Odnaleźć drugą połowe

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
artpaw6
Bywalec
Bywalec
Posty: 52
Rejestracja: 09 lut 2007, 15:03
Skąd: z Polski
Płeć:

Odnaleźć drugą połowe

Postautor: artpaw6 » 11 lut 2007, 13:00

No właśnie a co jeśli się ja odnajdzie ale po 13-stu latach małżeństwa? Nie szukam usprawiedliwienia lecz potwierdzenia. Wiem że zostanę zmieszany z błotem ale chcę usłyszeć waszą opinie. Od 16-stu lat jestem w związku małżeńskim i mam dwie córki i? no właśnie prawie 3 lata temu zbliżyłem sie do innej kobiety. Kobiety która jest moim ideałem i myślcie sobie co chcecie ale tak jest i ja to wiem. Na razie nie moge z nią być ale robię wszystko żeby tak było bo ona mnie kocha i tez to wiem. Cała historia tego związku jest zbyt pokręcona zeby ja opisać w taki sposób żeby można było ja zrozumieć.
Ostatnio zmieniony 11 lut 2007, 14:34 przez artpaw6, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Imperator
Moderator
Moderator
Posty: 2789
Rejestracja: 22 mar 2004, 13:45
Skąd: znienacka
Płeć:

Postautor: Imperator » 11 lut 2007, 13:18

Ja bym Cię tak porządnie opier... ale za to, gdzie Ty miałeś oczy i dlaczego się ożeniłeś, skoro teraz poznałeś swój ideał? Ktoś ponaglał? Wydawało Ci się, że będzie lepiej po ślubie, że się wszystko ułoży? :|
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
chwastek
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 143
Rejestracja: 04 lut 2007, 14:49
Skąd: z wyobraźni
Płeć:

Postautor: chwastek » 11 lut 2007, 13:35

szukasz potwierdzenia: czy słusznie postepujesz robiąc teraz wszystko aby być z kobietą którą uważasz za swoją drugą połowę, ideał który spotkałeś dopiero teraz...po 16 latach małżeństwa?
Ostatnio zmieniony 11 lut 2007, 13:37 przez chwastek, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
zlemi
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 86
Rejestracja: 05 sie 2006, 20:47
Skąd: wszechswiat
Płeć:

Postautor: zlemi » 11 lut 2007, 13:35

Następny odpowiedzialny censored szuka usprawiedliwienia na forum? napisz, że żona Cię nie rozumie albo nie zaspokaja itp
PS
sam mówisz, że to jest nie tak coś, prawda? na świecie jest wiele kobiet, skąd masz pewność, że nie bedzie następnego, jeszcze bardziej idealnego ideału, przecież szukasz?
"życie jest jak partia szachów: nie można cofnąć żadnego ruchu" (Ja, prawda, że genialne?:-))))
Awatar użytkownika
Imperator
Moderator
Moderator
Posty: 2789
Rejestracja: 22 mar 2004, 13:45
Skąd: znienacka
Płeć:

Postautor: Imperator » 11 lut 2007, 13:45

Ślub powinien znaczyć "już nie szukam - znalazłem!". :|
Dwójka dzieci, żona... hmmm
Jak w ogóle się układało małżeństwo?
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.

Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.

Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.

Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Awatar użytkownika
artpaw6
Bywalec
Bywalec
Posty: 52
Rejestracja: 09 lut 2007, 15:03
Skąd: z Polski
Płeć:

Postautor: artpaw6 » 11 lut 2007, 14:04

Nigdy nie mówcie nigdy bo jaką macie pewność że was to nie spotka. A co jeśli kiedyś bedziecie mieli podobny problem?
Awatar użytkownika
Mona
Weteran
Weteran
Posty: 2944
Rejestracja: 16 lis 2004, 13:34
Skąd: Gdynia
Płeć:

Postautor: Mona » 11 lut 2007, 14:18

Żona 16 lat temu nie była tym ideałem?

