agnieszka.com.pl • Zaręczyny?? Czy wiek jest przeszkodą??
Strona 1 z 2

Zaręczyny?? Czy wiek jest przeszkodą??

: 02 paź 2007, 09:44
autor: nEO~
Witam! Chciałbym się Was zapytać w jakim wieku doświadczyliście tego wspaniałego zjawiska jakim są zaręczyny, i czy uważacie, że wiek (np, - 17 - 18 - 19 lat) jest przeszkodą w oświadczeniu się drugiej osobie ?? :> Chciałbym się po prostu dowiedzieć w jakim wieku Wy to przeżyliście... i ile lat miał wasz partner lub partnerka?


Pozdrawiam :-)

: 02 paź 2007, 09:47
autor: Andrew
a przepraszam ...wiesz co to są w ogóle zareczyny ?

http://pl.wikipedia.org/wiki/Zar%C4%99czyny

wiec i mysle , ze masz są odpowiedz.
tak jest taki wiek przeszkodą , bo facet by był postrzegany powaznie musi miec lat 21 , i smieszyło by mnie jak by jakis 18 latek oswiadczal sie mojej córce , powiedzial bym mu wrecz , przyjdz jak bedziesz dorosły - to pogadamy

: 02 paź 2007, 09:49
autor: RedX
Ja 23 - partnerka 22.
Co do wieku o którym jest mowa, to uważam, że pomimo, że to indywidualna sprawa każdego człowieka, to jest o wiele za wcześnie. Mając naście lat naprawdę człowiek bardzo rzadko wie, czego chce w życiu i z kim chce je dalej spędzać. No ale co kto lubi ;)

: 02 paź 2007, 12:13
autor: Jawka
Ja jestem w tej kwestii tradycjonalistką- zaręczanie się dla "sportu" jest dla mnie śmieszne. Jak pierścionek to ślub ;DD
Wiadome jest, że w wieku 18 lat nawet jesli jest on w planach to w baaaaaardzo dalekich.

: 02 paź 2007, 14:51
autor: Mijka
Dla mnie tez wiek jest przeszkoda. W wieku 20 lat nie zdecydowalabym sie na zareczny, to jest po prostu za wczesnie. Zreszta wsrod znajomych mam raczej antyprzyklady, malzenstwo zawarte w tak mlodym wieku ciezko pozniej utrzymac, nagle pojawiaja sie problemy, ktore wczesniej nie mialy znaczenia itp
Ja wolalabym poczekac, ale tez nie do nie-wiadomo-kiedy.

: 02 paź 2007, 15:21
autor: ksiezycowka
Wiek niekoniecznie. Sama mam znajomych w moim wieku, ktorzy zaczynali byc ze soba jeszcze w podstawowce, a teraz sa po slubie i/lub maja dzieci. I sa szczesliwi.
Bardziej od wieku licza sie czynniki takie jak dlugo sa razem, jak silna jest miedzy nimi relacja, czy sie kochaja, na ile sa dojrzali, czy sa gotowi do wspolnego zycia itp. itd.
Jesli zareczyny maja byc to i slub musi byc wiec cos w stylu chodzenie ze soba np pol roku w liceum i wyskakiwanie z pierscionkiem jest dla mnie smieszne.

Jesli o mnie chodzi i zareczyny to mialam je miec w tym roku :(
Czyli ja rocznikiem juz patrzac 21, on 22.

: 02 paź 2007, 15:33
autor: lamaa
ja nie marze o zareczynach czy ślubie, uwazam ze jest to zbedne jesli dwoje ludzi sie kocha i chce byc razem.
co do wieku jesli (w ogóle mowa o zareczynach)... na pewno poniżej 20 to chyba jednak za wczesnie na taka decyzje :]

: 03 paź 2007, 11:07
autor: zielony kot
zgadzam sie z mia. ja 20, on- 29. i powoli widze, ze jednak zbyt smarkata bylam /nadal jestem/

: 03 paź 2007, 15:21
autor: Bash
lamaa pisze:ja nie marze o zareczynach czy ślubie, uwazam ze jest to zbedne jesli dwoje ludzi sie kocha i chce byc razem.

Czyli (teraz) uważasz iż nigdy nie wyjdziesz za mąż? Czasami formalizacja zwiazku jest porzebna z róznych względów.
Osobiście uważam, iż czas na zaręczyny i w konsekwencji ślub jest odpowiedni po ustabilizowaniu swojego życia. Wykształcenie, stała praca... Nie sądze, ze 18 czy 19 to dobry czas.

