Kobieta z dzieckiem

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

winnie23
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 13
Rejestracja: 16 lis 2005, 19:59
Skąd: znikąd
Płeć:

Postautor: winnie23 » 08 gru 2006, 20:55

A co jesli sytuacja jest podobna jak opisana w pierwszym poście, tylko, że panna jest w ciązy, a ojciec dziecka zginął w wypadku zanim zdążył się dowiedzieć, że będą mieć razem dziecko??

Co robić wtedy?? Angażować się?
Awatar użytkownika
mrt
Weteran
Weteran
Posty: 3354
Rejestracja: 31 lip 2004, 22:44
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: mrt » 08 gru 2006, 21:07

winnie23 pisze:Co robić wtedy?? Angażować się?
Proponuję jak najszybciej znaleźć się w jej okolicy i wspierać. Może być za wcześnie na uderzanie, ale być można. Ty wczujesz się w rolę, ona zdobędzie wsparcie i może wyjść z tego fajna sprawa :)
winnie23
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 13
Rejestracja: 16 lis 2005, 19:59
Skąd: znikąd
Płeć:

Postautor: winnie23 » 08 gru 2006, 21:09

mrt pisze:
winnie23 pisze:Co robić wtedy?? Angażować się?
Proponuję jak najszybciej znaleźć się w jej okolicy i wspierać. Może być za wcześnie na uderzanie, ale być można. Ty wczujesz się w rolę, ona zdobędzie wsparcie i może wyjść z tego fajna sprawa :)


Tak właśnie na ten moment robię, choć widzę, że jest jej ciężko i to wszystko zaczyna ją przytłaczać. Ale będę czekał cierpliwie, nawet jeśli nie wyjdzie z tego nic szczególnego, to będzie warto...
Awatar użytkownika
mrt
Weteran
Weteran
Posty: 3354
Rejestracja: 31 lip 2004, 22:44
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: mrt » 08 gru 2006, 21:20

winnie23 pisze:Tak właśnie na ten moment robię, choć widzę, że jest jej ciężko i to wszystko zaczyna ją przytłaczać.
Nie dziwi mnie to wcale. Tym bardziej potrzebny jej ktoś bliski.
winnie23 pisze:Ale będę czekał cierpliwie, nawet jeśli nie wyjdzie z tego nic szczególnego, to będzie warto...
Tylko nie bądź namolny. Za wcześnie na to, żeby odsłaniać się z uczuciami. Ona jeszcze z żałoby nie wyszła, więc nie przytłaczaj jej dodatkowo.
winnie23
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 13
Rejestracja: 16 lis 2005, 19:59
Skąd: znikąd
Płeć:

Postautor: winnie23 » 08 gru 2006, 21:31

mrt pisze:Tylko nie bądź namolny. Za wcześnie na to, żeby odsłaniać się z uczuciami. Ona jeszcze z żałoby nie wyszła, więc nie przytłaczaj jej dodatkowo.


Postaram się, tylko to właśnie będzie najtrudniejsze wyczucie odpowiedniego momentu, nie chce niepotrzebnie pospieszac

Zresztą taka ewentualna rozmowa będzie cholernie trudna, tak i dla niej, jak i dla mnie

Ciekawie będzie jak by coś udało się w tym temacie i moja matula o tym by sie dowiedziała... jaja jak berety będa

[ Dodano: 2006-12-09, 10:15 ]
A właśnie, jak o tym ewentualnie porozmawiać z rodzicami swoimi i co ważniejsze z jej rodzicami?? Zrobic coś bez jej wiedzy i jak będzie jakieś przyzwolenie jej to pogadaćz nimi na osobności w razie czego?
Świat jest piękny, tylko ludzie są do dupy...
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 10 gru 2006, 23:40

winnie23 pisze:taka ewentualna rozmowa będzie cholernie trudna, tak i dla niej, jak i dla mnie

Jaka rozmowa? :|
Ty masz BYĆ obok. I tyle. To ona może taką rozmowę zacząć. Nie TY! Bo o czym miałbyś zagaić? :|
winnie23 pisze:A właśnie, jak o tym ewentualnie porozmawiać z rodzicami swoimi i co ważniejsze z jej rodzicami??

