poradnik zrywania

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
Jawka
Weteran
Weteran
Posty: 1046
Rejestracja: 13 maja 2006, 14:14
Skąd: innąd
Płeć:

Postautor: Jawka » 19 sie 2007, 18:50

MaSiA pisze:Trzeba "tylko" nauczyć się żyć bez niego
Im dłużej z nim będziesz, tym ta nauka będzie trudniejsza...
"(...) pomyśl... co za głupiec z niego-
mówi, że umiera z mego powodu....
zupełnie jakbym była chorobą"

LA
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 19
Rejestracja: 20 lip 2008, 00:21
Skąd: wwa
Płeć:

Postautor: LA » 20 lip 2008, 00:34

Jak mozna sie rozstac z nadziejami na powrot i nie cierpiec?
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 20 lip 2008, 01:13

LA pisze:Jak mozna sie rozstac z nadziejami na powrot i nie cierpiec?

Srak. Można, tylko zawsze srak. Czyli wspak. Wspak pomysleć i nie będzie srak.
KOCHAJ...i rób co chcesz!
pysk!
Początkujący
Początkujący
Posty: 1
Rejestracja: 21 lip 2008, 16:52
Skąd: z kompa
Płeć:

Postautor: pysk! » 22 lip 2008, 23:30

ehhh wlasnie dzisiaj zostalem sam bylismy razem 11 miesiecy bardzo ja kocham a ona mnie nie nie chciala mnie zostawiac ale twierdzi ze nie mozemy sie dalej oszukiwac i nie chce mnie meczyc zastanawiam sie czy jeszcze wroci... nie robie sobie nadzieji... a moze jednak robie ehhh nie wiem przyjechala oddala rzeczy i odeszła z łzami w oczach... a ja poszedlem do kumpli na piwo zaponialem o tym na chwile. boje sie ze nie dam rady nie wytrzymam tego bycia sam... cale zycie wiatr w oczy...
Awatar użytkownika
kliktorator
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 28
Rejestracja: 09 lip 2008, 13:11
Skąd: Wwa
Płeć:

Postautor: kliktorator » 31 lip 2008, 12:51

pysk! pisze:cale zycie wiatr w oczy...

Marna pociecha że nie Ty jeden tak masz, co?

Jak jeszcze nie przeczytałeś pierwszego postu - zrób to. Mimo, że nie ma uniwersalnej recepty, jest to jakiś drogowskaz.
Kłamstwo nie różni się niczym od prawdy, prócz tego, że nią nie jest.
— Stanisław Jerzy Lec

Nawet gdy przyjaciel działa wbrew tobie, wciąż jest twoim przyjacielem.
Awatar użytkownika
Martinoo
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 289
Rejestracja: 18 lis 2006, 15:10
Skąd: Śląsk
Płeć:

Postautor: Martinoo » 31 lip 2008, 13:35

Ja też muszę powiedziec mojej ze raczej nic z tego nie będzie ale nie dziś odłożę to sobie na poniedziałek.
Gdy w Rycerzu gaśnie duch, trza wykonać sexy ruch!
Awatar użytkownika
Olivia
Weteran
Weteran
Posty: 3858
Rejestracja: 17 wrz 2004, 23:03
Skąd: Z kontenera
Płeć:

Postautor: Olivia » 02 sie 2008, 10:16

Martinoo pisze:Ja też muszę powiedziec mojej ze raczej nic z tego nie będzie ale nie dziś odłożę to sobie na poniedziałek.

Lepiej powiedz Jej to przed weekendem, żeby miała czas na odchorowanie.
"Miarkuj złość.
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
Awatar użytkownika
AMX
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 324
Rejestracja: 02 lis 2005, 00:29
Skąd: Burkina Faso
Płeć:

Postautor: AMX » 02 sie 2008, 10:34

Lepiej powiedz Jej to przed weekendem, żeby miała czas na odchorowanie.


