Ogólne problemy życiowe.

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Jasiu28
Początkujący
Początkujący
Posty: 7
Rejestracja: 28 sty 2010, 22:12
Skąd: z dołowni
Płeć:

Ogólne problemy życiowe.

Postautor: Jasiu28 » 16 kwie 2010, 02:37

Streszczenie tu: http://agnieszka.com.pl/forum_php/viewtopic.php?p=591122#591122

Wiem, że jest żałoba i nikt tu teraz nie zagląda, ale miałem to napisać już dawno temu i udało się.

Od dwóch lat prawie co noc to samo.

Jak już poczuję się naprawde zmęczony to dopiero kłade się spać, żeby jak najszybciej zasnąć.
Zasnąć i nie mysleć, ale nie udaje mi się to. Prawie co noc zanim zasne mija pół godziny lub więcej. W tym
czasie bardzo często chce mi się płakać a czasami to wyję z bulu. Oczywiśćie nic mnie nie boli, tylko w
głowie czuję ogromny zal, smutek i rozpacz. Już od chyba 2 miesiecy próbowałem tu napisać ale udało się
dopiero teraz. Stwierdziłem, że muszę to wszystko gdzieś napisać, bo już kompletnie nie mam pomysłu co mam robić.
Niczego już samemu nie wymyślę, moje genialne pomysły wyparowały dlatego musze was pokatować, dając wam możliwośc
przeczytania tego wszysktiego po to żebby ktoś być moze coś wymyślił i mi poradził bo ja juz sam naprawdę nie wiem
i nic nie zrobię, dopóki nie uznam czyjis rad za takie które mogą coś zmienić. W sumie to wychodzi na to, że zrobie
to co tu napiszecie.

Mam nadzieję, że ktos znajdzie w sobie siłę aby to wzsystko przeczytać (poukładałem to jako tako) i coś doradzić.
Nie bójcie się napisać, że już nie ma rady i na wiele rzeczy jest już za pózno w moim wieku i sytuacji. Bo własnie
o to bedę pytał na końcu. O to co mam robić i czy nie jest na to za późno.

O sobie
Mam 28 lat, nie wyglądam ani nie czuję się na tyle, absolutnie nie jestem też dojżały jak na ten wiek powienienem
być, bo ludzie w wieku 28 lat mają dziewczyny/rzodziny/dzieci/domy/prace/samochody itp a ja nie mam nic. Nie mam
niczego z rzeczy, których zawsze pragnołem i to doprowadza mnie do rozpaczy i szału.

Na poczatek zacznę od najwazniejszej cechy charakteru, którą posiadam. Otórz jestem tchórzem. Dzisiaj po raz
pierwszy tak siebie nazywam bo nie ma innego lepszego okreslenia. Jestem też typowym chuderlakiem i zdechlakiem,
mam dziecinną twarz i 0 mięśni. Pal licho mięśnie - ja zawsze byłem słabizną. No i oczywisćie jestem bardzo
wrazliwym dzieckiem, o czym na pewno się przekonacie. Kiedy ktoś mnie miał bić w podstawówce - uciekałem,
kiedy ktoś mnie miał bić w średniej to wolałem się rozpłakać i przez zaciśnięte zeby powiedzieć, że przepraszam byle
uniknąć łomotu. Bałem się. Panicznie bałem się dostanie wpierdol. Nikt mnie w młodości nie tłuk, to nie ta bajka.
Kiedy już odwazyłem się tłuc z takim jednym dostałem wpierdol, pamietam że powiedziałem sobie wtedy, że dostanie
wpierdol to nic tak strasznego, do tego, że o wiele gorsza jest ucieczka doszedłem kilka lat później. Niestety
strach nie opuścił mnie nigdy. I teraz wiem, że ten strach przełożył sie na całe moje życie. Gdybym censored nie był
takim zasranym tchórzem to bym się bił zawsze i wszędzie i miałbym skądś tą siłę która mi na to pozwala. A potem
ta siła przełożyłaby sie na wszystko co ważne. Na to że byłbym pewny siebie, że miałbym odwagę robić wiele rzeczy.
Wyjechałem do Angli jakis czas temu. Popracowałem w załatwionej robocie i kiedy się niespodziewanie skończyła, cała
reszta ludzi znalazła sobie jakieś inne zajęcia. A ja co ? A ja nie. Teraz dopiero widze, że to było ze strachu.
Ze strachu przed nieznanym! Nie potrafię pojąc jak mogłem siedzieć 2 tyg i ściemniać że szukam pracy omg.
Wróciłem wkońcu do polski i niedobrze mi się robi jak na siebie patrzę i przypominam sobie to co zrobiłem.

Zawsze censored jak były sytuacje, którze nie da rady załatwić słowami, to nie mogłem się zdobyć na to żeby zrobić
cokolwiek inego niż zwykle. A zwykle to zaciskałem zęby i censored. Potem 3 dni ryczenia i żałowania, że niczego nie
zrobiłem. Gdybym tlyko censored był śilniejszy w młodości, gdyby ktoś zobaczył co tak naprawdę jest mi potrzebne i
wysłał mnie na siłownię albo jakiś kurs sztuki walki, to po 10 latach byłbym całkowicie inynm człowiekiem.
Wiem, że odwaga pozwoliłaby mi uniknąc mojego największego problemu. censored jakie to typowe. Tak, najwekszym
problemem dla mnie jest zagadanie do panienki.

Druga cecha, która jest wynikiem pierwszej to chorobliwa nieśmiałość i brak umiejętności nawiązywania kontaktów
miedzyludzkich. Gdyby był taki przedniot w szkole to oblewałbym go co rok. Pamiętam, że zawsze taki byłem. Moja
pamięć sięga glęboko w przeszłosc i pamieta czasy podstawówki. Wiem ,że już wtedy byłem nieśmiały. Kompletnie
nie potrafiłem rozmawiać z dziewczynami. W 6 klasie dostałem komputer, zapoznałem sobie jedną naprawdę mądrą
dziewczynę , która została moją najlepsza przyjaciółką i tak oto te dwie rzeczy wystarczały mi całkowicie.

Efektem tego obecnie jest całkowity brak koleżanek poza nią. Mój boże, na dzień kobiet znalazłem 8 dziewczyn
(byłe kolezanki z podstawowki się nie licza, w średniej szkole nie było dziewczyn) które na chwile zagościły
w moim życiu.

Czuję się jak zombie, jak snujący się trup.

Troche historii
Nie zawsze tak było. Jakieś 3 lata temu rzuciłem swoją pierwszą dziewczynęz którą byłem 4 lata. Tak, dobrze
liczysz, pierwsza dziewczynę miałem w wieku ok 21 lat. Poznałem ją przypadkowo na dyskotece i jakos sie udalo.
Byłem szcześliwy. Męczyła mnie szkoła i problemy w niej, męczyły mnie inne rzeczy ale byłem szczesliwy.
Nigdy tez nie miałem co noc takiego samopoczucia jak to opisałem wyżej i porównanie do tamtego okresu służy
mi za odnośnik, że teraz jest tragiczne. Kochałem ją ale nawet największe uczucie może zostać zabite przez
patologie w rodzinie. Rodzice drugiej osoby nie mają znaczenia jak są w miare ok. Jeżeli jednak ojciec rzuca w
córkę nożem a mnie przy tym nie ma, to boli coś takiego ogromnie. Skoro nie mogłem być przy niej wystarczająco
czesto (studia w innym mieście) to trzeba było to zakończyć. Wiedziałem, że skończy się to dla mnie tragicznie
ale nie przypuszczałem, że aż tak. Spokój miałem prez 2 lata ale w 3 roku po rozstaniu coraz cześciej sobie o
niej przyponiałem. Czasami mi się śniła. Nie, nie chcę do niej wrócić. Ostatnio dowiedziałem sie, że ma córkę i
cieszę się jej szcześciem, po to ją rzucałem żeby mogła sobie ułożyć życie a nie czekać na mnie kolejne 3 lata
aż wieczny student ukończy wkońcu te studia. Albo nie o czym na końcu.

Studia to też nienajlepsze były dla mnie. Nikogo nowego nie poznałem, bo nikt nie przejawiał moich zainteresowań.
Nie było tam ludzi tak oderwanych od rzeczywistowści jak ja. Nie bylo tam ludzi, którzy jedyne o czym mogli gadać
to gry, komputery i filmy. Nie potrafiłem zasymilować się z żadną grupą i nikt mnie tam nie lubił co jest censored
oczywiste i normalne przy moim spierdolonym charakterze chorobliwie nieśmiałego, bojącego się wszystkiego i
zakompleksionego zjeba. Co za uposledzony matoł wymyślił teskst "Bądź sobą!" ??? Oddałbym dusze diabłu, żeby
tylko być kims innym.

Ostatio doszedłem do wniosku że za dużo wymagam od ludzi. Wymagam by byli dobrymi przyjaciółmi. A to jest za dużo
jak dla ludzi. Wymagąm żeby się czasami odezwali, żeby napisali, żeby przyszli na moje urodziny albo żeby kruwa
odbierali telefony. Jednak to jest za dużo dla moich znajomych. Wymagam za dużo i przezto mam problemy.

Największy problem był jak zostawiłem zapisane hasło gadu na komputerze u swojego najlepszego przyjaciela. Wyszedłem,
a do kompa dopadł się jego brat. I zaczął jezdzić po moich znajomych ! I to naprawdę w perfidny sposób, tak żeby było
wiadomo że to ja. Co najlepsze w tym wszystkim to jest to, że mój najlepszy kumpel MU POMAGAŁ ! Zamiast powiedzieć mu
"Ej co ty odpierdalasz, przestań natychmiast", zamiast palnąć go w łeb w przypadku kiedyby nie chiał przestać, to on w
najlepsze podawał mu tematy żeby był bardziej wiarygodny ! Jego tłumaczenie potem było, że on mu tlyko podpowiadał a
to pisał jego brat" Kolejny nóż wbity w plecy. Ale stwierdziłem, że za dużo od niego bym wymagał, żeby powstrzymał
swojego brata. Ja bym censored się tam z kimś pobił gdyby było coś takiego ale ja to ja.