Co do głównego pytania, to prawda jest taka, iż połówek mamy więcej, niż jedną :)
"Cause we all have wings, but some of us don’t know why"

Joe Cocker
Awatar użytkownika
Imperator
Moderator
Moderator
Posty: 2789
Rejestracja: 22 mar 2004, 13:45
Skąd: znienacka
Płeć:

Postautor: Imperator » 11 lut 2007, 14:25

artpaw6 pisze:Nigdy nie mówcie nigdy bo jaką macie pewność że was to nie spotka. A co jeśli kiedyś bedziecie mieli podobny problem?

To ja w takim razie się nie żenię. Nie mam ochoty spier.dolić komuś życia, kto byłby do mnie przywiązany, z kim miałbym dzieci, itp. tylko dlatego, że serce mi mocniej zabiło do jakiejś innej - lepszej. No właśnie? Na pewno lepszej? :?

Mona pisze:Co do głównego pytania, to prawda jest taka, iż połówek mamy więcej, niż jedną

Owszem. U mnie w lodówce mrożą się dwie połówki... <pijak> <hahaha>
Ostatnio zmieniony 11 lut 2007, 14:33 przez Imperator, łącznie zmieniany 1 raz.
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.

Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.

Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.

Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Awatar użytkownika
artpaw6
Bywalec
Bywalec
Posty: 52
Rejestracja: 09 lut 2007, 15:03
Skąd: z Polski
Płeć:

Postautor: artpaw6 » 11 lut 2007, 15:10

Imerator ona jests czymś więcej jak lepszą kobietą ona jest ona jest kobietą dzieki której kiedyś nie będę żałował swojego życia jest wszystkim.
Awatar użytkownika
Imperator
Moderator
Moderator
Posty: 2789
Rejestracja: 22 mar 2004, 13:45
Skąd: znienacka
Płeć:

Postautor: Imperator » 11 lut 2007, 15:15

Imerator ona jests czymś więcej jak lepszą kobietą ona jest ona jest kobietą dzieki której kiedyś nie będę żałował swojego życia jest wszystkim.


Odpowiedz na pytanie - czy byłeś szczęśliwy w małżeństwie?
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.

Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.

Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.

Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 11 lut 2007, 15:25

artpaw6 pisze:jest wszystkim.

Jest ważniejsza niż Twoje 3 kobiety? :|
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
artpaw6
Bywalec
Bywalec
Posty: 52
Rejestracja: 09 lut 2007, 15:03
Skąd: z Polski
Płeć:

Postautor: artpaw6 » 11 lut 2007, 15:31

nie nie byłem nigdy szczęśliwy w małżeństwie bo ślub jak tak teraz myślę to była tylko formalność. Jej nigdy nie było w domu byłem wciąz sam
tygrysiaaa
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 66
Rejestracja: 16 sty 2007, 20:27
Skąd: poznań
Płeć:

Postautor: tygrysiaaa » 11 lut 2007, 16:00

szukanie szczescia? a co z zona i coreczkiami? to jest uszczesliwianie na sile? slub to jest formalnosc... ale dopiero 16lat bycia z kims do czegos zobowiazuje,jesli nie byles szczesliwy trzeba to bylo zakonczyc wczesniej,i szukac kogos bez zdrady,bo tak to sie nazywa. ajj i nie tlumacz sie nam.
Awatar użytkownika
Sir Charles
Weteran
Weteran
Posty: 3146
Rejestracja: 02 wrz 2004, 11:38
Skąd: sponad chaosu
Płeć:

Postautor: Sir Charles » 11 lut 2007, 16:24

Mężczyzna, jeżeli nie kocha prawdziwą miłością, dozgonną i bezwarunkową, nigdy monogamistą nie zostanie, bo to nie w jego naturze, no chyba że żeni się z wygody, rozsądku, niepotrzebne skreślić. To miłość jest jedną z najważniejszych różnic pomiędzy nami, a szympansami.