Ale on jeszcze się chce przez weekend z nią pobawić
Wy jeździcie, My latamy.
Awatar użytkownika
Olivia
Weteran
Weteran
Posty: 3858
Rejestracja: 17 wrz 2004, 23:03
Skąd: Z kontenera
Płeć:

Postautor: Olivia » 03 sie 2008, 10:28

AMX pisze:Ale on jeszcze się chce przez weekend z nią pobawić

No tak, i pewnie skorzystać chętny po raz ostatni.
"Miarkuj złość.

Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się

Bo on za chwilę może trzasnąć"
Awatar użytkownika
marekkkkk
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 131
Rejestracja: 17 sty 2006, 23:34
Skąd: W-Wa
Płeć:

Postautor: marekkkkk » 23 sie 2008, 12:35

Byliśmy ze sobą 4 lata. Mieliśmy w planach wspólne mieszkanie. Niedawno poszła do nowej pracy. Poznała tam jakiegoś kolesia z którym zaczeła nieustannie pisać smsy. Widziałem, że non stop dostaje je, co chwila ukradkiem odczytuje tak, abym nie widział. Pytałem jej, czy coś ukrywa, ale ona mówiła, że wszystko jest super i że nic złego się nie dzieje. Kiedy chciałem skorzystać z jej telefonu rzuciła się na mnie z pazurami, że chce pewnie ją kontrolować. Kiedy przechodziliśmy koło jej pracy nawet nie dała się dotknąć ( pewnie, żeby tamten nie widział ) Zawsze trzymała telefon przy sobie, kiedy byłem u niej ukrywała telefon w łazience tak, żeby przypadkiem nie znalazł się w moim zasięgu. Wychodziła co chwile do łazienki żeby odczytywać wiadomości od niego. Sprawa się wydała kiedy w końcu przeczytałem jedną z wiadomości, okazało się że to ten koleś tęskni za "wieczornym smsowaniem" Bardzo boli mnie, że mnie kłamała, a skoro ukrywa to to znak, że nie jest wobec mnie uczciwa.

Czuje się fatalnie. Mineły chyba 3 czy 4 dni a ja ciągle wyje i ciągle nie moge zrozumieć dlaczego. To strasznie boli, nie moge przestać o tym myśleć. Żyć mi się nie chce, czuje się jak zabawka wyrzucona na śmietnik. Ona nie odzywa się, bo chce być sama. Jak tak można kogoś potraktować ? Jak można tak po prostu przekreślić cztery wspólnie spędzone lata, gdzie w ten sam dzień kiedy sprawa się wydała tuliła się do mnie, mówiła, że bardzo mnie kocha i że chciała by się ze mną kochać. Przecież gdyby jej zależało, to przyszła by, prosiła o rozmowę, przepraszała, a ona nic... Jak można tak kogoś krzywdzić ? Jak można komuś zadawać taki ból ?
Ostatnio zmieniony 23 sie 2008, 12:36 przez marekkkkk, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
tarantula
Weteran
Weteran
Posty: 978
Rejestracja: 06 cze 2006, 18:50
Skąd: zoo
Płeć:

Postautor: tarantula » 23 sie 2008, 12:41

marekkkkk pisze:Żyć mi się nie chce,

Wiem ,ze zabrzmi to banalnie ale jak juz pisalo wielu ktorzy przez to przeszli- czas goi rany. Za rok bedziesz to wspominal z obojetnoscia.
marekkkkk pisze:Jak można tak kogoś krzywdzić ? Jak można komuś zadawać taki ból ?

No mozna, takie to ludzie sa.
"Babcia Weatherwax nigdy się nie gubiła.
Zawsze doskonale wiedziała, gdzie się znajduje,
czasem tylko nie była pewna, gdzie jest wszystko
inne."
Awatar użytkownika
Martinoo
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 289
Rejestracja: 18 lis 2006, 15:10
Skąd: Śląsk
Płeć:

Postautor: Martinoo » 27 sie 2008, 14:33

No i rozstaliśmy się...
Gdy w Rycerzu gaśnie duch, trza wykonać sexy ruch!
Topp
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 89
Rejestracja: 22 sie 2008, 11:28
Skąd: Mokotów
Płeć:

Postautor: Topp » 28 sie 2008, 15:07

marekkkkk pisze: Jak można tak kogoś krzywdzić ? Jak można komuś zadawać taki ból ?


