Koniec czy nie??
Moderator: modTeam
Koniec czy nie??
Witam wszystkich , jestem tu nowy i szukam pomocy.Jestem z dziewczyną ponad rok i 80% czasu , który z sobą spędzamy jest po tajemnie , a mnie już to męczy... gdyby nie to , że przychodze po nią pod szkołe to byśmy się w ogóle nie spotykali... jej starszej rozumowanie jest takie , że w tygodniu ma się uczyć , a w weekend przyjeżdża jej starszy , który cały tydzien pracuje w Łodzi i też chce spędzić z rodzinąt roche czasu , ale przez to dla mnie w jej życiu nie ma zbyt wiele miejsca... jest to również powodem licznych kłótni , które ostatnio sięnasilaja... Co powinienem zrobić waszym zdaniem??
o powinienem zrobić waszym zdaniem??
Powinieneś się przede wszystkim zastanowić, czy chcesz byc w takim związku. Mój tata też kiedys był taki ostry i w ogóle. Porozmawiaj z Nią, powiedz co czujesz, ale bez kłótni i krzyków. Spróbujcie rozwiązać ten problem.
A Jej rodzice wiedzą o Waszym związku? I jak się na to zapatrują?
"Miarkuj złość.
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
Był już bardzo podobny temat. Może wyciągniesz jakies wnioski - http://www.agnieszka.com.pl/forum_php/v ... php?t=3181
Polecam serwis dla zaginionych i znalezionych zwierzaków http://zaginiony-znaleziony.pl/
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Spoko.
To Moje do tej pory mówi "nocuję u Krzyśka/Adama/Kazia/Sebastiana/Marcina itd. itd. "
Często bywa tak,że wpada do mnie matka do niego dzwoni o coś to ja mam byc cichutko bo byc u mnie nie powinien.
Przywkłam. Rozwiązania tego nie ma za bardzo poza tym żeby się w końcu z domu wyniósl. I jest to nasz wspólny wniosek
A co do Ciebie...Dziwi mnie,że Twoja dziewczyna się temu tak biernie poddaje.
Poza tym co za problem żebyś w weekend u nich był?Jestes jej facetem przecież.
To Moje do tej pory mówi "nocuję u Krzyśka/Adama/Kazia/Sebastiana/Marcina itd. itd. "
Często bywa tak,że wpada do mnie matka do niego dzwoni o coś to ja mam byc cichutko bo byc u mnie nie powinien.
Przywkłam. Rozwiązania tego nie ma za bardzo poza tym żeby się w końcu z domu wyniósl. I jest to nasz wspólny wniosek
A co do Ciebie...Dziwi mnie,że Twoja dziewczyna się temu tak biernie poddaje.
Poza tym co za problem żebyś w weekend u nich był?Jestes jej facetem przecież.
Kobieta chce całe życie córeczkę zamykać w domu? Niestety, tam gdzie nauka, musi być i czas na odpoczynek - dlaczego więc nie mogłaby się na godzinę wyrywać z Tobą?
Właściwie to dziewczyna powinna pogadać z mamą. Chyba ma swoje zdanie w tej sprawie? A może jej to odpowiada?
Właściwie to dziewczyna powinna pogadać z mamą. Chyba ma swoje zdanie w tej sprawie? A może jej to odpowiada?
"Jeśli traktujesz życie ze śmiertelną powagą, nie licz na wzajemność" [A. Mleczko]
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Mysiorek pisze:Nie. Jej facetem jest jeszcze Tata.
No mozna i tak..
U mnie w domu mój facet jest jak rodzina. Więc w takiej sytuacji jak "rodzinny weekend" jak najbardziej się pojawia
chudy pisze:Co powinienem zrobić waszym zdaniem??
Działanie głównie od Twojej dziewczyny zalezy, a Ty jej rodzicom pokaż że nie jestes kmiotem i żeś jej wart!
chudy pisze:[...]jest to również powodem licznych kłótni[...]
A ty tez bierzesz udział w tych klotniach?
Polecam serwis dla zaginionych i znalezionych zwierzaków http://zaginiony-znaleziony.pl/
Nie rozumiem jednej rzeczy, skoro jestescie razem juz taki okres czasu to co stoi na przeszkodzie zebyscie te weekendy spedzali razem??!! Dlaczego ona nie zaprosi Cie do siebiei nie spedzicie czasu z jej rodzina?? A moze Ty powinienes wziac troszke sprawy w swoje rece i po prostu wprosic sie na jakas kawke, herbatke, obiadek itp. Przecierz kazdy ma swoje zycie a ojciec czy matka nie powinni zabraniac corce spotykac sie z chlopakiem....a moze oni Cie jeszcze nie dokonca poznali??!!
