Kobieta z dzieckiem

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Stormy

Postautor: Stormy » 28 gru 2008, 15:54

shaman pisze:Stormy napisał/a:
21 lat u faceta to jeszcze pstro w glowie, w wiekszosci przypadkow.
no dzięki, że to po przecinku dodałaś ;p

ty masz juz 22 ;p wieeelka roznica xD
I słuchaj Stormy.
Stormy - expert od pokreconych znajomosci xD
Awatar użytkownika
Mikro czarnuch
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 229
Rejestracja: 02 gru 2007, 00:01
Skąd: Centrum
Płeć:

Postautor: Mikro czarnuch » 28 gru 2008, 16:56

Glatz pisze:Ja mam 21 ona 22.

Racja, młodyś jeszcze, jestem dokładnie w Twoim wieku i póki co, nie widzę się w roli mamy. Lubię dzieci, zawsze gdy widzę brzdąca, uśmiechającego się do mnie samymi dziąsełkami, coś tam w serduszku tyka, instynkt macierzyński powoli daje o sobie znać, ale chyba jeszcze nie czas, jeszcze nie mój czas;]
Glatz pisze:Tak tak, wiem. póki co to staram się tylko z nią utrzymywać kontakty, nie mieszając w to dziecka.

A to da się tak? Dziecko jest jej częścią, więc, albo bierzesz ją z całym inwentarzem, albo...
Jeśli myślisz o tym związku poważnie, powinieneś stopniowo zacząć zbliżać się także do dzieciaczka. Na razie oswajajcie się ze swoją obecnością. Zaufanie, przyjaźń, miłość buduje się powoli.
Stormy pisze:wydaje mi sie ze ty chcesz sie na taka gleboką wode rzucic

A mnie się wydaje, że autor to jednak próbuje rzucić się do akwenu, który widzi pierwszy raz na oczy i który jest mu kompletnie nieznany. Nie wiadomo, jak głęboki, czy może jednak płytki.. Żeby tylko nie zapragnęło Ci się skakać na dziko, bo nie tylko kręgosłupa, ale i rybek byłoby szkoda ;]

IMO, z reguły im dziecko mniejsze, tym łatwiej z jego wychowywaniem. Pięciolatek to już mały mężczyzna, w dodatku mężczyzna mamusi, który może nie zechcieć tolerować konkurencji w domu.
Stormy pisze:choc nie wiem - 21 lat u faceta to jeszcze pstro w glowie, w wiekszosci przypadkow.

Co do wieku, to nie ma co generalizować, ani obsadzać owej gotowości do ojcostwa w jakieś sztywne ramy metryki:)
Niejeden i w wieku 42 nie potrafi odnaleźć się w roli ojca.
Zresztą, kto powiedział, że każdemu rodzicielstwo służy lub jest pisane?;) Nie każdy chce mieć dziecko, a i nie każdy może je mieć. Oczywiście, tyczy się to także kobiet.
Stormy

Postautor: Stormy » 28 gru 2008, 17:29

Mikro czarnuch pisze:Zresztą, kto powiedział, że każdemu rodzicielstwo służy lub jest pisane?;) Nie każdy chce mieć dziecko, a i nie każdy może je mieć. Oczywiście, tyczy się to także kobiet.

to juz inna historia - jesli on pcha sie w znajomosc z dzieciata - to musi wiedziec czy w swoich planach zyciowych moze dziecko uwzglednic.
Mikro czarnuch pisze:Co do wieku, to nie ma co generalizować, ani obsadzać owej gotowości do ojcostwa w jakieś sztywne ramy metryki:)
a mi tu nie tyle o gotowosc do ojcostwa chodzi co o powazne podejscie do zwiazkow w ogole. 21 letni facet przewaznie mysli o tym gdzie by tu wyjsc, gdzie i z kim sie zabawic, romantyzm wcisnac tez oczywiscie - a przy dziecku troche to inaczej wyglada. bo mlody paleta sie (ze sie brzydko wyraze) ciagke pod nogami.
Mikro czarnuch pisze:IMO, z reguły im dziecko mniejsze, tym łatwiej z jego wychowywaniem. Pięciolatek to już mały mężczyzna, w dodatku mężczyzna mamusi, który może nie zechcieć tolerować konkurencji w domu.
latwiej z wychowaniem, ale wiecej czasu opieka zajmuje. i z takim gugu nie pogadasz. tu wiek dziecka ma malo do rzeczy - bo albo bobas zmeczy, albo wiekszy nie zaakceptuje.
Awatar użytkownika
Mikro czarnuch
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 229
Rejestracja: 02 gru 2007, 00:01
Skąd: Centrum
Płeć:

Postautor: Mikro czarnuch » 28 gru 2008, 18:01

Stormy pisze:
Mikro czarnuch pisze:IMO, z reguły im dziecko mniejsze, tym łatwiej z jego wychowywaniem. Pięciolatek to już mały mężczyzna, w dodatku mężczyzna mamusi, który może nie zechcieć tolerować konkurencji w domu.
latwiej z wychowaniem, ale wiecej czasu opieka zajmuje. i z takim gugu nie pogadasz. tu wiek dziecka ma malo do rzeczy - bo albo bobas zmeczy, albo wiekszy nie zaakceptuje.

