Dziwne fazy mojej kobiety

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Morison
Bywalec
Bywalec
Posty: 34
Rejestracja: 23 mar 2006, 01:09
Skąd: Polska
Płeć:

Dziwne fazy mojej kobiety

Postautor: Morison » 23 lut 2011, 15:18

Czesc wszystkim. Otoz pragne byscie podzielili sie ze mna opiniami na temat ktory dotyczy mnie i mojej 2 polowki. otoz mysle ze jestesmy troche innymi osobami i stad niejednokrotnie wynikaja miedzy nami jakies nieporozumienia. otoz znamy sie jakies 8 lat kiedys tam ze soba troche flirtowalismy ja jednak bylem w okresie takim ze nie chcialem jakos zglebiac tematu i ogolnie lubilem towarzystwo roznych kobiet ( byly to jeszcze czasy licealne ). pozniej jednak jak to zycie uczy rozpoczal sie okres zwiazkow. Ja mialem kogos pozniej ona mi pisala ze tez kogos miala. szczerze bylo mi to wtedy obojetne. W czasach LO czasem sie widzielismy chociaz bardzo zadko no i zamienilismy kilka listow ( hehe nie elektronicznych ). Jej zwiazki zwykle byly dosc dlugie ( 2 lata ) moje zwykle nie przekraczaly pol roku. Przedemna spotykala sie z gosciem ( z ktorym niby nie byla w zwiazku ) jakies 1,5 roku. Ja zreszta dosc szybko mu ja odebralem ( zakrecil mnie powot do naszych korzeni i taki czar wspomnien ). no i tym o to sposobem jestesmy ze soba. Nie mamy niestety mozliwosci widziec sie codziennie z racji gdyz mieszkamy w innych miastach. dzieli nas jakies 50 km ( wiem ze niezbyt duzo ) ja jednak walcze dopiero o prawo jazdy stad pewne utrudnienia w bezproblemowym przemieszczaniu sie. Sęk w tym ,że zauwazyłem ost ze ciezko nam sie porozumiec jak ja jestem u siebie a ona u siebie. gdy jestesmy razem wszystko jest fajnie a jak wracam do domu to szybko zalaczaja jej sie jakies dziwne klimaty. Przyznaje na poczatku poswiecalem jej wiecej czasu bedac u siebie tzn ciagle pisalismy i rozmawialismy jednak ile mozna?! Ona czuje sie sama i twierdzi ze nie czuje tego samego z mojej strony jak jestem tutaj. Tyle ze to tez jest chyba zrozumiale ze mam rowniez swoje sprawy i rzeczy ktore lubie robic a nie odpisywac np na smsa w ciagu jednej minuty by po 2 musiec odpisywac na kolejnego... w ten sposob nie mam przeciez czasu dla swoich zajec ktorymi lubie zajac sie w domu. Przeszkadzaja jej do tego moi kumple ktorym podobno poswiecam za duzo czasu. no i przeciez wychodze z nimi na piwo a od piwa brzuch rosnie :P roznimy sie tez charakterami ona jest spokojna i sadze ze az nad wyraz wrazliwa ( lubi sie obrazac i wtedy nastepuje okres milczenia ) ja zas jestem osoba ktora lubi kontakt z 2 osoba i zawsze wszedzie mnie pelno ( przez to wszystko wiekszosc spraw ktore ona ma do zalatwienia spada na moje barki ) wkurza mnie to ze ona boi sie calego swiata i sie spina w kazdej sytuacji boi sie kontaktu z innymi ludzmi. chce niby isc do pracy a jednak jej pasuje tylko 1 rodzaj pracy w biurze i najlepiej by nie byc na widoku ( nie rozumiem tego podejscia bo jest naprawde atrakcyjna kobieta jednak tego nie zauwaza i caly czas na siebie