I przez okragłe 2 lata to się za mną ciągneło, bo marzyłem o tym aby to złapać i mu tak obić ryja, żeby wylądował
w szpitalu. Ale nie mogłem , bo jak zykle się bałem. I tu poraz kolejny jak widzicie strach rozjebał mi 2 lata życia.
Sprawa jest obecnie przedawiniona, nadal znam sie dobrze z tym człowiekiem. Nie chcę go stracić bo jak jeszcze
stracze ze 3 osoby to nie będzie w moim życiu już absolutnie nikogo.

Zawsze byłem typowym miłym i grzecznym chłopcem. Dla wszystkich, nie tlyko dla kobiet. Dobiero niedawno zdałem
sobie sprawę, że każdy na tym żerował i nigdy nic z tego nie miałem. Jednak bycie egoistą jeszce bardziej oddali
mnie od ludzi więc na razie jeszce nie postawiłem kreski na nich.

Kobiety, ach te wspaniałe kobiety
Za dużo też w życiu przezyłem upokorzeń od kobiet i powoli czuję, że zaczynam je nienawidzić.

Dyskoteka, podchodzi do mnie laska, tańczymy, gadamy coś tam, pijemy, bawimy się razem, znowu coś pijemy, znowu
tańczymy. No wychodzi , ze laska jest zainteresowana i pół wieczora spędzamy razem. Nagle podchodzi do mnie jej
koleżanka i mówi, że ona już nie chce ze mną tańczyć. Ja pierdole. Tak zostałem perfidnie wyruchany na 4 drinki.
Wiedziałem, że kiedyś mnie to spotka ale nie umniejsza to bulu który czułem. Tak wiem, jesetm censored i ciota bo
powienienm lać na coś takiego. Niestety jeszce do tej pory nie nauczyłem się i nie zobojętniałem na takie rzeczy.

Zakończenie roku akademickiego, impreza w barze, poszedłem tam ze znajomym i byli tam jego znajomi i znajomi znajomych.
Siedze sobie, piję pifko, tańcze, jem cośtam. Ogólnie nikomu nie wadze. Aż tu nagle spotkało mnie coś niewyobrażalnego:
usiadla naprzeciwko mnie jakas dziewczyna, nie znałem ją ani ona mnie. No dosłownie widziałem ją pierwzsy raz w życiu
na tej imprezie. Usiadała i zaczyna powoli ale konsekfentnie po mnie jechać. Chciałbym sobie przypomnieć co ona
dokładnie mówiła ale czułem się tak jakby mi ktoś wbijał gwoździe w serce. Sparaliżowal mnie strach i nie mogłem jej
nawet nic powiedzieć poza "Ale co ja ci zrobiłem? Może powiesz coś jeszce?" Wtedy jej znajomy zaczał jej zakrywać usta
żeby już niczego nie mówiła ale nie, ona nadal chciała. Wkońcu ją odemnie zabrał, bo chyba poczuł, ze zaraz po prostu
zajebie jej prosto w jej niewypażoną gębę. No jaki censored ? censored co za suka ! Gdybył ją kiedyś jeszce spotkał to chyba
bym ją trzepnął na ziemię, zacząłbym okładać po ryju i krzyczał "DLACZEGO KUWA TAK MNIE WTEDY ZJECHAŁAŚ ? ZA CO ?"
Może wtedy by mi powiedziała chociaż wątpię. Czy ktoś może mi wytłumaczyć, w jaki sposób można tak działać na ludzi,
żeby reagowali na mnie w taki sposób ? Niepojęte jest to dla mnie :-(

Poznałem nową koleżankę , drugą prawdziwą przyjaciółkę. Znaliśmy się 5 lat. Zaczeła ona studiwać tam gdzie ja i pech sprawił,
że nie miała się gdzie podziać na ostatni rok. Zrobiła wszystko, żeby tlyko wymusić na mnie zgodę, na to żeby zamieszkała
u mnie. Nie chiałem, bo czułem, że to moze stworzyć jakieś nieprzewidziane problemy. Wynajmowałem mieszkanie wraz z
dziewczyną z ogłoszenia i ona się zgodziła. Ok spoko. Przychodzi czas płacenia rachunków a ona wyskakuje z tekstem, że
JA JEJ censored OBIECAŁEM MIESZKANIE ZA DARMO ! Że nie będzie płacić czynszu ani rachunków. Ja pierdolę ! Jako, że nie byłem
głównem wynajmowatorem mieszkania nigdy przez myśl, nie przyszło by mi do łba coś takiego ! Nigdy jej tez tego nie
powiedziałem, ani w żaden sposób nie dałem do zrozumienia. Kłamała w żywe oczy ! Beszczelnie i perfidnie wykożystała
moją przyjaźń i pewnie oczekiwała, że skoro ja jej "obiecałem" to ja powieniem zapłacić. Ni censored ! Kazałem jej spierdalać.
Tak oto po raz kolejny zostałem wydymany na mojej uczciwosci , życzliwosći i checią byćia dobrym człowiekiem. I to przez
swoją wieloletnią przyjaciółkę, której nie raz się zwierzałem i ona mi też! I zatruła mi moją głowę na kolejny rok !
Nienawidze jej z całego serca ! Śniło mi się raz, że siedzę a ona rzuca we mnie butelkami, które się rozbijają obok mnie.
I bardzo czesto jest ona bohaterką moich że tak to nazwę "wizji" o czym bedzie poniżej.

Mały problem z pamięcią
Nie, moja pamięć nie jest zła. Jest wyśmienita jeżeli chodzi o przeszłość. Na egzaminy nie potrafiłem się nic nauczyć,
ale rzeczy z przed 5, 10 czy PIETNASTU lat pamietam jak by to było wczoraj. Pamiętam przeważnie przykre rzeczy.
I pamietam to jak się wtedy okropnie czułem. Samemu mi się włącza powracanie do tych najgorszych i upokażających chwil.

Ma ktoś pomysł, jak to wyłączyć ? Może jest coś co mozna na to poradzić, bo jest to jedną z moich męczarni. Obym na starość
zachorowal na alzhimera to rzpynajmniej nie będę pamiętał o przeszłosći.

Myśli
Kiedyś byłem szczesliwy. A teraz to jest rzeźnia. Niedawno były moje 28 urodziny. Nie było żadnej imprezy. Nie zadzwonił
do mnie nikt oprócz jednego znajomego. Zdzwoniłem do drugiego czy chce pójść na piwo, to powiedział że musi się uczyć.
Nie pamiętał, że to moje urodziny. Dostałem 5 wiadomości na gadu, wypiłem piwo i zaczełem ryczeć. Poszedłem do łazieki,
nalałem gorącej wody do wanny i leżałem tak w wodzie 2h cały czas płacząc, że nikogo przy mnie nie ma !
Chciałbym, żeby ktoś się ze mną napił, żeby mi złożył życzenia, żeby miał censored dla kogo zrobić impreze urodzinową.
Chciałem, żeby 28 urodziny były lepsze niz poprzednie. Były najgorsze jakie miałem w życiu. Żeby w swoje urodziny
mieć mysli samobujcze i myśleć o tym, że najchetniej to bym się wspiół na tą wierzę i skoczył, to musi być coś nie tak.
To też jeden z elementów po którym stwierdziłem, że źle ze mną i to bardzo. I że samemu już censored zdziałam.

Jedyne co czuję obecnie to bezsilność smutek, i żal. Czuję nienawiść i agresję. Czuję, że we mnie narasta, bo
wszystko mnie drażni jeszce bardziej niż kiedyś. I mam wielka ochotę komuś najebać, mam ochotę kogoś skrzywdzić,
a najlepiej wszystkich. Wszystkich, którzy w jakikolwiek sposób mnie skrzywdzili, zaczynając od ludzi z podstawówkia
kończac na tej suce, która sprzedała moją wieloletnia przyjazn za 180zł. I jak o tym myślę to Wyobrażam sobie, jak
ich naprawdę krzywdzę. Biję po głowie rękami, tłukę ich głowami o ziemię/scianę itp aż widzę krew. Moja bujna
wyobraźnia działa tu znakomicie. Wtedy czuję się trochę inaczej, lżej mi jest przez chwilę, smutek i rozpacz odchodzą
i nie jestem pewniem, ale chyba czasami się uśmiecham. Czasami zanim się opamietam i ocknę, to mija spora chwila.
Wtedy wiem, że nie powinienem tak myśleć ale to przychodzi samo. Bardzobym chciał jakoś umniejszyć to co się dzieje
w mojej głowie, was mógłbym oszukać ale siebie oszukać się nie da. Najczestrzą bohaterką owych mysli i wyobrażen jest
ta suka od mieszkania. Z nią to chyba przerobiłem już większość rzeczy np: tłuczenie bejzbolem po głowie aż jej czaszka
pęka. Ja pierdole nawet teraz mnie to dopadło podczas pisania tego kapitu ! Wiem jestem censored :-( Ja po prostu czuję
ogromną nienawiść ! Czuje, że źle ze mną i nie mam pomyśłu jak to naprawić.

Czego się obawiam ?
Boję się, że jak wyjdę do ludzi to znowu przeżyję jakieś upokorzenie(a mnie skrzywdzić jest wyjątkowo łatwo) to
zacznę go tłuc i nie przestanę aż opadnę z sił i wtedy nie ważne kto to będzie. Nie daj boże żeby powtórzyła sie
sytuacja z kolejną dziewczyną, która z niewiadomego powodu wyżyje się na mnie bo naprawdę chyba bym taką dziwczynę
censored przez okno albo udusił, bo czesto sobie o tym przypominam i często ta dziewczyna jest obecna podczas
moich (tragicznych dla niej) wyobrarzeń.

Nie wiem czy zniosę kolejne skrzywdzenia. Boję się po prostu testować to, a kiedy idzie się między ludzi jest to
nieuniknione. Jak opisałem wcześniej jedna z najbardziej przykrych dla mnie rzeczy to obojetność albo zbyt małe
zainteresowanie ze strony kobiet, oczywiscie mierzone moją censored skalą. Nic poza byciem borzyszczem tłumów
dziewczyn mnie nie zadowoli. Zawsze będę chciał więcej i wiecej. Dlatego już dawno powiedziałem sobie "jeżeli dasz
radę zdobyć 10 razy wiecej wartościowych kobiet niż dotej poty miałeś(czyli wychodzi równe 10) to zebyś censored
pamiętał, że jest to ogromna zmiana na lepsze i pamiętaj, ze kiedyś było tragicznie". Tylko że to marzenia traktuję
tak samo jak najabardziej absrakcyjne marzenia typu: polecę na księrzyc. Nie dam rady przerzywać odrzucenia ponownie
i ponownie. Wkońcu nadejdzie taka chwila, że pierdolne to wszystko wpizdziec i przestanę sie odzywać do kobiet i
zostane starym pierdzielem w wieku trzydziestu paru lat. A wtedy to zostanie mi tylko palnąc sobie w łeb.