Dla mnie ma, załóżmy, że w przyszłości nie mogłabym mieć dzieci i decyduję się na adopcję. Łatwiej byłoby mi pokochać i zaakceptować maleństwo, niż takie już bardziej odchowane dziecko;] Zresztą, na razie to wszystko teoria, którą życie zweryfikuje.
Grace

Postautor: Grace » 28 gru 2008, 23:50

Glatz pisze:jej syn ma 5 lat

Glatz pisze:ona 22

Czyli miała 16 lat jak zaszła w ciążę? Przepraszam to bardzo ładnie, że na starcie nie skreślasz takiej dziewczyny. Ja mam tę przykrą cechę, że nie daję ludziom drugiej szansy. Ale to tak na marginesie.

Podziwiam Twoje dość rozsądne podejście jak na 21-latka. Jednak, podejście może nie być tak łatwe, ba - nie będzie, jak wprowadzenie go w życie. Mądrze, że się zastanawiasz już teraz. Ja bym pozwoliła jeszcze trochę pożyć sobie w tej sytuacji i pomyśleć, co by było jakby miało być tak na zawsze. Jeśli masz zbyt wiele wątpliwości, nie czuj się źle odchodząc, bo zostając możesz zrobić im większą krzywdę.
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 28 gru 2008, 23:58

Stormy pisze:Cytat:
I słuchaj Stormy.

Stormy - expert od pokreconych znajomosci xD
Bardziej chodziło mi o to, że dobrze piszesz, wróbelku :*
Glatz
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 67
Rejestracja: 09 lut 2005, 19:56
Płeć:

Postautor: Glatz » 29 gru 2008, 00:12

Stormy pisze:tos mlody jak ta lalala... nie mas zpotrzeby sie wyszalec jeszcze? bo zwiazek z dzieciata - to powazna sprawa
Jakoś to mnie nie kręci szczerze powiem. Od czasu do czasu jakaś impreza ale nie ciągnie mnie do szaleństw o dłuższego czasu.
a poznales juz mlodego? wierz mi - to dziala dosc mocno otrzezwiajaco... nagle okazuje sie to male cos istnieje, hardcore...
Poznałem małego ale raczej staram się póki co unikać sytuacji gdzie on jest. Wszystko w swoim czasie.
przyzwyczjaaj sie, zero intymnosci, dzieciak dyktuje warunki, malo to "wygodne" - nie bdziesz mial jakichs skrywanych do niej pretensji ze tobie za malo czasu poswieca?
Pełna akceptacja z mojej strony. Wyrozumiałość i cieprliwość jest ;)
A to da się tak? Dziecko jest jej częścią, więc, albo bierzesz ją z całym inwentarzem, albo...
Jeśli myślisz o tym związku poważnie, powinieneś stopniowo zacząć zbliżać się także do dzieciaczka. Na razie oswajajcie się ze swoją obecnością. Zaufanie, przyjaźń, miłość buduje się powoli.
Da się. Wszystko powolutku, nic na siłę. Tutaj sprawa jest bardziej skomplikowana niż w przypadku wolnych kobiet bez dzieci.
A mnie się wydaje, że autor to jednak próbuje rzucić się do akwenu, który widzi pierwszy raz na oczy i który jest mu kompletnie nieznany. Nie wiadomo, jak głęboki, czy może jednak płytki.. Żeby tylko nie zapragnęło Ci się skakać na dziko, bo nie tylko kręgosłupa, ale i rybek byłoby szkoda ;]
Trafnie ujęte. Mówią, że do odważnych świat należy i jak nie ryzykujesz to nie wygrasz. Proza życia i tyle.
Pięciolatek to już mały mężczyzna, w dodatku mężczyzna mamusi, który może nie zechcieć tolerować konkurencji w domu
Fakt. No ale małe dzieci mają to do siebie, że nie mają jeszcze wyrobionego charakteru i łatwiej im jest zaakceptować kogoś nowego niż w przypadku zbuntowanego nastolatka.
a mi tu nie tyle o gotowosc do ojcostwa chodzi co o powazne podejscie do zwiazkow w ogole. 21 letni facet przewaznie mysli o tym gdzie by tu wyjsc, gdzie i z kim sie zabawic, romantyzm wcisnac tez oczywiscie - a przy dziecku troche to inaczej wyglada. bo mlody paleta sie (ze sie brzydko wyraze) ciagke pod nogami
To trochę mi przypomina zasadniczą służbę wojskową. Brali z przymusu, mało kto chciał iść, nikomu to się nie podobało, a po wyjściu do cywila człowiek zaczął tęsknić za tymi czasami. Tutaj chodzi o kwestie akceptacji takiej sytuacji i przyzwyczajenia, że tak musi być. Z resztą miłość to bezinteresowna akceptacja partnera i wszystkiego co ma.
Zresztą, na razie to wszystko teoria, którą życie zweryfikuje.
Dokładnie, narazie to etap przyjaźni i niekoniecznie będzie z tego związek. Nauczony jestem przewidywać, planować i analizować tak aby nic nie było na ostatnią chwilę i co gorsza - nie obudzić się z ręką w nocniku. Stąd moje dylematy, jak tu zrobić, żeby nikogo nie skrzywdzić swoim postępowaniem......
Skomplikowane to wszystko jakieś........
Czyli miała 16 lat jak zaszła w ciążę?
No prawie 23 ma a młody dopiero co skonczył 5 lat także matematycznie to troszkę inaczej.
Przepraszam to bardzo ładnie, że na starcie nie skreślasz takiej dziewczyny

