na imprezie poznalem dziewczyne, pogadalismy ze soba pol godziny, bo musiala isc do domu. Ale ze wydawala sie bardzo sympatyczna, wzialem od niej numer telefonu i sprobowalem sie umowic.
No i sie umowilismy, zaprosilem ja na piwo. Ale doslownie po pieciu minutach przyszly jej dwie kolezanki (ktorych ja wczesniej nigdy nie widzialem) i reszte wieczoru spedzilismy we czworke. Bylo bardzo sympatycznie, wprost niezwykle sympatycznie
Bo teraz tak: Te kolezanki nie pojawily sie tam przypadkowo. Najwyrazniej ona po prostu umowila sie i ze mna i z nimi w tym samym miejscu o tej samej godzinie. Tzn. to nie tak ze przyszly z odsiecza, bo randka sie nie kleila, one pojawily sie doslownie po pieciu minutach.
I teraz zastanawiam sie, o co chodzi? Dziewczyna nie chciala sie ze mna w gruncie rzeczy "umawiac", ale nie miala nic przeciwko nawiazaniu znajomsci na gruncie tow.-kolezenskim, i postanowila w ten sposob wybrnac z sytuacji? Czy moze nie powinienem tego rozumiec w ten sposob?
I teraz, czy powinienem sie probowac z nia umowic raz jeszcze i podkreslic, ze tym razem wolalbym tylko we dwoje
jak myslicie? dzieki za porade
(ja mam 24 ona 25)


zas Ty 24 i nie umiałes sobie z tym poradzic ? prosze Cie !


