Bardzo trudne pytanie! Czy byłbyś w stanie...?

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
daro07
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 89
Rejestracja: 16 maja 2006, 16:18
Skąd: Wrocław
Płeć:

Bardzo trudne pytanie! Czy byłbyś w stanie...?

Postautor: daro07 » 27 sty 2007, 16:17

Szukałem ale niestety nie znalazlem takiego tematu.
Mysl o napisaniu wlasnie takiego pytania naszla mnie po ogladnieciu filmu "The Guardian" gdzie to ratuje sie ludzkie zycia. Poprzez film i to co w w nim jest zawarte naszy mnie takie refleksje by zadac bardzo trudne pytanie. A mianowicie. " Czy bylisbyscie w stanie oddac swoje zycie za osobe ktora kochacie, gdyby nadszedl taki moment lub taka sytuacja? " Moze to nie takie optymistyczne pytanie, ale jestem ciekaw jak do tego podchodzicie. W filmie ratuja zycie ratownicy, szkoleni do tego. Ale mi w pytaniu glownie chodzi o to czy gdyby nadeszla taka chwila, czy bylibyscie w stanie poswiecic sie za osobe , osoby ktore naprawde kochacie? Wydaje mi sie ze czesto jest tak ze nigdy sie o tym nie przekonamy nie bedac postawionym w takej sytuacji. Ale przeciez zyjemy na tym swiecie. Wiemy jakie rzeczy sie na nim dzieja. Wiec sprobojmy odpowiedziec na to pytanie.
Pozdrawiam Wszystkich i czkam na odpowiedzi :)
[shadow=orange]"Korzystaj z każdego dnia, nie marnuj mijających chwil!" [/shadow]
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 27 sty 2007, 16:21

daro07 pisze:" Czy bylisbyscie w stanie oddac swoje zycie za osobe ktora kochacie, gdyby nadszedl taki moment lub taka sytuacja? "
Tak, a to nie oczywiste? Co to za milosc bez zdolnosci do poswiecen nawet najwiekszych? :?
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 27 sty 2007, 16:46

A nie mam pojęcia. Teraz może mi się wydawać, że taki ze mnie heros, że na pewno, a postawiona w takiej sytuacji może stchórzę. Albo i odwrotnie - stwierdzę teraz, że chyba niekoniecznie, bo zbyt wielka ze mnie egoistka, a w momencie decydującym odkryję w sobie pokłady siły jednak. Niewielkie jest prawdopodobieństwo, daro, że ktokolwiek z czytających ten temat przeżyje tak skrajne sytuacje wyboru. W sumie dobrze, bo zamiast dawać komus w prezencie swoją śmierć, lepiej jest mu kawałek życia oddać :)
Awatar użytkownika
daro07
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 89
Rejestracja: 16 maja 2006, 16:18
Skąd: Wrocław
Płeć:

Postautor: daro07 » 27 sty 2007, 17:04

pani_minister pisze:że ktokolwiek z czytających ten temat przeżyje tak skrajne sytuacje wyboru
No to dobrze :) tez tak mysle ze malo kto i nikomu tego oczywiscie nie zycze :) wlasnie to jest najwazniejsze
pani_minister pisze:lepiej jest mu kawałek życia oddać
ALe chcialbym wiedziec jakie jest zdanie ludzi na ten temat :) <browar>
[shadow=orange]"Korzystaj z każdego dnia, nie marnuj mijających chwil!" [/shadow]
Awatar użytkownika
Kermit
Weteran
Weteran
Posty: 931
Rejestracja: 12 sie 2005, 08:51
Skąd: Pl
Płeć:

Postautor: Kermit » 27 sty 2007, 17:33

A ja taki pewien nei jestem....
ale gdyby moja najdrozsza osoba zginela nei mialbym po co zyc to pewnie tak ..
So understand;
Don't waste your time always searching for those wasted years,
Face up...make your stand,
And realise you're living in the golden years.
tygrysiaaa
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 66
Rejestracja: 16 sty 2007, 20:27
Skąd: poznań
Płeć:

Postautor: tygrysiaaa » 27 sty 2007, 18:01

ja jakos nie mam wątpliwości co bym zrobiła. jesli sie kogos naprawde kocha,mozna zrobić dla tey osoby wszystko, dla niej mozna przenosci góry,za nia wskoczyc w ogien, albo...odda życie:P . Fajny przykład to "efekt motyla" obie częsci.pozdrawiam <diabel>
1es_temhui

Postautor: 1es_temhui » 27 sty 2007, 19:55

Myślę, że to zależy od nastroju w danym dniu, czy poświęciłbym się albo nie.