Nie skreślam bo wiem jakie życie jest dziwne. Z resztą zdarza się, że prezerwatywa czasem pęknie albo inne tego typu zdarzenia. Nie można potępiać takich osób jak ona za to, że ma dziecko.
Ja mam tę przykrą cechę, że nie daję ludziom drugiej szansy. Ale to tak na marginesie.
Czyli jej już od życia nic się nie należy ? Nie zasługuje na szczęście i miłość ?
Ja bym pozwoliła jeszcze trochę pożyć sobie w tej sytuacji i pomyśleć, co by było jakby miało być tak na zawsze.
Myślenie to jedno a przyroda i fakty to drugie. Ciężko jest tak zrobić aby przewidzieć wszystkie sytuacje. Czasem takie obawy w praktyce w ogóle się nie sprawdzają, a czasem one jeszcze bardziej nas przerastają. Totolotek.......
Jeśli masz zbyt wiele wątpliwości, nie czuj się źle odchodząc, bo zostając możesz zrobić im większą krzywdę.
Jeżeli każdy odpowiedni mężczyzna będzie podchodzi w ten sposób do tego problemu to kobieta będzie samotna do końca życia, tu też trzeba ryzykować.
Grace

Postautor: Grace » 29 gru 2008, 00:27

Glatz pisze: Nie zasługuje na szczęście i miłość ?

Oczywiście, że tak. Ale nie moją.
Glatz pisze:Nie można potępiać takich osób jak ona za to, że ma dziecko.

Potępiać to za duże słowo. Rozumiem Twoje podejście w 100%, akceptuje je, szanuje, ale nie podzielam.
Glatz pisze:Jeżeli każdy odpowiedni mężczyzna będzie podchodzi w ten sposób do tego problemu to kobieta będzie samotna do końca życia

A gdzie w tym wszystkim Ty? Musisz pomyśleć trochę więcej o sobie. Jeśli Ty nie będziesz szczęśliwy, jej również nie uda Ci się uszczęśliwić. To, że Ci jej szkoda nie jest wystarczającym powodem by z nią być do końca życia.
Glatz
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 67
Rejestracja: 09 lut 2005, 19:56
Płeć:

Postautor: Glatz » 29 gru 2008, 00:34

Grace pisze:Potępiać to za duże słowo. Rozumiem Twoje podejście w 100%, akceptuje je, szanuje, ale nie podzielam.
Ja szanuję również, Twoje podejście i w pełni je akceptuje.
To, że Ci jej szkoda nie jest wystarczającym powodem by z nią być do końca życia.
Oczywiście. Patrzę się przede wszystkim na swoje szczęście i nie robię niczego z litości.
Awatar użytkownika
passion_flower
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 143
Rejestracja: 12 kwie 2008, 19:42
Skąd: Poznań
Płeć:

Postautor: passion_flower » 29 gru 2008, 01:20

Glatz pisze:Poznałem małego ale raczej staram się póki co unikać sytuacji gdzie on jest. Wszystko w swoim czasie.

I słusznie. Ja na miejscu samotnej matki oddzielałabym związek od macierzyństwa do czasu, kiedy jestem pewna uczuć swoich i partnera. Kiedy ufam mu na tyle, ze wiem, że biorąc na siebie część obowiązków rodzicielskich nie zniknie nagle z życia dziecka, gdy w związku przestanie się układać.
Ale wy nawet jeszcze związku nie tworzycie :) Także póki co, skupiaj się na budowaniu relacji z nią i nie zaprzyjaźniaj się szczególnie z małym
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 29 gru 2008, 12:44

Rozpisaliscie sie,a tak wlasciwie to nic tam nie ma . Ktos tam wspomnial "a gdzie w tym wszystkim ty " ? Ja napisze krótko , olej dzieciaka zajmij sie sobą i nia, a dziecko traktuj tak jak powinno sie traktowac dziecko obojetnie jakie ono i czyje jest ! czyli dobrze ! stanowczo, wyrozumiale. Jak zakochasz sie w niej , a ona w Tobie reszta ułozy sie sama ! Jak mały bedzie widzial szczesliwa mame i cibie - też bedzie szczesliwyi w sumie szczesliwi bedziecie wszyscy.
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
eng
Weteran
Weteran
Posty: 1377
Rejestracja: 02 sie 2004, 11:43
Skąd: W-wa
Płeć:

Postautor: eng » 30 gru 2008, 09:16

Nigdy bym się nie związał z kobietą która wychowuje dziecko jeśli sam swojego nie posiadam, tak samo jak nie rozumiem związków gdzie panna sobie bierze kolesia rozwodnika z dzieckiem, podczas gdy sama dzieci nie ma. Chore to z lekka.

Generalnie "matki-polki" to istoty których należy unikać, chyba że ktoś lubi robić za zastępstwo, bo kryterium nie jest jaki jesteś tylko jakim bedziesz "zastępczym ojcem" jej dziecka, ona jak typowa samica szuka zastępstwa a nie miłości, bo miłość znalazła z ojcem dziecka, poza tym nikt nie lubi być numerem 2 w związku, bo ten numer 1 mimo nieobecności ( oby ) i tak zawsze będzie obecny ;)
itd.
bleeeeeeeeeeeee
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 30 gru 2008, 14:22

Jestes faktycznie UFO <aniolek> ale cóz rózni ludzie Trzymaj sie Eng <browar>
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
eng
Weteran
Weteran
Posty: 1377
Rejestracja: 02 sie 2004, 11:43
Skąd: W-wa
Płeć:

Postautor: eng » 30 gru 2008, 14:43

Jestes faktycznie UFO

Bo uważam, że złe jest robienie za sponsora w zastępstwie kogoś ?
On zrobił to niech poniesie odpowiedzialność, a nie ktoś inny ma robić za frajera ...
Oczywiście, chętnych na bycie "tatusiem" nie brak, ale zdrowy rozsadek trzeba zachować.
bleeeeeeeeeeeee
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 30 gru 2008, 14:54

ale dlaczego tak na to patrzysz !!?? On chce ja razem z dzieckiem , nie przeszkazda mu to ! mnie by też nie przeszkadzało. Poznaje fakty które mówia mi dlaczego Ona jest sama , stwierdzam iz On był draniem , ona w porzadku i luzik ! co ci dziecko pzreszkadza ?
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
eng
Weteran
Weteran
Posty: 1377
Rejestracja: 02 sie 2004, 11:43
Skąd: W-wa
Płeć:

Postautor: eng » 30 gru 2008, 16:00

ale dlaczego tak na to patrzysz
a nie mogę tak na to patrzeć ?
On chce ja razem z dzieckiem , nie przeszkazda mu to ! mnie by też nie przeszkadzało.
bardzo proszę, jedni lubią jak ich się klepie po pupie batem a inni lubią jak na nich się krzyczy i rozkazuje, zwraca jak do psa, ja nie musze tego samego lubić, prawda ?
Poznaje fakty które mówia mi dlaczego Ona jest sama , stwierdzam iz On był draniem , ona w porzadku i luzik ! co ci dziecko pzreszkadza ?
a jakie to ma znaczenie ? jeśli lubisz być zawsze i po wsze czasy numerem 2 to wolna wola, ja wolę być albo numer 1 albo wcale.
Nie mam też ochoty na trójkąty, no chyba że z 2 dziewczynami-wtedy ok, ale nie z jakimś obcym obleśnym facetem ...
Ostatnio zmieniony 30 gru 2008, 16:02 przez eng, łącznie zmieniany 1 raz.
bleeeeeeeeeeeee
AJJ
Bywalec
Bywalec
Posty: 52
Rejestracja: 28 gru 2008, 01:15
Skąd: ;)
Płeć:

Postautor: AJJ » 30 gru 2008, 20:10

To co piszesz jest zupełnie bez sensu, przynajmniej dla mnie. Ok jeśli facet nie chce się związać z kobietą która ma dziecko dlatego że nie czuje się gotów do pomocy przy jego wychowaniu, to rozumiem w 100% bo wtedy męczył by siebie, ją i jeszcze niczemu nie winne dziecko. Ale jeżeli skreślasz z góry kobietę dlatego ze ma już dziecko a Ty jeszcze nie to jest głupie. Twoim zdaniem byłbyś dla niej tylko maszynką do robienia pieniędzy, nikim więcej? Ona by już nie mogła zarabiać bo miała by Ciebie tak?
Awatar użytkownika
Mikro czarnuch
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 229
Rejestracja: 02 gru 2007, 00:01
Skąd: Centrum
Płeć:

Postautor: Mikro czarnuch » 30 gru 2008, 23:42

eng pisze:Oczywiście, chętnych na bycie "tatusiem" nie brak, ale zdrowy rozsadek trzeba zachować.

To nie zdrowy rozsądek przez Ciebie przemawia, raczej rozgoryczenie dotychczasowym życiem..
Awatar użytkownika
eng
Weteran
Weteran
Posty: 1377
Rejestracja: 02 sie 2004, 11:43
Skąd: W-wa
Płeć:

Postautor: eng » 31 gru 2008, 00:01

AJJ pisze:To co piszesz jest zupełnie bez sensu, przynajmniej dla mnie. Ok jeśli facet nie chce się związać z kobietą która ma dziecko dlatego że nie czuje się gotów do pomocy przy jego wychowaniu, to rozumiem w 100% bo wtedy męczył by siebie, ją i jeszcze niczemu nie winne dziecko.

Od wychowywania jest matka i ojciec. wyłacznie oni.
AJJ pisze:Ale jeżeli skreślasz z góry kobietę dlatego ze ma już dziecko a Ty jeszcze nie to jest głupie.

Dlaczego głupie ? życiowe.
AJJ pisze:Twoim zdaniem byłbyś dla niej tylko maszynką do robienia pieniędzy, nikim więcej?
Powiedzmy wsparciem, ułatwieniem życia, zastępstwem nieobecnego ojca dziecka - to jest tak jak odbywać karę za przestępstwo którego sie nie popełniło wiedząc że prawdziwy sprawca chodzi i ma to gdzieś co zrobił i tego konsekwencje.
AJJ pisze:Ona by już nie mogła zarabiać bo miała by Ciebie tak?

Tu nie o to chodzi.
Przeczytaj jeszcze raz to zrozumiesz.
Mikro czarnuch pisze:To nie zdrowy rozsądek przez Ciebie przemawia, raczej rozgoryczenie dotychczasowym życiem..
Dlaczego nie zdrowy rozsądek ? płaciłabyś podatki za nieswoje dochody ? Profity ma ktoś inny a ty tylko "koszty" ... Oczywiście nie mówię o pieniądzach...
bleeeeeeeeeeeee
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 31 gru 2008, 16:26

eng pisze:Cytat:
ale dlaczego tak na to patrzysz

a nie mogę tak na to patrzeć ?
Możesz, ale wtedy będziesz kosmitą.
Awatar użytkownika
Mikro czarnuch
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 229
Rejestracja: 02 gru 2007, 00:01
Skąd: Centrum
Płeć:

Postautor: Mikro czarnuch » 02 sty 2009, 00:52

eng pisze:Od wychowywania jest matka i ojciec. wyłacznie oni.