Przysięgałeś 16 lat temu. Wiedziałeś co mówisz? Czy też nie byłeś tak ABSOLUTNIE pewien? :>
soul of a woman was created below
Awatar użytkownika
OneLove
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 334
Rejestracja: 17 gru 2006, 23:32
Skąd: ***
Płeć:

Postautor: OneLove » 11 lut 2007, 16:31

artpaw6, zamiast sie bawić w podwójne zycie trzeba było uczciwie postawić sprawe,pozrozmawiać z zoną i dziećmi a potem sie rozwieść i już jako wolny człowiek wiązać się z kimś innym. Cóż,każdy ma prawo popełnić błąd,może kiedy brałeś slub wydawało Ci się,że żona to TA. Skoro jednak nie jest TĄ przynajmniej powinienneś postawić sprawe uczuciwie a Ty czekasz na... No własnie,na co?
Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:
- Puchatkuuu...
- Tak Prosiaczku...?
- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za
łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
tygrysiaaa
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 66
Rejestracja: 16 sty 2007, 20:27
Skąd: poznań
Płeć:

Postautor: tygrysiaaa » 11 lut 2007, 17:30

artpaw 6 sorki,za pierwsza reakcje,no ale tak to jest jak stara sie zrozumiec jednego z wlasnych rodzicow,a ja to od dawna probuje. rozumiem,ze trwa sie wzwiazku tylko ze wzgledu na dzieci,a ukochana druga polowka jest motywacja do roztania- slusznie. Ale uwierz,ze dla corek,tez bedzie lepiej,zeby to sie juz teraz szybko skonczylo,pozniej powazna rozmowa...na poczatku zlosc,ale kochaja to wybacza ;) najwazniejsza jest szczerosc to tyczy sie dzieci,ale i zony.ja to przezylam,i jak widac nie mam trwalej rysy na psychice,moze tylko lekkie ała na pkt zdrady,i problemy z zaufaniem,ale juz ufam i kocham :D
FrankFarmer

Re: Odnaleźć drugą połowe

Postautor: FrankFarmer » 11 lut 2007, 18:18

zlemi pisze:życie jest jak partia szachów: nie można cofnąć żadnego ruchu"

Fajne. To w mojej partii chyba ktoś mi podebrał najpierw wieżę, potem królówkę (albo same spadły z szachownicy), teraz trzeba sie bronić, ale jak tu teraz coś wygrać?? :?
artpaw6 pisze:No właśnie a co jeśli się ja odnajdzie ale po 13-stu latach małżeństwa?

Gdzie można znaleźć wolną atrakcyjną kobietę w tym wieku? (średnim)?? Daj człowiekowi nadzieje na przyszłość jak sie dalej nie bedzie układać <banan>
paddy
Maniak
Maniak
Posty: 570
Rejestracja: 30 gru 2005, 12:38
Skąd: xxx
Płeć:

Postautor: paddy » 11 lut 2007, 19:09

ja uważam że nie ma sensu roztrząsać i gdybać o przeszłości.. czy Twoja żona Cię kocha? Możeby pomyśleć o tym co zrobić teraz.. pomyśleć nie tylko o sobie ale i o dzieciach.. może spotkania z tamtą kobietą na stopniu przyjacielskim Cię zadowolą, a jeśli nie? Hmm.. będzie juz gorzej :/
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 11 lut 2007, 20:10

W jakimś stopniu Cię rozumiem, sam nie mam różowo, idealnie, zawsze jakbym chciał. Ale mój związek to nie małżeństwo z 16-letnim stażem. Trzeba brać odpowiedzialność za swoje czyny, zwłaszcza za permanentne. Bo małżeństwo to codzienne odnawianie przysięgi. Opuść głowę i poświęć resztę życia swojemu małżeństwu. Bądź radosnym, opiekuńczym mężem i ojcem. Przynajmniej ojcem, jeśli żona tak bardzo nie odpowiada. Do dziś byłeś męską *&^%$#@, bo to Twoja wina, że wcześniej jakoś nie zauważałeś problemu. Teraz masz szansę odmienić swoje życie i walczyć o status prawdziwego faceta.