:| O czym? :| :| :|
KOCHAJ...i rób co chcesz!
winnie23
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 13
Rejestracja: 16 lis 2005, 19:59
Skąd: znikąd
Płeć:

Postautor: winnie23 » 11 gru 2006, 17:38

Źle sie wyraziłem , chodziło mi o rozmowe po ewentualnym zdecydowaniu sie o byciu razem

Powoli zaczynam chyba pojmowac o co w tym wszystkim ma biegać, mam nadzieję, ze swoim zachowaniem i pomocą dam jej wystarczajaco mocno do zrozumienia że mi na Niej (Nich) zależy
Świat jest piękny, tylko ludzie są do dupy...
Awatar użytkownika
eng
Weteran
Weteran
Posty: 1377
Rejestracja: 02 sie 2004, 11:43
Skąd: W-wa
Płeć:

Postautor: eng » 11 gru 2006, 19:10

Nie rozumiem jak osoba bez "przeszłości" może może się wiązać z kimś kto takową posiada ... znaczy rozwód i dzieci ... nie jestem sobie w stanie wyobrazić takich relacji ... w żaden sposób nie umiałbym ... nie mogę zrozumieć jak można się na własne życzenie w taki układ pakować jak się ma 20-cia parę lat ... przy 40-to latkach to jestem w stanie zrozumieć, ale u młodszych - ni cholery ...
bleeeeeeeeeeeee
Awatar użytkownika
Miltonia
Weteran
Weteran
Posty: 1359
Rejestracja: 17 paź 2004, 22:45
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Miltonia » 11 gru 2006, 23:12

Eng, masz racje, pojedyncze takie przypadki sie udaja i to gdy w gre wchodza naprawde dojrzale osoby (czego nie mozna powiedziec o piszacych tutaj, ktorzy boja sie rodzicom powiedziec. Toz to maksymalna dziecinada <zalamka> ).

Mrt, moim zdaniem szkodliwie mu radzisz. Wyglada to jak rada - co tu zrobic, zeby wykorzystac slaby moment dziewczyny. Udawaj przyjaciela, zdobadz zaufanie, a potem zaatakuj, kiedy bedzie juz odpowiednio zmiekczona. A on ma podejscie "jak powiem mamie, to beda jaja jak berety". Zenada. Najpierw do piaskownicy, potem sie brac za powazne zwiazki. A zwiazek z dziewczyna z dzieckiem zawsze bedzie powazny.
Ja tam swojego zdania nie zmieniam. Dla mnie taki facet szuka przewaznie latwego lupu. Z innymi mu nie wychodzi, to wykorzysta trudny moment. Nie ma tu pytan, jak ja moge jej pomoc, tylko jak ja zdobyc. Nie ma tu pytan o dobro dziecka, jak moge sie w tym odnalezc, jakie moga byc trudnosci, tylko zwykle napalanie sie pod plaszczykiem bycia tak dobrym, bo przeciez dziewczyna z dzieckiem to gorszy sort.
"a miłość tylko jedną można wszędzie spotkać
przed grzechem i po grzechu zostaje ta sama"
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 11 gru 2006, 23:41

winnie23 pisze:Źle sie wyraziłem , chodziło mi o rozmowe po ewentualnym zdecydowaniu sie o byciu razem

To czego chcesz od niej? :|
Chcesz być z nią do śmierci, czy tylko poocierać się?
winnie23 pisze:Powoli zaczynam chyba pojmowac o co w tym wszystkim ma biegać

Lepiej. Dużo lepiej. A starczy Ci jaj? Wystarczy Ci tylko jej dziecko? - czy będziesz MUSIAŁ mieć swoje? :|
KOCHAJ...i rób co chcesz!
winnie23
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 13
Rejestracja: 16 lis 2005, 19:59
Skąd: znikąd
Płeć:

Postautor: winnie23 » 12 gru 2006, 09:41

Może wbrew temu co napisałem, ale jednak nie patrze na Nią jako na zdobycz, czy też tylko i wyłacznie na Nią a nie na dziecko. Zalezy mi na obojgu z nich, zreszta jak by tak nie było, to jak by to wyglądało za 7 miesięcy gdy dzidzia juz bedzie na świecie??