Taki porządek świata nie istnieje. Zbyt wiele codziennych spraw ten utopijny ład burzy. Śmierć któregoś z rodziców, rozmnażający się, nieodpowiedzialni rodzice. Bezpłodni, pragnący dziecka, czy, choćby jak w tym wątku, związek z partnerem, mającym pamiątkę w postaci dziecka z kimś innym.

eng pisze:Dlaczego nie zdrowy rozsądek ? płaciłabyś podatki za nieswoje dochody ? Profity ma ktoś inny a ty tylko "koszty" ... Oczywiście nie mówię o pieniądzach...

eng pisze:Powiedzmy wsparciem, ułatwieniem życia, zastępstwem nieobecnego ojca dziecka - to jest tak jak odbywać karę za przestępstwo którego sie nie popełniło wiedząc że prawdziwy sprawca chodzi i ma to gdzieś co zrobił i tego konsekwencje.


Potrafię zrozumieć, trudno oczekiwać po kimś, kto deklaruje, że nie chce mieć własnych dzieci (jeśli się mylę to mnie popraw), aby wychowywał cudze. Ok. Nie każdy chce mieć potomstwo. Zdarza się. A osoby, potrafiące zaakceptować i pokochać nie swoją pociechę zdarzają się jeszcze rzadziej.
Jednak, nie potrafię zrozumieć, jak możesz taką kwestię porównywać z dochodami, kosztami, czerpaniem jakichś profitów, podatkami, wreszcie, niesłusznym odbywaniem wyroku? Takie porównania stawiają Cię w nie najlepszym świetle, eng.
Byłeś kiedykolwiek zakochany? Rozumiem, że zawsze, nim ulokujesz uczucia i się zaangażujesz w jakąś kobietę, uruchamia się w Tobie księgowy, liczący zyski i straty takiego, czy innego kroku?
Kurcze, przydatna umiejętność, w innych kwestiach i okolicznościach, na pewno do pozazdroszczenia;]
Jednak, jeśli o tych mowa, mało to razy ludzkie uczucia są w stanie poradzić sobie z tym Twoim wewnętrznym kalkulatorem, jakim jest zdrowy rozsądek?

Frapuje mnie też sens takiego zapierania się: "mnie to nie dotyczy, ja nigdy, przenigdy" Nie lepiej pewne wyobrażenia, nt. własnej osoby, zostawić tylko dla siebie, pielęgnować je skrycie i kiedy zajdzie potrzeba stłamsić swym zimnym, racjonalnym podejściem do życia, co by np. w roku 2020 nie zaszła potrzeba wyłuszczania temu, czy innemu forumowiczowi, że pod koniec roku 2008 to Ty zapierałeś się, niczym osioł prowadzony na rzeź, ręcyma i nogyma (albo, nie daj losie, przyjdzie Ci zdawać prawo jazdy na spacerówki, tudzież inne dziecięce wozy, cóż by to była za ujma przed znajomymi ;)

Jedyna pewność to ta, że i pewność niepewna.
Ostatnio zmieniony 02 sty 2009, 00:53 przez Mikro czarnuch, łącznie zmieniany 1 raz.
Glatz
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 67
Rejestracja: 09 lut 2005, 19:56
Płeć:

Postautor: Glatz » 02 sty 2009, 06:22

Piękne słowa.......
Powiem Wam, że zanim Ją poznałem, gadałem tak samo - kobieta z dzieckiem ? nieee to w moim przypadku nie możliwe, a tu jednak taka zmiana........
Miłość i związana z nią chemia to rzecz niezdefiniowana, która nie pozwala czasem racjonalnie myśleć i rzeczywiście pewność :
Jedyna pewność to ta, że i pewność niepewna.
Awatar użytkownika
eng
Weteran
Weteran
Posty: 1377
Rejestracja: 02 sie 2004, 11:43
Skąd: W-wa
Płeć:

Postautor: eng » 02 sty 2009, 10:14

Mikro czarnuch pisze:Potrafię zrozumieć, trudno oczekiwać po kimś, kto deklaruje, że nie chce mieć własnych dzieci (jeśli się mylę to mnie popraw),

Jeśli kiedyś będzie można mieć SAMEMU to mieć będę, ba jak narazie na kobiety liczyć nie można, co najwyżej na "kukułcze jajo".
Mikro czarnuch pisze:Jednak, nie potrafię zrozumieć, jak możesz taką kwestię porównywać z dochodami, kosztami, czerpaniem jakichś profitów, podatkami, wreszcie, niesłusznym odbywaniem wyroku?

Kompletnie nie chodzi o pieniądze, choć i czasem o to.
Przylazł koleś, podupcył, podupcył i polazł w cholerę, przychodzi drugi leszczyk, frajer który nie podupcył a jedynie dla niego pieluchy, kaszki, wózki i spacery, a on tak naprawde na przyczepkę, piąte koło u wozu, "tato" to mu dziecko nie powie, bo tatę już ma, a on to tak niewiadomo po co, chyba tylko do sklepu latać i nosić na rekach jak matka nie ma już sił. Dumny to będzie ten pierwszy z ojcostwa, bo zrobił a ten i tak pozostanie na lodzie bo w papierach kto inny wpisany.
Upraszczając - ten co zapłodnił ma same bonusy, zero odpowiedzialnosci i wysiłku, ten drugi zero "korzyści" a same "koszty" i jeszcze ciągle jest nr2 albo i nr3 w życiu tej "rodziny".
Mikro czarnuch pisze:Byłeś kiedykolwiek zakochany?
Powiedziałbym że za dużo razy nawet ....
Mikro czarnuch pisze:Rozumiem, że zawsze, nim ulokujesz uczucia i się zaangażujesz w jakąś kobietę, uruchamia się w Tobie księgowy, liczący zyski i straty takiego, czy innego kroku?
Teraz tak, bo doświadczenie mi mówi że zanim kobieta spojrzy na faceta to wywiadem gospodarczym oblicza ile może z niego zdoić ... emocjonalnie, życiowo, materialnie a potem wyrzucić jak zużytą szmate do podłogi na śmietnik, żeby żadna inna już nie skorzystała ...
Mikro czarnuch pisze:Frapuje mnie też sens takiego zapierania się: "mnie to nie dotyczy, ja nigdy, przenigdy"

A dotyczy ? zdecydowanie nie, bo sam facet nic nie zrobi w tym temacie.
Mikro czarnuch pisze:Jedyna pewność to ta, że i pewność niepewna.