Moja diagnoza: pozostaniesz męską *&^%$#@.
Awatar użytkownika
artpaw6
Bywalec
Bywalec
Posty: 52
Rejestracja: 09 lut 2007, 15:03
Skąd: z Polski
Płeć:

Postautor: artpaw6 » 11 lut 2007, 20:35

Jak pisałem w poście cytuje"Cała historia tego związku jest zbyt pokręcona zeby ja opisać w taki sposób żeby można było ja zrozumieć" nie tłumaczyłem sie ani nie usprawiedliwiałem lecz chciałem poznać opinie innych choć wiedziałem jaka będzie reakcja. Dziękuje za odpowiedz Tygrysiaaa. Zadna z waszych opini tak naprawdę nie ma wpływu na to co zrobię. Mam tą świadomość że krzywdzę innych i załóję tego ale tego co czuje od 3 lat jestem pewien i będę o to walczył. Ludzie biorą śluby ale też rozwody. Jestem pewien ża jak odejdę od żony to będzie szczęśliwsza bezemnie jak ze mną. A dzieci? pewnie że kocham ale myśle że zrozumieją
Awatar użytkownika
OneLove
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 334
Rejestracja: 17 gru 2006, 23:32
Skąd: ***
Płeć:

Postautor: OneLove » 11 lut 2007, 20:55

artpaw6 pisze: Jestem pewien ża jak odejdę od żony to będzie szczęśliwsza bezemnie jak ze mną


No to na co czekasz? Na zbawienie? Już dawno powiniennś odejść. Po co Ci to podwójne życie? ( i Twojej rodzinie). Czemu nie załatwisz tej sprawy choćby jutro? Na co Ty czekasz? Aż dzieci będą na emerturze?

artpaw6 pisze:pewnie że kocham ale myśle że zrozumieją


Tym bardziej powinienneś tą sytuacje rozwiązać.
Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:

- Puchatkuuu...

- Tak Prosiaczku...?

- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za

łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 11 lut 2007, 21:33

żałuję jak już. I po co pisać temat, skoro odpowiedzi i tak nie mają wpływu na nic?
Awatar użytkownika
yeti
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 137
Rejestracja: 04 sty 2007, 20:34
Skąd: Opole
Płeć:

Postautor: yeti » 11 lut 2007, 21:59

artpaw6 pisze:Mam tą świadomość że krzywdzę innych i załóję tego ale tego co czuje od 3 lat jestem pewien i będę o to walczył. Ludzie biorą śluby ale też rozwody. Jestem pewien ża jak odejdę od żony to będzie szczęśliwsza bezemnie jak ze mną. A dzieci? pewnie że kocham ale myśle że zrozumieją

Nie jestem obiektywny, bo akurat jestem z drugiej strony, ale uważam takie postępowanie jak Twoje za censored .

Jak nie ma dzieci, to można się rozejść, bo obydwie strony dochodzą do wniosku, że dalsze przebywanie razem jest bez sensu. Można się rozejść, nawet jeżeli są dzieci, jeżeli jest się przez drugą osobę krzywdzonym, lub krzywda taka dzieje się dzieciom (wtedy rozstać się trzeba koniecznie). Ale jak się jest w małżeństwie to się NIE SZUKA innego partnera. A wszystkie okazje jego znalezienia ŚWIADOMIE się omija lub w zarodku ucina. A zostawienie rodziny, dlatego że się znalazło kogoś innego jest censored i świadczy o małości takiego człowieka.

Sorry facet. Masz rodzinę. Jesteście nie tylko Ty i żona, ale i dzieci. Rozbijasz im rodzinę, pozbawiasz je poczucia bezpieczeństwa po to, żeby Tobie było lepiej. Ja dla takich ludzi nie mam szacunku. Jak się zdecydowałeś na to, by być z kimś razem w formalnym związku i mieć z nim dzieci, to tłumaczenie, że one teraz mają zrozumieć Twój egoizm jest żałosne. Jak masz dzieci, to nie należysz już tylko do siebie. Należysz również do nich. I mają prawo oczekiwać od Ciebie odpowiedzialności za Twoje decyzje. Również tę o ich poczęciu. I mają prawo oczekiwać od rodziców, że Ci zrobią wszystko, żeby im te poczucie bezpieczeństwa zapewnić.
A że żonie będzie lepiej bez Ciebie niż z Tobą? Nie wątpię. Skoro od trzech lat ją oszukujesz (nic nie piszesz, że ona o Twoim zachowaniu wie), to trudno, żeby było jej z Tobą dobrze. Co przez te lata zrobiłeś, żeby jej było z Tobą dobrze? Co zrobiłeś dla waszego związku? Pewnie nic.