Tego, że już całe życie bede samoty bo:
- skończyły sie studia, znojomi mają pracę/dziewczyny/dzieci/domy/samochody i nie mają czasu dla mnie
- mam bardzo mało znajomych z którymi utrzymuje kontakt. Są to osoby ze studiów więc to ci co nie mają już czasu.
- jak to już widać jestesm niekomunikatywny, niesmiały i nie potrafie nawiązywać normalnych relacji z ludzmi
- z facetami to już w ogóle nie da rady nawiązywać nowych, satysfakcjonujacych znajomości bo w wieku 28 lat nie mogę
mieć 18-letnich znajomych a tylko młode osoby mają czas na nawiązywanie nowych znajomosc iale nawiązują je z
równeiśnikami a nie z 28-letnimi dinozaurami :-(((
- z kobietami tez nigdy nie będzie lepiej, z młodszymi nie mam o czym rozmawiać i jestem dla nich nieaktrakcyjny
fizycznie a ze starszymi nie potrafię rozmawiać i sprawić aby mnie ceniły, posiadanie kolejnej przyjaciółki po
incydencie z czynszem wykluczone, zostaja mi tlyko niezobowiązujące i powszednie znajomości albo odrazu pragnienie
znalezinenia żony
- żonę terz trzeba sobie znaleść i zdobyć jej serce a jak nie daje rady z normalnymi znajomościami to co tu myśleć
o żonie. I musi być piękna i szczupła ! A takie kobiety mogą przebierać facetami. Trzeba być kimś wiecej niż
przeciętniakiem, a mi do przeciętniaka jeszce spoor brakuje.

A czego pragnę najbardziej ?
Cudów. Cudów w postaci KILKU znajomych więcej, niż mam obecnie. Żebym mógł się z kimś napić w weekend. Pięć osób
to dla mnie za mało, skoro będę ich znał już do końca życia. Chciałbym też wkońcy mieć jakieś koleżanki, z którymi
tez mógłbym się czasami napić ale przedewszystkim pogadać, pośmiać się i robić te wszystkie normalne i zwyczajne
rzeczy, które wiekszość robiła. Już nie mówię o czymś takim jak normalne relacje przy bezinteresownym sexie
(chociaż to też by mi się bardzo przydało) bo to wymaga bardzo ułozonej osobowości, której oznak próżno szukać
u mnie. I chciałbym przestać się censored bać wszystkiego. Szcegolnie tego, że ktoś mi chcę dać w ryja.

W sumie zabrzmi to bardzo znajomo i żałośnie, ale chciałbym też nauczyć się obchodzić z kobietami.
Czytaj: zasmakować kiedych chociarz odrobimy skutecznego podrywania. O tak, świadomość że potrafię jakąś
poderwać i ew jakieś wymierne sukcesy w tym sprawiły by, żebym płakał ze szcześcia !

Nie wiem czy mogę cokolwiek zmienić, zawsze wierzyłem, ze tak ale ostatnio zaczynam powatpiewać w jakakolwiek zmianę.
A nawet jeżeli dałoby się coś zrobić, to czy nie jset za póżno ? Czuję się taki niespełniony w życiu. Nigdy nie
jeździałem z ludzmi nad morze, w góry, nie chodziłem na domówki (czas studiów to jedyny wyjątek) i censored uważam, że
moje życie jest puste bo brakuje w nim ludzi.

Mam pisać pracę magisterską , termin nagli a ja nie potrafiłem się za nią zabraż przez 6 miesięcy. Rzygam już tymi
studiami i nie potrafię znaleśc w sobie siły aby się zerać. Wkońcu jebne to i całe studia pójdą na marne a ja
zostanę woźnym(jak dobrze pójdzie).

To chyba wszystko, jeżeli będą jakieś pytania o coś to chętnie odpowiem. censored pragnę dopisać tu cokolwiek co ktoś
zechce wiedzieć. Bo zostało mi tlyko te forum. Mógłbym porozmawiać o tym wszystkim tlyko z tą dziewczyną poznaną w
młodości ale się wstydzę i wystarczająco dużo razy się jej żaliłem. Więc zostajecie wy. Idę spać i o ironio pewnie
będę się bał tu zaglądać hahaha :-(
Ostatnio zmieniony 16 kwie 2010, 23:15 przez Jasiu28, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
ZielonaHerbatka
Bywalec
Bywalec
Posty: 56
Rejestracja: 08 sty 2006, 22:34
Skąd: z miasta
Płeć:

Postautor: ZielonaHerbatka » 16 kwie 2010, 10:07

Witam,
Bardzo rzadko tu cokolwiek piszę ale przy twoim poście już nie wytrzymałam.
Potrzebujesz zmian radykalnych bo takie użalanie się nad sobą nic Ci nie da.
Twój główny problem to nie to że napotykasz na samych złych ludzi bo ludzie są różni jedni lepsi inni gorsi ale to ze ludzie cię nie szanują! Moim zdaniem pierwsze co musisz zrobić to zmusić sie do napisania pracy magisterskiej i skończyć wreszcie te studia! Tak na marginesie to co studiujesz? (sugestia ze zostaniesz po tych studiach woźnym brzmi niepokojąco:P) i znaleść rpobotę. Własna kasa sprawi że bedziesz czuł się lepiej z samym sobą i tez ludzie beda troche inaczej na ciebie patrzeć. Jak zauwazyłes wieczny student to nic pociagajacego a czlowieka na normalnym stanowisku nikt juz nie pyta ile lat studiował. Co do kobiet to nie może byc tak zle jak mowisz bo byłes juz w kilkuletnim związku, w dodatku takim który sam zakonczyłes. Zreszta na kobietach sie teraz nie skupiaj tylko na znalezieniu pracy. Żadna wartościowa babka nie bedzie chciala 28letniego nieroba. Co do kondycji fizycznej zacznij uprawiac jakis sport! Jest ładna pogoda, bieganie po parku nic nie kosztuje! Tak samo robienie pompek czy jakichs innych cwiczeń w domu. Poprawisz kondycje i przy okazji bedziesz bardziej zmeczony w nocy wiec szybciej zasniesz.
pozdrawiam
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7679
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 16 kwie 2010, 10:40

Ktos by powiedzial bys poszedl do psychologa ale dla mnie psycholog to wyciagacz kasy ktory nic nie potrafi. Dlatego lepiej jakbys sie wybral do psychiatry, bo mimo negatywnych odczuc zwiazanych z ta nazwa (psychiatra) to w przeciwienstwie do psychologa jest lekarzem. I jak trafisz na dobrego to moze nawet pomoze...
Ostatnio zmieniony 16 kwie 2010, 10:41 przez Maverick, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 16 kwie 2010, 10:50

Jasiu28 pisze:bo ludzie w wieku 28 lat mają dziewczyny/rzodziny/dzieci/domy/prace/samochody itp a ja nie mam nic

Ja mam tyle samo lat i nie mam dzieci, męża, samochodu, domu. Mam narzeczonego, pracę, mieszkanie

Jasiu28 pisze:Jestem też typowym chuderlakiem i zdechlakiem,
mam dziecinną twarz i 0 mięśni. Pal licho mięśnie - ja zawsze byłem słabizną

Pewnie nie wierzysz, ale to się da zmienić. W klubach fitness sa programy ćwiczeń na zwiększenie kondycji, na wyćwiczenie miesni od zera. Regularne ćwiczenia podnoszą również odporność organizmu, nie raz to czytałam.
Może nie uwierzysz, ja też w takie cos nie dowierzałam, ale ćwiczenia uszczęśliwiają. Nie takie ponad siły. Ale dłuższy w miarę intensywny wysiłek powoduje wytwarzanie endorfin. Ja myślałam, że z ćwiczeń będę wracała obolała, zła i smutna bo boli. Wracam taka raczej obolała, a w każdym bądź razie przy poruszaniu, siadaniu, schylaniu się, sięganiu po cos czuje, ze ja mam mięśnie. Ale wracam szczęśliwa. Mam nadal w sobie energie, mimo zmęczenia.
Może to jest sposób na poprawę Twojej sylwetki.
Co do twarzy, jeśli nie masz rzadkiego zarostu to może z nim pokombinuj. Oczywiście broda jak u przysłowiowego starego dziada odpada, czyli taka długa

Jasiu28 pisze:Kiedy ktoś mnie miał bić w podstawówce - uciekałem,
kiedy ktoś mnie miał bić w średniej to wolałem się rozpłakać i przez zaciśnięte zeby powiedzieć, że przepraszam byle
uniknąć łomotu.

Nie nauczono Cię w domu bronienia się ??
Musiały być miedzy Toba a rodzicami sprzeczki, konfrontacje, ba nawet awantury. Nie mówie tu o obronie fizycznej, ale psychicznie zapewne musiałeś mieć okazję do obrony.
To wygląda jakbyś miał wpojone, ze nie masz prawa się bronić, ze stanie się coś strasznego. Ja w podstawówce w tych młodszych klasa się biłam, kto zaczął to obrywał, czasami ja oberwałam. Nie byłam dzieckiem do bicia, więc nie było to częste
A tak w ogóle to co na taka sytuacje Twoi rodzice ??

Jasiu28 pisze:Gdybym censored nie był
takim zasranym tchórzem to bym się bił zawsze i wszędzie i miałbym skądś tą siłę która mi na to pozwala

Gdybyś był asertywny nie musiałbyś się bić. Bicie się jest przereklamowane. Człowiek powinien umieć się bronić.

Jasiu28 pisze:A potem
ta siła przełożyłaby sie na wszystko co ważne.


To tak nie działa, głupot sobie nie wmawiaj. Większość tych co biją zawsze i wszędzie jest słaba życiowo. Nie raz sa tchórzami życiowymi.


Jasiu28 pisze:Na to że byłbym pewny siebie, że miałbym odwagę robić wiele rzeczy.

