Kłótnie w związku...

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Michael_69
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 18
Rejestracja: 21 sty 2007, 00:03
Skąd: Polska
Płeć:

Kłótnie w związku...

Postautor: Michael_69 » 23 mar 2007, 22:18

Nie wiem czy był już taki temat... jeśli tak proszę o skasowanie...

No tak... jak powszechnie wiadomo, kłótnie w związku to norma... kobiety jak i faceci co chwile (żeby nie przesadzić) strzelają fochy o każdą głupotę... nie mówię, że tak jest u mnie... ale z doświadczenia wiem, że w większości związków tak jest...

No właśnie... ale czy Waszym zdaniem to pomaga? Czy nie przerażała by Was taka idealność? Bez kłótni, nieporozumień i fochów?

Moim zdaniem, kłótnie to tylko forma zbliżenia się... zresztą to pewnie kwestia tematu nieporozumienia...

Co sądzicie?
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 23 mar 2007, 22:48

Michael_69 pisze:Co sądzicie?
Że to najnormalniejsza ludzka rzecz. Wywyolana przez pierwotna emocję jaką jest gniew. Nawet zwierzeta tak maja. Jezeli to nie jest do jakis skrajnych stanow doprowadzone to w normalnym zdrowym zwiazku w niczym nikomu nie przeszkadza a anwet niekiedy pozwala oczyscic nerwowa atmosfere.
Sielanka tez sie kiedys konczy jesli tu sa jakies uczucia. A dwa ze jest nudna i w zyciu bym jej nie chcaila miec.
luckyboy
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 20
Rejestracja: 05 paź 2006, 00:30
Skąd: Toruń
Płeć:

Re: Kłótnie w związku...

Postautor: luckyboy » 23 mar 2007, 23:00

Michael_69 pisze:kobiety jak i faceci co chwile (żeby nie przesadzić) strzelają fochy o każdą głupotę...
Co sądzicie?


Bez przesady, tak to chyba jest jak oboje mają "nie równo pod sufitem". Moim zdaniem kloca sie ciagle "gowniarze" ktorym potrzeba wrazen, albo osoby maksymalnie do siebie nie pasujace...
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 23 mar 2007, 23:17

Michael_69 pisze:Czy nie przerażała by Was taka idealność? Bez kłótni, nieporozumień i fochów

No mam tak. Naprawdę to nie przeraża.
Jeśli obydwoje sobie zdadzą sprawę, że nie ma NIKOGO ponad... to PO CO i O CO się kłócić?
Kumam, że na poczatku musi być "trzęsienie ziemi", a potem napięcie powinno rosnąć. Ale to u "hiczkoka". W życiu... po co?
Niech każdy każdego spuści ze smyczy i jest git!
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 23 mar 2007, 23:40

Mysiorek pisze:Niech każdy każdego spuści ze smyczy i jest git!
Pewnie ze jest, ale czasem po prostu fajnie jest sie troszke poklocic. Nie wiem ja inaczej na to patrze bo jestem choleryczka i nawet czesc ludkow w pracy zteroryzowalam i szef mowi ze jak wchodze do pokoju to wieje groza :( Klotnie to inte gralan czesc mego "ja" ze tak powiem.
Choc jak sie z moim kloce to nie sa to bardzo przykre rzeczy czy cos [kiedys tak by lo] tylko raczej krotkie spiecia po ktorych mozna sie godzic nieadekwatnie do przewienia ze tak powiem. Mi sie zbiera cisnienie, wybucham i jest ok.
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 24 mar 2007, 01:36

Mysiorek pisze:Kumam, że na poczatku musi być "trzęsienie ziemi"

To też kumam, ale już "po", nie kumam. Szkoda czasu na kłótnie, a poza tym, jeśli znamy się coraz lepiej (bo do końca, to nigdy), to z czego mają wynikać kłótnie? <hmm>
Chyba że... Nowe sytuacje w życiu pary i znowu poznawanie siebie w owej nowości...
Michael_69 pisze:Czy nie przerażała by Was taka idealność? Bez kłótni, nieporozumień i fochów?

