Mąż wystawił walizki za drzwi...
: 12 paź 2008, 11:02
Koleżanka wydzwania do mnie, pyta co robić, ja nie wiem co jej poradzić.
Chodziła ze znajomą na imprezy- bo mąż wolał grać sobie w gry w necie, tamta znajoma przespała się z exem mojej koleżanki, potem się jej żaliła, że nie wie czy tamten miał prezerwatywę, więc usłyszała że jest nieodpowiedzialna i puszczalska. Tamta, w ramach zemsty naopowiadała mężowi koleżanki że ta jak razem chodzą na imprezy to podrywa facetów, że zdejmuje obrączkę, że go zdradza. Święta nie jest, ale nigdy go nie zdradziła, a że ładniejsza jest od tamtej i bardziej sympatyczna to nowo poznane osoby raczej zawsze wolały rozmawiać z nią (znaczy się mężatką). Facet jest z niezrozumiałego dla mnie gatunku- co rusz to jakieś fochy, tylko chodzi do pracy i siedzi przy kompie (sama go nie lubię szczerze powiedziawszy), wystawił jej walizke za drzwi, kazał wracać do mamusi. Pierdolnięta pocieła się, wylądowała z 16 szwami, kij z tym, jak głupia to będzie miała pamiątkę, próbowała wejść do tamtego mieszkania które razem zajmowali, ale jak są klucze w drzwiach to nie da się z zewnątrz otworzyć. On nie odbiera telefonów, w mieszkaniu są jej rzeczy jeszcze. Ona twierdzi że go kocha, on ją olewa a ta mnie pyta co robić. Ja nie wiem co ma zrobić, na jej miejscu to bym się nie odzywała do niego i poczekała aż wyjdzie że tamta kłamała- w końcu zawsze chodziły do jednej knajpy, gdzie bywają też inni znajomi i wcześniej czy później temat wypłynie. Ona nie chce czekać, chce być z nim. Poradzicie coś?
Chodziła ze znajomą na imprezy- bo mąż wolał grać sobie w gry w necie, tamta znajoma przespała się z exem mojej koleżanki, potem się jej żaliła, że nie wie czy tamten miał prezerwatywę, więc usłyszała że jest nieodpowiedzialna i puszczalska. Tamta, w ramach zemsty naopowiadała mężowi koleżanki że ta jak razem chodzą na imprezy to podrywa facetów, że zdejmuje obrączkę, że go zdradza. Święta nie jest, ale nigdy go nie zdradziła, a że ładniejsza jest od tamtej i bardziej sympatyczna to nowo poznane osoby raczej zawsze wolały rozmawiać z nią (znaczy się mężatką). Facet jest z niezrozumiałego dla mnie gatunku- co rusz to jakieś fochy, tylko chodzi do pracy i siedzi przy kompie (sama go nie lubię szczerze powiedziawszy), wystawił jej walizke za drzwi, kazał wracać do mamusi. Pierdolnięta pocieła się, wylądowała z 16 szwami, kij z tym, jak głupia to będzie miała pamiątkę, próbowała wejść do tamtego mieszkania które razem zajmowali, ale jak są klucze w drzwiach to nie da się z zewnątrz otworzyć. On nie odbiera telefonów, w mieszkaniu są jej rzeczy jeszcze. Ona twierdzi że go kocha, on ją olewa a ta mnie pyta co robić. Ja nie wiem co ma zrobić, na jej miejscu to bym się nie odzywała do niego i poczekała aż wyjdzie że tamta kłamała- w końcu zawsze chodziły do jednej knajpy, gdzie bywają też inni znajomi i wcześniej czy później temat wypłynie. Ona nie chce czekać, chce być z nim. Poradzicie coś?