Jeśli miałbym czas, to próbowałbym kalkulowac, czy osoba, za którą miałbym oddac życie - byłaby rzeczywiście uszczęśliwiona moim poświęceniem. Ważne ile lat miałaby ta osoba. Na pewno nie poświęciłbym się za jakiegoś 80-latka albo śmiertelnie chorego na raka, nawet jakby miałby byc ktoś z mojej rodziny. Bez sensu byłoby też poświęcac się za kogoś słabego psychicznie, kto później nie byłby zdolny do normalnego życia beze mnie. Reasumując bardziej kierowałbym się w takiej analizie dobrem "ogółu społeczeństwa". Ja byłbym w stanie życ ze świadomością, że kogoś nie uratowałem, nie wiem jak inni.

Dopuszczam myśl, że nie zginąłbym za moją ukochaną.

Pamiętajmy: poświęcenie życia za kogoś to z jednej strony akt bohaterstwa, ale z drugiej strony tchórzliwa ucieczka od częściowo bądź całkowicie zrujnowanego życia (takie w końcu mielibyśmy życie, gdybyśmy nie zginęli).
userman

Postautor: userman » 27 sty 2007, 20:16

tego nie mozna powedziec od tak, to zalezy od sytuacji jak juz powedzila pani_minister
teraz mozemy powiedziec ze owszem oddamy zycie a w naprawde wymagajacej tego sytuacji strach nas sparalizuje i nie oddamy tego zycia... wkoncu jestesmy tylko ludzmi...
Awatar użytkownika
n1et0p3r3k
Początkujący
Początkujący
Posty: 7
Rejestracja: 27 sty 2007, 14:34
Skąd: Łódź
Płeć:

Postautor: n1et0p3r3k » 27 sty 2007, 20:40

pani_minister pisze:Teraz może mi się wydawać, że taki ze mnie heros, że na pewno, a postawiona w takiej sytuacji może stchórzę.


Bardzo mądre i rozsądne. :)

Ale myślę, że dla mojego Skarbka zrobiłbym wszystko. Mam nadzieję, że nie znajdę się w takiej sytuacji i Wam też tego nie życzę! :)
Awatar użytkownika
Marissa
Weteran
Weteran
Posty: 1864
Rejestracja: 30 maja 2006, 11:46
Skąd: XxX
Płeć:

Postautor: Marissa » 27 sty 2007, 20:42

W tym momencie: nie.

A co będzie za lat pare, parenaście? Nie wiem.
Ale wiem, że np za swoje dziecko oddałabym życie.
Awatar użytkownika
Yenna
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 133
Rejestracja: 14 lis 2006, 18:53
Skąd: Żary
Płeć:

Postautor: Yenna » 28 sty 2007, 11:25

Marissa pisze:Ale wiem, że np za swoje dziecko oddałabym życie.


Tego też jestem pewna, że za swoje dziecko potrafiłabym oddać życie, mimo że jeszcze dzieci nie mam. Dziwne to -> czy to się nazywa instynktem macierzyńskim i bezwarunkową miłością?

Czy oddałabym życie za swojego partnera? -> tego nie wiem.
Nie lubię jak spływa w dół spod mokrych rzęs, Dotykając prawą kroplą ust - Zielony deszcz. Jak zalewa policzki i parzy jak lawa, Co z wulkanu gorącym wodospadem spada.
Awatar użytkownika
Sasetka
Maniak
Maniak
Posty: 641
Rejestracja: 29 maja 2005, 12:34
Skąd: że znowu
Płeć:

Postautor: Sasetka » 28 sty 2007, 11:42

Tak. Jest osoba ktora kocham i za ktora bez watpienia oddalabym zycie. Tak samo za rodzicow i najblizsza rodzine.
Gdzie jestescie przyjaciele moi? Odplyneli w sinej mgle... Kogo to obchodzi kiedy boli?
Tylko Ciebie... kiedy idzie zle :*
Awatar użytkownika
jamaicanflower
Maniak
Maniak
Posty: 567
Rejestracja: 13 paź 2004, 15:43
Skąd: Jamajka :D
Płeć:

Postautor: jamaicanflower » 28 sty 2007, 18:54

Podeszłam do tego pytania, myśląc głównie o technicznym aspekcie utraty życia. Gdyby moja śmierć miała wyniknąć w wyniku długotrwałych tortur, jakiegoś ćwiartowania, to w życiu ;) Panicznie boję się bólu. A gdyby to stało się w sekundzie, to na chwilę obecną moja odpowiedź brzmi "tak". Mam nadzieję, że nigdy nie przyjdzie mi zweryfikować swych dzisiejszych zapewnień. Póki co, cieszę się, że mogę z Promyczkiem dzielić życie, a nie je za niego oddawać. :)
// Life is...
zatraconyŚwiatNagichSłów,PudłoStarychMyśli,
WysypiskoLudzkichSił
iZałzawionyKrzakPytań
międzyMarzeniami,ASnem
chcęWiedziećPierwszaJakiJestŚwiatBezNocy
jakiŚwiatBezNocy
więcWyjęSzeptemDoWieczornegoMilczenia
...but a dream //
Awatar użytkownika
Jawka
Weteran
Weteran
Posty: 1046
Rejestracja: 13 maja 2006, 14:14
Skąd: innąd
Płeć:

Postautor: Jawka » 28 sty 2007, 19:26

Za rodziców tak, czy za faceta? Chyba nie. Nie teraz, może po wspólnie spędzonych 10 latach nie miałabym wątpliwości- ale teraz mam.
"(...) pomyśl... co za głupiec z niego-
mówi, że umiera z mego powodu....
zupełnie jakbym była chorobą"

Awatar użytkownika
Future_Raver
Bywalec
Bywalec
Posty: 33
Rejestracja: 21 sty 2007, 22:28
Skąd: zza płotu :)
Płeć:

Postautor: Future_Raver » 28 sty 2007, 20:36

daro07 pisze:Czy bylisbyscie w stanie oddac swoje zycie za osobe ktora kochacie, gdyby nadszedl taki moment lub taka sytuacja?
Trudne pytanie - możemy sobie tutaj gdybać w nieskończoność. Gdyby była to osoba, którą bardzo się kocha (z wzajemnością) - żadne wyjście nie byłoby do końca dobre. Wybiera się jej śmierć = trzeba żyć z tą paskudną świadomością, bólem, wyrzutami sumienia - co i tak często doprowadzi do depresji i wszystkich jej skutków... Ofiarowuje się swoje życie = druga osoba znajdzie się w trudnej, bolesnej sytuacji. Każde rozwiązanie ma plusy i minusy (z przewagą tych drugich). Myślę, że decyzja w kryzysowej sytuacji i tak nastąpi pod wpływem impulsu.
ObrazekUnited_States_of_Love
Awatar użytkownika
mrt
Weteran
Weteran
Posty: 3354
Rejestracja: 31 lip 2004, 22:44
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: mrt » 31 sty 2007, 21:16

Na szczęście tego typu problemy są zawsze przedumane. W przyrodzie nie występują.
Awatar użytkownika
after eight.
Początkujący
Początkujący
Posty: 8
Rejestracja: 31 sty 2007, 13:56
Skąd: z NML
Płeć:

Postautor: after eight. » 31 sty 2007, 22:27

Ja bez wachania bym poświęcił swoje życie żeby ratować kochaną mi osobe.
Awatar użytkownika
Hubcio
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 22
Rejestracja: 01 lut 2007, 03:02
Skąd: London
Płeć:

Postautor: Hubcio » 01 lut 2007, 04:11

mnie osoboscie wydaje sie iz zalezne jest to od sytulacji.
Generalnie jak wychodzisz ze swoja miloscia gdzies nie mowisz sobie"jak cos sie stanie oddam za nia zycie"
Mnie sie wydaje iz jest to chila ktora decyduje o tym co zrobimy, jest to ta chila bliska jej smierci gdzie podejmujemy decyzje instyktownie. a instynkt jest najlepszym pomocnikiem.
I love Death, because only she is waiting for me !!!
Awatar użytkownika
Atanazy
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 157
Rejestracja: 13 sty 2007, 12:19
Skąd: z szafy
Płeć:

Re: Bardzo trudne pytanie! Czy byłbyś w stanie...?

Postautor: Atanazy » 01 lut 2007, 22:38

daro07 pisze:"Czy bylisbyscie w stanie oddac swoje zycie za osobe ktora kochacie, gdyby nadszedl taki moment lub taka sytuacja?"