Pewnie, że nie. Zresztą... Mnie, to już tylko ciężka choroba (cierpienie) bliskiej osoby byłoby w stanie przerazić <pijak>
Michael_69 pisze:kłótnie to tylko forma zbliżenia się...

To zależy od tego, czy jest to kłótnia budująca, czy niszcząca związek.
Michael_69 pisze:zresztą to pewnie kwestia tematu nieporozumienia...

Jasne, ale nie będzie dobre dla związku to, jeśli tych nieporozumień będzie więcej od zgodnych teorii.
Mysiorek pisze:Niech każdy każdego spuści ze smyczy i jest git!

Właśnie :)
Nie będzie nieporozumień, jeśli zrozumiemy to, iż jeśli jesteśmy z kimś, to znaczy, że zaakceptowaliśmy ego partnera. Owszem, związek jest jednością, ale na zasadzie: "żyjmy i dajmy żyć innym".
Kłótnia, to oznaka słabości, do której oczywiście mamy prawo, ale po co (idąc dalej) osłabiać związek?
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"

Joe Cocker
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7679
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 24 mar 2007, 03:53

Ja sie z ex nie klocilem. W zasadzie nigdy przez 3 lata. Fochy byly :] Glownie z mojej strony :] Klotnia a klotnia to moga byc absolutnie rozne rzeczy. Klotnia jest jak na jakims niewyjasnionym i nienazwanym temacie powstaja spiecia. Klotnia sama z siebie nie jest zla, lecz zle sa jej przyczyny: niedomowienia, niedopowiedzenia, zle wyobrazenia, zlosc, znudzenie, zawiedzenie, gniew itd. Trzeba patrzec dalej, by zachowac to co jest blizej.
Awatar użytkownika
Ted Bundy
Weteran
Weteran
Posty: 5219
Rejestracja: 16 wrz 2005, 16:29
Skąd: IV RP
Płeć:

Postautor: Ted Bundy » 24 mar 2007, 07:24

moon pisze:Pewnie ze jest, ale czasem po prostu fajnie jest sie troszke poklocic.


<diabel> <diabel>

Nie kłóciłem się na poważnie ani razu przez cały rok. Po co mam to robić? :) Dla sportu? Z powodu idiotycznego argumentu "że fajnie się pokłócić" :] ? Trzymamy się tego, co wspólnie, na początku ustaliliśmy.
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow

Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!

http://www.piotrlabuz.pl/
http://michalpasterski.pl/
http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 24 mar 2007, 09:27

Ale kłótnia nie musi b yć czy mś zlym świadczącym o jakimkolwiek problemie . :?

[ Dodano: 2007-03-24, 09:28 ]
TedBundy pisze:Z powodu idiotycznego argumentu "że fajnie się pokłócić" :] ?
Sam jestes idiotyczny <foch> Pisalam ze to sie mnie tyczy i u mnie tak jest bo ja ciagle sie dre na ludzi a z moim mamy takie z tych zdrowych klotni <foch>
Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Yasmine » 24 mar 2007, 09:56

Nie lubie sie klocic ogolnie, bo to mnie doprowadza do szewskiej pasji. Moze nie sama klotnia, ale czasem tak glupia cisza i to kto ma wyciagnac pierwszy reke. Na szczescie takie sytuacje zdarzaja sie juz coraz rzadziej.

Ale takie male, glupie fochy to i ja czasem mam :).
Awatar użytkownika
Nanusia
Bywalec
Bywalec
Posty: 36
Rejestracja: 10 lip 2006, 21:17
Skąd: Gdynia =)
Płeć:

Postautor: Nanusia » 24 mar 2007, 10:58

Moim zdaniem kłótnie w związku to jest coś całkiem nie potrzebnego :)
Bez tego też sie da żyć :)
Jestem jeszcze młodziutka, ale sie dużo nauczyłam i uważam, że związek bez kłótni istnieje...
Nie raz sie zaczyna od małej kłótni,a potem przerasta w wielką z czego często dochodzi do rozstania :(
Nauczyłam sie na swoim przykładzie, że nie warto o byle co sie kłócić :) <banan>
Jeśli Będę Taka Jakiej Nie Rozumiesz To O Jedno Cię Prosze Kochaj Mnie Jak Umiesz=*
Awatar użytkownika
jamaicanflower
Maniak
Maniak
Posty: 567
Rejestracja: 13 paź 2004, 15:43
Skąd: Jamajka :D
Płeć:

Postautor: jamaicanflower » 24 mar 2007, 14:06

moon pisze:Pewnie ze jest, ale czasem po prostu fajnie jest sie troszke poklocic. Nie wiem ja inaczej na to patrze bo jestem choleryczka i nawet czesc ludkow w pracy zteroryzowalam i szef mowi ze jak wchodze do pokoju to wieje groza :( Klotnie to inte gralan czesc mego "ja" ze tak powiem.

Yhy, u mnie jest tak samo :/ Potrafię ofukać go dosłownie o wszystko, a potem, jak sobie przypomnę, co wygadywałam, to nic tylko się pod ziemię zapaść i nie wychodzić przez 10 lat... <chory> Najgorsze jest to, że dla przyjaciół, koleżanek, a nawet zwykłych znajomych jestem bez porównania lepsza, wesoła, zazwyczaj bezkonfliktowa, pełna zrozumienia, gotowa do umniejszania ich winy i pobłażania. Przyjaciółka po wysłuchaniu naszej rozmowy na skype łapała się za głowę, tłumacząc mi, że chłopak przecież chce dobrze, a ja go źle traktuję. Następnie pogratulowała mi, że znalazłam do tego stopnia wyrozumiałego chłopaka, który moją humorzastość tak dobrze znosi i, niestety, miała rację :/ Nawet mamciak, czyli najmniej odpowiednia do roli rozjemcy osoba, jakiś czas temu wzięła mnie na bok, by mi wybić z głowy skłoność do kłótni o byle co. A ja taki sposób "komunikacji" wyniosłam z domu, mama jest choleryczką, często krzyczy, tak, że łzy napływają do oczu, a po 5 minutach tak, jakby nic się nie stało zaczyna rozmowę. Na szczęście Promyczek mnie z tego wyciąga, pomału, ale są efekty :D Jego rodzice nie znają słowa "kłotnia", równie sielankowego pożycia nie widziałam w żadnym innym małżeństwie :) Ciężko mu było przystosować się do jędzowatej Jamajki, ale od niedawna chwali mnie za znaczną poprawę :) Już 2 miesiące bez kłótni za nami <banan> Chociaż przekomarzania się z nim nie potrafię, ani nie chcę sobie odmawiać :P
Ostatnio zmieniony 24 mar 2007, 14:21 przez jamaicanflower, łącznie zmieniany 1 raz.
// Life is...
zatraconyŚwiatNagichSłów,PudłoStarychMyśli,
WysypiskoLudzkichSił
iZałzawionyKrzakPytań
międzyMarzeniami,ASnem
chcęWiedziećPierwszaJakiJestŚwiatBezNocy
jakiŚwiatBezNocy
więcWyjęSzeptemDoWieczornegoMilczenia
...but a dream //
Awatar użytkownika
Pegaz
Weteran
Weteran
Posty: 2764
Rejestracja: 26 cze 2005, 16:58
Skąd: Kukuryku
Płeć:

Postautor: Pegaz » 24 mar 2007, 14:14

Raz na jakiś czas zdarza się w każdym związku.. nawet w tych które na pozór wydają się sielankowe.. bo kłótnie są po to żeby przewietrzyć związek.. byleby z tym wietrzeniem nie przeginać..
Ile jest wart świat pełen grubych krat?
Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Yasmine » 24 mar 2007, 14:24

jamaicanflower pisze:wyniosłam z domu, mama jest choleryczką, często krzyczy, tak, że łzy napływają do oczu, a po 5 minutach tak, jakby nic się nie stało zaczyna rozmowę

Ja mam tak samo <hahaha>. Moge sie drzec jak glupia a po 5 minutach mi przechodzi i sie smieje. Ale tego nie wzielam pod uwagę przy temacie o klotniach, bo moj to po prostu akceptuje i sie jeszcze ze mnie smieje :).
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 24 mar 2007, 14:54

