Rozstanie i zrozumienie błędów

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Glatz
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 67
Rejestracja: 09 lut 2005, 19:56
Płeć:

Rozstanie i zrozumienie błędów

Postautor: Glatz » 24 wrz 2008, 17:14

Jak w temacie.
Trwał ten związek prawie 4 lata. Raz było źle raz dobrze, zrywania i szybkie powroty. Osoba którą kocham do szaleństwa zakończyła ten związek parę dni temu. Jak każdy jestem w kropce, czuję żal, smutek......
Zrozumiałem wtedy jaki byłem zły. Nie mam pracy, karierę zakończyłem na szkole średniej bez zdanej matury, nie mam perspektyw, nie dawałem jej jasnych deklaracji, że chcę z nią spędzić całe życie. Doszło to do mnie jakim bumelantem byłem, coś jak Ferdynand Kiepski z serialu. Takie porównanie do mnie pasuje. W stosunku do niej byłem często agresywny, nie dostrzegałem jej potrzeb, zawsze gadałem tylko o sobie, nie wspierałem jej tak jak trzeba. Nie czuła się przez to szczęśliwa i postanowiła odejść. Ona dawała mi maximum siebie. Była dobrą kobietą, zawsze mi pomagała, mogłem na nią liczyć jak na prawdziwie kochającą osobę, lecz ja robiłem całkiem odwrotnie......
Trafił się w dodatku adorator pocieszacz, który chce ją zdobyć tłukąc jej do głowy wszystko przeciw mnie. Ona nawet nie chce ze mną porozmawiać na tematy nie związane z nami. Jest to zachowanie do niej nie pasujące, i wiem że sztuczne, napędzane głównie przez niego. Wszystko to doszło do mnie za późno, jestem załamany. Już nie chodzi o żal związany z nią, lecz o samego siebie. Zrozumiałem że na tym etapie jestem zerem, a ona była dla mnie motorem do życia. Teraz już wiem, że starała się mnie pchać do przodu, abym poszedł do szkoły, znalazł pracę i pokazał jej to, że ma ze mną perspektywy na życie. Strasznie przez to cierpię, bo doatrło to do mnie stanowczo za późno. Chciałbym dać jej szczęście jakiego nie miała. Nadrobić stracony czas, odbudować to co sam zaprzepaściłem. Zależy mi na niej bardzo bo mam tylko ją. Rodzina nie jest mi przyjazna, przyjaciół z prawdziwego zdarzenia też nie mam. Nie chcę jej stracić bezpowrotnie.....
Co radzicie, żeby zrobić ?? Jak pokazać jej, że jestem godnym kandydatem na jej męża ?
Chcę dać jej wszystko, maximum siebie, lecz ona nawet nie chce dać mi szansy się pokazać z tej dobrej prawidłowej strony. Od niej nic nie oczekuje, wystarczająco mi pokazała jak mnie bardzo kochała i jak się poświęcała, teraz ja durny czekam aby mnie z powrotem zaakceptowała, żeby poczuła się szczęśliwa ze mną. 4 lata to bardzo długi okres. Zdążyliśmy się poznać już na tyle i ja wiem, że jest dla mnie tą jedną jedyną. We mnie uczucie nigdy się tak naprawdę niewypaliło w stosunku do niej. Kłóciliśmy się, żarliśmy, lecz dla mnie to tylko były emocje i po krótkim czasie nie pamiętałem tego złego, bo wiem, że jak się kogoś kocha to się wszystko wybacza. Tak było w moim przeświadczeniu, teraz wiem, że dla niej każde emocje były równie ważne......
Jestem załamany, pomóżcie mi.
Tylko proszę nie piszcie, żebym ją olał, poszukał sobie kogoś innego, poszedł się upić itd.
Chcę tylko wiedzieć co najlepiej zrobić, aby chciała mnie słuchać i patrzeć jak się pozytywnie zmieniam, zarazem czując się z dnia na dzień coraz bardziej szczęśliwą, zarazem odbudowywując związek. Już zaczałem działać dość mocno, postawiłem jasne deklaracje, wysłuchałem jej pytając o swoje wady, to co ją denerwowało, czego jej było brak i jak mogę zrobić aby to wszystko odbudować, naprawić i sprawić, żeby była ze mną szczęśliwa. Z góry dzięki za wszystkie normalne odpowiedzi.
Awatar użytkownika
Hyhy
Weteran
Weteran
Posty: 2611
Rejestracja: 29 mar 2004, 01:41
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Hyhy » 24 wrz 2008, 17:36