Wszystko przemija,tak chce przeznaczenie
I tylko jedno zostaje
*** WSPOMNIENIE ***
I tylko jedno zostaje
*** WSPOMNIENIE ***
dziwie sie ze dziewczyna tak zgodna z rodzicami jest, jakby jej zalezało to by "wywalczyła" troche swobody moze nie odrazu ale wkońcu moze ktoś by zauwzył ze w tym wieku cza spedzany z rodziną nie satysfakcjonuje...
moj tata tez był z takich co to sie bał zeby sie córeczce krzywda nie stała, tyle że ja nie cierpie jak mnie ktos ogranicza i mowi mi co mam robic wiec cigle wojny byly, ale zawsze troche wywalczyłam a z czasem "łancuch" sie zluźniał...
moj tata tez był z takich co to sie bał zeby sie córeczce krzywda nie stała, tyle że ja nie cierpie jak mnie ktos ogranicza i mowi mi co mam robic wiec cigle wojny byly, ale zawsze troche wywalczyłam a z czasem "łancuch" sie zluźniał...
you touch me
in special places...
in special places...
Jej rodzice mnie znają , pomagałem im przy malowaniu mieszkania , w wakacje jeżdziłem z dziewczyną przez tydzien do Olkusza do ich sklepu , bo samą ją by nie póśćili... robiłem co mogłem by jakoś się przypodobać jej rodzicą i ona sama mnie zapewniała , że mnie lubią , ale to nie ma nic do rzeczy skoro i tak się żadko widujemy... rozmawiałem z nią dzisiaj (oczywiście musiałem iść po nią pod szkołe bo innej możliwości nie ma) i powiedziałem jej wszystko co chciałęm... powiedziała , że wszystko to rozumie i jej też jest ciężko... spytała się czy jesli nic się nie zmieni to czy z nią zerwe... odpowiedziałem jej , że już nie mam siły ciągnąc to długi , ale nie mówie ani tak ani nie... moge teraz tylko czekać...

- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Mówi, że Jej też ciężko. Zatem się pewnie z Nimi nie zgadza...
Tyle że Jej sprzeciw to żaden sprzeciw, jak mniemam.
Cóż, Chudy. Niech Dziewczyna stopniowo zacznie zwiększać ilość czasu spędzanego z Tobą, i niech robi to tak, żeby ani szkoła, ani nikt z rodziny na tym "nie ucierpiał". Z tygodnia na tydzień, np. 30 minut więcej. Nawet jakby miała się pospóźniać troszeczkę.
Co dalej: czeka Ją kulturalna rozmowa z rodzicami (ich też trzeba czasem wychować..!), na temat JEJ życia i chęci, a nie Ich wyobrażeń o nim. I nie mam tutaj na myśli wyrażeń "to moja sprawa", "mam prawo", ", bo ja tak chcę", a delikatne sugestie, że może czas już zacząć myśleć bardziej samodzielnie? Dobrze się uczy? Niech i to wykorzysta.
To oczywiście b. krótki scenariusz dla sytuacji, kiedy Twoja Dziewczyna miałaby nie sprawiać im nigdy żadnych problemów... Bo może jednak kiedyś coś przeskrobała?
Tyle że Jej sprzeciw to żaden sprzeciw, jak mniemam.
Cóż, Chudy. Niech Dziewczyna stopniowo zacznie zwiększać ilość czasu spędzanego z Tobą, i niech robi to tak, żeby ani szkoła, ani nikt z rodziny na tym "nie ucierpiał". Z tygodnia na tydzień, np. 30 minut więcej. Nawet jakby miała się pospóźniać troszeczkę.
Co dalej: czeka Ją kulturalna rozmowa z rodzicami (ich też trzeba czasem wychować..!), na temat JEJ życia i chęci, a nie Ich wyobrażeń o nim. I nie mam tutaj na myśli wyrażeń "to moja sprawa", "mam prawo", ", bo ja tak chcę", a delikatne sugestie, że może czas już zacząć myśleć bardziej samodzielnie? Dobrze się uczy? Niech i to wykorzysta.
To oczywiście b. krótki scenariusz dla sytuacji, kiedy Twoja Dziewczyna miałaby nie sprawiać im nigdy żadnych problemów... Bo może jednak kiedyś coś przeskrobała?
Wiem słowo jak krem
krem na zmarszczki w mojej głowie.
krem na zmarszczki w mojej głowie.
- ksiezycowka
- Weteran

- Posty: 12688
- Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
- Skąd: Wawa
- Płeć:
Jej sytuacja z rodzicami wygląda różnie , raz jest dobrze raz jest źle... raz mówią , że możemy się spotkać bez żadnych problemów , a im bliżej tego spotkania , to zaczynają mieć jakieś pretensje... ostatnio minął rok i mieliśmy rocznice , nie mieliśmy za bardzo gdzie tego obchodzić , bo u mnie nie ma warunków i mieliśmy spędzić całydzien u niej , bo mają domek jednorodzinny... na początku nie było żadnych problemów , bo jej rodzice wychodzili do znajomych na ślub , później się okazało że nie możemy całęgo dnia (nawet jeśli mielibyśmy gdzieś iść to też nie) tylko dopiero popołudniu... nie mogli zrozumieć co możemy robić cały dzien , a to oczywiste że chcieliśmy być razem i jeszcze miało dojść do tego , że w ogóle byśmy się nie zobaczyli , bo chcieli ją zabrać na ślub... no to to jest censored bo raz mówią jedna , a później zmieniają zdanie...