Do tego to jest potrzebna wiara w siebie. Jej ot tak nie zdobędziesz. Musisz coś osiagać by zaczęła powstawać. Czyli musisz powoli cos w sobie zmieniać i patrzeć, ze daje to efekty. Powoli zacznij zmieniać to co kiepskie. Ale przede wszystkim myślenie. Z przeświadczeniem o totalnej gorszości wiele nie zdziałasz, bo będziesz miał niechęć do siebie, a jak tu przełamywać się dla kogoś do kogo ma się niechęć. Na zmianę figury, kondycji, siły już Ci dałam pomysł.

Jasiu28 pisze:Popracowałem w załatwionej robocie i kiedy się niespodziewanie skończyła, cała
reszta ludzi znalazła sobie jakieś inne zajęcia. A ja co ? A ja nie. Teraz dopiero widze, że to było ze strachu.

A próbowałeś czy od razu tak Cię ten strach opanował że się poddałeś.
Według mnie to nie strach, to juz jest lęk, to zbyt nieracjonalne na strach

Jasiu28 pisze:Gdybym tlyko censored był śilniejszy w młodości, gdyby ktoś zobaczył co tak naprawdę jest mi potrzebne i
wysłał mnie na siłownię albo jakiś kurs
sztuki walki, to po 10 latach byłbym całkowicie inynm człowiekiem.

Wiem, wiem, rodzice dali dupy. Ale koniec z rozpamiętywaniem tego. Czasu nie cofniesz. Teraz jesteś dorosły i możesz zmieniać swoje życie. Teraz Ty możesz siebie na siłkę posłać.

Jasiu28 pisze:Tak, najwekszym
problemem dla mnie jest zagadanie do panienki.

To nie jest Twój największy problem. Największym problemem jest to, ze Ty w środku nadal jesteś tym uciekającym przed łomotem dzieciakiem. Jesteś totalnie nie przystosowany do życia. a brak umiejętności zagadywania do dziewczyn to tylko pochodna tego.

Jasiu28 pisze:Druga cecha, która jest wynikiem
pierwszej to chorobliwa nieśmiałość i brak umiejętności nawiązywania kontaktów
miedzyludzkich.

To zrozumiałe u kogoś tak wylęknionego, tak cholernie niepewnego siebie.

Jasiu28 pisze:Studia to też nienajlepsze były dla mnie. Nikogo nowego nie poznałem, bo nikt nie przejawiał moich zainteresowań.

A czym się interesujesz ??
Ja mam wielu znajomych o innych niż moje zainteresowaniach. Inne zainteresowania to wymówka. Przestań jes stosować chociaż przed sobą

Jasiu28 pisze:Nie było tam ludzi tak oderwanych od rzeczywistowści jak ja.

Takich tak wielu nie ma, wielu mniej oderwanych sie dobrze maskuje

Jasiu28 pisze:Nie bylo tam ludzi, którzy jedyne o czym mogli gadać
to gry, komputery i filmy

Bo mało ludzi dla których to cały świat. Dużo jest takich dla których to kawałeczek ich świata. Więcej jest tych od filmów, mniej od gier. Ci od gier to jakieś takie kluby z tego co wiem czasami zakładają. Jakieś fora dyskusyjne, tak można kogoś poznać. Ci od filmów pewnie też.

Jasiu28 pisze:Nie potrafiłem zasymilować się z żadną grupą i nikt mnie tam nie lubił co jest censored
oczywiste i normalne przy moim spierdolonym charakterze chorobliwie nieśmiałego, bojącego się wszystkiego i
zakompleksionego zjeba.

Nikt Cie nie poznał, więc jak mieli Cie lubić. Było podejść do kogoś, zagadać. Ludzie się telepatycznie nie poznają. Sami z siebie do takich niepewnie wyglądających nie podchodzą. U mnie jednak jest przewaga tych którzy mnie zagadają nad tymi których ja zagadam. Ale u każdego jest inaczej.

Jasiu28 pisze:Co za uposledzony matoł wymyślił teskst "Bądź sobą!" ?? ? Oddałbym dusze diabłu, żeby
tylko być kims innym.

A wiesz dokładnie kim jesteś ??

Diabeł by takiej płochej duszy nie brał



Jasiu28 pisze:Ostatio doszedłem do wniosku że za dużo wymagam od ludzi. Wymagam by byli dobrymi przyjaciółmi. A to jest za dużo
jak dla ludzi. Wymagąm żeby się czasami odezwali, żeby napisali, żeby przyszli na moje urodziny albo żeby kruwa
odbierali telefony. Jednak to jest za dużo dla moich znajomych. Wymagam za dużo i przezto mam problemy.

A wiesz co to znaczy być dobrym przyjacielem ??
Trudno być Twoim przyjacielem. Nie wiem czy można być przyjacielem kogoś w takim stanie jak Ty. Nie obrażaj się o to, nie chcę Ci dokuczyć
Ludzie mają przyjaciół, ludzie umieją się przyjaźnić, nie wszyscy.


Jasiu28 pisze:Największy problem był jak zostawiłem zapisane hasło gadu na komputerze u swojego najlepszego przyjaciela. Wyszedłem,
a do kompa dopadł się jego brat. I zaczął jezdzić po moich znajomych ! I to naprawdę w perfidny sposób, tak żeby było
wiadomo że to ja. Co najlepsze
w tym wszystkim to jest to, że mój najlepszy kumpel MU POMAGAŁ !


Nie wiesz co to przyjaźń, pewnie od dziecka nie miałeś przyjaciela. Ktoś kto się ulituje i zadaje z Tobą to nie przyjaciel.
I nie bądź dziecko hasło jest tylko dla Ciebie

Jasiu28 pisze:Ja bym censored się tam z kimś pobił gdyby było coś takiego ale ja to ja.

Sorki za pprawdę. ale głupoty sobie wmawiasz. Na Ciebie brat by się wydarł, zagroził rękoczynem i Ty byś nawiał.

I przez okragłe 2 lata to się za mną ciągneło, bo marzyłem o tym aby to złapać i mu tak obić ryja, żeby wylądował
w szpitalu

Czy Ty tak serio wszelka siłę, odwagę, śmiałość, asertywność utożsamiasz z biciem ??

Jasiu28 pisze:I tu poraz kolejny jak widzicie strach rozjebał mi 2 lata życia.

Sam sobie je rozjebałeś. To Ty sie tym dręczyłeś. Dwa lata sie męczyć, bo ktos numery walił na gg, a przyjaciel okazał się g***o wart


Jasiu28 pisze:Zawsze byłem typowym miłym i grzecznym chłopcem.



Takie masz usposobienie, czy to ze strachu przed odrzuceniem, pobiciem, wyśmianiem i z chęci przypodobania się ??

Coś czuje, ze w dużym stopniu to konieczność. Bo jest jakiś zgrzyt w tym, ze miły chłopiec marzy o tym by bic, by bic tak by pobity w szpitalu wylądował.


Dyskoteka, podchodzi do mnie laska, tańczymy, gadamy coś tam, pijemy, bawimy się razem, znowu coś pijemy, znowu
tańczymy. No wychodzi , ze laska jest zainteresowana i pół wieczora spędzamy razem. Nagle podchodzi do mnie jej
koleżanka i mówi, że ona już nie chce ze mną tańczyć. Ja pierdole. Tak zostałem perfidnie wyruchany na 4 drinki.



Co ??

Laska zgarnęła pewnie podpita koleżankę, by ta przypadkiem nic głupiego nie zrobiła pod wpływem %.
A Ty piszesz tak jakbyś tymi drinkami chciał kupić jej czas lub dupę
I to ma być niby czego przykład ??

Jasiu28 pisze:Gdybył ją kiedyś jeszce spotkał to chyba
bym ją trzepnął na ziemię, zacząłbym okładać po ryju i krzyczał "DLACZEGO KUWA TAK MNIE WTEDY ZJECHAŁAŚ ? ZA CO ?"

Pewnie była podpita. Gadasz teraz jak jakiś psychol. Uważasz, że masz prawo bic kobietę bo Ci nagadała. Jak chcesz komuś dać w mordę to sobie, za to, ze nie umiałeś się bronic. I chyba to Cie boli najbardziej.

Jasiu28 pisze:Beszczelnie i perfidnie wykożystała
moją przyjaźń i pewnie oczekiwała, że skoro ja jej "obiecałem" to ja powieniem zapłacić.

Kolejny raz dałeś się podejść jak dziecko


Tak oto po raz kolejny zostałem wydymany na mojej uczciwosci , życzliwosći i checią byćia dobrym człowiekiem.

Nie na tym. Na braku znajomości ludzi, na wielkim pragnieniu posiadania kogoś bliskiego, byleś zbyt samotny i zdesperowany oraz wystraszony, że ja stracisz by myśleć racjonalnie. Ona to właśnie wykorzystała

Jasiu28 pisze:I zatruła mi moją głowę na kolejny rok !

Sam sobie zatrułeś. Inny by tego nie przeżywał tyle czasu.


Jasiu28 pisze:Ma ktoś pomysł, jak to wyłączyć ?

Przestawić sie na wyszukiwanie i pamiętanie miłych i dobrych rzeczy


Ta nienawiść, zlośc, te wizje to z tego, ze nie umiesz radzić sobie z uczuciami i emocjami. Wszystko trzymasz w sobie. A w Tobie aż sie kotłuje, to jakoś wyjść musi. Nie skrzywdzisz nikogo bo się boisz. Naucz się odreagowywać stres w sposób zdrowy. Sport i wysiłek fizyczny to dobre sposoby, albo trzepanie dywanu

Jasiu28 pisze:Boję się, że jak wyjdę do ludzi to znowu przeżyję jakieś upokorzenie(a mnie skrzywdzić jest wyjątkowo łatwo) to
zacznę go tłuc i nie przestanę aż opadnę z sił i wtedy nie ważne kto to będzie.





To co dla Ciebie jest upokorzeniem dla mnie nim nie jest, jest niefajna sytuacja z której można wyjść zwycięsko nie używając pięści. Ty jestem masakrycznie przewrażliwiony


Jasiu28 pisze:bo naprawdę chyba bym taką dziwczynę
censored przez okno albo udusił

Uważasz, ze jak ktos komus dokuczy to zasługuje na śmierć ??


Ty sam nie dasz rady. Tobie potrzebny jest psychiatra lub psychoterapeuta i terapia. Tam pomogą Ci zrozumieć czemu taki jesteś, pomogą zmienić to. Sam nie dasz rady. Idź po fachową pomoc
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 16 kwie 2010, 10:53

Maverick pisze:Ktos by powiedzial bys poszedl do psychologa ale dla mnie psycholog to wyciagacz kasy ktory nic nie potrafi.