Ciezka sprawa. Na pewno to jedyny powod (banalnie brzmi) ze odeszla? Bo jesli tylko "az" tego nie wytrzymala - tzn ze nie czuje nic do niego? :)

Wiec po prostu na poczatek zapisz sie do jakiejs szkoly... a potem jej powiedz ze zrozumiales to wszystko. Ladnie opisales to i powiedziec umiesz. A i emocje schowaj do kieszeni:)

Zaskoczylbym ja czyms na Twoim miejscu. Nie wiem niespodziewana kolacja czy cos.
"Jest taka cierpienia granica, za ktora sie usmiech pogodny zaczyna...Hyhy "

hyhy e(L)o :)
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 24 wrz 2008, 17:44

Rób wszystko co wpadnie do głowy. Ale nie licz na jej powrót. Deklarujesz gotowość poświęcenia się dla niej? Dobrze, ale kto inny też może zadeklarować. Ty dodatkowo natrułeś jej życia. Nie masz więc mocnej pozycji. Jedyne wyjście to zmieniać siebie na lepsze, ale dla siebie samego, nie dla niej. Jeśli dzięki temu wróci - świetnie. Jeśli nie - i tak wyjdziesz na plus.
Glatz
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 67
Rejestracja: 09 lut 2005, 19:56
Płeć:

Postautor: Glatz » 24 wrz 2008, 18:38

Na pewno to jedyny powod (banalnie brzmi) ze odeszla?
Tak tak, brak perspektyw i szeroko pojęte "olewanie jej". Brakowało jej po prostu prawie wszystkiego. Starałem się na swój sposób, nie docierały do mnie jej potrzeby. W końcu bardzo spragniona szczęścia odeszła.

Nie wiem niespodziewana kolacja czy cos.
To nie pomoże. Kobieta nie potrzebuje kwiatków i "czaru" przynajmniej w tej sytuacji. Kwiatki, kolacja itp. rzeczy odbierze jako chwyt marketingowy i będzie myślała, że chcę ją "kupić" tymi rzeczami.

Rób wszystko co wpadnie do głowy. Ale nie licz na jej powrót. Deklarujesz gotowość poświęcenia się dla niej? Dobrze, ale kto inny też może zadeklarować. Ty dodatkowo natrułeś jej życia. Nie masz więc mocnej pozycji. Jedyne wyjście to zmieniać siebie na lepsze, ale dla siebie samego, nie dla niej. Jeśli dzięki temu wróci - świetnie. Jeśli nie - i tak wyjdziesz na plus.
Szczera prawda, Twój post niestety jest konkluzją tego problemu, bardzo smutną i bolącą dla mnie. Nie mam pomysłu, schematu działania, mam mętlik w głowie, który nie pomaga mi racjonalnie myśleć w tej sytuacji, tak aby zacząć skutecznie działać i naprawić to co zrobiłem, a raczej tego czego nie zrobiłem dla niej.
Najgorsze jest to w tym, że jest ten dupek adorator, który we wszystkim mi przeszkadza. Zadeklarowała się, że chce z tym fagasem być, lecz znam ją na tyle długo, żeby wiedzieć, że to blef wynikły z sytuacji i z jego "czarowania" jej.
Niby jest już wolna i w jego sprawie nie powinienem mieć żadnych pretensji, lecz ten adorator mi strasznie przeszkadza, w działaniu, odbudowaniu tego co zniszczyłem. Jedynym racjonalnym wyjściem z tej sytuacji byłoby zamordowanie (żart, to nie na poważnie) go, lecz szukam innego bardziej cywilizowanego wyjścia jakby tu delikwenta od niej odsunać. Zapewne byłoby mi łatwiej to naprawiać jakby była sama, a tak to tylko przez to moja sytuacja bardziej się komplikuje. Co tu robić panie i panowie ?
Z drugiej strony ostrzegam innych będących w mojej sytuacji : panowie, szanujcie swoje kobiety i słuchajcie ich. Najważniejsze w związku jest wzajemne poświęcenie. Sytuacja w której tylko jedna osoba wklada siły w związek, a druga tylko korzysta, prędzej czy później doprowadzi do tego co ja przeżywam.........
<pijaki>
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 24 wrz 2008, 19:08

