Nie chcesz być ze mną? Tym lepiej...

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
Martinoo
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 290
Rejestracja: 18 lis 2006, 15:10
Skąd: Śląsk
Płeć:

Nie chcesz być ze mną? Tym lepiej...

Postautor: Martinoo » 11 lut 2007, 23:33

Kiedy pierwszy raz spotykałem sie z kobietą na poważnie (16-17 lat, ona 18) dostałem ostro po dupie...
Poźniej zwiazek ze starsza dziewoja (ja 18 ona 22) oparty na sexie... Też mi sie troche oberwało ale jej nauki były bezcenne <regulamin>

Następnie kandydatki były młodsze... Nudziłem sie nimi po 1-2 miesiacach (o urodzie boskiej jak dla mnie a jestem cholernie wybredny).
Później kilka kobiet z którymi widzałem sie kilku-kilkunastokrodtnie. Nadal bez żadnych rewelacji...

Wreszcie duchowo-organiczna wieź z niesamowitą kobieta oparta na chęci przyjaźni. Pomyślałem... Tak to jest to wreszcie kobieta która mnie rozumie!. Niestety coś we mnie drgneło...
Drgnięcie spowodowało oscylacje harmoniczna która trwała i trwała...

Po 1 stanowiliśmy układ przyjacielski...
Po 2 ona miała faceta...
Po 3 ta duchowość...

Sytuacja przegrana dla mnie, wiec jak można sie za to nie brać? Pod górke tym lepiej!

No i problem...

Po pieknej batalii trwajacej jakis czas dostałem to co chciałem. I opadło, wszystko zniknęło. Coś ze mna nie tak przecież chciałem z nia być? A teraz co mna kieruje do ku$%^ nedzy!

Ona to wyczuła stwierdziła ze to nie to... Nie chce być ze mną. Pierwsza moja reakcja... jak mogła?! przecież!... ale po 30 sec pocałowałem ja w czółko i odszedłem w sina dal.

Potem sylwester przelotne zwiazki, podrywanie dziewczyn w pubach, na imprezach itd...
(nic nie trwało dłuzej niz 2 dni albo noc i poranek jak kto woli).

Kontakt z pania "to nie to odnowił sie". Znowu była mała batalia i znowu miałem to co chciałem...

Od tej pory sam wszystko psułem i zaczynałem od nowa tylko po to zeby to znowu poczuć to że musze zabiegać o nią to że moge posiedzieć przy muzie i sie troche przydołować. Kiedy to dostawałem znowu sie odsuwałem (poźnie inscenizowałem sytuacje tak żeby to ona stwierdzała ze coś jest nie tak). I za każdym razem znowu chciałem ja odzyskać...

Pytanie do panów!?
Czy też tak macie. Czy chęc wiecznego zdobywania wami kieruje tak jak mną?

Pytanie ogólne
Czyż to nie jestt czysty jak kropla wody strach przed stałym zwiazkiem spowodowany niepowodzeniami z początków?

Wiem co mi jest i nienawidze za to siebie, to moje przkleństwo, to nałóg i zbawienie zarazem
Ostatnio zmieniony 12 lut 2007, 01:31 przez Martinoo, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
lukasek1983
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 83
Rejestracja: 16 maja 2006, 13:45
Skąd: z netu:)
Płeć:

Postautor: lukasek1983 » 12 lut 2007, 00:19

Odpowiedz jest prosta: zbyt łatwo dostajesz "to" co byś chciał, a jak już dostaniesz to nie masz możliwości starania się o swoją zdobycz:)

Moim zdaniem recepta jest prosta:

Wersja nr 1) Nie spotkałeś jeszcze tej która Cię zniewoli:)

Wersja nr 2) Musisz trafić na odpowiednią Panią i dostać naprawdę porządnie po dupie i wtedy docenisz to co zdobyłeś wcześniej.

To że uciekasz może mieć związek z tym że jeszcze nie jesteś gotowy angażować się i jak zaczyna robić się poważnie to "dajesz nogę"
WORLD HOLD ON :)
Awatar użytkownika
OneLove
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 334
Rejestracja: 17 gru 2006, 23:32
Skąd: ***
Płeć:

Postautor: OneLove » 12 lut 2007, 00:21

Martinoo pisze:Wiem co mi jest i nienawidze za to siebie, to moje przkleństwo, to nałóg i zbawienie zarazem!


Poetą zostań <zalamka>

Martinoo pisze:Po pieknej batalii trwajacej jakis czas dostałem to co chciałem. I opadło, wszystko zniknęło.


To po jaką cholere...? To,że Ty masz ze sobą jakieś problemy nie znaczy,że innymi (czyli tą panną) możesz sie bawić. Skoro nie wiesz czego chcesz to odpuść jej.