: 03 paź 2007, 16:00
autor: _Marcin_
Dla mnie granica wieku jakieś 25 lat i w górę , żeby się oświadczyć <pijak> ... .Wszystko sobie w życiu poukładać , aby później nie było rozczarowań .

: 03 paź 2007, 16:02
autor: ksiezycowka
_Marcin_ pisze:Wszystko sobie w życiu poukładać , aby później nie było rozczarowań .
Wiek tego nie gwarantuje. Ani poukladnia ani braku rozczarowan.

: 03 paź 2007, 16:11
autor: Nola
_Marcin_ pisze:Dla mnie granica wieku jakieś 25 lat i w górę , żeby się oświadczyć <pijak> ... .Wszystko sobie w życiu poukładać , aby później nie było rozczarowań .


jak ja lubię takie miarki :P nie ma żadnej granicy wieku, a rozczarowania są w życiu obecne zawsze.

: 03 paź 2007, 16:13
autor: ksiezycowka
Nola pisze:rozczarowania są w życiu obecne zawsze.
Oczywiscie, ze tak. Nigdy nie masz gwarancji. Tylko niektorzy o tym zapominaja i stad potem cierpia. Mysla, że juz sie nie zawioda, czuja sie pewnie, a potem "bum" wielkie.

: 03 paź 2007, 16:17
autor: Mijka
Nola pisze:nie ma żadnej granicy wieku

niby nie ma Nola, ale przyjac odwiadczyny wolalabys teraz czy np za 6 lat?
studenckie zycie to co innego niz praca, utrzymywanie sie samemu, mieszkanie z parnerem. Czasem pojawiaja sie problemy, ktorych nie bylo wczesniej. Głupoty, drobiazgi, cokolwiek, co irytuje i nie pozwala zyc ze soba.

: 03 paź 2007, 16:18
autor: lollirot
_Marcin_ pisze:Dla mnie granica wieku jakieś 25 lat i w górę , żeby się oświadczyć <pijak> ... .Wszystko sobie w życiu poukładać , aby później nie było rozczarowań .

ale... jak się ma wszystko w życiu poukładane, to na cholerę jeszcze się pakować w małżeństwo? ;DD
na te rozczarowania szkoda komentarza ;-)

: 03 paź 2007, 17:35
autor: lamaa
Bash pisze:Czyli (teraz) uważasz iż nigdy nie wyjdziesz za mąż?

dokładnie :]
Bash pisze:Czasami formalizacja zwiazku jest porzebna z róznych względów.

jakich względów? mi na pewno nie bedzie potrzebna :P

: 03 paź 2007, 17:42
autor: lollirot
lamaa pisze:mi na pewno nie bedzie potrzebna :P

uwielbiam mówiących na pewno 17-latków ;DD

: 03 paź 2007, 17:55
autor: lamaa
no okej...nie moge mówic ze na pewno, ale nie mam takich planów, ani na teraz ani na przyszłość. małżeństwo kojarzy mi sie z rutyna i rozczarowaniami. nie pytac dlaczego :/

: 03 paź 2007, 19:24
autor: larena
no okej...nie moge mówic ze na pewno, ale nie mam takich planów, ani na teraz ani na przyszłość. małżeństwo kojarzy mi sie z rutyna i rozczarowaniami. nie pytac dlaczego :/

Czyli chcesz zyc sama?

Wedlug mnie nie ma zadnego przedzialu wiekowego. To zalezy tylko od danych osob. Niektorzy zareczaja sie w wieku 18 lat a 20 biorą slub i sa szczesliwi. Inni maja juz wszyatko poukladane, zareczaja sie, biora slub a potem sie rozwodza.
Ciezko to powiedziec bo najpierw sa studia a wspolne mieszkanie kolidowaloby z nauka, za to potem jest praca i spelnianie sie zawodowo.
Glupota za to jest dla mnie zareczanie sie np. w liceum zeby za pare lat sie pobrac. I chodzi dziewczyna 4 lata z pierscionkiem na palcu.

: 03 paź 2007, 21:40
autor: lamaa
larena pisze:Czyli chcesz zyc sama?

nie. po prostu bez ślubu. uwazam ze nie jest to potrzebne do szczescia i tyle. wydaje mi sie ze majac juz papierek moze byc tak ze po ilus tam latach obie strony przestaja sie starac, z drugiej strony po slubie ciezej jest sie rozstac. małżeństwo zle mi sie kojarzy, moze przez to ze widziałam jak sypie sie zwiazek moich rodziców i nie chciałabym tkwic w takim układzie.