A co do reakcji rodziców to ja to akurat uważam za normalne, że sa pewne obiekcje i obawy z mojej strony

Co do własnego dziecka w razie czego - czas pokaże...
Świat jest piękny, tylko ludzie są do dupy...
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 12 gru 2006, 10:02

winnie23 pisze:to jak by to wyglądało za 7 miesięcy gdy dzidzia juz bedzie na świecie??

to to chyba raczej ty powinienes sobie zadoc to pytanie. gdszie bedzie Twoje miejsce dla nich. Co bedzie jak dziecko przyjdzie na swiat. Narodziny dziecka to wielka zmiana w zyciu takiej kobiety.
winnie23 pisze:Co do własnego dziecka w razie czego - czas pokaże...

a co jesli ona uzna, ze nie chce wiecej, ze jest jedno i ono wystarczy ??
Awatar użytkownika
Kermit
Weteran
Weteran
Posty: 931
Rejestracja: 12 sie 2005, 08:51
Skąd: Pl
Płeć:

Postautor: Kermit » 12 gru 2006, 10:56

najpiew zajmij sie wolna dziewczyna. Po co Ci problemy? Po co sie pchac w czyjes zycie?
mlody85 pisze:poczułem taka wewnetrzna potrzebe poznania jej


eheh mi sie tez to zdarza jak co niektore dziewczyny zobacze :)
So understand;
Don't waste your time always searching for those wasted years,
Face up...make your stand,
And realise you're living in the golden years.
Awatar użytkownika
mrt
Weteran
Weteran
Posty: 3354
Rejestracja: 31 lip 2004, 22:44
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: mrt » 14 gru 2006, 21:02

Miltonia pisze:Mrt, moim zdaniem szkodliwie mu radzisz.
Wiem :( Bo mi jej szkoda ;(
winnie23
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 13
Rejestracja: 16 lis 2005, 19:59
Skąd: znikąd
Płeć:

Postautor: winnie23 » 14 gru 2006, 21:20

Miltonia pisze:
Mrt, moim zdaniem szkodliwie mu radzisz. Wyglada to jak rada - co tu zrobic, zeby wykorzystac slaby moment dziewczyny. Udawaj przyjaciela, zdobadz zaufanie, a potem zaatakuj, kiedy bedzie juz odpowiednio zmiekczona. A on ma podejscie "jak powiem mamie, to beda jaja jak berety". Zenada. Najpierw do piaskownicy, potem sie brac za powazne zwiazki. A zwiazek z dziewczyna z dzieckiem zawsze bedzie powazny.



A nie wydaje Ci się, ze nie robie tego dla wykorzystania słabego momentu a dla Nich obojga jako całości...?? I czy nie wydaje C isię, że kazdy związek, nieważne z jakiej konfiguracji i okolicznościach polega właśnie zdobyciu czyjegoś zaufania i daniu tego najlepszego z siebie. a co do momentu słabości - owszem taki jest, ale jesli by widziała, ze chce go wykorzystać, to droga wolna, mało to jest takich matek co same wychowują dzieci?? Zwłaszcza gdy rodzice sa w stanie wydatnie jej w tym pomóc??


Miltonia pisze:Ja tam swojego zdania nie zmieniam. Dla mnie taki facet szuka przewaznie latwego lupu. Z innymi mu nie wychodzi, to wykorzysta trudny moment. Nie ma tu pytan, jak ja moge jej pomoc, tylko jak ja zdobyc. Nie ma tu pytan o dobro dziecka, jak moge sie w tym odnalezc, jakie moga byc trudnosci, tylko zwykle napalanie sie pod plaszczykiem bycia tak dobrym, bo przeciez dziewczyna z dzieckiem to gorszy sort.