Oczywiście. Jeśli tylko bym kochał. Kochał, a nie myślał, że kocham.
Jesteśmy przecież nowi, lepsi. Lajfstajlowi, trendy, cool, k*rwa, sprawdzeni, jak najbardziej sprawdzeni na Zachodzie.
Awatar użytkownika
szopen
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 459
Rejestracja: 17 cze 2004, 00:48
Skąd: Z domku :-)
Płeć:

Postautor: szopen » 01 lut 2007, 22:52

mrt pisze:Na szczęście tego typu problemy są zawsze przedumane. W przyrodzie nie występują
w przyrodzie nie, ale na filmach owszem ;p :)
Cuda się zdarzają. Co potwierdzi każdy programista :)

pozdrawiam
tomakkk
Początkujący
Początkujący
Posty: 9
Rejestracja: 16 paź 2005, 23:52
Skąd: Knurów
Płeć:

Postautor: tomakkk » 02 lut 2007, 00:38

Ja mysle ze moglbym sie poswiecic dla kazdego czlowieka jesli to mialo by komus uratowac zycie, przynajmniej teraz tak mysle, a jak by bylo w praktyce ?? tego na razie sie nie dowiem :?
Sprawdź jak wykorzystać strukturę kobiecej psychiki !!!
Sprawdź jak nie dać się wykorzystać !!!!
Sprawdź to!!!
zakochanaaa
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 14
Rejestracja: 30 sty 2007, 21:09
Skąd: z nieba:)
Płeć:

Postautor: zakochanaaa » 02 lut 2007, 22:13

ja bym byla, jesli sie kocha zrobi sie wszystko ..
*...dLa KażDEgO CzŁoWieKa JeST gDZieś Na ZieMi CząSTkA NieBa...*
middleweight
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 151
Rejestracja: 02 maja 2006, 14:08
Skąd: sdsa
Płeć:

Postautor: middleweight » 03 lut 2007, 00:15

moon pisze:Tak, a to nie oczywiste? Co to za milosc bez zdolnosci do poswiecen nawet najwiekszych? :?


taka jesteś tego pewna? byłaś w takiej sytuacji?
instynkt przetrwania jest naprawdę silny moon...

nie mam pojęcia jak zachowałbym się w takiej sytuacji. mam nadzieję, ze dałbym radę uratować nas oboje. a jak nie... nie umiem odpowiedzieć i mam nadzieję, ze nigdy się nie przekonam na sobie jak by to było.
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 03 lut 2007, 00:16

middleweight pisze:taka jesteś tego pewna?
Bardziej niz siebie.
middleweight pisze:byłaś w takiej sytuacji?
mrt pisze:Na szczęście tego typu problemy są zawsze przedumane. W przyrodzie nie występują.
Awatar użytkownika
Mysiorek
Weteran
Weteran
Posty: 5887
Rejestracja: 14 lip 2004, 11:22
Skąd: z wykopalisk
Płeć:

Postautor: Mysiorek » 03 lut 2007, 09:50

Future_Raver pisze:Myślę, że decyzja w kryzysowej sytuacji i tak nastąpi pod wpływem impulsu.

Pokuszę się o stwierdzenie, że ten "impuls" ma się w sobie, bo jest wyrobiony i ukształtowany przez nas samych. Przez kręgosłup. Czyli nie ma to nic z "instynktowości przyrodniczej", tylko "pokładów dobra kręgosłupowego" ;DD

I taka zajawka... zwierzęta też ratują ludzi i robią to częściej niż na odwrót. (Może częściej giną, bo nie zdają sobie sprawy z konsekwencji?) Ale ludzie też ryzykują swym życiem dla zwierząt - i tu i tu decydują uczucia.
Bo instynkt nakazuje zwiać, a uczucie ratować ;P
KOCHAJ...i rób co chcesz!
Awatar użytkownika
Joasia
Weteran
Weteran
Posty: 998
Rejestracja: 22 sty 2006, 21:17
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Joasia » 03 lut 2007, 13:43

Jak teraz sobie o tym pomyślę to czuję że byłabym w stanie się poświęcić. na pewno jeśli chodziłoby o moje dzieci. Tylko że to tak się mówi a jak to by wyglądalo w praktyce to nie wiem. W sytuacjach zagrożenia ludzie są zdolni do różnych rzeczy więc ciężko przewidzieć jak można by było się wtedy zachować.
Obrazek

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: jackkix, jackOn, jackPlup, Jamesenafe, MatthewVab i 282 gości