Są takie słowa jak uczciwość i odpowiedzialność. Wielka szkoda, że dla wielu ludzi one nic nie znaczą.
Jest dobrze i tak trzymać!
Awatar użytkownika
OneLove
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 334
Rejestracja: 17 gru 2006, 23:32
Skąd: ***
Płeć:

Postautor: OneLove » 11 lut 2007, 22:24

yeti, może on nie szukał "okazji",nie chciał sie zakochać ale to sie stało. Uważam ,że lepiej dla dzieci mieć szcześliwych,zadowolonych,spełnionych rodziców ale osobno,niż nienawidzących sie,kłócących i nieszczęśliwych,którzy udają,że są razem .Dzieci to akurat mają 6 zmysł i wiedzą przeważnie,że w rodzinie jest "coś nie tak" mimo,że nieraz nawet nie potrafią tego nazwać.
Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:

- Puchatkuuu...

- Tak Prosiaczku...?

- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za

łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
Awatar użytkownika
yeti
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 137
Rejestracja: 04 sty 2007, 20:34
Skąd: Opole
Płeć:

Postautor: yeti » 12 lut 2007, 00:36

OneLove, nawet jak nie szukał, to znalazł i ,,podniósł''. Świadome i celowe szukanie to wyższy poziom censored . Nie wierzę w zakochanie się wbrew własnej woli. Jasne, że to zaczyna się zwykle od ,,niewinnej'' fascynacji, gdy wydaje się, że wszystko jest pod kontrolą i nie wygląda groźnie. A jak się rozwinie, to już jest za późno. Dlatego też pisałem o ucinaniu w zarodku.
Piszesz, że się zakochał... A co, żony nie kochał, jak się z nią żenił? Jak decydowali się na dzieci? A później się odkochał i zakochał w innej, tak? To może od tej drugiej też się kiedyś odkocha i ją też zostawi. To po co się żenić, po co rozbijać rodzinę, skoro to ma być tylko na czas jakiś?
Może ja jestem niedzisiejszy, ale dla mnie małżeństwo jest bardzo poważnym zobowiązaniem. I należałoby go dotrzymać. Dopóki druga strona nie stwierdzi, że nie chce ze mną żyć, to nie mam prawa się z niego jednostronnie wycofać, chyba że wystąpi jeden z warunków o których pisałem wcześniej. I powinno się robić wszystko, żeby to był udany związek.
Bycie ze sobą tylko ze względu na dzieci, jak się nic nie robi, żeby rozwijać i utrzymać związek rzeczywiście nie ma sensu, bo to je unieszczęśliwia. I rzeczywiście można trafić na kogoś, kto, mimo najlepszych naszych chęci nie chce, czy nie potrafi walczyć o ,,my'', myśli tylko ,,ja''. Wtedy mówi się trudno i albo się próbuje mimo wszystko jakoś ułożyć w miarę normalne życie w takim związku, albo rozstaje. Ale rozstaje się ze względu na to, że nie można żyć razem, a nie dlatego, że spotyka się kogoś, z kimś być może będzie mi lepiej. Bo to wtedy ja myślę ,,ja'' a nie ,,my''. I łamię swoje zobowiązania.
Uważam, że mogą być szczęśliwe związki w których miłość wygasła. Znam takich ludzi. Kiedyś przecież ludzie się żenili, pomimo tego, że małżeństwo z miłości były pojęciem zupełnie abstrakcyjnym, i tworzyli udane związki, a miłość pojawiała się później. Podstawą jest wzajemne zaufanie i szacunek dla drugiej osoby. Wtedy nie można mówić o nienawiści, kłótniach i braku szczęścia. Pewnie, są i przypadki, gdy to zaufanie i szacunek też zanika. Ale trzeba walczyć, żeby je utrzymać w małżeństwie, a nie szukać łatwiejszej drogi z kimś innym.
Jest dobrze i tak trzymać!
Awatar użytkownika
OneLove
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 334
Rejestracja: 17 gru 2006, 23:32
Skąd: ***
Płeć:

Postautor: OneLove » 12 lut 2007, 01:12

yeti pisze: A co, żony nie kochał, jak się z nią żenił? Jak decydowali się na dzieci?