Glatz pisze:Trafił się w dodatku adorator pocieszacz, który chce ją zdobyć tłukąc jej do głowy wszystko przeciw mnie

Przy tym co wyżej przeczytałam, uważam, że nic nie musi jej tłuc.

Glatz pisze:Jak pokazać jej, że jestem godnym kandydatem na jej męża ?

a czemu uważasz, ze jesteś ??

Glatz pisze:Chcę dać jej wszystko

Bez szkoły, pracy i ogłady ??
Glatz pisze:lecz ona nawet nie chce dać mi szansy się pokazać z tej dobrej prawidłowej strony.

Dawała Ci przez 4 lata. Cztery lata zmarnowałeś. To masa szans.

Hyhy pisze:Wiec po prostu na poczatek zapisz sie do jakiejs szkoly...

To przede wszystkim powinieneś zrobić dla siebie

Glatz pisze:jest ten dupek adorator, który we wszystkim mi przeszkadza.

Skoro on to dupek to kim Ty jesteś ?? Gdybyś nie był taki jaki byłeś, to ten pan nawet nie miał by szans zaistnieć w życiu Twojej ex.

Najważniejsze, że już wiem z czym nawaliłeś. Wiesz co zmienić. Teraz zmieniaj, ale dla siebie.

Chociaż skoro sam pisałeś, że
Glatz pisze:zrywania i szybkie powroty.

To może tym razem będzie tak samo
Glatz
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 67
Rejestracja: 09 lut 2005, 19:56
Płeć:

Postautor: Glatz » 24 wrz 2008, 19:24

Glatz napisał/a:
Jak pokazać jej, że jestem godnym kandydatem na jej męża ?

a czemu uważasz, ze jesteś
Przynajmniej bardzo chcę być. Wiem na co mnie stać, wiem też, że warto o nią walczyć.

Glatz napisał/a:
Chcę dać jej wszystko

Bez szkoły, pracy i ogłady
Szukam pracy, do szkoły chcę się zapisać i to zrobię.

Glatz napisał/a:
lecz ona nawet nie chce dać mi szansy się pokazać z tej dobrej prawidłowej strony.

Dawała Ci przez 4 lata. Cztery lata zmarnowałeś. To masa szans.
Boli mnie ta prawda.

Glatz napisał/a:
jest ten dupek adorator, który we wszystkim mi przeszkadza.

Skoro on to dupek to kim Ty jesteś Gdybyś nie był taki jaki byłeś, to ten pan nawet nie miał by szans zaistnieć w życiu Twojej ex.
Taka prawda. Choć ona we mnie też widziała wiele pozytywnych cech. Wyciągnąłem ją z bagna życiowego, ze złego towarzystwa. Sprawiłem, że poszła na studia, załatwiłem jej pracę. Też przeżywałem stres i nerwy ciągle ją pchając w kierunku lepszej przyszłości - udało mi się to, z czego jestem dumny i ona też, była ze mnie dumna z tego powodu.

Glatz napisał/a:
zrywania i szybkie powroty.

To może tym razem będzie tak samo
Sytuacja nie jest taka sama jak to bywało przez 4 lata. Bardzo bym chciał, żeby szybko wróciła. To mi da motywację do zmiany samego siebie co pozytywnie wpłynie nie tylko na mnie ale na mam nadzieję nasz przyszły udany związek.

