siedze i czekam na kobiete... i az sie nie moge powstrzymac od opisania tej historii...:
wczoraj godzina 23:30 (gadu-gadu)
-pamietasz ze jutro masz o 16 byc u mnie ? tylko sie nie spoznij !
-no pewnie ze pamietam, bede punktualnie
dzisiaj godzina 16:00
Czekam... gadam z kumplem dalismy jej 30 min
godzina 16:30
no juz nie moge sie doczekac dzwonie na domowy, odbiera ONA...
-Slucham
-Dzien dobry nazywam sie ... czy zastalem moze Kamile ?
-Mareczku, ktora jest godzina ?
-16:30...
-Ojjj stracilam poczucie czasu
-ok to nie maluj sie nic tylko przylaz jak najszybciej
(droga od niej do mnie to jakies 10 min)
godzina 17:00
telefon.... odbieram....
-No czesc Marek, sluchaj ja sie troche spoznie bo jeszcze musze na poczte isc
-Troche... Spoznisz....
-no troche bo na poczcie moga byc kolejki
(poczta w zupelnie inna strone)
no i teraz godzina 17:23... zobaczymy co z tego bedzie, nadal czekam






Zawsze jest na czas natomiast ja nadrabiam wszystko Nawet nie mam potem wytlumaczenia bo zwyczajnie zasypiam
!!!!!!!!!!!!