Może,kto to wie. Ludzie biorą ślub z tak absurdalnych powodów,że to jest i tak małe piwo.

yeti pisze: A później się odkochał i zakochał w innej, tak?


Może (kolejne) ale z jego wypowiedzi wynika,że chyba nigdy zony nie kochał.

yeti pisze:To może od tej drugiej też się kiedyś odkocha i ją też zostawi


Jest taka ewentualnośc,oczywiście!

yeti pisze:To po co się żenić, po co rozbijać rodzinę, skoro to ma być tylko na czas jakiś?


Tego nie wiemy,to może być "na zawsze". A z drugiej strony (nawet jesli nie miałby innej) po co być z kimś kogo sie nie kocha? Z kim się być nie chce?

yeti pisze:Może ja jestem niedzisiejszy, ale dla mnie małżeństwo jest bardzo poważnym zobowiązaniem. I należałoby go dotrzymać.


Masz racje. Tyle,że skoro,jak widać to nie ma sensu to nie ma sensu też się męczyć. Mysle,że jak się nie udało to trzeba sobie ( i komuś - w tym przypadku żonie) dać szanse na ułożenie sobie zycia od nowa. Po to w końcu są rozwody.

yeti pisze:nie szukać łatwiejszej drogi z kimś innym.


Czasem się nie szuka. Mozna pokochać kogoś wbrew sobie,niestety.

yeti pisze:Kiedyś przecież ludzie się żenili, pomimo tego, że małżeństwo z miłości były pojęciem zupełnie abstrakcyjnym, i tworzyli udane związki, a miłość pojawiała się później


Raczej przywiązanie niż miłość. Pewnie w jakimś procencie przypadków miłośc też ale pewnie w niewielkim. To,że związek z pozoru wygląda na udany nie znaczy,że taki jest na prawde. Znasz takie przypadki ale czy na pewno? Czy masz 100% pewności,że Ci ludzie są ze sobą szczęśliwi,że nie woleliby być z kimś kogo kochają?
Prosiaczek wspiął się na paluszkach i szepnął:

- Puchatkuuu...

- Tak Prosiaczku...?

- Nic, nic - rzekł Prosiaczek, biorąc Puchatka za

łapkę... - Chciałem się tylko upewnić, że jesteś...
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 12 lut 2007, 08:30

Twoja historia nie moze byc az tak pokrecona , bym konkretnie JA ! jej nie zrozumial , inni byc moze i tak , mogą miec problemu ale nie ja , zatem spróbuj ? <aniolek>
Dlaczego , przypomne w kolosalnym skrócie :
zonaty od 20 lat posiadajacy dwoje dzieci , kochankę o 20 lat młodszą (wczoraj mineło 5 lat jak razem i osobno ze soba jestesmy ) <boje_sie> <aniolek>
zona dzieci o kochance wiedzą itd. itd. wiec nie pisz na forum , ze ktos Cie nie zrozumie <hahaha>
za chwile wroce do tematu .


artpaw6 pisze:No właśnie a co jeśli się ja odnajdzie ale po 13-stu latach małżeństwa? Nie szukam usprawiedliwienia lecz potwierdzenia. Wiem że zostanę zmieszany z błotem ale chcę usłyszeć waszą opinie. Od 16-stu lat jestem w związku małżeńskim i mam dwie córki i? no właśnie prawie 3 lata temu zbliżyłem sie do innej kobiety. Kobiety która jest moim ideałem i myślcie sobie co chcecie ale tak jest i ja to wiem. Na razie nie moge z nią być ale robię wszystko żeby tak było bo ona mnie kocha i tez to wiem. Cała historia tego związku jest zbyt pokręcona zeby ja opisać w taki sposób żeby można było ja zrozumieć.