Dzindzer, dziękuję Ci bardzo za to co napisałaś, teraz zaczynam rozumieć czym ona się kieruje, co może czuć i myśleć w tej sytuacji. Pomaga mi to i motywuje.
póki co to jestem jeszcze w wielkim szoku pourazowym, cierpię, płaczę, nie umiem sobie znaleźć miejsca w świecie. Może ten szok przejdzie mi po paru dniach i zostanie tylko żal, bez płaczu.......
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 24 wrz 2008, 19:48

Glatz pisze:Najgorsze jest to w tym, że jest ten dupek adorator, który we wszystkim mi przeszkadza.

To konkurencja dla Ciebie. Konkuruj więc. Stań się lepszy, pozwól jej to zauważyć i dokonać wyboru. Niech to będzie sportowa złość.

A jeśli naprawdę jak piszesz natrułeś jej życia, to on jej niczego nowego o Tobie nie mówi. Byłeś dupkiem, to teraz nie płacz że Cię za takiego mają. Zepnij pośladki i do roboty.
Glatz
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 67
Rejestracja: 09 lut 2005, 19:56
Płeć:

Postautor: Glatz » 24 wrz 2008, 21:02

shaman pisze:
Glatz pisze:Najgorsze jest to w tym, że jest ten dupek adorator, który we wszystkim mi przeszkadza.

To konkurencja dla Ciebie. Konkuruj więc. Stań się lepszy, pozwól jej to zauważyć i dokonać wyboru. Niech to będzie sportowa złość.

A jeśli naprawdę jak piszesz natrułeś jej życia, to on jej niczego nowego o Tobie nie mówi. Byłeś dupkiem, to teraz nie płacz że Cię za takiego mają. Zepnij pośladki i do roboty.
Dzięki, będę konkurował, ale tylko wedle sportowych zasad.
Awatar użytkownika
TFA
Weteran
Weteran
Posty: 3055
Rejestracja: 01 wrz 2005, 00:57
Skąd: litwini wracają
Płeć:

Postautor: TFA » 24 wrz 2008, 22:29

shaman pisze:Jedyne wyjście to zmieniać siebie na lepsze, ale dla siebie samego, nie dla niej. Jeśli dzięki temu wróci - świetnie. Jeśli nie - i tak wyjdziesz na plus.


Jak przedmowca. Podstawa jest zebys zmienil siebie przede wszystkim dla samego siebie, wiem ze bedzie ciezko, ale trza wziac sie w garsc. I nie chce Cie dolowac, ona juz nie wroci, nawet jak sie zmienisz. Przestala Cie kochac, miales swoje piec minut i szanse na zmiane, teraz jest juz za pozno. Teraz sie zmien dla siebie, zeby pozniej nie meic podobnych problemow z inna kobieta. Nie zalamuj sie i nie pij.
Ostatnio zmieniony 24 wrz 2008, 22:31 przez TFA, łącznie zmieniany 1 raz.
Ręce me do szabli stworzone, nie do kielni.
Awatar użytkownika
passion_flower
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 143
Rejestracja: 12 kwie 2008, 19:42
Skąd: Poznań
Płeć:

Postautor: passion_flower » 25 wrz 2008, 00:26

Wydaje mi się, że ona boi się, że twoja przemiana będzie tylko na pewien czas. Że jak znów poczujesz się "bezpieczny" w związku, odpuścisz sobie i znów będzie jak kiedyś. Teraz składasz piękne deklaracje, ale szkoła+nauka to chyba dość duża zmiana twojego trybu życia :>
Ogółem - jak wyżej - póki co niewłaściwe masz źródło motywacji i ona pewnie zdaje sobie z tego sprawę.