Martinoo pisze:Pytanie do panów!?
Czy też tak macie. Czy chęc wiecznego zdobywania wami kieruje tak jak mną?


Nie jestem "panem" ale pokusze się o odpowiedz: to nie chęć zdobywania tylko chęc udowodnienia samemu sobie,że możesz ją mieć kiedy Ci się podoba,że Ty jesteś panem i władcą i kierujesz sytuacją.


Jak dla mnie to jesteś nie fair wobec dziewczyny,spełniasz jakieś swoje chore zachcianki a nią bawisz się jakby to było jojo. Tak się nie robi i już!

Martinoo pisze:Od tej pory sam wszystko psułem i zaczynałem od nowa tylko po to zeby to znowu poczuć to że musze zabiegać o nią to że moge posiedzieć przy muzie i sie troche przydołować. Kiedy to dostawałem znowu sie odsuwałem (poźnie inscenizowałem sytuacje tak żeby to ona stwierdzała ze coś jest nie tak). I za każdym razem znowu chciałem ja odzyskać...


Ile Ty masz lat? Tak się "dorośli" nie zachowują! Nie zrywają z kimś żeby się "podołować przy muzie" <zalamka>
Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
Awatar użytkownika
Martinoo
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 290
Rejestracja: 18 lis 2006, 15:10
Skąd: Śląsk
Płeć:

Postautor: Martinoo » 12 lut 2007, 01:02

OneLove pisze:
Martinoo pisze:Wiem co mi jest i nienawidze za to siebie, to moje przkleństwo, to nałóg i zbawienie zarazem!


Poetą zostań <zalamka>


Coś złego widzisz w poezji? Zaznałaś kiedyś odczucia że coś jest dla Ciebie zgubne ale zarazem zbawienne (wzależności od punktu siedzenia - np toksyczny związek, narkotyki), coś co daje Ci przyjemność z zarazem Cie niszczy? Czy nie tak opisałabyś to odczucie?
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Re: Nie chcesz być ze mną? Tym lepiej...

Postautor: Andrew » 12 lut 2007, 08:21

Martinoo pisze:Pytanie do panów!?
Czy też tak macie. Czy chęc wiecznego zdobywania wami kieruje tak jak mną?



tak ! tez tak mam , tylko ukierunkowana jest ta moja chec do konkretnej osoby i trwa caly czas , póki jest ta osoba - nie ma innej .
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
amazonka
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 316
Rejestracja: 26 kwie 2004, 15:06
Płeć:

Postautor: amazonka » 12 lut 2007, 09:23

Ojj chyba porządny kop w dupę Ci się należy a przejrzysz na oczy. Póki co jesteś widać młodym dzieciaczkiem, który jeszcze zbyt wiele nie wie o życiu... Ale przejdzie Ci... kiedyś.
Awatar użytkownika
KocurekV
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 310
Rejestracja: 14 maja 2006, 13:52
Skąd: Heaven
Płeć:

Postautor: KocurekV » 12 lut 2007, 10:24

Sama się kiedyś zastanawialam nad tym co napisałeś.
Chęć zdobywania kieruje nie tylko Tobą ale wieloma ludźmi.
Ja sama mam to o czym marzyłam,a teraz wszystkie spierd...bo mi się znudziło?bo za łatwo dostałam to czego chciałam?Sama nie wiem.
Raz w życiu miałam uczucie,że spotkałam tego jedynego,tego kto jest mi przeznaczony...i co?wszystko szlak trafił.Okazał się takim samym draniem jakim ja się stałam.
Teraz poznałam kogoś kogo pokochałam...tylko czemu wszystko psuję.
Może to jest moje przekleństwo.
Ktoś mi kiedyś powiedział o ludziach zwanych"samotnymi wędrowcami".
Chyba coraz bardziej zdaję sobie sprawę z tego,że jestem jednym z nich.
Cóż moge Ci poradzić...czekaj na tą jedyną która Cię zniewoli i okiełzna.
Może kiedyś ja spotkasz.
Carpe diem!
Awatar użytkownika
Martinoo
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 290
Rejestracja: 18 lis 2006, 15:10
Skąd: Śląsk
Płeć:

Postautor: Martinoo » 12 lut 2007, 20:55

amazonka pisze:Ojj chyba porządny kop w dupę Ci się należy a przejrzysz na oczy. Póki co jesteś widać młodym dzieciaczkiem, który jeszcze zbyt wiele nie wie o życiu... Ale przejdzie Ci... kiedyś.


Sek w tym że przechodzi, a kiedy juz z kims jestem to wraca. A latek mam wlasciwie niewiele bo 23.
Awatar użytkownika
OneLove
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 334
Rejestracja: 17 gru 2006, 23:32
Skąd: ***
Płeć:

Postautor: OneLove » 12 lut 2007, 21:25

Martinoo pisze: latek mam wlasciwie niewiele bo 23.


