Czy on powinien czuć się odpowiedzialny za jej chorobę?
: 04 kwie 2006, 20:59
Młoda dziewczyna (17latka) poznaje straszego od siebie o 11 lat faceta. Dość szybko zbłiżają się do siebie, rodzi się uczucie, dziewczyna pierwszy raz w życiu naprawdę zakochuje się.
Już na drugim spotkaniu on wypomina jej że jest zbyt pulchna i że za mało dba o swoją figurę (dziewczyna jest przeciętnej budowy, ma prawidłową wagę - w normie). Pierwsza reakcja dziewczyny to łzy rozczarowania, smutku i wstydu. On przeprasza ale sytuacja po niedługim czasie powtarza się, robi jej uwagi typu: tego nie powinnaś jeść, masz grube uda itp.
Ona bardzo chce mu sie podobać, stara się dorównać do ideału, zaczyna się odchudzać i chudnie 10 kilo w ciągu miesiąca, jest chuda jak patyk i bardzo słaba. On "docenia" jej wysiłek komplementami.
Jej coraz trudniej utrzymać dietę (400 kcal dziennie) - jest załamana, czuje że jej wysiłek pójdzie na marne, że przytyje i znów będzie dla niego nieatrakcyjna. Dlatego wymiotuje wszystko co zje.
Taki stan trwa trzy lata, ona jest bardzo wycieńczona nie ma siły chodzić do szkoły, czasem nawet wstać z łóżka, musi przerwać studia aby udać się na leczenie.
Zrozpaczona mówi mu o wszystkim, ma do niego żal, obwinia go.
On twierdzi że to jej chora psychika jest winna temu a nie jego gadanie.
Jak sądzicie kto ma rację?
Już na drugim spotkaniu on wypomina jej że jest zbyt pulchna i że za mało dba o swoją figurę (dziewczyna jest przeciętnej budowy, ma prawidłową wagę - w normie). Pierwsza reakcja dziewczyny to łzy rozczarowania, smutku i wstydu. On przeprasza ale sytuacja po niedługim czasie powtarza się, robi jej uwagi typu: tego nie powinnaś jeść, masz grube uda itp.
Ona bardzo chce mu sie podobać, stara się dorównać do ideału, zaczyna się odchudzać i chudnie 10 kilo w ciągu miesiąca, jest chuda jak patyk i bardzo słaba. On "docenia" jej wysiłek komplementami.
Jej coraz trudniej utrzymać dietę (400 kcal dziennie) - jest załamana, czuje że jej wysiłek pójdzie na marne, że przytyje i znów będzie dla niego nieatrakcyjna. Dlatego wymiotuje wszystko co zje.
Taki stan trwa trzy lata, ona jest bardzo wycieńczona nie ma siły chodzić do szkoły, czasem nawet wstać z łóżka, musi przerwać studia aby udać się na leczenie.
Zrozpaczona mówi mu o wszystkim, ma do niego żal, obwinia go.
On twierdzi że to jej chora psychika jest winna temu a nie jego gadanie.
Jak sądzicie kto ma rację?

Piękne... 