Yasmine pisze:Moge sie drzec jak glupia

Ja się nigdy nie drę, najwyżej głos z lekka podniosę, a i to nie zawsze. Wystacza jędzowaty ton albo lodowaty spokój. Podła strasznie jestem, jak się kłócę, sama siebie wtedy nie lubię.
I kłótnie może i są normalne, ale nie są konieczne, wolę zbliżać się na inne sposoby. Z cholerycznością walczę, na razie chyba jednak ona wygrywa.
Acha. Ja zawsze mam rację. Nie daje się mnie za cholerę przekonać, że jednak nie. No bo kurde ja naprawdę zawsze tę rację mam :D
Awatar użytkownika
Yasmine
Weteran
Weteran
Posty: 5286
Rejestracja: 10 kwie 2005, 18:40
Skąd: stąd ;)
Płeć:

Postautor: Yasmine » 24 mar 2007, 14:58

pani_minister pisze:Wystacza jędzowaty ton

To tez często praktykuje :).

pani_minister pisze:lodowaty spokój.

ale tego nigdy. Zawsze podziwiam ludzi, którzy potrafią tak stoicko sie zachowywać podczas gdy drugą stronę cholera bierze.
Ostatnio zmieniony 24 mar 2007, 15:01 przez Yasmine, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Ted Bundy
Weteran
Weteran
Posty: 5219
Rejestracja: 16 wrz 2005, 16:29
Skąd: IV RP
Płeć:

Postautor: Ted Bundy » 24 mar 2007, 15:01

pani_minister pisze:Ja się nigdy nie drę, najwyżej głos z lekka podniosę, a i to nie zawsze.


pani_minister pisze:lodowaty spokój


identycznie się zachowuję :) Żadnych wrzasków. Ostrzejszy ton ,że czegoś nie akceptuję i mojej zgody na pewne rzeczy nie ma. I nie będzie :]

[ Dodano: 2007-03-24, 15:02 ]
moon pisze:z moim mamy takie z tych zdrowych klotni


nie ma czegoś takiego jak zdrowa kłótnia <faja> Kłótnia pojawia się wówczas, gdy komunikacja jest zaburzona i coś nie zostało wyjaśnione w normalny sposób. Logiczny, opanowany i spokojny.
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow



Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!



http://www.piotrlabuz.pl/

http://michalpasterski.pl/

http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 24 mar 2007, 15:14

pani_minister pisze:Wystacza jędzowaty ton albo lodowaty spokój.

ja bywam lodowata albo ironiczna, ale to w prawdziwych takich powaznych klótniach. wlasnie zdalam sobie sprawe, ze nie pamietam kiedy taka miałam
TedBundy pisze:nie ma czegoś takiego jak zdrowa kłótnia <faja>

kiedys w szkole mi pani psycholog mówiła, ze sa zdrowe kłótnie. Ale to było dawno, wiec sie teorie pozmieniac mogly
Awatar użytkownika
Nola
Maniak
Maniak
Posty: 696
Rejestracja: 15 gru 2006, 21:55
Skąd: zachód
Płeć:

Postautor: Nola » 24 mar 2007, 15:16

Yasmine pisze:pani_minister napisał/a:
lodowaty spokój.

ale tego nigdy. Zawsze podziwiam ludzi, którzy potrafią tak stoicko sie zachowywać podczas gdy drugą stronę cholera strzela.


ja tak mam właśnie.mogę się nie odzywać,olewać,traktować kogoś jak powietrze,ignorować wszelkie próby nawiązania kontaktu.na 10 prób wyciągnięcia ręki do zgody,9-ciu na pewno nie zauważę.wiem,że to strasznie głupie,ale to mam częściowo chyba w genach po tacie.po nim też widzę jakie to ciężkie dla innych ludzi musi być,taki lodowaty spokój przy konfliktach.niesamowicie zatruwa atmosferę.jeśli idzie o pierdoły,to staram się tak nie zachowywać,ale przy poważniejszych sprawach już samo tak ze mnie wyłazi.no ale pracuję jednak nad tym i doceniam czasem moc kłótni.a jak kogoś bardzo lubię i zależy mi na nim,to nie chce mi się obrażać,bo sobie myślę,że szkoda czasu na bezsensowne fochy.
Ostatnio zmieniony 25 mar 2007, 01:17 przez Nola, łącznie zmieniany 3 razy.
Awatar użytkownika
jamaicanflower
Maniak
Maniak
Posty: 567
Rejestracja: 13 paź 2004, 15:43
Skąd: Jamajka :D
Płeć:

Postautor: jamaicanflower » 24 mar 2007, 15:18

pani_minister pisze:Ja się nigdy nie drę, najwyżej głos z lekka podniosę, a i to nie zawsze. Wystacza jędzowaty ton albo lodowaty spokój. Podła strasznie jestem, jak się kłócę, sama siebie wtedy nie lubię.

Oh, ale to jest przecież znacznie gorsze niż normalne wykrzeczenie się. Jak się złoszczę, to robię to z mistrzowskim zacięciem, staję się tak złośliwa i wredna, że jak mi przjdzie, to mam ogromnego kaca moralnego. Potrafię dosłownie wdeptać w ziemię, takie mam perfidne zagrania <pijak> Więc albo warczę, albo zamykam się w sobie i nie ma szans, by ze mnie wydobyć słowo przez najbliższą godzinę, no, poza następną wymówką <chory>
Z kolei, jak Promyczek lekko podniesie głos, to natychmiast staję się niewinnym dzieckiem, które ktoś niesłusznie skarcił, oczka mam mokre, czuję się strasznie niekochana i trzeba mnie długo pocieszać ;DD Nienawidzę krzyku.
// Life is...

zatraconyŚwiatNagichSłów,PudłoStarychMyśli,

WysypiskoLudzkichSił

iZałzawionyKrzakPytań

międzyMarzeniami,ASnem

chcęWiedziećPierwszaJakiJestŚwiatBezNocy

jakiŚwiatBezNocy

więcWyjęSzeptemDoWieczornegoMilczenia

...but a dream //
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 24 mar 2007, 15:24

jamaicanflower pisze:ale to jest przecież znacznie gorsze niż normalne wykrzeczenie się

Dla mnie krzyk nie jest normalny. Nie potrafię sobie wyobrazić sytuacji, w której ktoś doprowadza mnie do krzyku. Nie lubię hałasu, także tego tworzonego przez siebie. Poza tym ironia kiepsko komponuje się z krzykiem, sarkazm podobnie :] A tak ogólnie zauważyłam, że o ile dość łatwo mnie zdenerwować, o tyle w toku awantury uspokajam się momentalnie, im bardziej oponent jest podrażniony - tym spokojniej na niego reaguje. Dystansuję się zupelnie, a dzięki temu dostrzegam dużo słabych punktów, które zwykle zostają odsłonięte w nerwowych sytuacjach (i perfidnie wykorzystuję of korz <diabel> ). W związku wychodzi mi to najgorzej, bo nie zawsze umiem się od Suońca zdystansować (a raczej nie umiem właściwie w ogóle). W innych kontaktach sprawdza się rewelacyjnie :]
Awatar użytkownika
Nola
Maniak
Maniak
Posty: 696
Rejestracja: 15 gru 2006, 21:55
Skąd: zachód
Płeć:

Postautor: Nola » 24 mar 2007, 15:25

TedBundy pisze:nie ma czegoś takiego jak zdrowa kłótnia


nie wierzę <boje_sie> kłótnie są lepsze od udawania,że wszystko jest w porządku-no bo po co się kłócić,lepiej jak zawsze jest miło i ładnie.i nie wierzę,że można tak przez całe życie w
TedBundy pisze:Logiczny, opanowany i spokojny.
sposób tak wszystko tlumaczyć i rozwiązywać konflikty.rozchorować się od tego można <boje_sie>.każdy człowiek czasem solidnie sie wkur.wia i ma wtedy ochotę pokrzyczeć,porzucać talerzami czy co tam jeszcze.a nie,że ZAWSZE w spokojny sposób(oczywiscie starać się trzeba tak robić) i najlepiej w pozycji do medytacji.
Chaos is a friend of mine
Awatar użytkownika
Dzindzer
Moderator
Moderator
Posty: 7882
Rejestracja: 16 lis 2005, 20:01
Skąd: Z Twoich Snów
Płeć:

Postautor: Dzindzer » 24 mar 2007, 15:32

c-f pisze:na 10 prób wyciągnięcia ręki do zgody,9-ciu na pewno nie zauważę

to uwazaj, bo może sie zdazyc tak, ze po trzeciej próbie ktos cie oleje
jamaicanflower pisze:Potrafię dosłownie wdeptać w ziemię, takie mam perfidne zagrania

nie wiem czy wdeptac, ale niexle tez umiem dopiec. Dobra potrafie na prawde dowalic, ale staram sie nie robic tego ludziom którzy sa wazni dla mnie.
pani_minister pisze:A tak ogólnie zauważyłam, że o ile dość łatwo mnie zdenerwować, o tyle w toku awantury uspokajam się momentalnie, im bardziej oponent jest podrażniony - tym spokojniej na niego reaguje

mam dokladnie tak samo. Jak widze, ze ktos zaczyna byc nerwowy to na mnie taki spokój spływa i błyskotliwośc ( tak bywam czasami blyskotliwa, jak na mój poziom oczywiscie) i taka ironiczna.
pani_minister pisze:Dystansuję się zupelnie, a dzięki temu dostrzegam dużo słabych punktów, które zwykle zostają odsłonięte w nerwowych sytuacjach

o tak. Pewnie masz tak, bo łatwo pewne rzeczy zapamietujesz, wyłapujesz i wnioski wyciagasz.
c-f pisze:każdy człowiek czasem solidnie sie wkur.wia i ma wtedy ochotę pokrzyczeć,porzucać talerzami czy co tam jeszcze

ja nie umiem rzucac przedmiotami. a i nie kazdy musi krzyczec, nie kazdy czuje potrzebe.
Awatar użytkownika
jamaicanflower
Maniak
Maniak
Posty: 567
Rejestracja: 13 paź 2004, 15:43
Skąd: Jamajka :D
Płeć:

Postautor: jamaicanflower » 24 mar 2007, 15:39

pani_minister pisze:Dla mnie krzyk nie jest normalny

Chodziło mi o to, że lepiej dla osoby, z którą się toczy spór, by się normalnie wykrzyczeć przez pare minut, wyrzucić to, co leży na wątrobie, niż tak atakować na raty, waląc w partnera jadem, lodem, ironią czy co tam jeszcze miłego mamy na podorędziu :D Ja uważam za normalniejsze i zdrowsze dać upust emocjom w krzyku niż zarażać tą złością jak rakiem i siebie, bo potem mi źle, ale nienawidzę krzyku, podniesionego głosu, boli mnie on wręcz fizycznie, więc to może w następnym wcieleniu :D
pani_minister pisze:Dystansuję się zupelnie, a dzięki temu dostrzegam dużo słabych punktów, które zwykle zostają odsłonięte w nerwowych sytuacjach (i perfidnie wykorzystuję of korz <diabel> ).

Czyli szukasz słabych punktów i w nie walisz :D To Cie uspokaja.
pani_minister pisze:nie zawsze umiem się od Suońca zdystansować (a raczej nie umiem właściwie w ogóle)

Ja pewnie dlatego dla innych jestem miła, dobra, bo nie znaczą dla mnie tyle, co on. Od Promyczka wymagam znacznie więcej, doskonałości ;)
// Life is...

zatraconyŚwiatNagichSłów,PudłoStarychMyśli,

WysypiskoLudzkichSił

iZałzawionyKrzakPytań

międzyMarzeniami,ASnem

chcęWiedziećPierwszaJakiJestŚwiatBezNocy

jakiŚwiatBezNocy

więcWyjęSzeptemDoWieczornegoMilczenia

...but a dream //
Awatar użytkownika
Nola
Maniak
Maniak
Posty: 696
Rejestracja: 15 gru 2006, 21:55
Skąd: zachód
Płeć:

Postautor: Nola » 24 mar 2007, 15:42

Dzindzer pisze:ja nie umiem rzucac przedmiotami. a i nie kazdy musi krzyczec, nie kazdy czuje potrzebe.


ja też nie rzucam,ale czasem jestem tak wściekła,że mam ochotę,co nie znaczy,że to robię.i wiem,że nie każdy musi krzyczeć,ale to w logiczny, opanowany i spokojny to mi się jakos źle kojarzy,jakby ktoś w ogóle się nie denerwował.

pani_minister pisze: im bardziej oponent jest podrażniony - tym spokojniej na niego reaguje.

też tak robię :D nieźle działa,jak zauważyłam.tak reaguję najczęściej,jak się z kimś wzajemnie nie lubię.taka totalna obojętność i olewka jest czasem lepsza niż wykłócanie się.
Ostatnio zmieniony 24 mar 2007, 15:45 przez Nola, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 24 mar 2007, 15:44

jamaicanflower pisze:Ja uważam za normalniejsze i zdrowsze dać upust emocjom w krzyku niż zarażać tą złością jak rakiem i siebie

No moment. A krzyk to nie złość? <hmmm>
Awatar użytkownika
jamaicanflower
Maniak
Maniak
Posty: 567
Rejestracja: 13 paź 2004, 15:43
Skąd: Jamajka :D
Płeć:

Postautor: jamaicanflower » 24 mar 2007, 15:48

W czystej, pierwotnej formie, a nie zawoalowanej, przebranej w piórka ironii i cynizmu. I najlepiej taki, ktory kończy się w pięć minut, bo jak się kłócę przy użyciu sarkastycznego tonu, to trwa trochę dłużej i mi głuuupio <pijak> A tak myślę, że samopoczucie miałabym lepsze :)
// Life is...

zatraconyŚwiatNagichSłów,PudłoStarychMyśli,

WysypiskoLudzkichSił

iZałzawionyKrzakPytań

międzyMarzeniami,ASnem

chcęWiedziećPierwszaJakiJestŚwiatBezNocy

jakiŚwiatBezNocy

więcWyjęSzeptemDoWieczornegoMilczenia

...but a dream //
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 24 mar 2007, 15:52

jamaicanflower pisze:W czystej, pierwotnej formie, a nie zawoalowanej, przebranej w piórka ironii i cynizmu

Znaczy się prawdziwa złość tylko krzykiem może sie przejawić, bo inaczej jest nieszczera? Nie zgadzam się. Jakby tak wartościować, to najczystszym przejawem złości byłoby przywalenie drugiej osobie, możliwie mocno. Dla mnie krzyk jest oznaką utraty kontroli nad sobą, sytuacją i emocjami.
Awatar użytkownika
Ted Bundy
Weteran
Weteran
Posty: 5219
Rejestracja: 16 wrz 2005, 16:29
Skąd: IV RP
Płeć:

Postautor: Ted Bundy » 24 mar 2007, 15:53

c-f pisze:nie wierzę


nie ma obowiązku :)

c-f pisze:kłótnie są lepsze od udawania,że wszystko jest w porządku


gdy coś jest nie w porządku, rozmawia się o tym ,co gryzie. A konkretniej nie kumuluje małych problemów, by wybuchły z siłą kłótni. Tylko gasi w zarodku. Żadnych pretensji bez argumentacji. Po co się wku.rwiać? Szkoda czasu, nerwów i spokoju.

O kłótni mówimy w kontekście związku. Wówczas zawsze w spokojny sposób :>
http://www.facebook.com/LKSPogonLwow



Reaktywowany w 2009 r. Razem przywróćmy świetność tej historycznej drużynie!



http://www.piotrlabuz.pl/

http://michalpasterski.pl/

http://www.mateuszgrzesiak.pl/
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 24 mar 2007, 16:00

TedBundy pisze:Żadnych pretensji bez argumentacji.

Ted, ale jak już jest pretensja, to argumentacja zawsze się znajdzie :D
TedBundy pisze:A konkretniej nie kumuluje małych problemów, by wybuchły z siłą kłótni

A co z dużymi? :>

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 392 gości