Pierwszy i ostatni związek.
: 23 lut 2008, 12:25
Ostatnio zaczynam mieć wątpliwości co do swego związku. Nie to żebym był nieszczęśliwy - kocham ją bardzo i generalnie poza strefą seksualną (chociaż i tu nie do końca) nie mam powodów do narzekań. Jest to zarówno mój jak i jej pierwszy prawdziwy związek (wcześniej jej jakos to nie interesowało a ja dostawałem kosze
), jesteśmy swoimi pierwszymi i (mam nadzieje
- żart) jedynymi partnerami seksualnymi. I wszystko wskazuje na to, że tak już zostanie. Z jednej strony tylko się cieszyć - wielu by pewnie zazdrościło znalezienia tej jednej miłości na całe życie, z drugiej... no właśnie - czy życie nie jest za krótkie na tylko 1 związek. Wiem np. że nigdy nie spróbujemy paru rzeczy w łóżku i nie to, że są one niezbędne itp. ale jestem osobą ciekawą - wolałbym spróbować a potem ewt odstawić jeśli nie byłoby to ciekawe/przyjemne. Miłości francuskiej pewnie też nigdy nie zaznam. W żadnym wypadku nie są to oczywiście powody to przerwania związku - po prostu mam taki strach przed brakiem doświadczenia. W tej chwili to nie jest jakaś niemożliwa potrzeba ale kto wie co będzie za rok, za dwa. A może ona też zatęskni do "spróbowania życia z innej strony".
Powiedzcie mi proszę czy ktokolwiek z was przeżył już jakiś dłuższy czas (może juz ma dzieci, moze planuje ślub albo jest juz po ślubie) z jednym jedynym partnerem (zarówno życiowym jak i seksualnym)??
Powiedzcie mi proszę czy ktokolwiek z was przeżył już jakiś dłuższy czas (może juz ma dzieci, moze planuje ślub albo jest juz po ślubie) z jednym jedynym partnerem (zarówno życiowym jak i seksualnym)??
Wtedy sam dojdziesz do tego, ze Oliwia zadnej pierdołki tu nie napisała.
Inaczej dziewczyna znajdzie sobie prawdziwego faceta =]