Łatwym łupem to może być jakaś podpita łatwa laseczka na dyskotece, która tylko czeka żeby jej łapy w majty wsadzić...Jeśli chodzi o trudny moment życia - to chce jej w nim pomóc a nie go wykorzystac, zresztą co by było, gdybym myslał tylko o niej jako o obiekcie łatwego łupu, a przecież ten "obiekt" nie za długo wyda na świat dziecko które przewróci wszystko na drugą stronę
Świat jest piękny, tylko ludzie są do dupy...
Awatar użytkownika
Martinoo
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 290
Rejestracja: 18 lis 2006, 15:10
Skąd: Śląsk
Płeć:

Czy potrafiłbyś zaopiekować sie partnerką z obcym dzieckiem?

Postautor: Martinoo » 23 mar 2007, 11:54

Dla mnie jest rzeczą oczywistą że kobieta z niemoim dzieckiem na koncie jest dla mnie nietykalna i w tym momęcie życia (a myśle że i w całym) nie zainteresował bym sie kimś takim (nie bede wydawał pieniędzy na niemoje). A jak jest u was potrafilibyście kochac i wychowywac dziecko "swojego poprzednika"?
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 23 mar 2007, 12:42

Było. Tutaj i tutaj na przykład.

Co do tematu: prędzej czyjeś, niż własne, przynajmniej konieczność bolesnego porodu odpada :]
Awatar użytkownika
jbg
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 180
Rejestracja: 14 mar 2007, 11:48
Skąd: Szczecin
Płeć:

Postautor: jbg » 23 mar 2007, 13:45

Znam przypadek osoby, która nawet o tym nie myślała, gdy wchodziła w taki związek. Ze swojej strony, nie mam pojęcia. Myślę, że tu odegrały by rolę głównie uczucia, trudno mi racjonalnie podejść do tej kwestii.
Awatar użytkownika
Elspeth
Weteran
Weteran
Posty: 1525
Rejestracja: 15 lip 2004, 12:22
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: Elspeth » 23 mar 2007, 13:47

Chyba nie potrafiłabym przekreślić z góry jakiegoś faceta tylko dlatego, że ma dziecko z inną kobietą.
Non! Rien de rien... Non ! Je ne regrette rien !
Awatar użytkownika
Martinoo
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 290
Rejestracja: 18 lis 2006, 15:10
Skąd: Śląsk
Płeć:

Postautor: Martinoo » 23 mar 2007, 14:31

Potwierdza sie artykuł z openminda:
Ciekawy artykuł o dobrze partnera... Polecam!
Awatar użytkownika
mac79
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 96
Rejestracja: 17 lis 2006, 12:56
Skąd: POZNAŃ
Płeć:

Postautor: mac79 » 23 mar 2007, 15:52

Zdecydowanie tak...

Wiesz co ja nie wiedze problemu w wychowywaniu nie-swojego dziecka-jeśli kobieta okazała by się dobra i uczciwa,uczuciowa i w ogóle to zaakceptowal bym także jej dziecko i kochał jak swoje-pewnie ,że są pewne watpliwosci i ja bym je miał ,ale z pewnością jestem gotowy wychowywać i być odpowiedzialny nawet za nie swoje dziecko !-nie swoje-hmmm... człowieka psychika jest taka ,że to nieswoje było by twoje już po pewnym czasie...