Nie zgodze sie, niektóre rzeczy są pewne, w moim przypadku ta jedna jest 1000% pewna, taki "rynek" i wymagania niespełnialne.

[ Dodano: 2009-01-02, 10:26 ]
Glatz pisze:Miłość i związana z nią chemia to rzecz niezdefiniowana, która nie pozwala czasem racjonalnie myśleć

Obyś za jakiś czas boleśnie się nie przekonał jak jest naprawdę ... niemiło obudzić sie któregoś dnia w roli "poczekalni" albo jako "rogacz" ...
bleeeeeeeeeeeee
Stormy

Postautor: Stormy » 02 sty 2009, 11:14

a wlasne dziecko eng co ma ci dac? tu chodzi o rzeczy ktorych nie da si eprzeliczyc na jasne korzysci - facet wychowa, bedzie kochal dziecko i ono bedzie kochalo jego - i to on bedzie dla niego ojcem. i tyle. kwestia lozenia na dziecko boli, jesli sie nie czuje do dzecka nic.

eng pisze:Upraszczając - ten co zapłodnił ma same bonusy, zero odpowiedzialnosci i wysiłku, ten drugi zero "korzyści" a same "koszty" i jeszcze ciągle jest nr2 albo i nr3 w życiu tej "rodziny"

on ni ema nic. to ze splodzil - no i? jak on w tym konkretnym przypadku sie ulotnil i go nie ma. moze chociaz alimnty placi (bo za glupote sie placic powinno). a tą "rodzinę" w pewnym momencie ten nr 2, z mamuska i dzieckiem budowac beda. jesli on dziecko pokocha to nie wazne juz bedzie co bylo wczesniej.
eng pisze:Mikro czarnuch napisał/a:
Jedyna pewność to ta, że i pewność niepewna.

Nie zgodze sie, niektóre rzeczy są pewne, w moim przypadku ta jedna jest 1000% pewna, taki "rynek" i wymagania niespełnialne.

ja jestem pewna ze eng sie w taki zwiazek nie wpakuje - musialoby sie cos mu z glowa stac, zeby tak sobie zycie przewartosciowal. nie kazdemu taki zwiazek pasuje, nie kazdemu musi. bo zwiazek z dzieciatą/tym na prawde do latwych nie nalezy. wiec jesli sie umie zimnokalkulowac i ma sie swoje zasady/wymagania - to z zimnej kalkulacji sie nie ooplaca, bo za duzo roboty. i eng ma do tego prawo (tylko lagodniej swe poglady by wyrazil, a ni ekulukulcze jajo, rogacz itp)
Awatar użytkownika
eng
Weteran
Weteran
Posty: 1377
Rejestracja: 02 sie 2004, 11:43
Skąd: W-wa
Płeć:

Postautor: eng » 02 sty 2009, 11:23

Stormy pisze: tu chodzi o rzeczy ktorych nie da si eprzeliczyc na jasne korzysci - facet wychowa, bedzie kochal dziecko i ono bedzie kochalo jego - i to on bedzie dla niego ojcem. i tyle.

Nie, nigdy nim nie bedzie, ojciec jest tylko jeden, ten co "wsadził, wyjął" i poszedł sobie nawet, ma większe prawo formalne i moralne niż ten co przez nawet 20 lat wychowywał i łożył. Tak samo jak mąż kontra konkubent, pierwszy może wszystko, drugi może się jedynie pociskać i sobię iść w sytuacjach np szpitalnych.
Stormy pisze:a tą "rodzinę" w pewnym momencie ten nr 2, z mamuska i dzieckiem budowac beda.
Nie, bo "mamuśka" zawsze bedzie miała dziecko i jego ojca na pierwszym planie. zawsze.
kobieta z dzieckiem nie szuka partnera do kochania, dla siebie, a partnera do wspólnego wychowania dziecka. I tu jest różnica. I najcześciej nie chce mieć kolejnych dzieci.
Stormy pisze:tylko lagodniej swe poglady by wyrazil, a ni ekulukulcze jajo, rogacz itp
No wybacz, ale wmawianie ojcostwa komuś kto nie jest ojcem tego dziecka to chamstwo w biały dzień, a kobiety nie tylko tak potrafią, ale nawet lubią wmawiać facetom cudze dzieci ... mało która się przyzna do "skoku w bok" zakończonego ciążą ... a nawet jeśli to męskie ego nie zniesie takiego upokorzenia jak ciąża żony czy kobiety z innym w trakcie trwania związku i jeszcze ten "owoc".
Ostatnio zmieniony 02 sty 2009, 11:25 przez eng, łącznie zmieniany 2 razy.
bleeeeeeeeeeeee
Stormy