Ja cie tam z błotem mieszac nie bedę ! powiem tylko krótko - kogo sie Ty pytasz co masz zrobić ? kto Ci ma potwierdzic i co ? ci wszyscy tu w wiekszosci małoletni forumowicze ? ich potwierdzenia potrzebujesz ? jesli tak to ja w tej chwili jestem załamany <pijaki>
Rozumiem <aniolek> wiesz , ze są tu tez osoby starsze i to na ich akceptacje liczysz !
reszte napisze jak bede mial czas <browar>

[ Dodano: 2007-02-12, 08:38 ]
yeti pisze:Kiedyś przecież ludzie się żenili, pomimo tego, że małżeństwo z miłości były pojęciem zupełnie abstrakcyjnym, i tworzyli udane związki, a miłość pojawiała się później. .

totalna bzdura w az 90% to nie była miłosc a zwykłe przwiazanie takie samo jakie sie ma do psa ! kota ... którego sie posiada .
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
amazonka
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 316
Rejestracja: 26 kwie 2004, 15:06
Płeć:

Postautor: amazonka » 12 lut 2007, 09:18

Andrew pisze:totalna bzdura w az 90% to nie była miłosc a zwykłe przwiazanie takie samo jakie sie ma do psa ! kota ... którego sie posiada


Przerażające jest to co mówisz.

Ja też chętnie przeczytałabym jak wyglądało to poznanie kochanki.

Sama nie wiem co mam myśleć o tej całej sytuacji. Bo z jednej strony rozumiem autora, nie on pierwszy i nie ostatni pospieszył się ze ślubem i w efekcie pobrał się z nieodpowiednią osobą. Bez sensu tkwić w jednym związku a tęsknić do drugiego. To nawet nie jest egoizm, bo nie tylko o własne szczęście chodzi, ale wszystkich wplątanych osób (z żoną nie będzie się układało, dzieci będą czuły, że coś nie tak a kochanka też zostanie bez kochanego mężczyzny - oczywiście przy założeniu, że to ta druga jest faktycznie drugą połówką a nie żona.)
Z drugiej strony małżeństwo to pewnego rodzaju układ. Ciągle mam nadzieję jednak, że zawierany z powodu miłości, ale jak życie pokazuje bardzo często, i tu się muszę zgodzić z Andrew, z powodu przywiązania i wychodzenia z założenia, że tyle lat jesteśmy ze sobą, trzebaby by coś z tym jednak zrobić. Człowiek jednak powinien być odpowiedzialny. Skoro przysiągł tę miłość i wierność to na litość niech kocha i będzie wierny. Ja rozumiem, że można się w kimś zauroczyć, ale aby sprawa się rozwinęła potrzeba obu stron. Ewidentnie autor topicu pod tym względem zawalił przysięgę. I nic go nie usprawiedliwia.

A jakie jest wyjście z sytuacji?? Mam dwa zupełnie sprzeczne poglądy... ciężka sprawa.

Cokolwiek jednak zrobisz życzę Ci, abyś skrzywdził jak najmniej najbliższe Ci osoby.
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 12 lut 2007, 09:24

amazonka pisze:
Andrew pisze:totalna bzdura w az 90% to nie była miłosc a zwykłe przwiazanie takie samo jakie sie ma do psa ! kota ... którego sie posiada


Przerażające jest to co mówisz.



Czyzby ? <aniolek> wiec zrób sobie doswiadczenie , zyj z facetem pod jednym dachem , z 15 lat , facetem który nie jest totalnie w twoim guscie , ale też brzydkim nie jest.Zyj na stopie przyjacielskiej - zobaczysz co sie stanie .Czy to bedzie miłosc , moze i sie tak zdarzyć . nie mówie , ze nie ! <aniolek>

Kazdy predzej czy później bedzie szukal tego, co mu brakuje , chyba , ze .... przekwalifikuje sie w swych brakach i ukierunkuje w co innego .
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
amazonka
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 316
Rejestracja: 26 kwie 2004, 15:06
Płeć:

Postautor: amazonka » 12 lut 2007, 10:15

Hmm tak, tylko decyduję się wyjść już za kogoś kto jednak mnie pociąga i którego darzę uczuciem a nie z kimś z kim mieszkałam przez tyle lat, więc to kiepski przykład.

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: jackkix, jackOn, jackPlup i 401 gości