Jak sam widzisz, można, bracie. Nie pękaj. Przerobiłem dokładnie ten sam scenariusz ( ite same pytania sobie zadawałem), włącznie z zostaniem wręcz zalanym falą absurdalnych zarzutów, obelg, kłamstw z potrzeby chwili i z dopierdoleniem we wszystkie czułe miejsca z premedytacją i po kolei. A taka wielka miłośc i plany były.lol.
Ale nie to jest ważne. Ważne jest to, że wiesz ,że Ty byś tak nie zrobił nikomu i dlatego możesz być z siebie dumny, bo jestes lepszy i ponad tym. Pomyśl w ten sposób;)
Ten stateczek już odpłynął i nie wróci, a rybek w morzu sporo pływa;)
Zapomnij. I mean it.
Ostatnio zmieniony 28 sie 2008, 15:11 przez Topp, łącznie zmieniany 1 raz.
Nie ma takiego wagonika, którego nie da się odczepić, jak to mówią.
lady_of_darknes
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 14
Rejestracja: 04 wrz 2008, 18:40
Skąd: kątownia
Płeć:

Postautor: lady_of_darknes » 04 wrz 2008, 19:01

Kwestia rozstań zzawsze jest bolesna, boli zwlaszcza gdy okazuje się że musisz się rozstać bo ktoś okazał się być oszustem. czasami traci się sens tak byłow moim przypadku -całkowicie przewróciłam swoje zycie do góry nogami zrywając z facetem jakoś sie podniosłam a czass powoduje iż zostają blizny a może serce staje się zimniejsze i bardziej obojętne...
jak to pięknie Kosterzwski zaśpiewał "okręt mój płynie dalej gdzieś tam... serce choć popękane... " Daj sobie czas, przypomnij sobie o tym co lubisz czego chcesz. Ja w końcu wybralam się w góry i musialam być sama by się tam wybrać są i zalety w byciu samemu a skoro się skończyło to nie miłość.
I am searching for something which can't be found but I am hoping... I still dream...
lady luck
Początkujący
Początkujący
Posty: 3
Rejestracja: 05 wrz 2008, 13:03
Skąd: hmmm
Płeć:

Postautor: lady luck » 05 wrz 2008, 13:31

u mnie rozstanie nastąpiło 4 dni temu/ po 9 miesiącach znajomości. był z kobietą przez 8lat, nie układało się. poznaliśmy się i zaprzyjaźniliśmy. chciałam szczerze pomóc ratować ten związek. ale wkrótce to my zakochaliśmy się w sobie. zostawił Ją. powiedział, iż dla mnie zmienił całe Swoje życie. poddałam się zatem tej miłości absolutnie. jednak myślał o Niej, było Jemu przykro, iż Ją skrzywdził. rozumiałam to, życzyłam Jej jak najlepiej. tylko... teraz On jednak wrócił do Niej. ja zostałam ze złamanym sercem. teraz wiem, co Ona czuła. gorzkie, może sprawiedliwe. ale Ona miała 8 lat, mnie zaś nie dano szansy/ płakał, jak ze mną kończył, a ja idiotka Jego jeszcze pocieszałam. żenada... jak wyszedł myślałam, iż rozsypię się na kawałeczki. jakiś potworny szok, niedowierzanie, dzika rozpacz etc. kto przeżył, wie o co chodzi. przez pierwsze dni żyłam mechanicznie. czytałam jak szalona, próbowałam nie myśleć o Nim, głowa pękała od płaczu. nieustanne zerkanie na komórkę. gniew i nadzieja na przemian. dziś jest odrobinę lepiej - nie torturuję się wspomnieniami. wyrzuciłam płyty od Niego do śmieci, zastanawiam się czy nie oddać książek do biblioteki. skasowałam zdjęcia, wyrzuciłam nr z telefonu - nie spodziewałam się, iż to będzie tak głupio-trudne. ponoć rozstanie to drzwi do nowego życia. przesłanka, by zacząć wszystko od nowa. tak zamierzam, ale nie jest łatwo - skupiam się na przyszłości - ale nie jest łatwo, czas to zaleczy - ale nie będzie łatwo... z drugiej strony - kto powiedział, iż ma być łatwo? trafiłam tutaj przypadkowo, w poszukiwaniu jakiś wskazówek. chciałam podziękować, gdyż Wasze posty mi pomogły. świadomość, iż inni przeszli to, co ja teraz przeżywam jest w jakiś sposób kojąca. jeszcze sporo przede mną, gdyż jestem nadwrażliwą niewiastą... wyciągnęłam wnioski. wiem także, że miłość czyni człowieka bezbronnym, kruchym - ale warto dla Niej ryzykować. tylko ... będę miała już więcej do tego dystansu...mało tego, skoro to przeżyję, to jestem nawet dość silna;) decyduję, iż chcę jeszcze kochać. a chcieć, to móc. pozdrawiam.
być sobą, to znaczy nie zgadzać się na bycie jedną z wielu...
Eluniver
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 12
Rejestracja: 17 lis 2005, 16:41
Skąd: Far away
Płeć:

Postautor: Eluniver » 09 paź 2008, 01:09

witajcie

dwa dni temu po prawie 3 latach zwiazku nastapil ten dzien, umowilem sei z dziewczyna na rozmowe "powazna" , bylo wiele takich , duzo rozmawialismy jak mielismy jakis problem , zawsze wychodzilismy na prosta i bylo dobrze . jednak tego dnia zerwala ze mna , rzucila mnie , 5 minutowa rozmowa troche lez i po wszytkim, zanim do mnie doszlo co sie dzieje bylo juz o wiele za pozno.

nie wiem czy tez tak macie , ze w takich sytuacjach , jaka np zaistniala u mnie , bylem tak zaskoczony ze nic nie czulem, prawie nie moglem w to uwierzyc , a potem zobaczylem jak odchodzi w swoja strone a ja poszedlem w swoja.

a potem uderzylo mnie jak mlotem, uderzylo mnie tak mocno ze ledwo wyjechalem z centrum miasta , placz , zlosc na siebie za placz, znowu placz i wkoncu dojechalem do domu.



jedyne co nie rozumiem, i nie wiem czy mam miec z tego jeszcze jakies nadzieje to to ze powiedziala mi iz ma hustawki milosci, ze od pewnego czasu ma tak ze raz jest dobrze i kocha mnie bardzo a na drugi dzien nic do mnie nie czuje , nie rozumiem tego, nie wiem czy mam miec jeszcze jakas nadzieje? tesknie strasznie.

i co teraz? nie moge spac, nie moge jesc czuje sie do ..., nadal ja kocham, i juz jej nigdy nie zobacze, najgorsze sa wspomnienia, wchodze do pokoju i widze ja, zamykam oczy i widze jej rozesmiana twarz jest tak blisko otwieram oczy. a teraz jest tak daleko, jest taka nieosiagalna, niedostepna

wariuje na jej punkcie , sprawdzam gg, nasza-klase, wiem ze nie powineinem ale to silniejsze ode mnie. juz wszystko skasowala, zadnych opisow na gg, juz nawet nie jestem w jej kontaktach zapewne. i mysle ciagle, co u niej slychac ? jak sie miewa? czy teskni? czy ta hustawka milosci to tak chwilowo? a z drugiej strony zloszcze sie na siebie ze to robie, ze mysle tak ciagle o niej . a z trzeciej czekam na jakis znak, od niej , a moze? moze potrzebuje czasu ? a moze cholera to juz koniec na serio? ehh

powiem wam ze kazdy radzi sobie z tym na swoj sposob, na razei za mna 2 dni, moze bedzie lepiej z czasem, ale aktualnie gdzie nie spojrze to chodzi mi ona po glowie , i jest naparwde trudno. do tego za tydzien ma urodziny sam nie wiem czy sei odezwac? czy nie ? eh

wybaczcie za ten wylew tekstu , i prosze o odpowiedzi , dzieki
Ostatnio zmieniony 09 paź 2008, 01:12 przez Eluniver, łącznie zmieniany 1 raz.
It's not the circumstances that make or break our day its your attitude
Awatar użytkownika
Marissa
Weteran
Weteran
Posty: 1864
Rejestracja: 30 maja 2006, 11:46
Skąd: XxX
Płeć:

Postautor: Marissa » 09 paź 2008, 08:34

Eluniver pisze:co teraz? nie moge spac, nie moge jesc czuje sie do ...