Postautor: Stormy » 02 sty 2009, 11:34

Nie, nigdy nim nie bedzie, ojciec jest tylko jeden, ten co "wsadził, wyjął" i poszedł sobie nawet, ma większe prawo formalne i moralne niż ten co przez nawet 20 lat wychowywał i łożył. Tak samo jak mąż kontra konkubent, pierwszy może wszystko, drugi może się jedynie pociskać i sobię iść w sytuacjach np szpitalnych.

to jest kwestia indywidualna. ten co wyjal - tak, jego sie ojcem nazywa. ale wiesz co? ja bym wolala byc nawet ciocia niz matka ale za to kochana i szanowana - mi tam na nazwach nie zalezy.
eng pisze:Nie, bo "mamuśka" zawsze bedzie miała dziecko i jego ojca na pierwszym planie. zawsze.

mamuska zawsze bediza miala dziecko na 1 planie. ojciec to bolesna przeszlosc.
eng pisze:kobieta z dzieckiem nie szuka partnera do kochania, dla siebie, a partnera do wspólnego wychowania dziecka. I tu jest różnica. I najcześciej nie chce mieć kolejnych dzieci.

szuka partnera do kochania i takiego co jej dziecko pokocha. to oczywiste. bo jak facet dziecka nie polubi to spiecia beda i juz. i niekoniecznie nie bedzie chciala miec kolejnych dzieci. bo moze tym razem zwiazek ulozy sie normalnie, bedzie ktos jeszcze kto zwiazek partnerski bardziej zwiaze.
eng pisze:No wybacz, ale wmawianie ojcostwa komuś kto nie jest ojcem tego dziecka to chamstwo w biały dzień, a kobiety nie tylko tak potrafią, ale nawet lubią wmawiać facetom cudze dzieci ...

ale tu nikt nie wmawia nic, to ich decyzja kim dla dziecka bedzie, z nazwy, bo jak dla mnie kochany jak ojciec byc moze - jesli wychowa, uksztaltuje czlowieka, bedzie kochac - to i ojcem bedzie, chocby na niego dziecko po imieniu wolalo.ale to zalezy od ich strategii dzialania.
a jak baba wmawia cudze dziecko - to poza tym ze to tedziowa szmira, to niestety jest to zrozuiale - zapewnia byt sobie i swojemu dziecku, instynkt. chamskie bo chamskie, ale co zrobic.
eng pisze:mało która się przyzna do "skoku w bok" zakończonego ciążą
a panowie to nie skacza na boki i sie nie rozmnazaja? tez sie nie zawsze chca przyznac, czasem po prostu nie maja wyboru
Ostatnio zmieniony 02 sty 2009, 11:36 przez Stormy, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
eng
Weteran
Weteran
Posty: 1377
Rejestracja: 02 sie 2004, 11:43
Skąd: W-wa
Płeć:

Postautor: eng » 02 sty 2009, 11:44

Stormy pisze:to jest kwestia indywidualna. ten co wyjal - tak, jego sie ojcem nazywa. ale wiesz co? ja bym wolala byc nawet ciocia niz matka ale za to kochana i szanowana - mi tam na nazwach nie zalezy.

Liczy się fakt.
Stormy pisze:mamuska zawsze bediza miala dziecko na 1 planie. ojciec to bolesna przeszlosc.

Bolesna, ale OBECNA, chociażby w 50% genów dziecka.
Stormy pisze:szuka partnera do kochania i takiego co jej dziecko pokocha.

Czyli zastępstwa.
Stormy pisze:zapewnia byt sobie i swojemu dziecku, instynkt. chamskie bo chamskie, ale co zrobic.
DNO a nie instynkt. znam takie co zamiast pracować to sie censored za pieniądze podobno żeby na dziecko zarobić, a rodzicom i innym wmawiają że studiują w W-wie ;)
Stormy pisze:a panowie to nie skacza na boki i sie nie rozmnazaja?

A i owszem, i dumni są z siebie jak w każdym mieście kobieta i bachor.

Osobiście nie ma takiej siły żebym się dał wpuścić w kanał pod tytułem baba z dzieckiem. Na szczęscie one co najwyżej związków o sex opartych szukają, alb o sponsora ( na co ja sie nie nadaję ) a nie o uczucia i chwała im za to.
Do normalnego zwiazku, i kolejności pewnych spraw to "dziewica" w temacie macierzyństwa jest potrzebna, a nie matka-polka.
Ani życia, ani romantycznych chwil, tylko te cholerne pieluchy i inne takie "przyjemności" ... no ale co kto lubi, masochiści też muszą mieć coś od życia :D
Ostatnio zmieniony 02 sty 2009, 11:46 przez eng, łącznie zmieniany 1 raz.
bleeeeeeeeeeeee
Stormy

Postautor: Stormy » 02 sty 2009, 11:54

Liczy się fakt.

to zalezy od twoich priorytetow i poziomy egoizmu ;) jesli chcesz byc nr 1 we wszystkim - to sie nawet w niedziewice nie warto pakowac. ;)
eng pisze:Stormy napisał/a:
szuka partnera do kochania i takiego co jej dziecko pokocha.

Czyli zastępstwa.

nie, normalnosci w sytuacji nienormanej :) milosci, uczucia, wsparcia, partnerstwa. mnie tam mama wychowala bez faceta, wiec jej zastepstwo nie bylo zadne potrzebne. wiec to moim zdaniem nie swiadczy o tym ze kazda baba szuka na sile nowego tatusia.

eng pisze:Stormy napisał/a:
mamuska zawsze bediza miala dziecko na 1 planie. ojciec to bolesna przeszlosc.