I musisz sobie zdawać sprawę z takiej możliwości, że mimo twoich starań nic z tego nie będzie, że nie będzie już w stanie do ciebie wrócić
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 25 wrz 2008, 07:44

Zmieniasz sie <hahaha> dobre sobie, kogo chcesz oszukac samego siebie , mnie , nas wreszcie ją ? kochasz ją ? to daj jej odejsc bo z Tobą szczesliwa nie bedzie , a Ty o tym wiesz !!
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
wariatka
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 78
Rejestracja: 02 maja 2008, 23:38
Skąd: łódź
Płeć:

Postautor: wariatka » 25 wrz 2008, 08:07

coz..jesli kogos kochasz to pozwol jej odejsc zeby byla sczzesliwa....troche zaposno na zmiany..miales na to az 4 lata..nie potrafiles jej docenic... na dodatek nie pokazywales ze nadajesz sie na kandydata na meza..bo co soba reprezentowales?? bez szkoly , pracy...mowisz jej ze sie zmienisz..po 4 latatach nie potrafiles...wiec ona w to nie wierzy..co z tego ze przypuscmy wroci do Ciebie jak i tak po jakims krotkim czasie wszystko wroci do poprzednich zachowan...ona chce byc szczesliwa pozwol jej na to...bo z Toba juz nie bedzie
Ostatnio zmieniony 25 wrz 2008, 20:53 przez wariatka, łącznie zmieniany 1 raz.
-będę brał Cie!
-gdzie?
-w aucie!
-mnie?
- Cie..
-niee
-ehe!!
Awatar użytkownika
jasienczyk
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 29
Rejestracja: 28 gru 2005, 08:26
Skąd: nibylandia
Płeć:

Postautor: jasienczyk » 25 wrz 2008, 09:08

Pięknie napisane - jak się kogoś szczerze kocha to tzreba czesc siebie zatracić dla niej/niego !
Wiem, że to często jest bardzo trudne ale warto, pod warunkiem, że druga strona jest dojrzała, mądra i docenia to !

Czasami trzeba po prostu zacisnąć zeby w usmiechu !
Ostatnio zmieniony 25 wrz 2008, 09:09 przez jasienczyk, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
lollirot
Weteran
Weteran
Posty: 3294
Rejestracja: 02 maja 2005, 00:52
Skąd: ...
Płeć:

Postautor: lollirot » 25 wrz 2008, 11:20

Glatz pisze:Jak pokazać jej, że jestem godnym kandydatem na jej męża ?

Ale nie jesteś! Dlaczego chcesz ją oszukiwać, skoro ją kochasz? Dlaczego chcesz ją męczyć, jeśli ona może zacząć z kimś, kto ma czystą kartę?
Nie myślisz o niej. Nie chcesz jej uszczęśliwić. Myślisz o sobie i o swoim szczęściu przy niej. Kochasz naprawdę, to jej daj jej spokój i wolność.
pan nie jest moim pasterzem
a niczego mi nie brak
nie przynależę i nie wierzę
i chociaż idę ciemną doliną
zła się nie ulęknę i nie klęknę.
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7679
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 25 wrz 2008, 12:11

W sumie z mojego doswiadczenia wychdzi ze cos takiego jak powrot jest niemozliwe. Szkoda wiec tracic zdrowia na to. Szybciej sie zapomni o niej.
ewka_666
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 23
Rejestracja: 07 lip 2006, 14:16
Skąd: Otchłań
Płeć:

Postautor: ewka_666 » 25 wrz 2008, 12:23

jeśli ją kochasz do daj jej odejść,pozwól jej być szczęśliwą z kimś innym,teraz myślisz tylko o sobie i swoich potrzebach ale ona już wystarczająco dobrze cię poznała i przypuszczam że wie że i tak się nie zmienisz,a propo małżeństwa jesteś beznadziejnym kandydatem a męża
Awatar użytkownika
Daisy
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 99
Rejestracja: 05 gru 2005, 13:34
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Daisy » 25 wrz 2008, 13:29