Nie zgodzę się z Tobą. Mi kiedys pomógł psycholog i to bardzo. ale ja też nie miałam az takich problemów.

Maverick pisze:Dlatego lepiej jakbys sie wybral do psychiatry, bo mimo negatywnych odczuc zwiazanych z ta nazwa (psychiatra) to w przeciwienstwie do psychologa jest lekarzem.

Zgadza się psychiatra albo odpowiedni psychoterapeuta. Zwykły psycholog to za mało w tym przypadku.
Awatar użytkownika
lollirot
Weteran
Weteran
Posty: 3294
Rejestracja: 02 maja 2005, 00:52
Skąd: ...
Płeć:

Postautor: lollirot » 16 kwie 2010, 11:12

No chyba ktoś oszalał - to jest 8 stron A4! Czy można to streścić? Chyba że powiecie, że to dobrze napisana nowelka, to przeczytam. Acz wątpię.
pan nie jest moim pasterzem
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 16 kwie 2010, 11:23

No chyba ktoś oszalał - to jest 8 stron A4!

Aż tyle ??
Ja to przeczytałam.
lollirot pisze:Chyba że powiecie, że to dobrze napisana nowelka, to przeczytam

To nie jest dobrze napisana nowelka.

Chłopak zerowe poczucie własnej wartości. w podstawówce i w szkole średniej bity, nie bronił się, wiał lub płakał.

Każde niepowodzenie przeżywa z 10x silniej niż większość. Płaczliwy, nieśmiały. Strasznie lękliwy, niemal własnego cienia się boi. Dwa lata przeżywał, że na jakiejś zakrapianej imprezie jakaś laska po nim jechała a go nie znała, sam słowa wydusić nie umiał. Teraz sobie wyobraża, ze jak ją spotka to obije ile sie da by dowiedzieć się czemu ona mu tak. Z niepowodzeń z kobietami przeżywa, ze kiedyś w jakimś klubie pił, tańczył z jakąś laską, a potem jej koleżanka podeszła i ja zgarnęła.
Facet ma dziecinna gębę, jest cherlawy i mięśni nie posiada. Marzy o znajomych i możliwości bicia innych. Wie, ze jest przegrany.
No wymarzony pacjent ambitnego psychiatry
FrankFarmer

Postautor: FrankFarmer » 16 kwie 2010, 11:36

Dzindzer pisze:Nie skrzywdzisz nikogo bo się boisz.

Zgadzam sie ze wszystkim oprócz tego.
Wg mnie takie problemy miewają późniejsi gwałciciciele czy zabójcy typu "taki grzeczny, zawsze mówił dzień dobry, nie sprawiał problemów". Natrętne myśli i chęć zemsty kiedyś się skumulują. Już czekają.

Ja jedynie mogę poradzić ci tyle, żebyś te opisane sytuacje zaczął rozumieć od innej strony - tak jak dzindzer ci pisze że, laska była podpita i jej koleżanka zapewne nie miała nic do ciebie, ale zaniechała sytuacji seksualnych.
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 16 kwie 2010, 12:11

FrankFarmer pisze:Wg mnie takie problemy miewają późniejsi gwałciciciele czy zabójcy typu "taki grzeczny, zawsze mówił dzień dobry, nie sprawiał problemów"

Ale ja nie pisałam o jakiejś dalszej przyszłości, tylko o tym co jest. O tym, że nie skrzywdzi bo sie boi, bo nie widzę innych powodów by go powstrzymały, przecież on o tym marzy. Ta agresja, te złe emocje kiedyś jakoś muszą dać ujście. Miedzy innymi dlatego go do psychiatry wysyłam.
FrankFarmer pisze:Natrętne myśli i chęć zemsty kiedyś się skumulują. Już czekają.

I to jest bardzo groźne. Groźne jest tez ryzyko, że jak już coś pęknie u uderzy to bić będzie aż nie opadnie z sił, a w takich sytuacjach człowiek może mieć wiele sił, więcej niz jest sobie w stanie wyobrazić.
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 16 kwie 2010, 12:12

Masz mądrą przyjaciółkę, to korzystaj. Będzie zadowolona, że to właśnie do niej przychodzisz.

Potrzebujesz jednak dwóch rzeczy. Po pierwsze: pozytywnego myślenia i otwartości na zmiany. Po drugie podstaw do tego, aby myśleć o sobie lepiej. Jedno i drugie wygenerujesz samodzielnie.

Pierwsze możesz mieć w jednej chwili, wystarczy że zechcesz myśleć pozytywnie zamiast negatywnie. W jednej chwili i na zawsze. Nikt nie powiedział, że to niemozliwe ani że tak nie wolno. Mnie się kiedyś udało, polecam.

Drugie wymagać będzie pracy nad sobą. Zrób magisterkę na szybko i na piątkę, znajdź za wszelką cenę pracę, która da nie tylko pieniądze, ale i radość (mnóstwo etatów jest w branży gier w rodzimym Techlandzie, wiele ofert dla redaktorów pism i portali specjalistycznych). Zacznij biegać - będziesz zdrowszy, bardziej wytrzymały, endorfiny w gratisie. W domu rób ćwiczenia z większym obciążeniem, jedz dużo jajek, nabiału, makaronu i mięsa - może przybędzie Ci masy, zalezy od metabolizmu. Tak czy siak nie stracisz, z chęci odmiany nauczysz się gotować z finezją. Do wszystkiego jednak potrzebna otwartość, chęci i konsekwencja. Spróbowałem, warto, polecam. Żyje się zajebiście.

Co do znajomych - piątka takich porządnych to świetny wynik. W sam raz na wypad w góry.

Że Cię pseudo-przyjaciele kiwali? Nie pierwszy i nie ostatni raz być może. Wyciagaj naukę na przyszłość. Uprzejmość nie wyklucza stanowczości, dobroć nie wyklucza odmowy, życzliwość nie wyklucza oczekiwania wzajemności. Za to brak szacunku wyklucza Cię praktycznie ze szczęśliwego życia. Ułatw ludziom szanowanie Ciebie oraz ten podziw, którego pragniesz. Gdy w pierwszym kontakcie ma się do czynienia ze zrzędzącym sługusem-nierobem, to nie są pierwsze rzeczy, jakie przychodzą człowiekowi na myśl.

I uśmiechaj się dużo. I pij mleko.
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 16 kwie 2010, 12:37

shaman pisze:Jedno i drugie wygenerujesz samodzielnie.

Nie byłabym tu taka optymistka. Facet od podstawówki ( czyli przynajmniej od 7 roku życia) wieje przed wszystkim i wszystkimi. Obawiam się, ze to za ciężkie do ruszenia samemu. Dodaj do tego jego marzenia by się bić, bić zawsze, wyobrażenia jak bije innych. To jak pierdołę przeżywa długimi miesiącami.

shaman pisze:znajdź za wszelką cenę pracę, która da nie tylko pieniądze, ale i radość (mnóstwo etatów jest w branży gier w rodzimym Techlandzie, wiele ofert dla redaktorów pism i portali specjalistycznych)

Sa takie, sama widziałam kiedys ogłoszenia. Wydaje mi się, ze szukali takich co by grali w gry i potem cos o nich pisali, takich testerów czy recenzentów, dokładnie nie wiem, bo mnie nie interesowało

shaman pisze:Zacznij biegać - będziesz zdrowszy, bardziej wytrzymały, endorfiny w gratisie.

Ja tam sie boje biegania

shaman pisze:Co do znajomych - piątka takich porządnych to świetny wynik. W sam raz na wypad w góry.

No.
Zdecydowanie doceń tych co masz, o ile są tego warci
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 16 kwie 2010, 13:21

Dzindzer pisze:shaman napisał/a:
Jedno i drugie wygenerujesz samodzielnie.


Nie byłabym tu taka optymistka. Facet od podstawówki ( czyli przynajmniej od 7 roku życia) wieje przed wszystkim i wszystkimi. Obawiam się, ze to za ciężkie do ruszenia samemu. Dodaj do tego jego marzenia by się bić, bić zawsze, wyobrażenia jak bije innych. To jak pierdołę przeżywa długimi miesiącami.
Przecież nie napisałem "jedno i drugie przyjdzie do ciebie samo tylko siedź i płacz dalej nad sobą". No weź, Dżin.
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 16 kwie 2010, 13:55

Przecież nie napisałem "jedno i drugie przyjdzie do ciebie samo tylko siedź i płacz dalej nad sobą"

Ależ nie sugerowałam, ze miałeś coś tak durnego na myśli.
Tylko ja nie wiem, czy on coś zrobi bez specjalisty.
Żeby nie było, nie myślę, ze specjalista coś za niego zrobi, o nie. Jego dopiero wtedy czeka bardzo ciężka i bolesna praca.
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 16 kwie 2010, 14:25

Dzindzer pisze:Jego dopiero wtedy czeka bardzo ciężka i bolesna praca.
momentami bardzo przyjemna i satysfakcjonująca, ale to od autora zależy jak często.
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 16 kwie 2010, 15:11

shaman pisze:momentami bardzo przyjemna i satysfakcjonująca, ale to od autora zależy jak często.

Zgadza się. Ja co prawda nawet w jednej dziesiątej nie miałam takich problemów. ale poza bolesna i trudna praca nad soba miałam wiele chwil satysfakcjonujących. Zwłaszcza jak robiłam podsumowania i patrzyłam do tyłu co juz przepracowałam. Chociaż ja to miałam wtedy albo 17-18 lat, tak na przełomie. I wychodziłam z rzeczy mocno traumatycznych a nie takich które rozwalały mnie latami, inny wiek, poziom rozwoju też swoje robi.

shaman pisze:ale to od autora zależy jak często.

Nic dodać nic ująć. Bo jak on nie będzie dość mocno chciał to najlepszy specjalista niewiele zrobi
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 16 kwie 2010, 16:36

Przykro mi , ale Makowa Panienka pozostanie zawsze MP ...
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 16 kwie 2010, 16:39

Przykro mi , ale Makowa Panienka pozostanie zawsze MP ...