Bolesna, ale OBECNA, chociażby w 50% genów dziecka.

geny da rade jakos przezyc, choc dennie jest kiedy dziecko przypomina o tej przeszlosci swoim usmiechem chocby - ale to juz jest problem tego ze sie z przeszloscia partnera pogodzic nie mozna. pojawia sie jeszcze w kwestii widzen z dzieckiem, umawiania sie na swieta, wakacje, łikendy - tu juz trzeba wiedziec czy sie da zniesc widok tej poprzedniej geby
eng pisze:Stormy napisał/a:
zapewnia byt sobie i swojemu dziecku, instynkt. chamskie bo chamskie, ale co zrobic.
DNO a nie instynkt.

dno, ale mozna to instykntem tlumaczyc. denny instykt po prostu.
Osobiście nie ma takiej siły żebym się dał wpuścić w kanał pod tytułem baba z dzieckiem.
i nikt ci nie kaze, widocznie nie dla ciebie takie cos, i dobrze ze o tym wiesz, bo by to nic dobrego nie przynioslo.
eng pisze:Ani życia, ani romantycznych chwil, tylko te cholerne pieluchy i inne takie "przyjemności" ...

dziecko z watku ma juz 5 lat, wiec raczej bez pieluch ;) ja w kuchnii wpadalam na nocniok z kaczuszka, wiec troche to rozumiem ;)
romantyczne chwile da sie zrobic, trzeba tylko checi, ewentualnie pomocy dziadkow ;)
Ostatnio zmieniony 02 sty 2009, 11:57 przez Stormy, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Miltonia
Weteran
Weteran
Posty: 1359
Rejestracja: 17 paź 2004, 22:45
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Miltonia » 02 sty 2009, 12:26

Wiadomo, ze wychowywanie czyjegos dziecka nie jest slodycza jedynie. Jest to trudniejsze, wymaga wiekszego wysilku i zaangazowania, pilnowania sie na kazdym kroku, walki z zaborczoscia matki, uznania dziecka i spokoju ze strony biologicznego tatusia.

I tu wlasnie jest sedno problemu - nasz bohater opowiesci powinien byc dojrzaly i gotowy na trudne rodzicielstwo. Ale tez nie mozna tego demonizowac - coraz wiecej jest takich rodzin i bedzie.

Tu jedyne pewne niebezpieczenstwo, to wiek. Glatz, jestes za mlody, zeby na wziac teraz na siebie takie obciazenie i zeby to wyszlo jakos sensownie. Ale spotykaj sie, nie badz tatusiem dla tego dziecka jeszcze, skup sie na kobiecie, poznaj ja i dopiero pozniej decyduj. Taka kobieta z pewnoscia szuka dobrego ojca dla dziecka, ale sprawdz, czy szuka tez partnera dla siebie. Bo czesto mloda kobieta z dzieckiem zapomina o sobie, mysli tylko o zapewnieniu tatusia i przyszlosci dziecku, a jak jej cos w partnerze nie pasuje, to przekonuje siebie, ze to nie takie wazne. Dlatego dobrze by bylo, gdybyscie o tym porozmawiali i gdybys jej przedstawil jasno, dlaczego nie chcesz jeszcze tatusiowac dziecku. Jak pobedziecie ze soba ze 3 lata i chemia bedzie mniej dzialac i zauroczenie minie, to wtedy mozesz myslec o byciu tatusiem, jesli Ci sie jeszcze bedzie chcialo (male szanse, ale prawie wszystko jest mozliwe). Powodzenia, bo wydajesz sie byc odpowiedzialnym i fajnym facetem, wiec wybierz co najlepsze dla Ciebie.
"a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
Awatar użytkownika
eng
Weteran
Weteran
Posty: 1377
Rejestracja: 02 sie 2004, 11:43
Skąd: W-wa
Płeć:

Postautor: eng » 02 sty 2009, 12:34

Stormy pisze:jesli chcesz byc nr 1 we wszystkim - to sie nawet w niedziewice nie warto pakowac.
Dziewictwo to zdecydowanie co innego, fuj ;)
Nie chodzi o bycie nr 1 we wszystkim, ale dobrze żeby sprawy miały swoją kolej, a nie od d.u.p.y strony życie zaczynać a związek tym bardziej... nie zaczyna sie bycia razem od rozwodu, prawda ? a zaczynać związek bezdzietnego kawalera z matką-mężatką to takie troche chore z lekka jak dla mnie, tak samo jak dziewczyny bezdzietnej ze starym dzieciatym rozwodnikiem, albo mężem jakiejś flądry.
Stormy pisze:mnie tam mama wychowala bez faceta, wiec jej zastepstwo nie bylo zadne potrzebne. wiec to moim zdaniem nie swiadczy o tym ze kazda baba szuka na sile nowego tatusia.
inne czasy były ... i inna mentalość kobiet.
Stormy pisze:geny da rade jakos przezyc, choc dennie jest kiedy dziecko przypomina o tej przeszlosci swoim usmiechem chocby
no o tym mówię ...
Stormy pisze:dziecko z watku ma juz 5 lat, wiec raczej bez pieluch
może mieć i 16, co za różnica.
Stormy pisze:ja w kuchnii wpadalam na nocniok z kaczuszka, wiec troche to rozumiem
romantyczne chwile da sie zrobic, trzeba tylko checi, ewentualnie pomocy dziadkow
nie o takim romantyźmie mówię, raczej o dłuższych wypadach we dwoje... nierealne.
bleeeeeeeeeeeee

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: jackkix, jackOn i 327 gości