narzeka ). Oprocz tego wiecznie ja cos boli ( najprawdopodobniej moze ma cos z krazeniem bo " bola ja zyly w nogach" a jak nie to to doskwiera jej bol brzucha, i tak wymieniac na przemian moglbym wszystkie jej czesci ciala ktore jej doskwieraja ) a ile mozna pisac smsow w stylu wez jakas tabletke moze przejdzie przykro mi ze Cie boli chcialbym Ci jakos pomoc... tyle ze jak skoro ja jestem tu a ona tam... i codziennie praktycznie to samo... nie chce tez zaczac jakiejkolwiek innej pracy tylko by chciala taka jaka jej odpowiada ( a zaraz przestanie dostawac rente po ojcu ) i siedzi caly dzien w domu nie spotykajac sie tez ze znajomymi bo za duzo ich nie ma... zycie polegajace na uzalaniu sie nad soba przerywane ogladaniem swoich ulubionych seriali i tylko odskocznia jak jestesmy przy sobie... i wiecznie mi zarzuca ze czegos tam nie zrobilem a ona mnie o cos prosila ciagle wymysla mi jakies zadania. Niby swoje sprawy zalatwiam a jej zawsze odkladam na pozniej... mowilem by poszukala pracy w moim miescie poniewaz ja jestem z wiekszego miasta w ktorym latwiej by znalazla prace i wtedy ja bym postaral sie zmienic swoja ( na obecna narzekam gdyz zarobki niestety niskie a poprzednia firma w ktorej pracowalem niestety upadla ). wtedy moglibysmy zamieszkac razem. a Ona chce bym to ja poszukal pracy u niej w miescie gdzie niewatpliwie znacznie ciezej o dobra prace i wynajal cos. lub poszukal innej i wynajmowal i dojezdzal do miasta w ktorym mieszkam do pracy. Wg mnie to przeciez zwykle utrudnianie sobie zycia... Kwestia lozka tez jakos ost nie jest taka jak wczesniej :/ zwykle musze sie o to prosic a ona na ogol nie ma na to ochoty wiec kochamy sie raz max 2x w miesiacu a to wydaje mi sie za malo gdyz jako facet tez mam swoje potrzeby :/ owszem jak juz dochodzi do tego to jest on rewelacyjny jednak wczesniej to ona znacznie czesciej inicjowala takie rzeczy. jak jestesmy u niej to praktycznie nie ma mowy o tym bo niby mama za sciana spi a za 2 sciana spi siostra tylko jak jestesmy u mnie lub gdzies wyjedziemy. szkoda jednak ze ona chce non stop bym to ja przyjezdzal do niej a u mnie jest rzadko :/ nie lubi podobno duzych miast... i zostaje u mnie jedynie przy okazji wizyty w szkole... teraz do tego nagle mi powiedziala ze musi sobie troche przemyslec i mam sie niby nie odzywac do konca tygodnia bo ona chce na nowo poczuc ten caly zar i mocno za mna zatesknic... no szczerze dla mnie to troche niepojete. od razu zaznacze ze nie chce zmieniac patnerki chce jednak by ona jakos wynormalniala. By sie przekonala ze lepiej mieszkac w moim miescie bo tutaj mozemy sobie jakos fajnie i wspolnie ulozyc zycie i by tyle nie narzekala... Jak jestem przy niej czuje sie po prostu lepszym i porzadniejszym czlowiekiem co mi sie podoba i chcialbym by tak bylo wlasnie... jednak to co sie wyczynia czasem bywa naprawde przytlaczajace :/
Awatar użytkownika
myself
Początkujący
Początkujący
Posty: 3
Rejestracja: 23 lut 2011, 00:19
Skąd: Szczecin
Płeć:

Postautor: myself » 23 lut 2011, 15:48

Twoja dziewczyna ma fobie społeczną i potrzebna jest jej pomoc. W tym leżą wszystkie jej problemy, jej życie ogranicza się tylko wokół Ciebie.
Ciężko z tego wyjść ale możesz próbować.. Stopniowo przyzwyczaj ją do przebywania wśród obcych dla niej ludzi, budź w niej odwagę i pewność siebie a może się uda.
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 23 lut 2011, 17:56

myself pisze:Twoja dziewczyna ma fobie społeczną i potrzebna jest jej pomoc. W tym leżą wszystkie jej problemy, jej życie ogranicza się tylko wokół Ciebie.
Ciężko z tego wyjść ale możesz próbować.. Stopniowo przyzwyczaj ją do przebywania wśród obcych dla niej ludzi, budź w niej odwagę i pewność siebie a może się uda.

Jeśli ma fobię społeczna to potrzebna jej terapia. Partner to nie terapeuta, to nie on ma ja z tego wyciągnąć.

Morison ja się zmęczyłam czytaniem o niej, taka ona jest mecząca. Jeśli ona się za siebie nie weźmie to będzie jeszcze gorzej. Zamęczy Ciebie i siebie.
Duża część jej bólów może mieć podłoże psychiczne. Ona się chyba boi ludzi i dorosłego, odpowiedzialnego życia. Boi się odpowiedzialności, spycha ją na Ciebie. Wyręczając ja w czym się da nie pomagasz jej.
Może faktycznie potrzebna jest jej rozmowa z psychologiem czy terapeutą.

Z całą pewnością ona czuje się niepewnie, nie czuje się pewna jako osoba, nie czuje się pewnie jako Twoja partnerka. Nie wiem czy jesteś dla niej dobry czy nie, czy ja wspierasz czy nie. Wiem, że jeśli ona nie uwierzy w siebie, nie podbuduje swojej samooceny to nie wpłyniesz na to by ona czuła się pewnie.
Awatar użytkownika
aniania
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 88
Rejestracja: 23 lut 2011, 20:20
Skąd: Łódź
Płeć:

Postautor: aniania » 23 lut 2011, 21:46

No faktycznie dziwnie sie zachowuje twoja partnerka. Sprubuj jej pomóc, pokaz co Twoje miasto moze jej zaoferowac, pokaz jej jakies konkretne ogloszenia o pracy i Ty zaoferuj jej pomoc i wsparcie. Jesli ona boi sie Twojego miasta, pokaz jej jakies fajne miejsca, przedstaw perspektywy mieszkania w wiekszym miescie. Oswajaj ją ze swoimi znajomymi, zabierz ja na piwo z kumplami (skoro Ty ja lubisz oni tez polubią a wiec i ona poczuje sie bardziej komfotowo). Uswiadom jej ze jest dla Ciebie wazna i moze na Ciebie liczyc. Namów ją na wizytę u lekarza, zatroszcz sie o nia...powodzenia...
Awatar użytkownika
Nemezis
Weteran
Weteran
Posty: 928
Rejestracja: 22 maja 2007, 00:40
Skąd: Dziki Wschód
Płeć:

Postautor: Nemezis » 23 lut 2011, 22:43

anianiu, przecież on ma być dla niej partnerem, a nie rodzicem. Stawanie na rzęsach nigdy nie pomaga.

Morison, nie tak zakochana/kochająca dziewczyna buduje swoją atrakcyjność w oczach partnera. Stawiam, że to albo księżniczka, albo jej średnio na Tobie zależy.

Nic dziwnego, że chce od Ciebie odpocząć - przecież ma tylko Ciebie. W normalnym związku nie trzeba robić przerw, można ewentualnie zdrowo zmniejszyć 'intensywność' kontaktu. A takie zabawy? Śmieszne są. Chyba sobie Tobą pogrywa, jak widzę skutecznie.
Morison
Bywalec
Bywalec
Posty: 34
Rejestracja: 23 mar 2006, 01:09
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: Morison » 23 lut 2011, 23:25

myself pisze:Twoja dziewczyna ma fobie społeczną i potrzebna jest jej pomoc. W tym leżą wszystkie jej problemy, jej życie ogranicza się tylko wokół Ciebie.
Ciężko z tego wyjść ale możesz próbować.. Stopniowo przyzwyczaj ją do przebywania wśród obcych dla niej ludzi, budź w niej odwagę i pewność siebie a może się uda.


no mozliwe ze jest to swoistego rodzaju fobia gdyz niejednokrotnie ona nawet wspominala ze czuje ze musialaby sie przejsc do jakiegos psychologa jednak chyba nie sposob jej powiedziec " tak masz racje i masz poprzestawiane cos w glowie " ja tlumaczylem jej wszystko niejednokrotnie. Tyle ze pod tym katem ja jej nie rozumiem bo ja jestem bardzo otwartym pewnym siebie i pozytywnie nastawionym do zycia czlowiekiem. Tym badziej wydaje mi sie to wszystko dziwne bo nie umiem myslec jak ona w tej kwestii.

