moon pisze:Ja już miałam takiego "miłego" kumpla. "Fajnie" było się po 1,5 roku dowiedzieć, ze był dla mnie miły i w ogóle dzwonił, gadaliśmy sporo tylko po to żeby mnie poderwać.
a co powiesz na taka sytuacje jak ponizej, droga moon?
bliska mi kolezanka przez okolo rok miala przyjaciela, ktory byl dla nia prawdziwa ostoja. czasami az zazdrosc nas wszystkich brala patrzac na ta dwojke (zwlaszcza mnie, bo moje damsko-meskie przyjaznie wszystkie bez wyjatku skonczyly sie, dodajmy - dosc nieciekawie. jak wszystkie przyjaznie).
tak bylo do okolic czerwca, bo dziewczyna odkryla, ze zaczyna czuc do niego cos wiecej. on opowiadal jej o swoich sercowych problemach, a ona cierpiala. kiedy w koncu gosc sam sie domyslil, powiedzial jej, ze jej nie kocha, ale jak dla niego to powinni dalej sie przyjaznic i nic sie nie zmienilo. ona cierpiala, mowila mu codziennie ze go kocha, a on niestety nic.
niedawno dziewczyna poznala brata mojego Mezczyzny i zaczela sie usmiechac, zaczela jesc, odzyla. jakby wstapily w nia nowe sily. wszystko bylo w porzadku do czasu kiedy spotkalismy jej przyjaciela. w drodze na emke wpadlismy na niego na rynku i okazalo sie ze nie dosc, ze uparl sie ze nas odprowadzi to jeszcze strzelil focha, jak jakies dziecko. probowal za wszelka cene zwrocic na siebie jej uwage, zaczal jej wyrzucac ze moglismy go przeciez zaprosic, bla, bla. niby sa przyjaciolmi, ale od kiedy on zauwazyl ze zauroczenie na jego punkcie zaczelo mijac i zaczyna szukac kogos, zaczely sie takie paskudne sceny.
wcielcie sie w droga redakcje Bravo Girl (:D) i napiszcie co moze zrobic w tej sytuacji ta biedna nieszczesliwa nastolatka, hm? [;