeba umieć...
To zabobon, że szczęście samo przychodzi...
Awatar użytkownika
KocurekV
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 310
Rejestracja: 14 maja 2006, 13:52
Skąd: Heaven
Płeć:

Postautor: KocurekV » 06 lip 2006, 17:10

Wiem,że szczęście trzeba zbudować...jeśli sie o nie nie stara to nie przyjdzie od tak sobie :P
Trochę bez sensu napisane "być szczęśliwym, trzeba umieć"...albo jesteś szczęsliwy albo nie jesteś.
Nie możesz się nauczyć być szczęśliwym z osobą z którą nie chcesz być...tak jak nie nauczysz się miłości tak i nie nauczysz się bycia szczęśliwym.
Carpe diem!
zenon
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 208
Rejestracja: 21 cze 2006, 18:31
Skąd: bo ja wiem?
Płeć:

Postautor: zenon » 06 lip 2006, 17:17

KocurekV pisze:Trochę bez sensu napisane "być szczęśliwym, trzeba umieć"...albo jesteś szczęsliwy albo nie jesteś.


Ja Ci dam "bez sensu"!!!

Zbyt wiele nałogowych cierpiętnic spotkałem, by nie wiedzieć co piszę...
Awatar użytkownika
KocurekV
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 310
Rejestracja: 14 maja 2006, 13:52
Skąd: Heaven
Płeć:

Postautor: KocurekV » 06 lip 2006, 17:22

A ja zbyt wiele w życiu przeszłam,żeby nie wiedzieć co piszę na temat nauki szczęścia i miłości :P
Nie ma czegoś takiego.
Moim zdaniem życie jest zbyt krótkie żeby tracić czas na takie nauki :P
Carpe diem!
Awatar użytkownika
TFA
Weteran
Weteran
Posty: 3055
Rejestracja: 01 wrz 2005, 00:57
Skąd: litwini wracają
Płeć:

Postautor: TFA » 06 lip 2006, 17:23

Dla mnie porownywanie i utozsamianie szczescia z miloscia jest glupota, tacy ludzie nigdy nie beda szczesliwi. szczesaliwi beda tylko ci co umieja sie cieszyc nawet na widok srajacego ptaka na drzewie. Taka prawda.
Ręce me do szabli stworzone, nie do kielni.
Awatar użytkownika
KocurekV
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 310
Rejestracja: 14 maja 2006, 13:52
Skąd: Heaven
Płeć:

Postautor: KocurekV » 06 lip 2006, 17:37

Tzw Carpe diem :P
Wiem o co Ci chodzi i w zupełności się z Tobą zgadzam...ale nie wyklucza to faktu,że także i miłość wywołuje szczęście.
Carpe diem!
zenon
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 208
Rejestracja: 21 cze 2006, 18:31
Skąd: bo ja wiem?
Płeć:

Postautor: zenon » 06 lip 2006, 17:41

KocurekV pisze:Tzw Carpe diem :P
Wiem o co Ci chodzi i w zupełności się z Tobą zgadzam...ale nie wyklucza to faktu,że także i miłość wywołuje szczęście.

A kto Ci zabrania zakochiwać się ile chcesz?
...chodzi o taki stały punkt zaczepienia, powiedzmy "bazę wypadową", żeby nie było jak u Kofty "...przytuli Cię przydrożny rów..."
Awatar użytkownika
KocurekV
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 310
Rejestracja: 14 maja 2006, 13:52
Skąd: Heaven
Płeć:

Postautor: KocurekV » 06 lip 2006, 17:51

Chyba nie wiem o co Ci chodzi.
Zakochiwać się ile chcesz :|
Wolę się nie zakochiwać zbyt często...hehe...chyba się nie rozumiemy :| ale każdy ma własne podejście do tych spraw
Carpe diem!

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 155 gości