To akurat normalne w tym stanie.
Ja schudłam kilka kg w kilka dni gdy rozstałam się z byłym.
Mój obecny kiedy się rozstał z byłą prawie że się nie odwodnił. A żeby nie skłamać to chyba schudł 10 kg w 10 dni.

Eluniver pisze:wariuje na jej punkcie , sprawdzam gg, nasza-klase, wiem ze nie powineinem ale to silniejsze ode mnie. juz wszystko skasowala, zadnych opisow na gg, juz nawet nie jestem w jej kontaktach zapewne. i mysle ciagle, co u niej slychac ? jak sie miewa? czy teskni? czy ta hustawka milosci to tak chwilowo? a z drugiej strony zloszcze sie na siebie ze to robie, ze mysle tak ciagle o niej . a z trzeciej czekam na jakis znak, od niej , a moze? moze potrzebuje czasu ? a moze cholera to juz koniec na serio? ehh

To też normalne, niestety. Osoba która nie zrywa, a zostaje porzucona zwykle tak się czuje. Ma nadzieje na coś, na jakiś zwrot, na to że może to tylko chwilowe i za kilka dni będzie niemalże jak dawniej.

Eluniver pisze:na razei za mna 2 dni, moze bedzie lepiej z czasem

Chociaż w to nie wierzysz tak będzie. Nie za tydzień, może za dwa, a może za miesiąc. Ale będzie lepiej. Każdy przechodzi przez ten czas inaczej - jedna osoba krócej a inna dłużej.

Daj sobie czas - wychodź do ludzi - to bardzo ważne. Nie walcz ze sobą - myślisz o niej, to myśl, bo jeśli walczysz ze sobą to jest to jeszcze cięższe.
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7679
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 09 paź 2008, 08:43

Eluniver pisze:jedyne co nie rozumiem, i nie wiem czy mam miec z tego jeszcze jakies nadzieje to to ze powiedziala mi iz ma hustawki milosci, ze od pewnego czasu ma tak ze raz jest dobrze i kocha mnie bardzo a na drugi dzien nic do mnie nie czuje , nie rozumiem tego, nie wiem czy mam miec jeszcze jakas nadzieje? tesknie strasznie.
Po przetlumaczeniu tego co powiedziala na polski:
"mam kogos na oku, jest fajny, ale nie wiem czy mi wyjdzie wiec jakby co to moge ratunkowo na chwile jeszcze do ciebie wrocic".

Najlepiej w takich sytuacjach po prostu o kims zapomniec. Oczywiscie jest to trudne. No chyba, ze dana osoba Cie nie szanowala i lekcewazyla od jakiegos czasu, a w dodatku wykazala ze ma cie dokladnie tam gdzie slonce nie dochodzi. Jak tak by sie stalo i wlaczysz dume, honor i poczucie wlasnej wartosci to chocby cie na tortury wzieli nie bedziesz chcial wracac. Czasem potrzebny jest po prostu wstrzas, takie lagodne zerwanie jest dosc trudne. Chyba ze ktos umie sobie powiedziec c'est la vie i zyc dalej tak jakby mu autobus uciekl, a nie dziewczyna.
Ostatnio zmieniony 09 paź 2008, 08:47 przez Maverick, łącznie zmieniany 3 razy.
Eluniver
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 12
Rejestracja: 17 lis 2005, 16:41
Skąd: Far away
Płeć:

Postautor: Eluniver » 11 paź 2008, 16:48

juz jest troche lepiej. wywalilem wszystko co mi ja przypominalo . staram sei o niej nie myslec choc nie jest latwo, czasem mnie nachodza wspomnienia.

