Czy można przestać kochać matkę ?

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Glatz
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 67
Rejestracja: 09 lut 2005, 19:56
Płeć:

Czy można przestać kochać matkę ?

Postautor: Glatz » 15 sie 2010, 17:06

Jak w temacie. Może dla wielu temat dziwny lecz warto o tym porozmawiać.
Mam prawie 23 lata. Urodziłem się teoretycznie w "normalnej" rodzinie czyli mama + tata. Nigdy niczego nie brakowało w domu jeżeli chodzi o sprawy materialne. Wszystko się dobrze toczyło tak do 8 roku życia. Wtedy ojciec zaczął zdradzać matkę i zaczynało się piekło. Ciągłe awantury bijatyki itp. rzeczy. Piekło dla mnie i dla matki. Z czasem wszystko ucichło i powróciło do tzw. "normy". Gdy miałem 16 lat moja matka wyemigrowała za granicę teoretycznie za pracą. Po wyjeździe do dzisiaj mieszkam tylko z ojcem. Mama z różnych urzędowych przyczyn nie mogła powrócić do kraju przez 5 lat (uzyskanie prawa do legalnego pobytu itd.). Matka przesyłała pieniądze do kraju i utrzymywała i utrzymuje do dzisiaj kontakt z nami telefoniczny. Regularne długie rozmowy. Relacje z matką miałem niezbyt dobre. Pomijając fakt, że byłem trudnym dzieckiem do wychowania, ale nigdy nie potrafiłem się porozumieć z matką. Ona jest typem histeryczki i jest przesadnie nadopiekuńcza. Dla niej liczyły się tylko dobre stopnie w szkole, to żebym nie chodził brudny i głodny, żebym wracał o tej i o tej porze. Zapisywanie na jakieś kursy tańca na siłę itp. rzeczy - przesadna ambicja. Nigdy nie mogłem się matce wyżalić, nie potrafiłem z nią rozmawiać o uczuciach, czy większych problemach. Zawsze mnie karciła i umoralniała na wiele sposobów, czy to złe stopnie w szkole czy to nabroiłem gdzieś jako dzieciak, czy tam czegoś nie zrobiłem, zawsze było to, że nic nie wiem, nie mam ambicji, nic nie robię, nic ze mnie nie będzie, że mam zrobić tak, a nie inaczej. Próbowała i dalej próbuje mną sterować i układać mi życie. Stało się to dla mnie uciążliwe psychicznie, robienie z igły widły, pokazówki emocjonalne itd. No i stało się. Wyjechała. Po wyjeździe czułem się fantastycznie, byłem wolny od niej, już mi nikt nie truł za uchem co mam robić, a czego nie robić - właściwie jej moc ograniczała się do tego co tam sobie pogderała przez telefon.
Ten stan euforii powinien trwać tylko przez jakiś czas, zważywszy na to, że miałem tylko 16 lat. Z logicznego punktu widzenia powinny pojawiać się takie rzeczy jak tęsknota, potrzeba bliskości itd. Lecz mija już prawie 6 rok, a ja wciąż czuję się tak jak by przed chwilą wyjechała. Ani razu za nią nie zatęskniłem, nawet o niej nie pomyślałem przez dłuższą chwilę, irytują mnie jej telefony - nie chcę, a wręcz nienawidzę jak dzwoni. Prawie zawsze się z nią przez telefon kłócę, a jak się nie kłócę to rozmowy wyglądają służbowo z mojej i z jej strony, czyli jaka u was pogoda, jak sprawy miłosne itp. zawsze odpowiadam, że po staremu, że nic sie nie zmieniło itd. - po prostu nie chciałem i nie chcę z nią rozmawiać. W tamtym roku była poraz pierwszy od 5 lat w polsce i siedziała miesiąc czasu. Przez większość czasu jej unikałem, ograniczałem kontakt, nie rozmawiałem z nią, wszystko robiłem na siłę i tylko usilnie czekałem aż wyjedzie. Można powiedzieć, że jej nie lubię i nie chcę mieć cokolwiek z nią wspólnego, i każdy jakikolwiek kontakt czy rozmowa o niej wywołuje u mnie zniechęcenie, agresję, znudzenie itd. Nawet nie wiem dokładnie gdzie i ukogo pracuje za granicą i mnie to nie interesuje, nie interesuje mnie również jak się czuje, jak sobie radzi, jak wygląda po prostu mam to w poważaniu. Marze o tym bardzo często, że ona nie istnieje, że jej nie ma i nigdy nie było. Chciałbym z nią zerwać kontakt tak żeby przestała dla mnie istnieć, bo czuje, że jest dla mnie obcą bezinteresowną osobą i tak ją traktuje. Najciekawsze jest to, że tak naprawdę to nic mi złego nie zrobiła. Jedyny żal jaki mam do niej to to, że mnie zostawiła gdy byłem w okresie dojrzewania czyli w najgłupszym wieku gdzie rodzic jest najbardziej pożądany oraz to, że nigdy nie czułem się przez nią kochany i nigdy nie mogłem na nią liczyć w ważnych emocjonalno - uczuciowych sprawach. Nawet skłonny był bym zaryzykować, że to nie jest żal tylko nienawiść do niej. Nie czuje do niej żadnej więzi, która i tak siłą rzeczy sama się zatarła. Doszedłem do wniosku po tych 6 latach bez niej, że ona mnie po prostu porzuciła, żeby psychicznie odpocząć ode mnie i od ojca za ten los, który nam zgotował, oczywiście pod pretekstem pracy i przyszłości dla mnie. Proponowała mi wyjazd za granicę i żebym z nią zamieszkał, lecz ja tego nie chciałem, a ona potem nie naciskała na to - ot tak się tylko spytała parę razy, mam wrażenie, że na odczepnego. Próbowałem z nią porozmawiać jak była w kraju, wyżaliłem się, powiedziałem to wszystko co Wam teraz tu piszę, bo chciałem naprawić relacje z mamą, chciałem nadrobić ten czas - po prostu chciałem trochę tego matczynego ciepła, akceptacji, zrozumienia, pocieszenia lecz przerodziło się to w awanturę. Stwierdziła, że jeszcze gówniarz jestem, że nic nie rozumiem, że to ja również się do tego przyczyniłem, że ona taki ma stosunek do mnie, że mi się tylko wydaje, że jestem samolubem i widzę tylko swój punkt widzenia, że mi się w życiu nie powiedzie, nie mam ambicji itd. Spowodowało to agresję we mnie, jeszcze wielki żal i rozgoryczenie. Ostatnio miała jakieś poważne kłopoty ze zdrowiem, lecz również ta informacja nie wywołała nic we mnie, po prostu tyle mnie to interesowało co zeszłoroczny śnieg.
Zdaje mi się, że nawet na jej pogrzebie bym tylko był bo tak wypada....
Teraz powiedzcie moi drodzy czy ja ją przestałem kochać ?
Awatar użytkownika
Chris1984
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 92
Rejestracja: 21 sie 2009, 07:46
Skąd: z Piekła
Płeć:

Postautor: Chris1984 » 15 sie 2010, 18:53

a co ty tak naprawdę chcesz wiedzieć ??? Bo po przeczytaniu tego wydaje mi się że musiałeś się komuś wyżalić z tego wszystkiego i wybrałeś to forum...
Glatz
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 67
Rejestracja: 09 lut 2005, 19:56
Płeć:

Postautor: Glatz » 15 sie 2010, 19:04

Chris1984 pisze:a co ty tak naprawdę chcesz wiedzieć ??? Bo po przeczytaniu tego wydaje mi się że musiałeś się komuś wyżalić z tego wszystkiego i wybrałeś to forum...
Nie chodzi o wyżalenie, tylko o to czy dalej ją kocham. Żeby przedstawić jasno sytuację, musiałem tyle treści napisać. Z punktu widzenia osoby obiektywnej miłość do rodziców powinna trwać przez całe życie, czyli odwrotnie niżeli w stosunku do partnera, którego można przestać kochać, dlatego zastanawiam się czy można przestać kochać matkę/ojca, czy to coś ze mną jest nie tak. Być może to kwestia psychologiczna i muszę się udać do specjalisty, czy po prostu przestałem kochać matkę.
Awatar użytkownika
Chris1984
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 92
Rejestracja: 21 sie 2009, 07:46
Skąd: z Piekła
Płeć:

Postautor: Chris1984 » 15 sie 2010, 19:15

Ale człowieku kto ma ci na to odpowiedzieć ? czy kochasz Matkę ? Żadna osoba trzecia ci na to nie odpowie... skoro twoja Matka wyjechała na ileś tam lat i nie widziałeś jej na oczy to stała ci się obca, dlatego zwisa ci czy ona żyję czy nie, bo jak umrze to i tak nic się dla ciebie nie zmieni bo i tak praktycznie nie masz z nią kontaktu, ja miałem coś takiego z Babcią z którą kiedyś miałem dobry kontakt ale się "urwał" nie rozmawiałem z nią kilka lat jak dowiedziałem się że umarła to jakoś mnie to szczególnie nie obeszło...
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 15 sie 2010, 20:56

Młody jeszcze jesteś - wiele z racji tego przed Tobą .
mozna kogoś kochac , ale nie lubiec , mysle , ze tak tu jest , myslę też , ze to sie zmieni jak dorosniesz .Matke ma sie tylko jedną
I pamietaj - tu zacytuję "spieszmy sie kochać ludzi , tak szybko odchodzą "
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Glatz
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 67
Rejestracja: 09 lut 2005, 19:56
Płeć:

Postautor: Glatz » 15 sie 2010, 23:22

Młody jeszcze jesteś - wiele z racji tego przed Tobą .
Czyli uważasz, że w tym wieku nie potrafię rozróżnić takich uczuć jak nienawiść, żal od miłości ? Wiem co to znaczy kochać, być kochanym, wiem również co to znaczy mieć do kogoś żal i przez to kogoś nienawidzieć, a zarazem bardzo kochać. Nie rób ze mnie dziecka, które jest w okresie buntu młodzieńczego.
spieszmy sie kochać ludzi , tak szybko odchodzą
Tak, ale tych, którzy zasługują na miłość.

Twój post jest opary na stereotypach, matka - naturalna miłość dziecka, bo tak się utarło i tak jest przyjęte w społeczeństwie. Teoretycznie powinna to być miłość wrodzona, a nie nabyta jak w przypadku partnera czy partnerki, którą można przestać kochać i pokochać kogoś innego.
Awatar użytkownika
Alamakota
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 397
Rejestracja: 07 maja 2010, 15:15
Skąd: Z daleka
Płeć:

Postautor: Alamakota » 16 sie 2010, 10:19

Chciałeś jakiejs odpowiedzi, dostałeś, i odpowiadasz agresją. Czego oczekujesz? :>

Glatz pisze:
Młody jeszcze jesteś - wiele z racji tego przed Tobą .
Czyli uważasz, że w tym wieku nie potrafię rozróżnić takich uczuć jak nienawiść, żal od miłości ? Wiem co to znaczy kochać, być kochanym, wiem również co to znaczy mieć do kogoś żal i przez to kogoś nienawidzieć, a zarazem bardzo kochać. Nie rób ze mnie dziecka, które jest w okresie buntu młodzieńczego.


Skoro tak bardzo się bronisz, to znaczy, ze faktycznie jeszcze do końca dojrzały nie jesteś. Nie ma też nic w tym złego. Bo to, że 23 lata to młodość i jeszcze dużo przed Tobą, jest faktem po prostu i tyle. Mi niedługo 25 stuknie i dalej czuję się jak dzieciak.

Glatz pisze:
spieszmy sie kochać ludzi , tak szybko odchodzą
Tak, ale tych, którzy zasługują na miłość.

Twój post jest opary na stereotypach, matka - naturalna miłość dziecka, bo tak się utarło i tak jest przyjęte w społeczeństwie. Teoretycznie powinna to być miłość wrodzona, a nie nabyta jak w przypadku partnera czy partnerki, którą można przestać kochać i pokochać kogoś innego.


