Żal i złość na byłą dziewczynę.
: 15 kwie 2006, 22:29
Witam. Do napisania tego tematu skłoniło mnie dzisiejsze zdarzenie, które Wam po krótce opowiem. Jak co niektórzy się orientują, 3 miesiące temu zerwała ze mną dziewczyna. Od tamtej pory starałem się o niej zapomnieć, z mniejszym czy większym skutkiem, ale pomału się jakoś udaje. Przez te trzy miesiące mieliśmy kontakt tylko sms-owy czy telefoniczny (rzadziej), mniej więcej raz na tydzień. Ostatnio ona odzywała się nawet częściej, myślałem naiwnie że może zaczęła tęsknić, że czegoś jej brakuje. Nie chodziło już nawet o powrót, bo tego do siebie nie dopuszczałem, no ale... W każdym razie dziś gdy wracałem od znajomego zauważyłem moją byłą idącą za rękę z obcym mi facetem. Dla mnie to był szok, ponieważ nie spodziewałem się kompletnie, że ona tak szybko się z tego wszystkiego otrząśnie. Trochę ją poznałem i ile to razy mi nie opowiadała, że zawsze po dłuższym związku potrzebuje czasu, żeby dojść do siebie, że minumum to jest u niej pół roku, a czasami nawet rok. Że zawsze mnie będzie kochać i takie pierdoły. A tu nagle taka niespodzianka! Oczywiście rozumiem, że mi nic do tego, że życie ułoży sobie z kim będzie chciała i jak będzie chciała. No ale okropnie boli mnie to, że po tak krótkim czasie wszystko to z niej spłynęło. Bo wszystkiego mógłbym się spodziewać, ale nie tego, że tak szybko wejdzie w kolejny związek. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze moje podejrzenie, bardzo zresztą prawdopodone, że chłopaka, z którym jest teraz, poznała dużo wcześniej, jak byliśmy jeszcze ze sobą. Na 99 % jest to jej znajomy z uczelni, o którym mi kiedyś opowiadała w samych superlatywach, no ale ja zaślepiony niczego nie podejrzewałem. Teraz czuję się parszywie oszukany i jest mi strasznie żal z tego powodu. Dopiero dochodzi do mnie, że ona już od pewnego czasu szukała byle pretekstu do tego, aby zakończyć nasz związek. Pewnie ten koleś już wcześniej zamieszał jej w życiu, ale trzymała go w rezerwie, na wypadek gdyby nam się nie udało. A ja zaślepiony... Tylko dlaczego robiła to za moimi plecami? Pewnie teraz ktoś napisze "weź się facet w garść, to jej życie, nie Twoja sprawa, o co Ci chodzi?" Ale naprawdę się czuję fatalnie z tego powodu. Mimo że mija właśnie 3 miesiące od rozstania, to ja jeszcze do końca się z tej miłości nie wyleczyłem. Miałem jakieś takie dziwne złudzenie, że i ona jeszcze coś tam czuje, że może jest jej żal z tego powodu, że mnie zostawiła. Wiem, głupie myślenie, ale co poradzić. Teraz jednak wszysko się rozwiązało. Przynajmniej mam pewność, że to nie było żadne uczucie z jej strony. Bo ja nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, że po 2-letnim związku w ciągu 2-3 miesięcy wchodzę w kolejny. Widocznie muszę przestawić się na inny tok myślenia, bo mój chyba nie pasuje do obecnej sytuacji
A może ja cholera przesadzam i nie mam racji w tym co piszę. Może faktycznie powinienem uznać, że to jej życie i mi nic do tego? Jesli tak, to wyprowadźcie mnie z błędu. Ale dobra, stało się i nie odstanie, tylko zastanawiam się po co w takim razie ona się do mnie odzywa? Żeby zachowac pozory, że wszystko jest OK? Albo żeby na wypadek gdybym ją zobaczył z tym facetem na miescie, to nie byl zły itd.? Nie mam pojęcia. Do tego jeszcze ta świadomość, że byłem przez nią oszukiwany... Ah, szkoda gadać. Mam tylko nadzieję, że szybko mi przejdzie i już ostatecznie zerwę z nią wszelkie kontakty, co było trzeba zrobić od razu.
A może ja cholera przesadzam i nie mam racji w tym co piszę. Może faktycznie powinienem uznać, że to jej życie i mi nic do tego? Jesli tak, to wyprowadźcie mnie z błędu. Ale dobra, stało się i nie odstanie, tylko zastanawiam się po co w takim razie ona się do mnie odzywa? Żeby zachowac pozory, że wszystko jest OK? Albo żeby na wypadek gdybym ją zobaczył z tym facetem na miescie, to nie byl zły itd.? Nie mam pojęcia. Do tego jeszcze ta świadomość, że byłem przez nią oszukiwany... Ah, szkoda gadać. Mam tylko nadzieję, że szybko mi przejdzie i już ostatecznie zerwę z nią wszelkie kontakty, co było trzeba zrobić od razu.

Arkady, pokaż że jestes facetem i olej ją. Wiem że to niełatwe. Ale jeśli oczekujesz że będzie jak dawniej to się zawiedziesz. Daj sobie czas, przegryź to. Niech będzie dla ciebie pocieszeniem że jego to też może spotkać