a te wszystkie piosenki milosne w radio to juz mnie tak wkurzaja ze wywalilem radio XD

przyznam ze teraz jak tak na spokojnie na to spojrze to powiem ze dziewczyna zrobila to dosyc profesjonalnie, krotko szybko i mocno, i zero zero jakegokolwiek kontaktu potem. zablokowane jest wszystko doslownie,gg, komorka chyba tez (choc nie chce sprawdzac ...) moge chyba fizyczny list napisac ale nie chce.

szczerze to mialem mysli zeby do niej napisac , ale wprawdzie mowiac ... to nie wiedzialem co . nie rozkaze komus mnie kochac. i nie ma co sie meczyc z tym .


choc czasem nadal boli , to staram sie wyobrazac moje zycie bez niej.
It's not the circumstances that make or break our day its your attitude
Awatar użytkownika
PFC
Weteran
Weteran
Posty: 913
Rejestracja: 21 sie 2006, 19:14
Skąd: Szczecin/Poznań
Płeć:

Postautor: PFC » 11 paź 2008, 17:13

Eluniver pisze:szczerze to mialem mysli zeby do niej napisac


No to pomyśl sobie przez dwa dni poważnie co chciałbyś napisać. Zrób sobie brainstorming w głowie, bo w głowie w przeciwieństwie do pisania na brudno można poruszać wszystko, a gdy trzeciego dnia usiądziesz nad kartką, to może zdasz sobie sprawę, że tak naprawdę to nie ma sensu nic pisać, nawet nie czujesz już wewnętrznej potrzeby by pisać cokolwiek i wtedy zrozumiesz, że coś się w życiu skończyło... Taka sugestia, nie wiem czy w Twym wypadku zadziała. :)
Szczecin Floating Garde 2050 Project.
Awatar użytkownika
TFA
Weteran
Weteran
Posty: 3055
Rejestracja: 01 wrz 2005, 00:57
Skąd: litwini wracają
Płeć:

Postautor: TFA » 11 paź 2008, 18:24

Ja tam czasem napisze do bylej jakies zabawne, czy smieszno-zlosliwe glupoty na temat jej nowego boya na gg, ale to wszystko takie juz bezemocjonalne jest. Zadnych dziecinnych jazd typu blokowanie na gg, czy wyrzucenie ze znajomych na NK <diabel>
A tak nawiasem juz mowiac, zeby chociaz 1 % z tych osob co daje w tym temacie rady, umialo je zastosowac w swoim zyciu gdy przyjdzie co do czego ;)

Maverick pisze:Po przetlumaczeniu tego co powiedziala na polski:
"mam kogos na oku, jest fajny, ale nie wiem czy mi wyjdzie wiec jakby co to moge ratunkowo na chwile jeszcze do ciebie wrocic".


nie koniecznie ma kogos na oku, tylko wie, ze gdy znajdzie kogos lepszego, to z nim bedzie, a jak nie to zostanie natenczas z obecnym.

a co do piosenek milosnych, tu juz nie chodzi o rozstanie, ale o sama pore roku :/ ile mozna w robocie sluchac codziennie tych samych utworow :/ i w kazdym radiu to samo.

lady_of_darknes pisze:Kwestia rozstań zzawsze jest bolesna, boli zwlaszcza gdy okazuje się że musisz się rozstać bo ktoś okazał się być oszustem.


Oj, bardziej boli, jesli uswiadomisz sobie, ze to twoja wina byla. Najlatwiej jest sie otrzasnac, zauwazajac negatywy u innych, a przemilczajac swoje bledy, czyli teksty typu "aaa nie byla mnie warta".
Ostatnio zmieniony 11 paź 2008, 18:38 przez TFA, łącznie zmieniany 3 razy.
Ręce me do szabli stworzone, nie do kielni.
Eluniver
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 12
Rejestracja: 17 lis 2005, 16:41
Skąd: Far away
Płeć:

Postautor: Eluniver » 16 paź 2008, 00:07

minal tydzien, i powiem wam ze juz jest o wiele lepiej, staram sie nie myslec, czasem mnie cos dopadnie ale szybko to przeganiam jakies takie mysli, czekanie na jej znak czy powrot , bez sensu.

jutro juz mam wolne, weekend ide na otrzesiny pierwszakow :D impreza disco :D

cel : zawierac duzo znajomosci :D tyle ile wlezie , a potem mozna juz nad tym tylko pracowac.
It's not the circumstances that make or break our day its your attitude
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 29 paź 2008, 15:45

Eluniver pisze:cel : zawierac duzo znajomosci tyle ile wlezie , a potem mozna juz nad tym tylko pracowac.

