agnieszka.com.pl • Jak okazac ze sie kocha...?
Strona 1 z 1

Jak okazac ze sie kocha...?

: 06 lis 2005, 22:28
autor: Mijka
Sluchajcie... poklocilam sie ze swoim ukochanym...powaznie, dosc. Ja bylam uparta i jak on chcial sie spotkac to ja nie chcialam...a jak ja prosilam o spotkanie to mowil ze juz za pozno.. mowil ze to koniec, ze musimy zapomnie o sobie... :( Cierpialam bardzo, nie chcialam rozstania, nie wyobrazam sobie zycia z kims innym....nie wyobrazam sobie w ogole swiata bez niego :( Poszlo o glupote, ja jestem ogolnie bardzo zazdrosna, za bardzo...bardzo za bardzo :( Mimo tego ze starsznie go kocham zawsze sie balam, nie wiedziec czego bo wiem ze on nawet nie patrzyl na inne kobiety, ze bylam ta jedna jedyna. Zrozumialam to jak sie nie widzielismy te 16 dni... zrozumielam, ze co innego jest wazne. Nie spedzanie z soba kazdej imprezy, nie ograniczanie siebie i zabranianie kontaktow z innymi ludzmi - tylko milosc. Bycie ze soba. Przemyslalam to wszystko i postanowilam sie zmienic, walczyc z glupimi myslami - wiem ze warto, wiem ze takie uczucie ktore nas spotkalo nie zdarza sie czesto... Starsznie cierpialam, jeszcze bardziej tesknilam, obeicywalam sobie ze sie nie odezwe, ze nic nie napisze.... ze nie moge. Ale nie dawalam rady...on tez mial takie chwile, ze pisal...smsy czy na gg, ze tez sie lamal, tez bylo mu zle beze mnie... niecaly tydzien temu 31.10 rozmawialismy na gg, tak pol-zartem, bez smucenia ani marudzenia. Ja wyslalam mu swoje zdjecie mailem... mowil zebym tego nie robila bo az sie lza w oku kreci, ze taka ladna jestem... ja ze tez czesto patrze na jego zdjecie, cos bylo o tym, ze nie mozemy bez siebie wytrzymac i ze brak wspanialego seksu :P nastepnego dnia umowilismy sie w parku na spacer, smielismy sie, zartowalismy, zrobilam nawet symboliczny pogrzeb mojej zazdrosci...po czym odprowadzil mnie do domu ale powiedzial ze jeszcze do siebie nie wrocilismy... pozniej bylo znow pare dni ciszy lub luznych rozmow...w czwartek spotklaismy sie przypadkiem na dworcu...on pojechal na swoje uczelnie ja na swoja.. bylo mi tak przykro, ze to co jest miedzy nami moze sie skonczyc, ze mozna zmarnowac cos tak pieknego... na wykladzie stwierdzilam, ze musze cos zrobic, ze po prostu inaczej bede zalowac do konca zycia jesli nie dam z siebie wszystkiego, zeby to naprawic. Stwierdzilam, ze zabiore go do Krakowa. Wieczor spedzilam na szukaniu noclegow, na szybko wplacalam zaliczke za hotel na Kazmierzu. Martwilam sie tylko, ze jak go tak zaskocze, a przeciez bylismy skloceni to odmowi... i wtedy bedzie juz wszystko jasne.. Tego samego wieczoru wyslal mi smsa, ze moge wpasc na sniadanie w piatek rano jesli chce... Odpisalam ze bardzo chce...przynajmniej jedna sparwe mialam zalatwiona, bo wiedzialam, ze nie bedzie az takiego zaskoczenia jak przyjde rano o porwac do Krakowa bo sam mnie zaprosil. Przyszlam do niego rano... owtorzyl jeszcze w pizamie. Polozylam sie kolo niego, zapytal czy nie jest mi ciel tak w ubraniu co skonczylo sie namietnym seksem oczywiscie - po 2 tygodniach niemal rozplywalam sie po jego dotykiem... ech... przy sniadaniu powiedzialam, zeby sie spakowal, ze tez go zapraszam na sniadanie ale jutro. Na poczatu sie bronil, mowil ze nie pojedzie... stwierdzilam, ze nie bede nagelac bo przeciez nie o to chodzi, najwyzej starcilabym bilety i zaliczke... chcialam sprawdzic czy mamy jeszcze szane, czy faktycznie udalo mu sie zabic uczucie do mnie... Zgodzil sie. Pojechlaismy. Bylo cudownie. Piekny hotel, przytulny i romantyczny, jeszcze swieczki ze soba wzielam... Obiad w wloskiej resauracji. Siesta w pokoju i znow namietnie sie kochalismy... Wieczorem poszlismy na drinka do klubu i pozniej tam zostalismy na imprezie. Smialismy sie, tanczylismy...tak dobrze bylo. Po powrocie znow wskoczylismy do lozka, spragnieni siebie obydwoje... Zasnelismy nago, przytuleni... Czulam sie taka bezpieczna... czulam ze zyje... ze zyje dla niego. Rano kochalismy sie przed sniadaniem jeszcze, pozniej sie spakowalismy i poslzismy na spacer po Krakowie, Wawel, rynek, sukiennice. W pociagu tez caly czas sie przytulam do niego. Wrocilsimy wczoraj wieczorem. Dzis znow sie nie widzielismy....znow cisza... Prosze pomozcie... co moge zrobic jeszcze zeby go nie stracic... nie wyobrazam sobie tego :( Wiem ze sie kochamy! Wiem, ze potrafilabym sie zmienic i nie byc tak zazdrosna o niego. Myslalam, ze ten wyjazd to szansa dla nas, ze sprobujemy... ale teraz zaczelam sie martwic i czuje sie bezradna. Nie wiem co robic :( Wiem, ze moze to zamotalam troche ale zrozumcie ze mi naprawde bardzo zalezy :( Prosze napiszcie co myslicie...