To nie bajka-dawneee dzieje... (może dziwny przyklad ,ale lepszy taki niż żaden)
Kiedys jako mały dzieciak ok. 12 lat łowilem ryby-po co ,na patelnię-raz mi strzeliło do glowy ,aby jedną z ryb potrzymać w akwarium jakiś czas-tak po prostu -z wakacyjnej nudy-po dwóch tygodniach trzymania zdobyczy-zacząłem się o nią martwić ,że chudnie,że nie je-i wiesz co pojechałem 10 kilometrów rowerem nad jezioro by ja wypuścić-a pierwszego dnia mogłem ją usmażyć , dać kotu na pożarcie i w ogóle...
Po tych dwóch tygodniach to też moglem dać kotu-nie miałbym sumienie !?! 8)
Od tego czasu jeśli nawet łowię ryby to je wypuszczam...

POZDRAWIAM
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 23 mar 2007, 21:16

Zdecydowanie nie... Zwłasza, że ja generalnie za dziećmi niespecjalnie przepadam, no chyba, że akurat do wyrobu macy potrzebuję <evilbat> ...Dla mnie kobieta z dzieckiem jest tak samo poza tematem, jak mężatka. Jak jest się młodym, to chyba nie chce się zbierać okruchów ze stołu po kimś innym... Przynajmniej ja bym nie chciał.
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 23 mar 2007, 23:04

pani_minister pisze:Było. Tutaj i tutaj na przykład.

Dzięki <browar> Scalone.
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Glatz
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 67
Rejestracja: 09 lut 2005, 19:56
Płeć:

Panna z dzieckiem - dylemat

Postautor: Glatz » 28 gru 2008, 07:23

Cześć
Poznałem ostatnio pewną dziewczynę rok starszą ode mnie. Mamy ze sobą świetny kontakt, rozumiemy się bez słów, spotykamy się coraz częściej, coraz bliższy kontakt mamy ze sobą itd. wiecie o co chodzi. Jesteśmy póki co na stopie koleżeńskiej ale czuję, że bardzo powoli zmierza to do czegoś więcej. Sam nie wiem co do niej czuje ale zdaje mi się, że to jest jakieś lekkie zauroczenie i z jej strony chyba to samo. W każdym bądź razie nie o to chodzi, choć wiecie, że zauroczenia mają to do siebie iż potrafią szybko mijać bez trwałych konsekwencji na psychice. No ale co wtedy jeżeli przerodzi się to w poważne obustronne uczucie ?
Chodzi o to, że Ona ma dziecko. Z jednej strony dobrze, że jej syn ma 5 lat bo zniknęły już te problemy jak u małych dzieci, choć z drugiej strony ten mały człowiek zaczyna już powoli myśleć i rozumieć pojęcie "tata". Boję się po prostu zainwestować w ten związek. Jedynym problemem jaki tu widzę to właśnie dziecko. Nie myślcie broń Boże, że ja z tych co skreślają takie osoby za to że mają dziecko, wręcz przeciwnie lubię dzieci. Boję się tego, że nie był bym takim ojcem jakiego dzieciak potrzebuje, że mógł bym go nie pokochać tak jak ojciec powinien kochać syna. Niby związek powinien być oparty na miłości dwóch osób aczkolwiek dziecko to członek rodziny i jeśli miałby to być stały związek to i potrzebna była by moja miłość do tego dziecka i co najważniejsze jego dobre i przykładne wychowanie. Boję się tego, że jak bym był z nią w związku to mógłby on się rozsypać właśnie przez mój brak umiejętności bycia ojcem z resztą przy rozstaniach cierpi zawsze w jakimś stopniu ten mały człowieczek (przyzwyczaja się i traktuje partnera matki jak ojca, a potem weź tu wytłumacz dziecku że taty nie ma - z tego ryje się dziecku psychikę), dorosła osoba inaczej to odczuwa, być może nie zostawia to aż tak trwałych śladów w psychice jak u dzieciaka.
Wprawidzie jesteśmy tylko przyjaciółmi, ale rokowania co do dalszej "wspólnej" przyszłości są bardzo dobre. Nie chiał bym się tutaj Nią bawić w żadnym stopniu. Mówie tu o bawieniu się uczucicami będąć na "próbę" z nią. Tak jak jej poprzedni partnerzy, którzy po pewnym czasie otrzeźwieli i zrywali znajomość tłumacząc się właśnie tym, że albo nie będą ojcować cudzemu bachorowi albo, że nie nadają się jeszcze (wcale ) na tatusiów. Być może oni nawet nie bawili się jej uczuciami tylko dopiero po czasie do nich dochodziło w jaki związek weszli. Ja bym nie chciał robić tego błędu i być kolejnym co rani jej serce tym bardziej, że dziewczyna jest chyba najwrażliwszą osobą jaką znam i wiem, że takie rzeczy przeżywa bardzo mocno.
Tego właśnie się boję, że nie był bym dobrym ojcem i nie dał jej synowi tej pożądanej miłości, co za tym idzie nie dał też Jej szczęścia w życiu. Może jestem dziwny może nie, ale uważam, że w tym przypadku trzeba zakochać się w dwóch osobach na raz ;)
Co Wy o tym sądzicie ? Czy mieliście podobne dylematy w takich sytuacjach ? Chętnie poznam Wasze opinie.