Wiesz.... Ja też kiedyś miałam faceta podobnego do Cieie... Tylko, że szkołe miał skończoną i pracował... Ale tako to mnie olewał. Kłócilismy się. Ale mnie kochał ;] Byłam z nim prawie 3 lata i też przeżylismy wiele krótkich rozstań.... wiele powrotów..... Aż do ostatniego.... Kiedy to tak se pomyślałam.., że tylko się z nim męczę. Że mam go dosyć. Że to nie miłość tylko przyzwyczajenie.I w końcu chciałam go zostawić na dobre. Długo nie dawał mi spokoju. Płakał, lamentował.. straszył, że się zabije i męczył mnie bardzo. Długo to trwało, aż zjawił się ktoś cudowny.. Zupełnie inny niż on.. I jestem z tym kimś. Jestem bardzo szczęśliwa i widzę naszą wspólną przyszłość... A z tamtym? Z tamtym przyszłości nie miałabym zadnej... Nie wierze w cuda i nagle przemiany .. On tez sie zmienial.. A teraz jak go widze.... To wiem, że chcial mnie przekonac, ze bedzie lepszy tylko dlatego bo bal sie byc sam. Tak jak Ty. Daj jej odejsc... "Jak cos kochasz - pusc to wolno.. Jak wroci - jest twoje.. Jak nie? - to nigdy twoje nie bylo"
"Największą karą dla kłamcy jest nie to, że ktoś mu nie wierzy,
ale to, że on sam nie potrafi uwierzyć nikomu."
Glatz
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 67
Rejestracja: 09 lut 2005, 19:56
Płeć:

Postautor: Glatz » 25 wrz 2008, 17:28

Pozwolić odejść i dać jej szczęście, to honor mężczyzny. Ja jestem narazie zagubiony, muszę się otrzepać z tej sytuacji. Nie mam przez to honoru, bo bardzo ją kocham i nie chcę do tego w końcu dojść, że przegrałem..... Wiem, że na to trzeba czasu i kiedyś ten czas nadejdzie. Wybaczcie wiem, że macie rację w tej sytuacji, lecz ja jestem w szoku i tego naprawdę nie pojmuję.
Kochać kogoś i pozwolić odejść to taki sam wybór, jak popełnić samobójstwo wewnątrz siebie. Z tym, że po takim samobójstwie człowiek z biegiem czasu staje na nogi.

lollirot, tak naprawdę wcześniej jej to samo obiecywałem, były rozstania na 2 tygodnie miesiąc itd. lecz wtedy wiedziałem, że nie zmienię się, a tylko gadam, bo czułem, że jestem za słaby na takie poważne zmiany. Teraz analizując ten przypadek i poprzednie, wiem, że naprawdę chcę się zmienić. Czuję to wewnętrznie. Czasem to mnie bardziej zżera niż ból związany z rozstaniem. Tu jest różnica. Wcześniej przy rozstaniach myślałem i kombinowałem, jak tylko ją przekonać słowami aby uwieżyła. Maximum gadania zero robienia. Teraz przez te dwa dni zrobiłem więcej niż przez cały czas. Obiecywałem jej wcześniej, że pójdziemy do psychologa na rozmowę, żeby nam pomógł razem, wskazał co złe w naszym związku co powinniśmy wzajemnie wyeliminować, lecz tak naprawdę nie chciałem iśc do psychologa. Teraz zapisałem się na wizytę u psychologa. Żeby mi samemu pomógł zmienić się dla siebie, żebym miał w sobie samokontrolę, tego właśnie mi brakowało przez co raniłem moją najdroższą osobę. Bardzo bym też chciał, żeby dziewczyna, którą zraniłem poszła ze mną do psychologa, bo być może to jest szansa na normalność i uczucia. Rozmawiałem także wczoraj z moim serdecznym kolegą na ten temat i opowiedział mi jak ze swoją dziewczyną (teraz już żoną), byli w sytuacji krytycznej, jeszcze gorzej u nich było bo się znienawidzili wzajemnie i rozstali w gniewie, lecz jakimś cudem udało im się dotrzeć do odpowiedniego psychologa. Teraz są szczęśliwym małżeństwem, a wystarczyło im tylko 4 spotkania. Powiedział mi, że to nie jest żaden wstyd i jak najbardziej trzeba iść z tym do specjalisty. Nie zawsze pomaga ale u niego akurat pomogło. Tak tez bym chciał zrobić.
Awatar użytkownika
Daisy
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 99
Rejestracja: 05 gru 2005, 13:34
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Daisy » 25 wrz 2008, 17:41