Nemezis pisze:Stawiam, że to albo księżniczka, albo jej średnio na Tobie zależy.


z tym również sie nie zgadzam nie jest to typ akurat ksiezniczki. nie ten typ charakteru. to jest raczej typ osoby ktora zwykle stara sie stac z boku i obserwowac ludzi. jak mi kiedys mowila gdy ma gadac z kims obcym to sie po prostu spina i nie wie o czym ma z taka osoba rozmawiac. Ona zreszta dobrze zna miasto w ktorym mieszkam. bywala tu niejednokrotnie i zreszta tutaj uczeszczala zawsze do szkoly. po prostu podobno go nie lubi. wszedzie niby daleko nie tak jak w mniejszym miescie... ja zas uwazam ze to oferuje znacznie bardziej szeroka game mozliwosci, temat zreszta juz z nia walkowalem i jakos do niej to nie przemawia. mysle ze moze jak przestanie dostawac ta rente po ojcu to wkoncu jakos to do niej dotrze jak przestanie dostawac co miesiac kase na swoje wydatki. Ja odnosze wrazenie ze ona caly czas siedzac w domu dlatego wlasnie dostaje na glowe. przeciez takie zycie jest najzwyczajniej nudne. ja juz po miesiacu siedzenia w domu i robienia dzien w dzien tego samego dostalbym chyba na glowe a ona juz tak od dlugiego czasu ma. i to nie jest tak ze ja wyreczam ja we wszystkim. po prostu zwykle to ja jestem "głosem" który załatwia wszystkie sprawy. Wiecie raczej nie powiem do niej: Sorry Kochanie ale odnosze wrazenie ze powinnas isc do specjalisty ze swoja psychika... Nie czaje tego bo jak jestesmy razem to wszystko jest super jest i smiech i zabawa i wyglupianie sie a jak wroce do domu od razu zaczynaja sie schody. No i wkurza tez to ze wiecznie ja cos boli ( dzien kiedy dobrze sie czuje to swieto ) ja wiem ze na to wplywu nie ma jednak bywa to meczace bo codziennie musze pisac to samo ze mi przykro ze chcialbym pomoc itp. Dodam jeszcze ze niby mielismy sie do siebie nie odzywac do konca tygodnia jakos jednak kontakt sie nie urwal. nie jest moze tak czesty jak to zwykle mialo miejsce jednak caly czas jest
Ostatnio zmieniony 23 lut 2011, 23:27 przez Morison, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 24 lut 2011, 07:45

Morison pisze:Sorry Kochanie
ale masz problem i oboje o tym wiemy. Boisz się ludzi i bez zmiany takiego podejścia staniesz się niedojdą życiową, a ja od Ciebie odejdę.

Bo taka jest prawda.

Morison kochasz Ty ją w ogóle? Nie pytam czy lubisz, czy Ci teraz dobrze w miarę z nią, ale czy kochasz? Byłbyś w stanie latami chodzić z nią na terapię, utrzymywać ją (bo pracy nie dostanie), wspierać ją, a jeśli jej to pomoże bać się nawrotów fobii?

Jeśli nie to się nie mieszaj do jej problemów, bo tylko jej zaufanie w ludzi podkopiesz jeszcze bardziej.
Awatar użytkownika
aniania
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 88
Rejestracja: 23 lut 2011, 20:20
Skąd: Łódź
Płeć:

Postautor: aniania » 24 lut 2011, 10:31

Nemezis, z całym szacunkiem, to czy mam racje czy jej nie mam to moze przyznac chyba tylko autor postu... Poza tym nie uważam zeby wsparcie o ktorym pisałam bylo typowe tylko dla rodziców wobec dzieci.

Każdy związek wymaga poświecen, trzeba sobie tylko odpowiedziec na pytanie czy gra jest warta swieczki. Morison i jego kobieta to naprawde dwie zupełnie rozne osobowosci, oboje musza sobie odpowiedziec na pytanie czy chcą byc razem mimo tego ze ich charaktery sa zupełnie rozne.
Awatar użytkownika
Alamakota
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 397
Rejestracja: 07 maja 2010, 15:15
Skąd: Z daleka
Płeć:

Postautor: Alamakota » 24 lut 2011, 22:41

aniania pisze:Nemezis, z całym szacunkiem, to czy mam racje czy jej nie mam to moze przyznac chyba tylko autor postu... Poza tym nie uważam zeby wsparcie o ktorym pisałam bylo typowe tylko dla rodziców wobec dzieci.

Każdy związek wymaga poświecen, trzeba sobie tylko odpowiedziec na pytanie czy gra jest warta swieczki. Morison i jego kobieta to naprawde dwie zupełnie rozne osobowosci, oboje musza sobie odpowiedziec na pytanie czy chcą byc razem mimo tego ze ich charaktery sa zupełnie rozne.