A niech sobie będzie makowa panienka, w porównaniu z tym co jest teraz to była by wielka zmiana na lepsze
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 16 kwie 2010, 16:48

jaka zmiana ? MP to MP
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Jasiu28
Początkujący
Początkujący
Posty: 7
Rejestracja: 28 sty 2010, 22:12
Skąd: z dołowni
Płeć:

Postautor: Jasiu28 » 16 kwie 2010, 20:17

Któż to taki ta makowa panienka ? nie znam tego powiedzonka.
Czytam, czytam ale muszę jeszcze raz przeczytać
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 16 kwie 2010, 20:58

Jasiu - człowiek twojego pokroju to MP własnie, brutalniej mówiac - pierdoła - ale sie nie gniewaj , ja nazywam takich MP , ale też kazdy znajdzie na tym swiecie cos dla siebie , w sumie MP są nie grozni <piwko>
Ostatnio zmieniony 16 kwie 2010, 20:59 przez Andrew, łącznie zmieniany 1 raz.
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 16 kwie 2010, 21:39

Andrew pisze:jaka zmiana ? MP to MP

Taka, że on jest w gorszej sytuacji niż zwykła pierdoła
Jasiu28
Początkujący
Początkujący
Posty: 7
Rejestracja: 28 sty 2010, 22:12
Skąd: z dołowni
Płeć:

Postautor: Jasiu28 » 17 kwie 2010, 00:53

Przepraszam, za nie poprawienie błędów ale siedziałem nad tym do późna w nocy i nie dałem rady już.

Przeczytałem wszystko dokładnie 3 razy i tak:

Dzindzer

"Może nie uwierzysz, ja też w takie cos nie dowierzałam, ale ćwiczenia uszczęśliwiają."
Nie ważne w co wierzę, nie mam podstaw żeby powiedzieć,że to nieprawda. Skoro każesz mi to robić bo jest szansa, że poprawi mi trochę samopoczucie to nie bedę się zastanawiał czy to da jakieś efekty czy nie.

"Gdybyś był asertywny nie musiałbyś się bić. Bicie się jest przereklamowane. Człowiek powinien umieć się bronić...To tak nie działa, głupot sobie nie wmawiaj. Większość tych co biją zawsze i wszędzie jest słaba życiowo. Nie raz sa tchórzami życiowymi."
Przeczytałem na wiki o asertywności. Bardzo dobra rzecz, której nie posiadam. Odnośnie bicia ale raczej obrony: nie chodzi mi o tłuczenie się na każdym kroku ale właśnie o obronę przed nim i potrafienie zareagować na tekst "%$#%$#" skierowany do mnie. Nie wszystko da się załatwić słowami i czasami trzeba po prostu dać komuś w pysk za to co zrobił. Nie wiem czy ktoś wie o czym teraz napisze: jak dochodzi do takiej sytuacji, że zanosi się na strzała dla mnie to ja czuję ten swój strach w całym ciele, normalnie ręce i nogi mi kostnieją. I tak jest zawsze mimo dziesiątek podobnych sytuacji powtarzanych przez te lata.

Odnośnie internetowych znajomych z moimi zainteresowaniami: tak, posiadam takowych bo od 15 lat siędze przed kompem i gram w gry. Jedyny plus to taki, że staram sienie marnować czasu na jakieś totalne bzdury. Tylko co z tego jak i tak potrafie przesiedzieć cały dzień przed kompem bo w mojej wosce w któej mieszkam nie ma nawet baru! ani pizzerni i jest jeden mój znajomy. Zawsze czułem, że taki internetowy kontakt to jest namiastka tylko. I nie chciałem mieć 100 internetowych znajomych(mimo że z niektórymi sie naprawdę dobrze znam i dobrze mi się gada) żeby nie łudzić się i nie zapełniać tej dziury która jest wynikiem braku ludzi wokół mnie.

"Ludzie się telepatycznie nie poznają. Sami z siebie do takich niepewnie wyglądających nie podchodzą." Niby to takie oczywiste ale ... z tą telepatią to jest o tym, że jak się nigdy nie odzywam do nikogo to nikt naprawdę nie wie kim ja jestem ?

"Sam sobie je rozjebałeś. To Ty sie tym dręczyłeś. Dwa lata sie męczyć, bo ktos numery walił na gg, a przyjaciel okazał się g***o wart"
No ok ja sam ale ja po prostu się na nim bardzo zawiodłem. Dlatego już nie chcę wymagać wiele od ludzi bo znowu się zawiodę. I będę odchodził od wszystkich bo cośtam zrobił nie tak jak ja tego oczekiwałbym od chodzącego ideała. To jest złe, tak nic nie zyskam.

"A wiesz dokładnie kim jesteś ?? Diabeł by takiej płochej duszy nie brał "
No racja. Wiem, że jestem kimś kim nie chcę pozostać.

"Takie masz usposobienie, czy to ze strachu przed odrzuceniem, pobiciem, wyśmianiem i z chęci przypodobania się"
To jest na pewno ze strachu przed odrzuceniem, pobiciem, wyśmianiem. I z chęci przypodobania się również. nie znam innego sposobu na poznanie kogoś i wszystkie moje relacje z rówieśnikami polegały na czymś takim, że ja dawałem wszystko a w zamian odrobinka. Takie rzeczy dopiero mogę zobaczyć z perspektywy lat i tak właśnie było i jest.

Dziewczyna z dicho: przykład tego, jak łatwo można mnie zranić do żywego. Wiele było podobnych sytuacji, gdzie zostawałem olewany totalnie i mimo upływu lat to boli tak samo.


"Uważasz, że masz prawo bic kobietę bo Ci nagadała. Jak chcesz komuś dać w mordę to sobie, za to, ze nie umiałeś się bronic. I chyba to Cie boli najbardziej. "
Była trzeźwa. Racja, to mnie boli najbardziej i nie wiem dlaczego nie mogłem jej powiedzieć czegoś w stylu "Jeszcze jedna obelga z twojej strony i stracisz zęby"
Nie wiem. W sumie bardzo chciałbym wiedzieć jakbyście postąpili w podobnej sytuacji.

"Nie na tym. Na braku znajomości ludzi, na wielkim pragnieniu posiadania kogoś bliskiego, byleś zbyt samotny i zdesperowany oraz wystraszony, że ja stracisz by myśleć racjonalnie. Ona to właśnie wykorzystała "
No tak. Po prostu myślała, że choćby nie wiem co to ja będę świecił oczami przed współlokatorką byleby tylko się z nią nie pokłócić i żeby ona nadal była moją przyjaciółka, bo wiedziała, że ja jej potrzebuję. Przeliczyła się i choć było to dla mnie przykre to kiedy odezwała się do mnie raz i drugi raz to tylko spaliłem ją wzrokiem i nie odezwałem się ani słowa. Wybaczcie ale granica została przekroczona, nawet uwzględniając moją wrażliwość.

"Ta nienawiść, zlośc, te wizje to z tego, ze nie umiesz radzić sobie z uczuciami i emocjami. Wszystko trzymasz w sobie. A w Tobie aż sie kotłuje, to jakoś wyjść musi. Nie skrzywdzisz nikogo bo się boisz. Naucz się odreagowywać stres w sposób zdrowy. Sport i wysiłek fizyczny to dobre sposoby, albo trzepanie dywanu "
Ech wiem, że sobie nie radze. Kotłuje się. Wiem, że kiedyś tak nie było. Ale nie sądzę, że wysiłek fizyczny może zabrać te myśli. Kasacja wspomnień przydałaby się.

"Przestawić sie na wyszukiwanie i pamiętanie miłych i dobrych rzeczy"
Dobre rzeczy to w większości 4 lata mojego związku + pierwsze 3 lata studiów. Przez pierwsze 2 lata po rozstaniu miałem spokój a teraz coraz częściej myślę o mojej byłej a tego nie chcę więc nie mogę sobie non-stop przypominać jak mi było fajnie wtedy :/ A miłych rzeczy, nie związanych z tym okresem jest niezwykle mało.

FrankFarmer
"Wg mnie takie problemy miewają późniejsi gwałciciciele czy zabójcy typu "taki grzeczny, zawsze mówił dzień dobry, nie sprawiał problemów". Natrętne myśli i chęć zemsty kiedyś się skumulują. Już czekają."
No wiedziałem, ze jest coś nie tak :-(

"Ja jedynie mogę poradzić ci tyle, żebyś te opisane sytuacje zaczął rozumieć od innej strony - tak jak dzindzer ci pisze że, laska była podpita i jej koleżanka zapewne nie miała nic do ciebie, ale zaniechała sytuacji seksualnych."
Rozumiem je po fakcie, kiedy na spokojnie sobie to przemyślę. Ale to nie zmienia faktu, że to jest dla mnie katorga. Chciałbym aby takie pierdoły po mnie spływały.

shaman
Dobre rady, szczególnie to:
"Za to brak szacunku wyklucza Cię praktycznie ze szczęśliwego życia. Ułatw ludziom szanowanie Ciebie oraz ten podziw, którego pragniesz. Gdy w pierwszym kontakcie ma się do czynienia ze zrzędzącym sługusem-nierobem, to nie są pierwsze rzeczy, jakie przychodzą człowiekowi na myśl."
Całe życie dawałem wszystko od siebie dla innych nie oczekując niczego w zamian, po prostu nie umiem przekazać tego, że ja też czegoś tam chce, niektórzy przecież potrafią to bez słów. Dopiero niedawno zrozumiałem, że nic za to nie dostaję, boję się, ze jak przestanę dawać to nie będzie sposobu żyć z ludźmi.

Dzindzer
"Ty sam nie dasz rady. Tobie potrzebny jest psychiatra lub psychoterapeuta i terapia. Tam pomogą Ci zrozumieć czemu taki jesteś, pomogą zmienić to. Sam nie dasz rady. Idź po fachową pomoc"

"Zgadza się psychiatra albo odpowiedni psychoterapeuta. Zwykły psycholog to za mało w tym przypadku." "No wymarzony pacjent ambitnego psychiatry"

Przejebane :/ No to kaplica. Nie dam rady zgłosić się do psychiatry, nawet jeżeli uświadomiłaś mi że mój przypadek jest z tych cięższych :-(Poza tym piszecie, że muszę chcieć sam. Chcę ale nie wiem co mam robić, chodź po przeczytaniu odpowiedzi już trochę wiem a na pewno więcej niż przedtem. Ale nie dam rady iśc do psychiatry :-( Nie stać mnie nawet na to a nawet jakbym mógł zapłacić to nie dam rady tego wszystkiego powtórzyć drugiej osobie. Dlatego napisałem tutaj bo nikt nie ma pojęcia co się dzieje w mojej głowie.
Stary chce mnie jak najszybciej wywalić z chaty(nie dziwię mu się) tylko od matki mam wsparcie.