Nie wykluczam braku miłości zupełnie, ale raczej obstawiam, że masz bardzo głęboki żal do matki o wiele spraw,, który przesłania inne uczucia. Jej podejście oczywiście tutaj nie pomaga.
Twój post był bardzo emocjonalny, stąd wniosek, że pozbawiony uczuć w tej całej sytuacji raczej nie jesteś.

Takie jest moje zdanie w temacie. Co z tym zrobić, to już inna bajka i ja za maluczka na to jestem :]
Ostatnio zmieniony 16 sie 2010, 10:20 przez Alamakota, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 16 sie 2010, 13:49

Glatz, nienawiść, to też uczucie i jakby jedna ze stron medalu "miłość / nienawiść" :)
Gdybyś nie kochał matki, to nie wyklikałbyś tutaj tylu słów ;)
Ostatnio zmieniony 16 sie 2010, 13:50 przez Mona, łącznie zmieniany 1 raz.
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"

Joe Cocker
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 16 sie 2010, 14:51

Glatz pisze:Czyli uważasz, że w tym wieku nie potrafię rozróżnić takich uczuć jak nienawiść, żal od miłości ? Wiem co to znaczy kochać, być kochanym, wiem również co to znaczy mieć do kogoś żal i przez to kogoś nienawidzieć, a zarazem bardzo kochać. Nie rób ze mnie dziecka, które jest w okresie buntu młodzieńczego.
.

Nie sugerowałem tego co mi zarzucasz ! to raz ...
Dziecko sam z siebie zrobiłeś piszac to co piszesz , ale to nic złego - kolezanka powyzej wyjasniła ...
Musisz mi zawierzyć , ze wiele przed Tobą .
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 16 sie 2010, 21:52

Pierwszy post każe mi zgodzić się w pełni z matką autora.
Glatz pisze:Nie rób ze mnie dziecka, które jest w okresie buntu młodzieńczego.
Sam to robisz.
Awatar użytkownika
Daisy
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 99
Rejestracja: 05 gru 2005, 13:34
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Daisy » 31 sie 2010, 12:02

Z życia wzięte. Na starość pewien ojciec stał się alkoholikiem. Jego dorosły syn (ponad 30 lat) strasznie się z nim ciągle kłócił. Potrafił z nim miesiącami nie rozmawiać, ubliżał mu, "szczerze go nienawidził". Ojciec zmarł. I na pewno za życia ojca syn myślał tak jak myślisz TY - że pogrzeb jego byłby mu obojętny (a może nawet chciał, żeby umarł), że go nie kocha, nie lubi itd.. Ale po śmierci tego ojca syn płakał najbardziej ze wszystkich. Miał rodzeństwo, rodzinę i nikt nie przeżył śmierci tego człowieka tak - jak przeżył ją on.
Możesz nie pochwalać matki zachowania, postępowania, sposobu bycia. Możesz mieć do matki żal, pretensję, uraz. Ale matkę masz tylko jedną. Nosiła Ciebie przez 9 miesięcy - niełatwych zresztą. W bólu i trudzie Ciebie urodziła, wychowała. Masz jej być za co wdzięczny.
Z tego co wyczytałam bardzo łatwo się denerwujesz. Może czasem przemilcz. Jak pisałeś jedyna jej władza to to, że "pogdera przez telefon". Niech "gdera". Przytaknij jej. Niech się cieszy. Ona nie chce dla Ciebie źle. To Twoja matka. Masz jej geny, jej cechy charakteru. Twoje dzieci też będą miały dużo po niej. Zadzwoń do niej i chociaż raz porozmawiaj z nią bez nerwów. Odpowiadaj jej kulturalnie i spokojnie. Mam nadzieję, że nie docenisz matki dopiero po jej śmierci.
"Największą karą dla kłamcy jest nie to, że ktoś mu nie wierzy,
ale to, że on sam nie potrafi uwierzyć nikomu."

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Agnieszka, jackPlup i 259 gości