Jestes pewien ze ona cie lubi bardzo czy kocha? Rozmawiacie o takich rzeczach? Ogolnie co o Tobiw uwaza? A moze jej rodzicom sie nie podoba cos w Tobie? Moze np przeszkadza im ze jestes z biednej rodziny(o ile jestes) i stad te problemy(zakladam ze z "winy" rodzicow) ?
"Jest taka cierpienia granica, za ktora sie usmiech pogodny zaczyna...Hyhy "
hyhy e(L)o
hyhy e(L)o
Na spokojnie to ich powinna utopic =] Znam to z autopsji
.
Ehh no dobra tak na powaznie to po takim czasie powinnin sie przyzwyczajic
. Moj skarb ma coraz wieksza swobode (ehh wkoncu poltora roku minelo :d) Juz nawet do "kolezanek" na noc moze chodzi
.
No i jedyne co moge poradzic to wytrwalosc i upor ;]. Wyjatkowo czasochlonna metoda ale skuteczna
.
Ehh no dobra tak na powaznie to po takim czasie powinnin sie przyzwyczajic
. Moj skarb ma coraz wieksza swobode (ehh wkoncu poltora roku minelo :d) Juz nawet do "kolezanek" na noc moze chodzi
.
No i jedyne co moge poradzic to wytrwalosc i upor ;]. Wyjatkowo czasochlonna metoda ale skuteczna
No trudno jest mi to wszystko wytłumaczyć... jest miedzy nami różnica , ponieważ ja mieszkam w bloku gdzie mamy dwa pokoje na 5 osób , a ona mieszka w nowo wybudowanym domku jednorodzinnym który stoi obok ich starego ale też niczego sobie , w którym mieszkają teraz jej dziadkowie... do tego na placu stoją dwa auta ich i dwa dziadków... jest to rażąca różnica... ale nigdy nie zauważyłem żeby mieli do mnie jakiś pretensji względem tego...
[ Dodano: 2005-10-25, 18:12 ]
Nie stety moja cierpliwośc się powoli konczy , bo ile można...
[ Dodano: 2005-10-25, 18:12 ]
Nie stety moja cierpliwośc się powoli konczy , bo ile można...
A uwierz, że można. O wiele więcej niż sam opisujesz...
Dziewczyna ma 17 lat, jest jeszcze pod dyktandem rodziców, i wcale się temu nie dziwię, więc czego Ty od Niej oczekujesz? Ja rozumiem zwiększać częstotliwości spotkań, ale żeby od razu cierpliwość tracić?
Dziewczyna ma 17 lat, jest jeszcze pod dyktandem rodziców, i wcale się temu nie dziwię, więc czego Ty od Niej oczekujesz? Ja rozumiem zwiększać częstotliwości spotkań, ale żeby od razu cierpliwość tracić?
Wiem słowo jak krem
krem na zmarszczki w mojej głowie.
krem na zmarszczki w mojej głowie.
chudy pisze:No trudno jest mi to wszystko wytłumaczyć... jest miedzy nami różnica , ponieważ ja mieszkam w bloku gdzie mamy dwa pokoje na 5 osób , a ona mieszka w nowo wybudowanym domku jednorodzinnym który stoi obok ich starego ale też niczego sobie , w którym mieszkają teraz jej dziadkowie..
No i wszystko jasne...Chcieliście kapitalizmu, to reaktywował się mezalians...nowa klasa nowych panów. Pluję osobiście na takich , tfu!!!! A Ty walcz o swoje szczęście...
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!
http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Nie no teraz to przeginasz :S. Sam mieszkam w bloku na dodatek takim co 2 wojny przetrwal =] Niemam auta i pieniazkami niesram (chodz niczego mi niebrak ;d) I mam kilku przyjaciol i kolezanek ktorzy mieszkaja w zajebistych domkach, z okazji zdania matury podostawali autka z salonow (lub uzywane ;d) i zadne z nich niepatrzy na mnie z gory ani ich rodzice :S.
Nowa klasa nowych panow pfff... udalo im sie ! dorobili sie ! to zle ? na pewno sa ludzie ktorym kasa robi sieczke z mozgow ale nieuogulniajmy.
A co do tego konkretnego przypadku, zapytaj swojej kobiety. Jestescie ze soba dosc dlugo i jesli jej rodzica przeszkadza fakt ze niejestes z "bogatej" rodziny to na pewno im sie wymsknelo przy cureczce ;].
Nowa klasa nowych panow pfff... udalo im sie ! dorobili sie ! to zle ? na pewno sa ludzie ktorym kasa robi sieczke z mozgow ale nieuogulniajmy.
A co do tego konkretnego przypadku, zapytaj swojej kobiety. Jestescie ze soba dosc dlugo i jesli jej rodzica przeszkadza fakt ze niejestes z "bogatej" rodziny to na pewno im sie wymsknelo przy cureczce ;].
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 499 gości