: 06 lis 2005, 22:41
autor: Hyhy
Mia pisze:Zrozumialam to jak sie nie widzielismy te 16 dni... zrozumielam, ze co innego jest wazne. Nie spedzanie z soba kazdej imprezy, nie ograniczanie siebie i zabranianie kontaktow z innymi ludzmi - tylko milosc.


masz racje, brawo! :)

Mysle ze on czeka, zebys ty byla pewna uczuc. Nie masz sie czym martwic.

: 06 lis 2005, 22:47
autor: Mijka
Ale ja oszaleje ;( nie wiem jak jest, nie wiem na czym stoje... nie wiem czy sie cieszyc czy znow plakac a blizsza jestem placzu bo on sie nie odzywa... :(

: 06 lis 2005, 23:31
autor: Yasmine
Mia, na moje oko zrobilas wszystko co moglas i dalas mu odczuc, ze kochasz i to prawdziwe. Teraz juz wszystko od niego zalezy.
Ty przez 16 dni zrozumialas wszystko. On moze jeszcze nie zrozumial i potrzebuje troche wiecej czasu.

: 06 lis 2005, 23:33
autor: Bender
zejdz z neigo troszke bo mu duszno

cierpisz na zaawansowana chorobe sieroca
czakajc Bog wie na co pogorszasz sprawe tylko

on widac nie musi co chwilke sprawdzac czy zyjesz czy zachdza procesy gastyczne w twoim przewodzie pokarmowym
zyje bez tego - ma jakies swojje hobby nauke czy zajecia i obowiazki

ze swojej strony mozesz tylko mu powiedziec ze starsznei tesknisz i chcialabys chociaz SMSika otrzymac


nie trzeba codziennie sie widziec czy rozmawiac - daj jemu i sobie odetchanc troche
idz gdzies z psiapsiula na sklepy ogladac ciuchy

: 06 lis 2005, 23:38
autor: Mijka
z calym szacunkiem Bender ale jak masz tak pisac to wolalabym zebys nie pisal wcale bo nie wiesz jak wygaldal nasz zwiazek

1) wczesniej sie widzielismy codziennie, mimo, ze kazdy ma swoje obowiazki, swoja uczelnie i hobby, nigdy nie wialo nudna... widac nie trzeba, ale jak dwie osoby chca to mozna..