Ale Nemezis ma rację. Oczywiście, on może to wszystko zrobić, i pomóć i pod nos podkładać opcje. I może to nawet zadziałała. Ale w takim przypadku trzeba mieć na uwadze, że być może będzie musiał to robić tak długo, jak długo będzie chciał z nią być. Jeśli jest gotowy na takie życie - to proszę. Jeśli męczy go to już teraz - to lepiej zawczasu to wyjaśnić.
Awatar użytkownika
aniania
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 88
Rejestracja: 23 lut 2011, 20:20
Skąd: Łódź
Płeć:

Postautor: aniania » 25 lut 2011, 08:58

I znowu ta sama sytuacja...

Nie wiem czy jakakolwiek odpoweidz bedzie racjonalna w tej sprawie. Nemezis i Alamakota uważaja widocznie, że dziewczyne trzeba zostawic samej sobie z jej problemami, a ja- że trzeba jej pomóc- nie wyręczać we wszystkim-ale pomóc. Kto ma racje?
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 25 lut 2011, 09:09

aniania gdzie Ty wyczytałaś, że ma ja zostawić samej sobie ?
Jest różnica między matkowaniem jej a porzucaniem samej sobie.
Dziewczyny, tylko, że Ty nie do końca rozumiesz o czym one piszą :)
Awatar użytkownika
aniania
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 88
Rejestracja: 23 lut 2011, 20:20
Skąd: Łódź
Płeć:

Postautor: aniania » 25 lut 2011, 09:40

Miłość to nie pluszowy miś, ani róże ani całusy małe duże
Ale miłość kiedy jedno spada w dół drugie ciągnie ku górze...
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 26 lut 2011, 15:13

Kwestia zasadnicza to pytanie, dlaczego autor nie chce partnerki zmienić, skoro sam zauważa tyle niedogodności. Nie ma w związku żaru, obopólnych korzyści, perspektyw, nie inspirujecie się nawzajem do niczego, wszystko jest warunkowane niesensownymi rzeczami (seks tylko w pustym domu, praca tylko w biurze, mieszkanie tylko tam gdzie jej wygodnie, życia poza partnerem niemal żadnego a z drugiej strony jest przesycona i nie czuje żaru).

Wygląda to raczej tak, jakbyście byli do siebie bardzo podobni. Ty załatwiasz wszystkie jej sprawy, ale nie potrafisz załatwić dla siebie najprostszej - odnaleźć szczęścia i harmonii w związku, który przecież temu ma służyc.

Wygląda to tak, jakbyście byli do siebie przyzwyczajeni i w równym stopniu wystraszeni jakąkolwiek zmianą.

Zmiany nie będzie póki nie weźmiecie spraw we własne ręce. Dziewczyna chorowita - niech chodzi po lekarzach, zbiera diagnozy, próbuje się wzmacniać, przestaje marudzić. Mamie i siostrze uświadomić, że seks lubicie i nie zamierzacie sobie odmawiać. I przede wszystkim - jeśli z kimś się chce być, to zwykle po to, aby własna i tego kogoś przyszłość była lepsza razem niż osobno. To ważniejsze od przywiązania do miasta rodzinnego. Chryste, póki to nie Barcelona lub Bruksela - what's the difference, 230ys. mieszkańców czy 100tys. mieszkańców? Ta sama Polska. 50km od siebie. Nie kpij.

Póki nic ze sobą nie robicie, Ty masz w niej worek na nasienie z którym możesz pożartować dwa razy w miesiącu, a ona w Tobie pieska przynoszącego pilota i papcie. Biorąc pod uwagę jak fantastycznie ciekawe może być ułożenie sobie z kimś życia, taka relacja jest żenująca.
Awatar użytkownika
Wujo Macias
Maniak
Maniak
Posty: 750
Rejestracja: 24 paź 2006, 05:06
Skąd: 3miasto
Płeć:

Postautor: Wujo Macias » 26 lut 2011, 18:05

shaman pisze: Zmiany nie będzie póki nie weźmiecie spraw we własne ręce. Dziewczyna chorowita - niech chodzi po lekarzach, zbiera diagnozy, próbuje się wzmacniać, przestaje marudzić. Mamie i siostrze uświadomić, że seks lubicie i nie zamierzacie sobie odmawiać.
"Mamo, chcemy z chłopakiem podupczyć w twoim domu, więc z łaski swojej przestań zawadzać i zniknij się na kilka godzin."
shaman, bez jaj.
"księżycówka, napisałem Ci priva"
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 26 lut 2011, 22:25