Ona moze nie chciec uwierzyc teraz w pragnienie Twojej naglej przemiany... Moze byc trudno. Ale co ma wisiec nie utonie. Ciezka praca przed Toba. Nie wiem czy nie Syzyfowa.........Idz do niej..... i powiedz to samo co napisales nam. Jak nie bedzie chciala rozmawiac to powiedz, ze po tych 4 latach "znajomosci" powinno ja byc stac chociaz na rozmowe.Ona bedzie sie bala, ze bedzie tak samo jak bylo w waszym zwiazku wczesniej.. Przekonaj ja, ze tak nie bedzie. Teraz najwazniejsze. Byc moze ona jest zauroczona tamtym kolesiem.. Bardziej niz myslisz... Byla z Toba... Poznala jedna strone bycia z kims... Teraz... Ktos jej pokazuje, że jest tez inna strona - lepsza. Nie chce Cie martwic.. Ale probowac mozna zawsze. Powodzenia
"Największą karą dla kłamcy jest nie to, że ktoś mu nie wierzy,

ale to, że on sam nie potrafi uwierzyć nikomu."
Awatar użytkownika
passion_flower
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 143
Rejestracja: 12 kwie 2008, 19:42
Skąd: Poznań
Płeć:

Postautor: passion_flower » 25 wrz 2008, 23:01

Glatz, na ile ogłoszeń o pracę odpowiedziałeś ostatnio? Ile szkół sprawdziłeś? A może to wszystko już załatwione i teraz czekasz na owoce wielkiej przemiany?
Glatz
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 67
Rejestracja: 09 lut 2005, 19:56
Płeć:

Postautor: Glatz » 26 wrz 2008, 20:14

Dobra, doszło do mnie, że straciłem ją bezpowrotnie. Trzeba żyć dalej i zmienić się samemu dla siebie, wtedy zobaczy, że mnie jednak stać na wiele i mam ambicje. Lecz to niczego nie zmieni, bo do siebie nie wrócimy tak czy siak, ale będę miał świadomość, że dałem radę. To plus i doświadczenie na mam nadzieję przyszły udany związek.
Awatar użytkownika
Adaś38
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 143
Rejestracja: 17 cze 2008, 11:49
Skąd: ten pomysł?
Płeć:

Postautor: Adaś38 » 27 wrz 2008, 20:06

Dzindzer pisze:
Glatz pisze:Chcę dać jej wszystko

Bez szkoły, pracy i ogłady ??

Skąd wniosek że brak mu ogłady? Zastanawiająco dobrze napisał, raczej tłukiem nie jest.
Brak szkoły i pracy? A ja słyszałem że w Polsce nie ma już bezrobocia. A jak nie to jedź do Anglii :) Ja byłem w podobnej sytuacji i właśnie tak zrobiłem, i w ten sposób jakoś powoli wygrzebuję się z dołu. Powodzenia, nie daj sobie wmówić że jesteś do niczego, i odzyskaj swoją pannę!
Jak się popieści to się zmieści
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 27 wrz 2008, 21:51

Adaś38 pisze:Skąd wniosek że brak mu ogłady?

Wywnioskowałam z tego co napisał. A coś Ty myślał, że z fusów wywróżyłam :>

Adaś38 pisze:A ja słyszałem że w Polsce nie ma już bezrobocia.

a ja słyszałam, ze siła w Polsce do pracy nie biorą
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 27 wrz 2008, 21:53

Dzindzer pisze:Wywnioskowałam z tego co napisał. A coś Ty myślał, że z fusów wywróżyłam

Nie. On też wywnioskował z tego, co autor napisał.

Dzindzer pisze:a ja słyszałam, ze siła w Polsce do pracy nie biorą

Za to w Anglii tak [:D]

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: jackkix, jackPlup i 287 gości