Jeszcze za wcześnie na decyzję, co robić jak ktoś chce coś dodać to śmiało, nie obrażę się za prawdę, choćby była bolesna.
Ostatnio zmieniony 17 kwie 2010, 00:54 przez Jasiu28, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 17 kwie 2010, 01:40

Jasiu28 pisze:ja dawałem wszystko a w zamian odrobinka.
Dawałeś coś, co wydawało Ci się niezmiernie wartościowe, a otrzymywałeś coś Ciebie niezadowalającego - by być precyzyjnym. Bo to nie to samo, co napisałeś. Skąd miała wiedzieć, że za te cztery drinki chcesz jej tyłek na czyipół minuty? : ]

Jasiu28 pisze:to mnie boli najbardziej i nie wiem dlaczego nie mogłem jej powiedzieć czegoś w stylu "Jeszcze jedna obelga z twojej strony i stracisz zęby"
Nie wiem. W sumie bardzo chciałbym wiedzieć jakbyście postąpili w podobnej sytuacji.

Roześmiałbym się. No bo WTF?

Jasiu28 pisze:muszę chcieć sam. Chcę ale nie wiem co mam robić

Żyć zacznij. Bo życie zajebiste jest, od płatków owocowych poczynając na seksie podczas skoku spadochronowego kończąc.
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 17 kwie 2010, 06:00

Jasiu28 pisze:Przepraszam, za nie poprawienie błędów ale siedziałem nad tym do późna w nocy i nie dałem rady już.

Jakoś to przeżyjemy :)

Jasiu28 pisze:Skoro każesz mi to robić bo jest szansa, że poprawi mi trochę samopoczucie to nie bedę się zastanawiał czy to da jakieś efekty czy nie.

Ja Ci nic nie karzę, ja tak tylko doradzam. Ja jestem szczęśliwsza z powodu regularnego ćwiczenia. Ja wręcz byłam niezadowolona, że oni mi klub na święta zamknęli. Chodzę tam kiedy tylko mogę. Jak przyjdzie dzień, ze mi sie nie będzie chciało a będę miała czas to i tak pójdę, najwyżej poćwiczę ze 20 minut a potem sie walne do jacuzzi czy do sauny.
Zapisz się, jak czegoś nie będziesz umiał zrobić to pytasz i Ci wszystko tłumaczą. Nie wiem jak jest w innych miejscach, w moim klubie nikt nikogo nie ocenia ( no chyba, ze we własnej głowie), nie śmieje się, paluchami nie wytyka. A ludzie z wyglądu bardzo różni. Zobaczysz, ze można istnieć w jakiejś grupie i nie być szykanowanym. A może nawet kogoś tam poznasz.

Jasiu28 pisze:Odnośnie bicia ale raczej obrony: nie chodzi mi o tłuczenie się na każdym kroku ale właśnie o obronę przed nim i potrafienie zareagować na tekst "%$#%$#" skierowany do mnie.

Najpierw to musisz uwierzyć, ze masz prawo do obrony, w to, ze jak słownie zaczniesz się bronic to nie oznacza to, ze zostaniesz pobity. W skrajnych wypadkach trzeba umieć kogoś powalić, lub uderzyć tak by móc uciec ( nie zawsze ucieczka to cos niehonorowego).

Jasiu28 pisze:Nie wszystko da się załatwić słowami i czasami trzeba po prostu dać komuś w pysk za to co zrobił.

Nie bywam w takich sytuacjach, ale wierze że takie bywają.

Jasiu28 pisze:Nie wiem czy ktoś wie o czym teraz napisze: jak dochodzi do takiej sytuacji, że zanosi się na strzała dla mnie to ja czuję ten swój strach w całym ciele, normalnie ręce i nogi mi kostnieją.

To nie jest strach. To niszczący lęk. Mnie kiedyś napadli i się bałam. I to strach spowodował, ze działałam bardzo jasno, szybko i skutecznie. Strach determinuje. To lęk jest destrukcyjny.

Jasiu28 pisze:I tak jest zawsze mimo dziesiątek podobnych sytuacji powtarzanych przez te lata.

Gdzie Ty teraz tak chodzisz, ze Cię chcą bić ??


Jasiu28 pisze:Tylko co z tego jak i tak potrafie przesiedzieć cały dzień przed kompem bo w mojej wosce w któej mieszkam nie ma nawet baru! ani pizzerni i jest jeden mój znajomy

Ale masz tam jakies PKSy czy busy do miasta ??
Zawsze możesz jechać do kina/klubu/pizzerii

Jasiu28 pisze:Zawsze czułem, że taki internetowy
kontakt to jest namiastka tylko. I nie chciałem mieć 100 internetowych znajomych(mimo że z niektórymi sie naprawdę dobrze znam i dobrze mi się gada) żeby nie łudzić się i nie zapełniać tej dziury która jest wynikiem
braku ludzi wokół mnie.

Nierzadko od takiego kontaktu zaczynają się znajomości

Jasiu28 pisze:No ok ja sam ale ja po prostu się na nim bardzo zawiodłem

Ja rozumiem, sama się na niektórych zawiodłam. Bolało. Jednak to co sie dzieje po tym jak ktos tak zawiedzie zależy od Ciebie.


Jasiu28 pisze:I będę odchodził od wszystkich bo cośtam zrobił nie tak jak ja tego oczekiwałbym od chodzącego ideała. To jest złe, tak nic nie zyskam.

Nie trzeba odchodzić od ludzi bo zrobia cos nie tak, nie trzeba odchodzić jak skrzywdzą. Trzeba tylko wiedzieć czy warto dać szanse, niektórym warto, bo to ich potkniecie, błąd którego żałują, innym nie bo to ich prawdziwa natura.


No racja. Wiem, że jestem kimś kim nie chcę pozostać.

Najpierw musisz siebie dobrze poznać, ale w miare obiektywnie, bez oskarżania siebie, bez obwiniania otoczenia. Bazę wyjściową która jesteś trzeba znać. Żeby coś zmieniać trzeba wiedzieć co zmieniasz, a nie tylko na co.

Jasiu28 pisze:I z chęci przypodobania się również. nie znam innego sposobu na poznanie kogoś i wszystkie moje relacje z rówieśnikami polegały na czymś takim, że ja dawałem wszystko a w zamian odrobinka.

I nie dziw się, że tak jest. Takie motywy bardzo łatwo wyczuć, sa czytelne, nie zawsze człowiek świadomie odczytuje je. ale wie, że taki da mu wiele i bierze. Wybacz, ze tak to nazwę, ale to co opisałeś to mentalność sługi, a z takimi nikt się nie będzie zadawał. Nie będzie czół, ze jesteś równorzędnym partnerem do czegokolwiek. Ty nie czujesz się dobrze ze sobą, ludzie nie czują sie dobrze z kimś kto tak bardzo ze sobą samym czuje się źle.

Jasiu28 pisze:Dziewczyna z dicho: przykład tego, jak łatwo można mnie zranić do żywego. Wiele było podobnych sytuacji, gdzie zostawałem olewany totalnie i mimo upływu lat to boli tak samo.

Rani Cie to tak bo z powodu doświadczeń, nastawienia i cholernego leku inaczej odbierasz sytuacje. nieprawidłowo, nadmiernie. Czujesz prawdziwie, bodźce odbierasz nieprawidłowo

Jasiu28 pisze:Była trzeźwa. Racja, to mnie boli najbardziej i nie wiem dlaczego nie mogłem jej powiedzieć czegoś w stylu "Jeszcze jedna obelga z twojej strony i stracisz zęby"

Domyślam się, ze to właśnie boli najbardziej, taka bezsilność, niemożność zrobienia czegokolwiek. Tylko, ze straszenie przemocą fizyczną nic nie da, zdradza słabość, widać, ze inaczej niż pięścią sobie nie poradzi.
Kobietę można bardzo zranić, bardzo dokuczyć nie używając nawet wulgaryzmów

Jasiu28 pisze:W sumie bardzo chciałbym wiedzieć jakbyście postąpili w podobnej sytuacji.

Trudno powiedzieć, bo nie wiem nawet z czym wystartowała. I zalezy od nastroju. Ja w sumie wygadana jestem więc duża szansa, że bym jej słownie dowaliła, bez nadmiernego chamstwa. a może bym laskę wyśmiała, wyszydziła i pół wieczoru miała polewkę z pomylonej kobieciny.
Mnie obelgi ze strony obcej osoby nie zabolały by jakos szczególnie. Tylko, ze ja znam moja wartość, takie coś nie zmieni tego jak siebie postrzegam, ja nie mam żadnych oporów przed bronieniem siebie. Pewnie dlatego tak skrajnie rożnie odbieramy pewne rzeczy.


Jasiu28 pisze:No tak. Po prostu myślała, że choćby nie wiem co to ja będę świecił oczami przed współlokatorką byleby tylko się z nią nie pokłócić i żeby ona nadal była moją przyjaciółka, bo wiedziała, że ja jej potrzebuję. Przeliczyła się i choć było to dla mnie przykre to kiedy odezwała się do mnie raz i drugi raz to tylko spaliłem ją wzrokiem i nie odezwałem się ani słowa. Wybaczcie ale granica została przekroczona, nawet uwzględniając moją wrażliwość.

To nie była przyjaźń. Może kiedyś to zrozumiesz. Z takimi potrzebami jak Twoje jesteś zbyt interesowny by umieć być przyjacielem. Nie mówię, ze sie nie starsza, ze nie umiesz nic dać z siebie. Ale dajesz nie dla dawania, dajesz by na cos zasłużyć. Inni biorą, nie dają za wiele bo nie muszą, bo po co skoro im wciśniesz co masz najlepsze, a potem widza, ze układ zbyt normalny nie jest, źle in w nim, meczą się, biorą co mogą i wieją. A, ze nie mają Cię za równego sobie to nawet nie uważają by Ci się słowo wyjaśnienia należało.

Jasiu28 pisze:Ech wiem, że sobie nie radze. Kotłuje się. Wiem, że kiedyś tak nie było. Ale nie sądzę, że wysiłek fizyczny może zabrać te myśli. Kasacja wspomnień przydałaby się.