Taa, faktycznie jest lepiej <niewiem>
Przecież to, co napisałeś wyżej jest niczym innym, jak podświadomie stworzoną terapią.
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"

Joe Cocker
Awatar użytkownika
Jawka
Weteran
Weteran
Posty: 1046
Rejestracja: 13 maja 2006, 14:14
Skąd: innąd
Płeć:

Postautor: Jawka » 01 lis 2008, 21:21

Eluniver pisze:minal tydzien, i powiem wam ze juz jest o wiele lepiej,
Eeeee... nie mów hop :) Pierwsze dwa tygodnie sa najłatwiejsze...
boleć zaczyna dopiero po jakimś miesiącu....
"(...) pomyśl... co za głupiec z niego-
mówi, że umiera z mego powodu....
zupełnie jakbym była chorobą"

Glatz
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 67
Rejestracja: 09 lut 2005, 19:56
Płeć:

Postautor: Glatz » 02 lis 2008, 01:09

Jawka pisze:
Eluniver pisze:minal tydzien, i powiem wam ze juz jest o wiele lepiej,
Eeeee... nie mów hop :) Pierwsze dwa tygodnie sa najłatwiejsze...
boleć zaczyna dopiero po jakimś miesiącu....
Niestety prawda. U mnie grubo ponad miesiąc od rozstania. Przez pierwszy tydzień szok psychiczny, codzienne picie wódy itd., później przez dwa tygodnie, tak niby lepiej niby gorzej, niby mam to w dupie, niby nie. Taki balans własnych przemyśleń, analiza za i przeciw, szukanie winnego itd. Później to już indywidualna sprawa psychiki. U mnie im dłużej od rozstania tym gorzej. Mam dalej depresję jeszcze gorszą niż na początku. Wszystko wróciło... wspomnienia i cała reszta.
Mówią, że sex z inną osobą jest dobry na takie coś. Zabawa zabawa i jeszcze raz zabawa. Wczoraj poszedłem do łóżka z inną, i powiem Wam szczerze, że wtedy dopiero mi się stan psychiczny pogorszył. Kochasz się z inną osobą dla zabawy, sex bez zobowiązań, a myślami jesteś za tą osobą którą kochasz i nie możesz się skupić na partnerce.
Także jakieś wypady na piwo czy inne indywidualne rozrywki niby powinny pomóc, lecz idąc na to piwo, siedząc w tej knajpie czuję się jakby tak dziwnie. Nie myślę o tej osobie bo jestem zajęty rozmową z kumplami czy koleżankami, ale jednak czuję się naprawdę dziwnie. Jeszcze niby krótko od rozstania, ale wiem jedno. Będę "normalny" dopiero wtedy jak uczucie do tej osoby całkowicie we mnie wygaśnie. Jednym to zajmuje miesiąc innym pół roku jeszcze innym rok czy parę lat. Jedyna rada to albo pokochać kogoś innego, albo doprowadzić do tego, żeby uczucie do swojej ex całkowicie wygasło. Wtedy będziemy uleczeni. Zaczną nas bawić tak naprawdę imprezy i życie. Nie wierzę to co mówią rzekomo normalne osoby, które kochają kogoś z kim nie mogą być, że wszystko gra i tańczy. To taki sam stan jak nieodwzajemnione uczucie wobec osoby, z którą się nigdy nie było. Podobnie boli, lecz tutaj nie ma bagażnika doświadczeń tych złych i dobrych.... o tyle dobrze....
Na dzień dzisiejszy deprecha po ponad miesiącu czasu, co będzie dalej czas pokaże. Wspomnę Wam o tym.