: 03 paź 2007, 23:11
autor: Bash
lamaa, pogadamy za 2-3 lata. Zapytam z drugiej strony. Wiesz dlaczego homoseksualiści są legalizacji swoich związków? By FORMALNIE byc z kimś (spadek, odwiedziny w szpitalu, rozliczanie z skarbówką). Z tego samego powodu będziesz miała ślub, zobaczysz. :)

: 03 paź 2007, 23:28
autor: anika
Bash, no chyba że zalegalizują konkubinaty, w ramach których będą te rzeczy przysługiwać partnerom.
Zaręczyny mają to do siebie, że zawsze można je potem zerwać, nie jest to jeszcze to ostateczne "taK". Zresztą równie dobrze można się zaręczyć i być narzeczeństwem kolejne parę lat...

: 03 paź 2007, 23:31
autor: Bash
A czy w ów czasie małżeństwo nie będzie się równać konkubinatowi ? Ogolnie to nie rozumiem tego, w czym ślub jest taki zły...

: 04 paź 2007, 14:38
autor: larena
lamaa pisze:nie. po prostu bez ślubu. uwazam ze nie jest to potrzebne do szczescia i tyle.

jak juz sie z kims decyduje byc na stale to małżeństwo jest wygodniejsze. Chociazby z takich blachych powodow jak wspolne rozliczanie sie podatkowe (we dwójkę zawsze łatwiej), jak juz ktos wspomnial- odwiedziny w szpitalu, prwo do majatku itp.
Istnieje również kwestia moralna

: 04 paź 2007, 15:57
autor: lamaa
larena pisze:Istnieje również kwestia moralna

konkubinat do tej pory zle sie kojarzył, ale mysle ze teraz to sie powoli zmienia..

: 04 paź 2007, 17:58
autor: Bash
Bo konkubinat nie jest i nie bedzie tym samym czy podobnym do małżeństwa. Nawet, jeśli bedziesz się bardzo starac nie udowidnisz wyższości konkubinatu nad małżeństwem :)

: 04 paź 2007, 18:08
autor: lamaa
Bash pisze:Nawet, jeśli bedziesz się bardzo starac nie udowidnisz wyższości konkubinatu nad małżeństwem :)

nawet nie próbuje :)
tylko przedstawiam swój punkt widzenia, a twierdze ze małżenstwo nie jest konieczne do pełni szczescia i dlatego nie planuje :]

: 05 paź 2007, 00:31
autor: joj_sport87
Andrew pisze:smieszyło by mnie jak by jakis 18 latek oswiadczal sie mojej córce

hehe dokladnie :)

23-24 lata mysle, ze to dobry poczatek :)

: 05 paź 2007, 04:47
autor: ksiezycowka
joj_sport87 pisze:23-24 lata mysle, ze to dobry poczatek :)
A ja mysle, ze kazdy poczatek jest dobry. Poczatek? A co z koncem?

: 05 paź 2007, 11:51
autor: Wstreciucha
nEO~ pisze:w jakim wieku doświadczyliście tego wspaniałego zjawiska jakim są zaręczyny,

NIe doswiadczylam.
nEO~ pisze:i czy uważacie, że wiek (np, - 17 - 18 - 19 lat) jest przeszkodą w oświadczeniu się drugiej osobie

Nie jest zadna przeszkoda - raczej wielkim nierazsadkiem. Ludzie w tym wieku bardzo czesto nie sa przygotowani na zycie sami ze soba, a co dopiero z inna osoba .
no okej...nie moge mówic ze na pewno, ale nie mam takich planów, ani na teraz ani na przyszłość. małżeństwo kojarzy mi sie z rutyna i rozczarowaniami. nie pytac dlaczego

Bedac w Twoim wieku i nawet duzo starsza , tez myslalam tak jak Ty. Zeby uniknac pewnych niepowodzen , ktore obserwowalam wsrod znajomych mi malzenstw, sama postanowilam nie wychodzic za maz . No i do tego to poczucie niezaleznosci. To wszystko jednak sie zmienilo, kiedy poznalam czlowieka, ktorego pokochalam tak mocno, ze malzenstwo przestalo mi byc obojetne. Moze to glupio zabrzmi, ale chcialam czuc ze naleze do kogos, ze jestem czescia jakiejs calosci, ze ktos ma obowiazek zatroszczyc sie o mnie , no a do tego fakt, ze chce sie ze mna ozenic , to jak deklaracja na smierc i zycie - ze poza mna nie ma nikogo innego i liczy sie tylko nasza milosc. No i los zakpil ze mnie - teraz kiedy tak bardzo pragne do kogos nalezec to po prostu nie moge i moje zycie toczy sie w kierunku dawno temu obranym przeze mnie , nie liczac sie z tym, ze ja zmienilam zdanie :(