2) nie chce zeby pisal do mnie co 5 min ale to specyficzna sytuacja, po klotni no... jak tego nie rozumiesz to przykro mi bardzo ale ja lepiej tlumaczyc nie potrafie..

ok nie ma sprawy, ja poczekam... sama tez nie chce sie narzucac, wiem ze nie o to chodzi przeciez..

: 06 lis 2005, 23:42
autor: prien
Mia pisze:Ale ja oszaleje ;( nie wiem jak jest, nie wiem na czym stoje... nie wiem czy sie cieszyc czy znow plakac a blizsza jestem placzu bo on sie nie odzywa... :(

To odezwij sie i powiedz mu jak się czujesz. Powiedz mu to co nam piszesz :)

: 06 lis 2005, 23:46
autor: Mijka
gargul w tym sek... boje sie :( cierpie bardzo, ale chyba wole czekac az sam sie odezwie. moze on rzeczywiscie potzrebuje wiecej czasu... na pewno wie co ja czuje...

: 06 lis 2005, 23:49
autor: prien
Mia pisze:na pewno wie co ja czuje...

Może i wie..., ale może tez chce to usłuszec od Ciebie :>

: 06 lis 2005, 23:49
autor: ksiezycowka
Wybacz Mia, ale ja z tego postu wyczytałam pełno sexu, ale nigdzie nie zauważyłam rozmowy o potrzebach, oczekiwaniach o tym na czym stoimy. Tego tu brakuje.

: 06 lis 2005, 23:52
autor: Mijka
moim zdaniem czasem slowa nie sa potzrebne... wyraza sie uczucia tak samo dobrze w gestach. Jak dla mnie sama zgoda na wyjazd, samo zaproszenie na sniadanie bylo znaczace. Ale wiem ze musimy porozmawiac... i na pewno porozmawiamy. W czwartek jade do szpitala wiec chcialabym przed czwartkiem. Tylko czekam az on sie odezwie, wtedy zaporponuje spotkanie..

[ Dodano: 2005-11-06, 23:54 ]
p.s rozmawialismy przy drinkach w knajpie, nie opisywalam tej rozmowy bo nie byla taka calkiem powazna, ale bynajmniej byla o Nas. To nie bylo tak ze tylko spedzalismy czas w lozku, choc moze to rzeczywiscie tak brzmi czytajac to co napisalam. Wiem, ze potzrebna jest rozmowa...

: 06 lis 2005, 23:58
autor: ksiezycowka
Tutaj są.
Bo gestem pokazałaś że kochasz. Ale związke to nie miłośc. Związek jest pewnoego rodzaju umową, to partnerstwo, wzajemne relacje. Oczywiście np oparte na miłości. Pokazałaś,ze kochasz, ale o zwiazku nie bylo rozmowy.

: 07 lis 2005, 00:03
autor: Mijka
o zwiazku byla rozmowa jak poszlismy wtedy na spacer do parku, ja wtedy powiedzialam ze zrozumialam cos... i powiedzialam co czuje. Ale moze masz racje potrzebne sa konkrety.

: 07 lis 2005, 00:06
autor: ksiezycowka
Mia pisze:le moze masz racje potrzebne sa konkrety.

Tak mi sie wydaje właśnie...

: 07 lis 2005, 00:12
autor: Bender
wiec zamiast nam - mow jemu
i na powaznie a nie "od tak sobie" "nie calkiem powaznie" itd

kawe na lawe wyloz
sama widzisz ze to trudne - a on pewnie tez nie ma latwo powiedzeic co mu lezy na watrobie

: 07 lis 2005, 00:15
autor: Mijka
Powiem, do srody powiem..