agnieszka.com.pl • Zacieśnianie stosunków w pracy!
Strona 1 z 1

Zacieśnianie stosunków w pracy!

: 24 lut 2004, 14:21
autor: Jaga
Hej! Chciałabym Wam o czymś napisać i oczywiście zaprosić do dyskusji na poruszony w temacie problem. Mój chłopak (jesteśmy razem od 8 lat) ma fajną nową pracę, co w dzisiejszych czasach, wiadomo, często się nie zdarza :564: . Nigdy nie byłam histerycznie zazdrosna i czasem wychodziliśmy gdzieś osobno. Kochamy się, szanujemy i wszystko BYŁO ok. ALE teraz zaczął coraz częściej wychodzić z ludźmi z pracy, "bo wszyscy idą", a on jako nowy, nie chciał się wyłamywać. Dodam, że inicjatorkami tych spotakń są jurne babki -rozwódki i wyzwolona młoda żona (jej mąż na wiecznej delegacji). I nawet te spotkania już bym ścierpiała, ALE OSTATNIO wymyślili, że cały ich dział pojedzie na trzy noce do hotelu na balangę W CELU ZACIEŚNIANIA STOSUNKÓW W PRACY. Dni i noce wypełnione ich pomysłami, piciem na umór i bawieniem się w dyskotekach. Reszta nie ma zobowiązań, albo jedzie dla świętego spokoju, bo WSTYDZĄ się wyłamać (strach przed piętnem pantoflarza). MÓJ FACTE NIE JEDZIE, bo dużo łez wylałam :567: . Czy mieliście w swoim życiu podobne sytuacje??? Czy w ogóle istnieje jeszcze jakiś szacunek do związków i są one jeszcze coś warte? I skąd nagle tyle "dziewczynek z trzepaka", które wszystkim pokazują majtki;)??? I w ogóle, co o tym wszystkim myślicie. hmmm...????

: 24 lut 2004, 16:33
autor: Andrew
Moja mowa bedzie krótka

Rozumiem Twego meża , rozumiem i jego nowe otoczenie i Ciebie rozumiem .

Rozumiem , ze trzeba isc w ramach pracy gdzies sie tam zabawic , ale czy trzeba koniecznie isc samemu / ok wszyscy idą sami wiec ok !
Ale do czasu ! w pewnym momencie Mąż powinien powiedziec (pass) jestem żonaty i bez mojej ukochanej nigdzie nie pujdę ! bez wzgledu co inni na ten temat sądzą , to ze oni sa sami czy też same , i ze oni akurat nie chca swych zon zabierac , to ich sprawa (no chyba ze Twoj mąż też nie chce ) ale póki co masz racje i walcz , bo moze byc zle . Ja Cię popieram , szkoda tylko ze musiałas tyle łez wylać , by męża zatrzymać w domu , szkoda ze to on nie postawił sprawy jasno ! ale czasem presja otoczenia ma taki lub inny wpływ , wiec walcz , bo racja jest po Twej stronie (tak jak to bynajmniej przedstawiłas ) Pamietaj !! kobieta zrobi wszystko by dostac to czego chce , jesli masz przystojnego męża to bój się ! skoro tam sa same rozwódki i kobiety wyzwolone , a ich zabawom towazyszy alkochol no to nie jest wesoło .Pantoflaż ???? a cóz znowu takiego złego w pantoflazu ?Kazda z was by chciała takiego miec , to po prostu zazdrosc !! :569: NIE DAJ SIE IMM!!!
pozdrowienia

: 25 lut 2004, 17:33
autor: Maverick
Dokladnie. A czy on Ci proponowal w ogóle, bys tam do baru szla z nim? Rozmawialiscie o tym? Ja bez swojej dziewczyny bawic sie nie umiem :twisted:

: 25 lut 2004, 18:24
autor: sarah
Moj chłopak tez zawsze mowi ze nie potrafi sie bezemnie bawic.
Ja tez bardzo czesto czuje sie zle bez niego na imprezie, choc zaleyzy to w duzej mierze od towarzystwa i czasami nawet wole pojsc sama kiedy on np nie moze zeby czuc sie bardziej swobodnie i wiecej czasu spedzic ze znajomymi bo chlopaka mam na codzien a ich b. rzadko widuje.
Jednak gdyby on caly czas chodzil sam na soptkania w pracy to chyba moja reakcja bylaby podobna. czesto przesadzam z zazdroscia.

Widze jednak ze mamy duze zaufanie do siebie. Najlepszym przykładem jest to ze wyjezdzamy na wycieczki ze swoimi klasami (moze to nie sa wycieczki z pracy ale tez nie sa obowiazkowe)
Ja nic nie mowie kiedy jedzie choc wiem ze w jego klasie sa conajmniej 3 dziewczyny ktorym sie podoba z czego jedna wyznawala juz mu milosc wielokrotnie.
A on puszcza mnie na wycieczke z 27 facetami z mojej klasy choc sa to niezle ciacha i tez bardzo mnie lubia.
Ciezko jest tak puscisc swojego faceta na pastwe tych bab ale coz mozna zrobic... plakac nie bede bo w koncu ja tez kiedys bede chciala wyjechac i takiej samej reakcji bede oczekiwac od niego.

: 25 lut 2004, 20:02
autor: Jaga
Dzięki Krzyś i Maverick. Mój facet jest ok, ale wiecie jak to jest czasem w nowym otoczeniu. Na początku człowiek poznaje, obserwuje, a potem próbuje się dopasować. Ja się tylko zaczęłam zastanawiać, czy czasem nie histeryzuję z tym wyjazdem. Ale Wasze odpowiedzi potwierdziły tylko moje przekonania. Każdemu związkowi dwojga ludzi należy się szacunek ! I jeszcze do Sarah - kiedy studiowaliśmy z moim facetem, też było inaczej. Mieszkaliśmy 250 km od siebie i siłą rzeczy czasem bawiliśmy się osobno, choc wtedy też nie mieliśmy na takie osobne wyjścia ochoty, bo bardzo ciągle tęskniliśmy.