Związek a wiara.
: 01 lis 2005, 20:20
Witam. Dziś trochę nostalgiczny dzień i przyszła mi ochota na refleksje, dodatkowo po rozmowie z moją dziewczyną postanowiłem, że opiszę wam tutaj mój 'problem'. W skrócie chodzi o to, że dzieli nas podejście do spraw wiary, czyli jakby nie patrzeć temat fundamentalny. Ona jest z bardzo katolickiej rodziny, gdzie wiara jest zakorzeniona od wielu pokoleń. Moja rodzina i ja na odwrót - zdecydowanie bliżej mi do ateisty, choć do końca Boga się nie wyrzekam. Można powiedzieć, że jestem zawieszony "pomiędzy", szukam ciągle odpowiedzi na pewne pytania. Jesteśmy z dziewczyną razem od mniej więcej 1,5 roku, myślimy o wspólnej przyszłości, ale niestety temat wiary wraca co jakiś czas jak bumerang i powoduje mniejsze lub większe spięcia. Kiedyś jej nie przeszkadzało moje podejście do tych spraw, nie przeszkadzało jej to, że w prawie w ogóle nie chodzę do kościoła, że u spowiedzi nie byłem chyba od 7 lat, itd. Ostatnio jednak zaczęło jej przeszkadzać (pewnie po jej rozmowach z mamą) i zaczyna chyba mieć wątpliwości co do naszej wspólnej przyszłości. Wiem, temat nie jest łatwy, ale ja nie mogę pojąć jak można klasyfikować ludzi ze względu na to, czy wierzą, czy nie wierzą. Dla mnie najważniejsze jest uczucie do drugiej osoby, miłość, to co nas łączy. Nie obchodzi mnie to jaką ona religie wyznaje. Powtarzałem jej to wielokrotnie. Kocham ją i zależy mi na niej. Ale to nie oznacza, że będę przyjmował jako jedyne słuszne to co mówi mi Kościoł. Mam umysł, który się z tym wszystkim nie zgadza, mam swoje zdanie na pewne sprawy, ale jej to przeszkadza. Poza tym strasznie mnie wkurza, że tak duży wpływ ma na nią cała jej rodzina. To co powie mama jest święte, mam takie wrażenie, że to jej matka podburza ją przeciwko mnie, bo wie jakie mam podejście do tych spraw. Cholera, ciężko będzie ten problem rozwiązać. Chcę z nią być, myślę już o zaręczynach, ale co mam poradzić, skoro dla niej to takie istotne? A co wy myślicie o tym temacie, tj. podejście do wiary a związek. Jak mam przekonać moją dziewczynę, że najważniejsza jest ona, a nie wiara jaką wyznaję? Miał ktoś z was podobny problem?

. A gdybym tak nagle stał się świadkiem Jehowy, to oczywiście że moja dziewczyna nie mogłaby mnie znieść, a jeszcze jakbym nawiedzony biegał z biblią i głosił jakieś dziwne dogmaty, to tym bardziej ![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
