zdradziłam...

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

unfaithful
Początkujący
Początkujący
Posty: 2
Rejestracja: 08 wrz 2013, 10:29
Skąd: koniec świata
Płeć:

zdradziłam...

Postautor: unfaithful » 08 wrz 2013, 11:19

Witam. Chciałabym podzielić się z wami swoją historią o zdradzie. Sama jestem nią zaskoczona, ale nie czuje się z nią źle. Zacznijmy od tego że jestem ze swoim partnerem już ponad 3 lata. Od samego początku nasz związek był czymś magicznym, porażającym i bardzo namiętnym. Podobaliśmy się sobie, zakochaliśmy a w łóżku byliśmy jak ogień i woda. ale sytuacja się zmieniła, może nie do końca, nie wiem jak to nazwać, z czasem chyba sie do siebie przyzwyczailiśmy, prawie 2 lata spędzaliśmy ze sobą prawie każdy dzień, poznaliśmy się bardzo dogłebnie i nigdy nie wyobrażałam sobie że ktoś inny może zająć jego miejsce. w sumie tak jest do dziś. wiem żę tylko z nim pragnę być, choć przez ostatnie dni pozwoliłam sobie na coś czym zawsze gardziłam. zdrada. czym ona jest? no tak, cały ten kontakt fizyczny ble ble ble. a jednak pozwoliłam sobie na to. ale czemu nie żałuje? hm...od kilku lat wyjeżdzam za granice by zarobić pieniądze, gdzie w naszym kraju mogę pomarzyć o takich pieniądzach. podczas tych miesięcy bez swojego partnera, dało się jakoś przeżyć, wiedziałam że czeka na mnie, czułam jego miłość, troskę i wszystko inne. nie przypuszczałam że ktoś może zawrócić mi w głowie. owszem zdarzało się ze fantazjowałam o tym o tamtym, ale to tylko myśli. także to na jakich warunkach przebywam w miejscu gdzie pracuje wyklucza możliwość wyskoczenia gdzieś w plener i poznania nowyh twarzy. nie ma na to czasu, aż do teraz. tak więc tego roku taki ktoś się znalazł. gdy chodziłam do pracy pewien chłopak przykuł moją uwagę. jeździł skuterem rozwożąc zamówienia do różnych domów. zdarzało się że w ciągu dnia widywałam go dosyć często. w sumie już tamtego roku go wyczaiłam, ale w tym roku stało się to bardziej wciągające. wychodziłam z domu i tylko nasłuchiwałam czy jedzie, odwracałam głowe za każdym razem gdy usłyszałam motor. nie znaliśmy się wtedy, ale miałam niesforne myśli o nim :D tak więc gdzieś z póltora miesiąca temu powiedzmy że się zapoznaliśmy przez jego kolege. Cześć cześć, a ja nawet nie zapamiętałam jego imienia :D on poszedł dalej a ja musiałam wracać. no i nadal widzieliśmy się na drodze, ale za każdym razem przystawał i rozmawialiśmy chwile. i przez takie głupie chwile miałam humor do końca dnia. taa i dalej fantazjowałam. widziałam jak się na mnie patrzy, ja też patrzyłam się na niego z jakimś powabem czy cos :) tak więc zdarzyło się tak że zostałam sama w domu i zaprosiłam go do siebie. pierwszy wieczór był normalny, dwoje młodych ludzi poznaje się przy winie i takie tam. nic szczególnego, ale wystarczyło bym się nakręciła. ale nic nie było. na drugi dzień również był. po winie i rozmowach, poszliśmy na tradycyjne ogladanie filmu :D czy od tego wszystko musi się zacząć? :D leżeliśmy ogladając coś tam, a on delikatnie zaczał smyrać mnie po nodze. o losie. mogłabym go rozszarpać. wyszłam na fajke i z wielka gula powiedziałam ze mam chłopaka. taa i co z tego :D chciałam go ! pożądałam i stało się. fajerwerki i te sprawy. nie czułam się źle że to zrobiłam. ba. to nie był jedyny raz. od 2 tygodni spi w moim łóżku, nauczyliśmy się wielu rzeczy od siebie, ma wspaniały charakter, jest taki seksowny i pociągający. eh. sprawia że zapominam o wszystkim. dziś znowu przyjdzie, a ja nie mam żadnych ale. hamulce powinny dawno sie włączyć ale tak nie jest. potrzebuje jego bliskości. wiem że to jest złe, on też o tym wie, bo nie chce nic burzyć w moim związku, ale poddajemy się tej chwili. niestety wiem co do mnie czuje, zakochał się a ja nie wiedzieć czemu czuje się tak dobrze przy nim, zauroczona...wie że nie może na nic wiecej liczyć, ale myśli o tym co by było gdyby. tak bardzo mu sie spodobałam. czemu? :D niedługo on wyjedzie, a ja na sama myśl czuje się zle. co jest ze mna nie tak? zależy mi na moim chłopaku, kocham go, ale do drugiego też coś tam czuje. jest mi cholernie z nim dobrze, tak samo jak z moim. ale mój nie zaskakuje mnie tak jak kiedyś, seks nie jest taki jak powinien być, czasem czuje się wykorzystywana. czegoś brakuje w naszym związku, ale czego? mamy wspólne plany, i chce je właśnie z nim zrealizować, ale jednak on nie jest na to gotowy. jeszcze nie. a ja wieczności czekać nie będe...ja potrzebuje stanowczości, pewności, a on nie zawsze mi ją daje. nie wiem co teraz powinnam robić. powiedzieć o zdradzie? niee za bardzo bym go zraniła, a tego nie chce. zapomnieć o sprawie? tez się nie da, bo wspomnienia zostają. mam silną osobowość i sumienie. nie gryzie mnie to co zrobiłam, chyba nie czuje się jak osoba która zdradziła. po prostu potraktowałam to jak jakiegoś typu moment w życiu którego nie zapomne, bo dzięki niemu czułam się szcześliwa. myślę że teraz trzeba bedzie z tym żyć. przecież nic się nie stało...
Awatar użytkownika
Nemezis
Weteran
Weteran
Posty: 928
Rejestracja: 22 maja 2007, 00:40
Skąd: Dziki Wschód
Płeć:

Postautor: Nemezis » 08 wrz 2013, 14:43

Pogratulować przygody tylko. Nie mów nic facetowi, jemu to niepotrzebne. Skoro jesteś teraz bardziej świadoma, czego Ci w związku brakuje, to spróbuj wprowadzić do niego pewne zmiany - chociażby łóżkowe.

Swoją drogą, dla mnie to czysta abstrakcja - zdradzić i mówić, że się kocha jednocześnie. Mój mąż jest jedynym facetem, którego nie jestem w stanie zdradzić. Resztę moich byłych prędzej czy później zdradzałam lub byłabym w stanie zdradzić. Tego jednego nie.
unfaithful
Początkujący
Początkujący
Posty: 2
Rejestracja: 08 wrz 2013, 10:29
Skąd: koniec świata
Płeć:

Postautor: unfaithful » 08 wrz 2013, 16:49

Nemezis pisze:Pogratulować przygody tylko. Nie mów nic facetowi, jemu to niepotrzebne. Skoro jesteś teraz bardziej świadoma, czego Ci w związku brakuje, to spróbuj wprowadzić do niego pewne zmiany - chociażby łóżkowe.

Swoją drogą, dla mnie to czysta abstrakcja - zdradzić i mówić, że się kocha jednocześnie. Mój mąż jest jedynym facetem, którego nie jestem w stanie zdradzić. Resztę moich byłych prędzej czy później zdradzałam lub byłabym w stanie zdradzić. Tego jednego nie.


nie przemogę się i nie opowiem tego. za bardzo bym go zraniła. możliwe że tak zrobię co do zmian.

czy zdradzajac poprzedników mowiłaś im o tym?
Awatar użytkownika
Nemezis
Weteran
Weteran
Posty: 928
Rejestracja: 22 maja 2007, 00:40
Skąd: Dziki Wschód
Płeć:

Postautor: Nemezis » 08 wrz 2013, 21:05

unfaithful pisze:czy zdradzajac poprzedników mowiłaś im o tym?

Oczywiście, że nie, przecież im to naprawdę niepotrzebne.
Chociaż jak jednego zostawiłam odchodząc do drugiego, to pewnie się domyślił (i do dziś żałuję, że nie przetrzymałam w tajemnicy powodu odejścia, bo z tego co wiem to z nerwów po rozstaniu zaczął chorować...)
Awatar użytkownika
Alamakota
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 397
Rejestracja: 07 maja 2010, 15:15
Skąd: Z daleka
Płeć:

Postautor: Alamakota » 09 wrz 2013, 00:02

U mnie w związku oboje zgadzamy się co do jednego.
Jeśli zdrada się przydarzy, wynik czegoś nieplanowanego, jakaś iskra się pojawi, ludzie nie są idealni... Absolutnie nigdy tego sobie nie mówić.