Aha, nie spodziewam się tutaj wypowiedzi w stylu "spróbuj to się przekonasz jak to będzie" bo tak to rzeczywiście jest najłatwiej, ale nie chcę zadawać wtedy cierpienia dwóm osobom...
Ostatnio zmieniony 28 gru 2008, 07:25 przez Glatz, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Ted Bundy
Weteran
Weteran
Posty: 5219
Rejestracja: 16 wrz 2005, 16:29
Skąd: IV RP
Płeć:

Postautor: Ted Bundy » 28 gru 2008, 09:55

Witaj. Primo - nie ten co spłodził, a ten co wychował może nazywać się ojcem. Ba, Ojcem nawet :) Na pewno, jeżeli znajomość przejdzie na bardziej intymne tory, akceptacja Twej osoby przez dziecko będzie bardzo ważna. Nie rozdzielisz jej od dziecka, w kontekście swego uczucia do niej. To już zawsze będzie jedność. Jeżeli synek Cię zaakceptuje, droga do Jej akceptacji zapewne będzie prosta.
Inna sprawa, czy jesteś na taki związek gotowy. To duże wyzwanie. Nigdy nie byłem w takiej sytuacji, mogę tylko dywagować. Wyzwanie, ale i dużo większa odpowiedzialność, by nie skrzywdzić. Dwóch osób.
Zapytam - nie wiesz, jakim będziesz ojcem. A jakim chciałbyś być :)?
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow

Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!

http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Glatz
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 67
Rejestracja: 09 lut 2005, 19:56
Płeć:

Postautor: Glatz » 28 gru 2008, 10:31

Witaj. Primo - nie ten co spłodził, a ten co wychował może nazywać się ojcem. Ba, Ojcem nawet Na pewno
Oczywiście zgadzam się z tym, stąd mój post.
Na pewno, jeżeli znajomość przejdzie na bardziej intymne tory, akceptacja Twej osoby przez dziecko będzie bardzo ważna. Nie rozdzielisz jej od dziecka, w kontekście swego uczucia do niej. To już zawsze będzie jedność. Jeżeli synek Cię zaakceptuje, droga do Jej akceptacji zapewne będzie prosta.
Tak tak zdaje sobie z tego sprawę. Tutaj też jest kolejny dylemat - czy samotna matka czasem nie szuka sobie ojca do dziecka tak aby ono miało miłość, czasem kosztem własnego szczęścia, oczywiście kierując się przede wszystkim dobrem synka. Cały pic w tym wszystkim jak to połączyć aby grało.....
Nie chciał bym też zaprzyjaźniać się z małym na chama bo Ona może to odebrać jako chwyt marketingowy w celu zdobycia jej. Wiem, że jest uczulona na to ponieważ jej ostatni partner na początku bardzo zaprzyjaźnił się z dzieciakiem i udawał fantastycznego tatusia po czym po roku związku stwierdził, że nie będzie wychowywał jej ojca. Morał tego taki, że za pomocą dziecka ją uwiódł. Przykre i bolące.....