Zawsze tak było, kiedyś lepiej to opychałeś, było tego mniej. Wytrzymałość psychiczna z czasem się zmniejsza przy takim obciążeniu. Jesli chodzi o kasacje wspomnień to wypluj to byle się nie spełniło. Wtedy dopiero będziesz miał sajgon. wspomnienie odejdzie, ale skumulowane emocje i lęki zostaną, będziesz czół i nie będziesz wiedział dokładnie ani co, ani dlaczego. Lęk sie może przenieść, znaleźć ujście w czymś innym, pojawić sie może lek przed czymś innym, przed czym go do tej pory nie było.

Jasne, ze sport to nie jest cudowne lekarstwo, ale pozwala rozładowywać emocje, wtedy łatwiej sobie z nimi radzić.


No wiedziałem, ze jest coś nie tak :-(

No jest cos mocno nie tak. Niezależnie czy jest Ci pisane
zostać morderca czy gwałcicielem.

Jasiu28 pisze:Całe życie dawałem wszystko od siebie dla innych nie oczekując niczego w zamian

Poza tym by to doceniono, lubiano Cie, akceptowano, nie krzywdzono, byś na uwagę zasłużył

Jasiu28 pisze:Przejebane :/ No to kaplica.


Kaplica to jest teraz.

Jasiu28 pisze:Nie dam rady zgłosić się do psychiatry, nawet jeżeli uświadomiłaś mi że mój przypadek jest z tych cięższych

Czemu nie dasz ??
To taki sam lekarz jak każdy inny. Gdybys miał problem z kolanem to posłałabym Cię do ortopedy.
Gdybym ja potrzebowała psychiatry to bym do niego poszła.
Mimo, że ja nie lubię lekarzy

Jasiu28 pisze:Nie stać mnie nawet na to a nawet jakbym mógł zapłacić to nie dam rady tego wszystkiego powtórzyć drugiej osobie

Jak jesteś ubezpieczony to możesz iśc z NFZ, masz wtedy za darmo. Uwierz mi dał byś rade powiedzieć. Przecież nie mówisz wszystkiego od razu. Najpierw takowy wypyta po co przyszedłeś, mówisz pokrótce z czym masz problemy, potem jest wywiad, by zebrać informacje o Tobie.
Napisałeś nam tu tyle o sobie, to tez wymagało odwagi z Twojej strony, nie umarłeś od tego. U lekarza dasz radę. Tam jest bezpiecznie, lekarz nikomu nie powtórzy, widział już gorsze przypadki. Ma wiedzę, umie czytać mowę ciała ( a przynajmniej powinien) patrzy obiektywnie.
Nie warto marnować życia by tkwić w tym w czym teraz tkwisz. Jesteś jeszcze młody, wiele przed Tobą.. Masz szansę być w przyszłości szczęśliwy.
Może nie będziesz duszą towarzystwa, nie będziesz bardzo przebojowy, ale możesz mieć satysfakcjonujące życie.


Stary chce mnie jak najszybciej wywalić z chaty(nie dziwię mu się) tylko od matki mam wsparcie.

No w sumie jestes już dorosły.

Twoje problemy zaczęły sie w domu rodzinnym. Bo skąd się niby wziął mały chłopiec który sie tak panicznie bał


Jaka widzisz alternatywę dla leczenia u specjalisty ??
20 kilka lat sobie nie radzisz i chyba nie wierzysz, ze ot tak zaczniesz
widal868
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 19
Rejestracja: 09 sty 2010, 17:25
Skąd: polska
Płeć:

Postautor: widal868 » 17 kwie 2010, 09:21

OK, rozumiem Ciebie. Byłem kiedyś może troche podobny.

Widziales Świat na swój sposób, chciałeś, żeby inni dbali o Ciebie tak jak Ty o nich, żeby myśleli tak często jak Ty o nich, tak jednak nie jest.
Zacznij od tego, żeby tę myśl zaakceptować i zdecyduj czy chcesz być zdrowszym i bardziej zadowolonym człowiekiem. Czy chcesz rzucić to co robisz w tej chwili.
1.Jeśli nie, to rycz sobie dalej.
2.Jeśli tak, to zrób wszystko co może Ci pomóc. Zmień się od dzisiaj.
->weź się za jakąś robotę, jak ktoś chce to znajdzie.
->chcesz się troche pobić zapisz się na jakieś sztuki walki, może judo?
->nie chcesz przeżywać wszystkiego po kilka lat - olewaj.
po prostu weź życie w swoje ręce!

NIE POTRAFISZ SIE SAM OGARNĄĆ, IDŹ DO PSYCHIATRY
Jeśli na parwde chcesz zmienić swoje życie, a nie tylko podzielić się na forum swoim cierpieniem i dostać pare słów otuchy, pocieszenia i współczucia od ludzi, których jak już wiesz GÓWNO obchodzisz. To wbij sobie do głowy, że po tylu latach sam możesz sobie nie poradzić. Zrozum, że pogłębienie tego stanu może się przerodzić w schizofrenie i Twoje życie praktycznie się skończy.
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 17 kwie 2010, 10:01

Tak jak napisał widal868 może być jeszcze gorzej, znacznie gorzej. A nowego życia do spaprania nie dostaniesz. Miałeś fatalny strat, ale to nie powód by kiepsko skończyć.
Jak się wstydzisz przed ludźmi chodzenia do psychiatry ( na wsiach to nadal ponoć obciach i łatka wariata, chociaż Ty pewnie masz już łatkę takiego nie do końca normalnego) to nie mów nikomu, nie musisz się opowiadać gdzie i po co jedziesz.
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7679
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 17 kwie 2010, 11:20

Zawsze mozesz tez wydrukowac to co tu napisales i isc z tym do niego. Najwyzej powie ze to niepotrzebne, ale moze to byc przydatne. I moze Ci ulatwic wiele.
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 17 kwie 2010, 15:29

To co Mav pisze jest w sumie niegłupie. Dasz powiesz, ze nie umiesz się otworzyć, tak teraz powiedzieć. Myślę, ze powinno być dobrze
Awatar użytkownika
Nemezis
Weteran
Weteran
Posty: 928
Rejestracja: 22 maja 2007, 00:40
Skąd: Dziki Wschód
Płeć:

Postautor: Nemezis » 17 kwie 2010, 17:18

Sprawiasz wrażenie męczennika. Ty się poświęcasz, Ty pamiętasz o innych, Ty chcesz być/jesteś pomocny, a inni tego nie doceniają i nie chcą z Tobą gdzieś tam wyjeżdżać, spędzać więcej czasu i takie tam. Przychodzi mi do głowy jedno - mimo swoich najlepszych chęci musisz być człowiekiem męczącym. Masz problemy i to pewnie na zewnątrz widać, bez względu na to, jak bardzo starasz się przed ludźmi maskować. Podejrzewam, że możesz być dla nich swego rodzaju emocjonalną kulą u nogi, dlatego dopóki nie zrobisz coś sam ze sobą, to zbytnie zbliżanie się do innych/wszelkie podług nich wymagania nie przyniosą dobrych wyników. Pracuj nad sobą, własnym umysłem, postawą, charakterem. Atrakcyjnym trzeba być nie tylko dla płci przeciwnej w wiadomym celu. Otoczenie też tego od Ciebie wymaga, a atrakcyjności nie mierzy się w ilości dobrych/miłych uczynków.

Masz poważną fobię na punkcie odwagi (werbalnej również) i siły, nie tylko fizycznej. Sam sobie z tym nie poradzisz, bo przede wszystkim sam w siebie nie wierzysz. Pomoc specjalisty chyba jest tu niezbędna, bo kiedyś w końcu wybuchniesz i narobisz sobie biedy.

Mnóstwo w Tobie sprzeczności. Z jednej strony piszesz, żeś spokojny i grzeczny, z drugiej Twoje wizje mordowania i nagromadzona przez tę 'grzeczność' złość. Klniesz jak szewc. Lepiej kup sobie worek treningowy i zawieś np. w pokoju, zamiast kląć, płakać, skupiać się na złu tego świata. Pamiętaj - energia podąża za uwagą. Koncentrując się na czymś, dodajesz temu energii - a to wyłącznie od Ciebie zależy, na czym chcesz się koncentrować. Jeżeli na tym, co złego Ci się przytrafiło, tym bardziej nie dziw się, że ten cały syf gromadzi się w Tobie.
Jesteś za stary, żeby tego nie wiedzieć ;) Nadrabiaj braki!

Jasiu28 pisze:W sumie bardzo chciałbym wiedzieć jakbyście postąpili w podobnej sytuacji.

Kobiet bić nie wypada. Pierwsze rzeczy, które przyszły mi na myśl:

1. Jeżeli nie potrafisz dociąć komuś słownie, to może chociaż potrafisz olewać ludzi? Trzeba było popatrzeć na nią jak na wariatkę/z politowaniem i po prostu odejść. Wiesz, że olanie boli bardziej od poniżających pyskówek? Gdybyś nazwał ją censored, to roześmiałaby Ci się w twarz, bo miałaby to poczucie, że Ty guzik o niej wiesz i tylko chcesz się odegrać. A gdybyś najzwyczajniej odszedł, poczułaby się potraktowana jak powietrze, jak ktoś niewarty najmniejszej uwagi.

2. "Ty te ciężkie dni miewasz zawsze, czy tylko raz w miesiącu i właśnie teraz myślisz, że próbujesz sobie ulżyć?" ;)

3. Niektórzy są z natury zaczepni. Może w ramach dziwnie pojętego podrywu chciała się złośliwie poprzekomarzać, a Ty to źle odebrałeś? Równie dobrze mogłeś się z tym wszystkich, co ona mówiła zgodzić i żartobliwym tonem z uśmiechem na ustach dodać jeszcze kilka swoich wad.
Uśmiech i żarty to jedno z najlepszych rozwiązań w przypadku sytuacji niejasnych.
I nie tylko. Niektórzy całe swoje życie obracają w żart ;)
Łap! http://www.youtube.com/watch?v=u2UP86bciVA
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 17 kwie 2010, 17:27

Nemezis pisze:Pamiętaj - energia podąża za uwagą.
Dokładnie. Z bezproduktywnego żalu przekieruj ją na uczynki przybliżające szczęście. Lub znajdź kogoś, kto Ci w tym pomoże.

Nemezis pisze: Niektórzy całe swoje życie obracają w żart
Łap!

Już się bałem, że moje portfolio <nie>

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: jackkix, jackOn, jackPlup i 275 gości