Wujo Macias pisze:"Mamo, chcemy z chłopakiem podupczyć w twoim domu, więc z łaski swojej przestań zawadzać i zniknij się na kilka godzin."
Nie w tym rzecz, dobrze wiesz. Skoro we własnym domu niet, to jest to dom zły. A dom zły to życie złe.
Awatar użytkownika
Hyhy
Weteran
Weteran
Posty: 2611
Rejestracja: 29 mar 2004, 01:41
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Hyhy » 27 lut 2011, 02:59

A ona nie jest troche leniwa, ta Twoja kobieta?
Sa panny, ktore we wlasnym domu sie nie dupczą a poza domem wlasnym gdzie maja normalnie warunki dupcza sie bardzo :)
"Jest taka cierpienia granica, za ktora sie usmiech pogodny zaczyna...Hyhy "

hyhy e(L)o :)
Awatar użytkownika
Nemezis
Weteran
Weteran
Posty: 928
Rejestracja: 22 maja 2007, 00:40
Skąd: Dziki Wschód
Płeć:

Postautor: Nemezis » 27 lut 2011, 19:55

Alamakota pisze:Ale Nemezis ma rację.

Bo Nemezis zawsze ma rację 8)

shaman pisze:Nie w tym rzecz, dobrze wiesz. Skoro we własnym domu niet, to jest to dom zły. A dom zły to życie złe.

A w czym rzecz? Bo póki co wychodzi na to, że konserwatywni rodzice = złe życie dziecka.

shaman pisze:Dziewczyna chorowita - niech chodzi po lekarzach, zbiera diagnozy, próbuje się wzmacniać, przestaje marudzić.

Na hipochondrię lekarz nie pomoże :> Nie wierzę, że non stop coś ją rzeczywiście boli.
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez Nemezis, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
majkawazka
Bywalec
Bywalec
Posty: 39
Rejestracja: 03 gru 2010, 08:41
Skąd: z tamtąd
Płeć:

Postautor: majkawazka » 28 lut 2011, 19:15

Przede wszystkim powinieneś z nią porozmawiać o Waszych problemach. Szczera i spokojna rozmowa jest zawsze najlepszym rozwiązaniem. Ty wiesz, że jest problem, dostrzegasz go, ale czy ona o tym wie?
Twoja partnerka musi wiedzieć, czuć, że ma w Tobie oparcie. Jednak dopóki sama nie biedzie chciała zmienić obecnej sytuacji, Ty nic nie zdziałasz. Możesz ją motywować, wskazywać lepsze perspektywy, ale do niczego jej nie zmusisz, a już na pewno dobrym rozwiązaniem nie jest wyręczanie jej we wszystkim, podtykanie każdego rozwiązania pod nos.
I co ważne, Twoja dziewczyna powinna znaleźć sobie hobby, zacząć konstruktywnej spędzać czas niż tylko oglądać ulubione seriale. Jest wiele darmowych kursów online, kółka zainteresowań w miejskim Domu Kultury. Nie można całego swojego świata ograniczać tylko i wyłącznie do partnera albo kanapy i telewizora. Możecie razem zapisać się np. na kurs tańca. Przede wszystkim poczuje się pewniej, bo będziesz obok i co ważne, zacznie przebywać wśród ludzi, oswajać się z nimi. Może odkryje pasję, nawiąże nowe znajomości, przyjaźnie? Proponuj też spotkania ze swoimi znajomymi, niech ma szansę lepiej ich poznać, polubić.
Może nienajlepszym rozwiązaniem jest rzucenie jej na „głęboką wodę”, czyli od razu przeprowadzka do większego miasta, praca, zmiana otoczenia, nowi ludzie? W tym przypadku skuteczniejsza może okazać się metoda „małych kroków”. Sam jednak najlepiej znasz swoją dziewczynę. W każdym razie, jeżeli Ci na niej zależy, musisz uzbroić się w cierpliwość. Bądź dla niej wsparciem, oferuj pomoc, troszcz się, kochaj, a Twoja dziewczyna zacznie wierzyć w siebie i swoje możliwości.
Mój blog
http://majkawazka.pl
Darmowe porady dla Ciebie

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 271 gości