Inna sprawa, czy jesteś na taki związek gotowy
Dobre pytanie. Pozornie tak, czuję się na siłach i myślę, że bym podołał takiemu wyzwaniu, aczkolwiek w życiu często nam się tylko wydaje i lecimy do przodu z partyzanta. Czasem z efektem pozytywnym czasem z negatywnym. Jedyna metoda aby się o tym przekonać to zainwestować w taki związek. Tu z kolei wracamy do punktu wyjścia czyli do mojego problemu - jak tu nie chcący nie zranić ich dwoje....

A jakim chciałbyś być ?
To pytanie pasuje mi na retoryczne. Chciałbym być po prostu dobrym i kochającym ojcem, bo chyba nie ma jasnej i sprecyzowanej definicji dobrego ojca....

Chciałbym poznać opinie osób, które wiązały się z takimi partnerkami bo na pewno mieli takie same dylematy i ciekawi mnie jak to potem się działo jak zainwestowali w taki związek. Szczególnie interesuje mnie stosunek kobieta - mężczyzna, ale niejako patrząc przez pryzmat dziecka jako priorytet.
Stormy

Postautor: Stormy » 28 gru 2008, 13:52

1. nie zgrywaj od razu tatusia i nie daj boze nie daj sie tatusiem nazywac. stopa kolezenska z dzieckiem, ale nie na sile. z reszta moim zdaniem: tata jest jeden, jesli jest w porzadku. nie jestem za nazywaniem tata kazdego faceta, z reszta: uczucia sie licza najbardziej, mi tam mama nie bylaby potrzebna do szczescia
2. z mojego punktu widzenia: staraj sie na razie rozwinac znajomosc z ta kobieta, bo fakt: akceptacja dziecka jest wazna, ale jak uczucie nie pojkdzie dalej a dzieciak sie przywiaze?
Glatz pisze:czy samotna matka czasem nie szuka sobie ojca do dziecka tak aby ono miało miłość, czasem kosztem własnego szczęścia, oczywiście kierując się przede wszystkim dobrem synka

owszem, niektore tak maja. niektorzy tatusoiowi samotni tez ;) ale zakladajac, ze nie robi nic na sile: kochasz dziecko, przynajmniej b. je lubisz to i coraz wiecej milosci od partnera dostajesz. chcesz uszczeliwiac ją, uszczesliwiasz dziecko - prawie jak przez zoladek do serca ;)

nie masz wyjscia, przekonac sie musisz jak bedzie, nie wyjsc moze niestety zawsze, nawet jesli sie bardzo chce.

ile macie lat? wiesz ze spotykanie sie z dzieciata troche inaczej wyglada niz z wolna dziewczyna, dziecko to priorytet, duzo cierpliwosci i dojrzalosci trzeba miec. i z wieloma problemami sie liczyc trzeba, jesli w to wejdziesz (czy dziecko ma kontakt z ojcem? roznie bywa - niekiedy po jakims czasie mozesz stac sie intruzem, bo dzieci maja fazy na laczenie rodzicow chociazby, co jest dosc wkurzajace. jesli pojawia sie kiedys wspolne dzieci - nie bedziesz jj dziecka traktowal gorzej? - takich zagrozen jest cala masa, pytanie czy zdajesz sobie sprawe ze wszystkim trudnosci po drodze)
Glatz
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 67
Rejestracja: 09 lut 2005, 19:56
Płeć:

Postautor: Glatz » 28 gru 2008, 14:12

1. nie zgrywaj od razu tatusia i nie daj boze nie daj sie tatusiem nazywac. stopa kolezenska z dzieckiem, ale nie na sile. z reszta moim zdaniem: tata jest jeden, jesli jest w porzadku. nie jestem za nazywaniem tata kazdego faceta, z reszta: uczucia sie licza najbardziej, mi tam mama nie bylaby potrzebna do szczescia
2. z mojego punktu widzenia: staraj sie na razie rozwinac znajomosc z ta kobieta, bo fakt: akceptacja dziecka jest wazna, ale jak uczucie nie pojkdzie dalej a dzieciak sie przywiaze?
Tak tak, wiem. póki co to staram się tylko z nią utrzymywać kontakty, nie mieszając w to dziecka.
ile macie lat?