P.S Osoby, które twierdzą, że kogoś kochały i wyleczyły się całkowicie po rozstaniu w tempie ekspresowym najzwyklej w świecie nie kochały nikogo tak naprawdę. Bo jednak miłość to coś co przychodzi po dłuższym okresie i uchodzi też po takim albo jeszcze dłuższym czasie....
Ostatnio zmieniony 02 lis 2008, 01:12 przez Glatz, łącznie zmieniany 1 raz.
adamodewy
Bywalec
Bywalec
Posty: 39
Rejestracja: 30 lis 2005, 17:11
Skąd: z Piekła
Płeć:

Postautor: adamodewy » 02 lis 2008, 12:34

Glatz, przeraża mnie to co napisałeś. mnie rzuciła dziewczyna kilka dni temu po ponad czteroletnim związku. nie byłem na to przygotowany. ale ona sama nie może mnie tak po prostu przekreślić, pisze smsy na dobranoc, martwi się o mnie. a ja za każdym razem jak się odezwie to mam nadzieję że może jednak zmieniła zdanie. i cieszę się, że nie jestem jej obojętny mimo wszystko. tylko że lepiej dla mnie byłoby gdybym jak najszybciej o niej zapomniał. niestety, znam siebie bardzo dobrze, i obawiam się że za miesiąc mogę dalej tkwić w tym dole. za rok też. staram się mieć pomysł na swoje nowe życie bez niej, ale nie wiem czy uda mi się go zrealizować.
Glatz
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 67
Rejestracja: 09 lut 2005, 19:56
Płeć:

Postautor: Glatz » 02 lis 2008, 15:09

Widzisz tutaj u Ciebie jest sytuacja troszkę inna, powiedział bym lepsza. Ona w jakiś sposób przynajmniej próbuje zamortyzować to uczucie bólu. U mnie było to nagłe i niespodziewane, dostałem smsa, a na drugi dzień już była z innnym. Doznałem szoku po prostu. Bo też mogła to zakończyć wcześniej na spokojnie.
adamodewy pisze:ale ona sama nie może mnie tak po prostu przekreślić
No właśnie problem w tym, że może. Do mnie z początku też nie docierało, że może mnie skreślić po prawie 4 latach w ekspresowym tempie. Z biegiem czasu patrzę i niedowierzam. Ona uczuciowa, postąpiła jak zwykła zimna suka bez uczuć. To rozstanie nie zrobiło na niej żadnego wrażenia i prawde mówiąc w dupie miała to co ja czuję. Nawet nie stać jej było na to żeby mi powiedzieć o tym, że jest ktoś inny, ale na spokojnie. To się nazywa Honor, jak widać kobiety honoru nie mają......
Awatar użytkownika
Marissa
Weteran
Weteran
Posty: 1864
Rejestracja: 30 maja 2006, 11:46
Skąd: XxX
Płeć:

Postautor: Marissa » 03 lis 2008, 16:54

Jawka pisze:Pierwsze dwa tygodnie sa najłatwiejsze...
boleć zaczyna dopiero po jakimś miesiącu....

Zależy dla kogo.
Mój P. po rozstaniu z byłą "odreagowywał" przez pierwsze 10 dni. W sumie to się chłopak załamał i nawet nie pamięta, co robił przez te dni po rozstaniu, ale za to potem było już lepiej.

[ Dodano: 2008-11-03, 16:56 ]
Glatz pisze:jak widać kobiety honoru nie mają......

Daruj sobie to generalizowanie <belt>
Glatz
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 67
Rejestracja: 09 lut 2005, 19:56
Płeć:

Postautor: Glatz » 04 lis 2008, 02:58

"odreagowywał" przez pierwsze 10 dni
Widocznie bardzo ją kochał <diabel>
Daruj sobie to generalizowanie
Oki <hahaha>
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 04 lis 2008, 10:36

Glatz czy Twoim zdaniem wyznacznikiem kto jak kochał jest to jak kiepsko radzi sobie po rozstaniu ??

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 214 gości