To dziwnie sie zachowujesz jak na 23latka. Ciut madrzejszym i powazniejszym by wypadało być w tym wieku. Pomijam już zupełnie (najistotniejszy) fakt,że robisz jej krzywde a nie widzisz w tym problemu.
Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:

- Puchatkuuu...

- Tak Prosiaczku...?

- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za

łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 12 lut 2007, 23:54

Na oba pytania odpowiedź jest ta sama: wyciągnij wnioski. Koniec kropka. Forum Ci w tym NIE MOŻE pomóc, bo to MUSZĄ być TWOJE wnioski.
Awatar użytkownika
Hyhy
Weteran
Weteran
Posty: 2611
Rejestracja: 29 mar 2004, 01:41
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Hyhy » 13 lut 2007, 00:56

Jeszcze Cie dupka zaboli :)
Ja tak nie mam, tzn mam i nie mam. CHec podrywania kobiet, zdobywania ich - tak. Ale psucie zwiazku w ktorym jest mi dobrze zeby znow zdobyc - nie.
Chyba ze Ci zwiazek lata kolo ch. :) to nie wiem moze bym tak robil, ale w takim zwiazku nie bylem i nie bede:) wiec nie sprawdze hehe :)

Witam po dluzszej nieobecnosci na foum i w necie:)
"Jest taka cierpienia granica, za ktora sie usmiech pogodny zaczyna...Hyhy "

hyhy e(L)o :)
Awatar użytkownika
Atanazy
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 157
Rejestracja: 13 sty 2007, 12:19
Skąd: z szafy
Płeć:

Postautor: Atanazy » 18 lut 2007, 03:05

Proste jak budowa cepa. Jesteś na tyle wybredny i przyzwyczajony do tego, że gwiazdkę z nieba dostajesz, że osiągnięcie zamierzonego przez ciebie celu - czyli zdobycie konkretnej kobiety - odbiera owej damie wszelakie czarodziejskie cechy. Jak trafisz na odpowiednią dziewczynę, to rezygnacja nie przejdzie ci nawet przez głowę. A najlepiej walczy się o kogoś, kogo nie da się zdobyć do końca :D.
Jesteśmy przecież nowi, lepsi. Lajfstajlowi, trendy, cool, k*rwa, sprawdzeni, jak najbardziej sprawdzeni na Zachodzie.
Awatar użytkownika
Imperator
Moderator
Moderator
Posty: 2789
Rejestracja: 22 mar 2004, 13:45
Skąd: znienacka
Płeć:

Postautor: Imperator » 18 lut 2007, 08:57

Mi też ktoś powiedział ostatnio, że jestem właśnie takim typem - jak widzi, że lasce zaczyna zależ to rezygnuję. :|
Ale jak wytłumaczyć fakt, że moją byłą (już - rozstaliśmy się po 3 latach :| ) rozkochałem w sobie już po tygodniu, a do łóżka z nią poszedłem po 3 tygodniach. I było nam cudownie. Ani jedna myśl, uczucie zniechęcenia nie przeszła mi przez głowę. Nawet jak dawała mi ostro w dupę jakieś półtora roku później.

Także nie martw się na zapas. Być może po prostu Twoja intuicja podpowiada Ci, że to nie TA. Aż w końcu trafisz na taką, którą rozbierzesz dopiero po pół roku i nawet "osiągnąwszy cel", czyli rozkochując ją w sobie i spędzając z nią noc, nie odejdziesz, tylko będziesz chciał z nią być. Może to być też dziewczyna, która będzie Twoja już po tygodniu.

Szukaj!
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Awatar użytkownika
mrt
Weteran
Weteran
Posty: 3354
Rejestracja: 31 lip 2004, 22:44
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: mrt » 18 lut 2007, 12:05

Taki typ z Ciebie i już. Dojrzałość emocjonalna się kłania, a raczej jej brak. Moja przyszła, kiedy skończyłam 28 lat - to tak dla pocieszenia. Bo to wiek w dowodzie nie ma nic do rzeczy.

Przewidywany scenariusz jest taki: przyjdzie moment, kiedy trafisz na cholernie silną osobowość z drugiej strony. Przez pół roku będziesz wewnętrznie walczył ze sobą, ale widmo utraty tej dziewczyny spowoduje, że się uspokoisz. A potem raptem poczujesz, że psychicznie również usiadłeś na tyłku i dobrze Ci z tym.