Kompletnie nie chciałabym, aby głupi skok w bok rozwalił nasz związek, ale jednocześnie wiem, że przynajmniej na obecnym etapie, nie byłabym w stanie tego emocjonalnie przetrawić. Niech osoba zdradzająca się z tym gryzie ;)

Długotrwały romans to inna bajka zupełnie.
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7679
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 09 wrz 2013, 00:46

unfaithful pisze:Chciałabym podzielić się z wami swoją historią o zdradzie. Sama jestem nią zaskoczona, ale nie czuje się z nią źle.
Pisze to nie czytajac reszty. Przeczytam za chwile, ale az ciekaw jestem czy moj poglad na zycie sie zgadza z rzeczywistoscia. Zeby nie owijac w bawelne - nie myslalas ze zdradzisz chlopaka/meza czy kogo tam zdradzilas ale poczulas wielkie uczucie czy te zchec. Bo facet akurat dotykal Cie tam gdzie powinien i mowil to co pragnelas uslyszec. Nie chodzilo w tej zdradzie o seks tylko o uczucie. Tym to usprawiedliwialas.
A teraz czytam dalsza czesc :)

No to przeczytalem reszte. I podtrzymuje to co wczesniej napisalem. To az nudne ze wiekszosc zdrad kobiet ma wlasnie takie oblicze. Choc w sumie zdrady facetow nie sa w niczym lepsze. Faceci na ogol chca po prostu wsadzic w inna dziure, a kobiety sie "zakochuja" i czuja potrzebe by kto inny im wsadzil. Roznica jest tylko to ze facet sie nie zakochuje a kobieta na ogol tak. Bo kobiety wszystko odbieraja bardzo emocjonalnie. Po kazdym zdaniu opisujacym jego dawalas zaje...scie usmiechnieta buzke. Takie kobiety jak Ty to dowod na potwierdzenie mojej tezy ze kazdy facet powinien w tajemnicy wykonywac test na ojcostwo, bo co piate dziecko jest bekartem.

A odpowaiadajac na pytanie. Po pierwsze nie mow mu tego. Jesli Cie gryzie sumienie to potraktuj to jako swoja kare za to co zrobilas. A jezeli nie gryzie to tym bardziej nie ma sensu mowic...
I zrob cos dla mnie. Jak bedziecie brali slub to powiedz mu ze chcesz intercyze. Chlopak moze nie wie dlaczego powinien jej zadac, ale dobrze mu oba zrobi. I Tobie tez. To doskonaly klej spajajacy malzenstwo i wybijajacy glupie mysli o rozwodzie i podziale majatku.

Intercyza. Pamietaj.

[ Dodano: 2013-09-09, 00:57 ]
Nemezis pisze:Swoją drogą, dla mnie to czysta abstrakcja - zdradzić i mówić, że się kocha jednocześnie.
Mozna. Uwierz. Tylko ze do romantycznej milosci stworzono mezczyzn, a nie kobiety. Bez obrazy oczywiscie. Kobiety sa bardziej praktyczne, a mezczyzni romantyczni. Chocby dlatego ze od mlodosci sie im wpaja ten romantyzm. Ta walke o niepodleglosc itd. Ale abstrachujac od tego to serio mozna zdradzac i kochac. Ja sam zdradzalem i zasypiajac w objeciach innej tesknilem za moja dziewczyna. I - kurczaki - nie zaluje tej zdrady.
Zdrade kocham, zdrajcow nienawidze. Wiem o niej wiele.
Ostatnio zmieniony 09 wrz 2013, 01:01 przez Maverick, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 16 wrz 2013, 11:41

Ja tam mam większe zaufanie do swojego ja. Jeśli chce mi się seksić z kimś innym niż z partnerką na tyle, że już jestem gotów to zrobić - odchodzę.

To nie wyklucza miłości! Można kochać, a pragnąć kogoś innego i odejść. W związku grać ma wszystko - i miłość i pożądanie.
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7679
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 16 wrz 2013, 18:56

Nie zawsze zachowanie sie fair jest zachowaniem ktore zadaje najmniej bolu. I sobie i innym.
Hanniaa
Początkujący
Początkujący
Posty: 8
Rejestracja: 19 wrz 2012, 14:17
Skąd: Szczecin
Płeć:

Postautor: Hanniaa » 25 wrz 2013, 17:35

Nemezis pisze:Swoją drogą, dla mnie to czysta abstrakcja - zdradzić i mówić, że się kocha jednocześnie. Mój mąż jest jedynym facetem, którego nie jestem w stanie zdradzić. Resztę moich byłych prędzej czy później zdradzałam lub byłabym w stanie zdradzić. Tego jednego nie.


Pięknie napisane, u mnie też prawdziwe...

A co do ostatniej notki Mavericka to w tej sytuacji zachowanie się fair i powiedzenie o zdradzie NIGDY nie przynosi czegoś dobrego. Dla zdradzającego to największa kara, gryźć się tym w samotności, bo rozgrzeszenia pchnie do kolejnej zdrady.

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 107 gości