Ja mam 21 ona 22.
wiesz ze spotykanie sie z dzieciata troche inaczej wyglada niz z wolna dziewczyna, dziecko to priorytet, duzo cierpliwosci i dojrzalosci trzeba miec. i z wieloma problemami sie liczyc trzeba,
Tak owszem, jest to bardzo zauważalne nawet przy kontaktach czysto koleżeńskich. Dziecko to priorytet i nasze spotkania są właśnie od niego uzależnione.
czy dziecko ma kontakt z ojcem? roznie bywa - niekiedy po jakims czasie mozesz stac sie intruzem,
Biologiczny tatuś ma dziecko w d...... zero kontaktu z jego strony w sumie i Ona też nie chce, żeby dziecko miało jakikolwiek kontakt z tym pseudoojcem
jesli pojawia sie kiedys wspolne dzieci - nie bedziesz jj dziecka traktowal gorzej? - takich zagrozen jest cala masa, pytanie czy zdajesz sobie sprawe ze wszystkim trudnosci po drodze)
Jeżeli pokocham to nie moje biologicznie to widzę w tym żadnego problemu aby kochać równo obydwoje, ale nie rozpędzajmy się tak szybko aż z takimi planami ;) Zdaję sobię z tego na jaką głęboką wodę się rzucam i przemyślałem sobie bardzo wiele takich kwesti o, których piszesz. póki co to widzę tą sprawę raczej pozytywnie, aczkolwiek miłość jest ślepa i czasami nielogiczna.......nic na to nie poradzę :)
Stormy

Postautor: Stormy » 28 gru 2008, 14:38

Glatz pisze:aczkolwiek miłość jest ślepa i czasami nielogiczna.......nic na to nie poradzę :)

i dobrze ze taka jest bo czlowiek by sie ciagle wycofywal, bo patrzac objetkywnie: milosc srednio oplacalna jest, wiecej z nia problemow.
Glatz pisze:Ja mam 21 ona 22.

tos mlody jak ta lalala... nie mas zpotrzeby sie wyszalec jeszcze? bo zwiazek z dzieciata - to powazna sprawa
Glatz pisze:Tak tak, wiem. póki co to staram się tylko z nią utrzymywać kontakty, nie mieszając w to dziecka.
a poznales juz mlodego? wierz mi - to dziala dosc mocno otrzezwiajaco... nagle okazuje sie to male cos istnieje, hardcore...
Glatz pisze:Tak owszem, jest to bardzo zauważalne nawet przy kontaktach czysto koleżeńskich. Dziecko to priorytet i nasze spotkania są właśnie od niego uzależnione.
przyzwyczjaaj sie, zero intymnosci, dzieciak dyktuje warunki, malo to "wygodne" - nie bdziesz mial jakichs skrywanych do niej pretensji ze tobie za malo czasu poswieca?

wydaje mi sie ze ty chcesz sie na taka gleboką wode rzucic, choc nie wiem - 21 lat u faceta to jeszcze pstro w glowie, w wiekszosci przypadkow.
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 28 gru 2008, 15:20

Glatz, ja tylko rzucę, że nadejdzie moment, kiedy będziesz musiał to wszystko co nam piszesz, powiedzieć partnerce. Tutaj za bardzo na dupka nie wychodzisz, w rzeczywistości też postaraj się nie spieprzyć.

I słuchaj Stormy.

Stormy pisze:21 lat u faceta to jeszcze pstro w glowie, w wiekszosci przypadkow.
no dzięki, że to po przecinku dodałaś ;p

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: jackkix, jackOn i 352 gości