Co teraz? Nic. Przyjmij do wiadomości, że taki jesteś, polub to i baw się. I przestań się zadręczać. Sa ludzie, którzy w drugiej klasie liceum poznają kogoś i jest to miłość ich życia, i do głowy im nie wpadnie, że można być z kimś innym. Święcie wierzą w koncepcję dwóch połówek jabłka, które oto odnalazły się w tym świecie i to już tak do grobowej deski. Tak mają. A niektórzy mają inaczej i te "połówki" spotykają co krok.

Pogódź się z tym i szukaj. Przekopiesz pół miasta i drugiego pół. Przeżyjesz iks kaców moralnych. Aż w końcu trafisz na tę, dla której coś Cię zmusi do przystanięcia.

Z czego to wszystko wynika? Kiedy się swego czasu nad tym zastanawiałam, doszłam do wniosku, że z trzech powodów - silnego poczucia własnej wartości graniczącym z pychą, rozpuszczenia przez dziewczyny (facetów - w przypadku kobiet) oraz pierwszych doświadczeń związkowo-seksualnych (takie skrzywienie - im mniejsze zaangażowanie emocjonalne którejkolwiek ze stron, tym trudniej potem wejść w stałą relację).
Awatar użytkownika
Pegaz
Weteran
Weteran
Posty: 2764
Rejestracja: 26 cze 2005, 16:58
Skąd: Kukuryku
Płeć:

Postautor: Pegaz » 18 lut 2007, 16:02

Martinoo pisze:Czy też tak macie. Czy chęc wiecznego zdobywania wami kieruje tak jak mną?

Nie.. Nie rozumiem i uważam to bardziej za próżność.. lenistwo etc etc..
Ile jest wart świat pełen grubych krat?
Zakochana:*
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 69
Rejestracja: 15 lut 2007, 14:52
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: Zakochana:* » 18 lut 2007, 16:17

Martinoo pisze:Czyż to nie jestt czysty jak kropla wody strach przed stałym zwiazkiem spowodowany niepowodzeniami z początków?

Moim zdaniem nie potrawisz być w długim związku bo nie trawiłes widocznie na kobiete która byś naprawde pokochał...
OneLove pisze:To dziwnie sie zachowujesz jak na 23latka. Ciut madrzejszym i powazniejszym by wypadało być w tym wieku.

Są osoby starsze które zachowuja sie jeszcze bardziej dziecinnie;/
Atanazy pisze:A najlepiej walczy się o kogoś, kogo nie da się zdobyć do końca .

Z tego jak pisze wynika że to nie dla niego...,
:*
helixus
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 13
Rejestracja: 08 paź 2006, 11:26
Skąd: polska
Płeć:

Postautor: helixus » 19 lut 2007, 15:20

Ja też tak mam, niestety (albo i stety). Tylko jedna kobieta była w stanie mnie przy sobie zatrzymać, przez 2 lata byliśmy ze sobą, ale los chciał - los, nie ja ani nie ona, że musieliśmy się rozstać na rok, z powodu mojego wyjazdu. Kiedy ja wróciłem, ona właśnie wyjeżdżała za granicę, i tak jakoś się to rozeszło.

Ale wracając do tematu: u niektórych facetów to chyba normalne. Ja zaczynam czuć coś takiego, kiedy widzę że to dziewczynie zaczyna zależeć. Czasem trwa to dłużej, czasem krócej, ale efekt ogólnie jest ten sam - biorę zabawki i uciekam na inne podwórko. Krzywdząc dziewczynę, która się zaangażowała.

Zgadzam się w zupełności z mrt, też uważam że olbrzymią rolę w całym procederze odgrywa własne poczucie wartości, które graniczy z pychą. Za łatwo nam, facetom z tą przypadłością, wszystko przychodzi... I nie potrafimy tego docenić. Irracjonalne to trochę, bo z jednej strony o tym wiemy, a z drugiej chęć ciągłego zdobywania i zabawy z tym związanej jest olbrzymia. mrt poruszył też kwestie związkowo-seksualna. Zgadzam się, chociaż np. u mnie sprawa jest trochę inna: moja pierwsza, i ta "jedyna", była dla mnie tak ważna i tak mi z nią było cudownie, że gdzies w środku te po niej były skazane na porażkę na starcie... To chyba właśnie dlatego gdyby nie seria niefortunnych zdarzeń, nadal bylibyśmy ze sobą. A przynajmniej tak myslałem przez długi czas.

Na marginesie dodam, że doświadczyłem właśnie na własnej skórze, że warto jest dać komuś szansę, i stłumić uczucie chęci zdobywania... Także okazuje się żę to wszystko kwestia osoby, na którą trafisz. Pozdrawiam.

p.s. tak btw, ta chęć zabawy to nie jest nic złego - byle byś nie krzywdził przy tym nikogo, bo mimo że tego nie chcesz i pewnie taki nie jesteś w środku, to później wszyscy uważają Cie za potwora - wiem z autopsji.

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: jackOn i 413 gości