Ale wytwarzamy ją pod kopułą i rozbijamy też tam. Od nas zależy jaką będzie mieć grubość.
Oby tylko dobrze nią "sterować".
Choć, w kruszeniu, pomocny byłby ten "ktoś"

Moderator: modTeam

Leszczynka pisze:I całe szczęście, bo mojej kuzynce wyrosła taka, że osobiście pogratuluje temu, kto ją skruszy :564:
: ;-)
:



Pozwolisz, że się nie zgodzę z Twoją opinią, Koko...
... i tyle!
Dziękuję.
Nie wiem jednak, czy nie nauczyłam się też tego, że nie wolno za bardzo kochać. Choć to bzdura totalna!

...

To zależy. Gdyby tylko na wstępie miałoby być pięknie a potem zależy ode mnie to bym się nie zgodziła. Bo nie pamiętając przeszłości i swoich błędów bym tą utopię zniszczyła. Gdyby zaś miało być tak, że cokolwiek zrobię to i tak będzie wszystko udane szczęśliwe itd. itp. to czemu nie. Skoro moje błędy błędami już nie będą więc nie bezie konieczna nauka z nich płynąca.gdyby ktos Wam dal szanse "wszystko sie zmieni, bedziecie piekni, bogaci, szczesliwi, otoczeni przez przyjaciol i rodzine, wszystko Wam sie ulozy tak jakbyscie tego chcieli, tylko zapomnicie o tym co bylo" zgodzilibyscie sie

charlie81 pisze:Czyli w przypadku Gorgona chyba kazdego... eh Gorgon jak dla mnie to Ty czasem sprawiasz wrazenie jakbys sie nienawidzil, no a przynajmniej w ogole nie lubil...
:" 

Koko pisze:wtedy sie kocha , inaczej to nie miłość a fascynacja zauroczenie !
No właśnie... z drugiej strony.
Kwestia w tym kogo tak pokochałaś, sądzę... Jeżeli osobę naprawdę nieodpowiednią nie dziwię się Twoim słowom. Bo czasem boli ?
Mysiorek pisze:karol pisze:Nigdy nie bedziecie tak naprawde szczesliwi do konca , ... , zawsze bedzie czegos brakować , dopiero jak sie z tym pogodzicie bedziecie szczesliwi :564:
Fajna myśl !
Myśl "milowa" ! :564: :564: :564:

:
:


Cos dziwnie to zabrzmialo? jak byś za duzo wiedziala
??
i nie zastanawiać się czy już wie, że kocha, czy nie wie.dawać z siebie wszystko,ale OBUSTRONNIE.
Doszukiwaliscie sie kiedys przyczyny tego "ze nie wyszlo"
Hyhy pisze:Nie wiem dlaczego, dwa dni temu rozeszlismy sie z dziewczyna. Dzis znow jestesmy razem ale to jeszcze nie to samo. Wlasciwie nie wiem czemu, ona tez nie wie. Tzn czuje sie ze mna jak zawsze wspaniale ale nie wie czy mnie kocha, to musze przyznac. Co mozemy z tym zrobic? Wystarczy czekac? I dawac z siebie wszystko ? Jak uwazacie?
ale nie musisz im wierzyć." - Forrest Gump
Pewnie, ze szukałam przyczyn za każdym razem. Ale one były zbyt skompikowane i nie da się ich od tak wymienić, bo to też zalezy w którym związku. Za każdym razem podobne przyczyny jeśli o mnie chodzi, ale nie identyczne. A jeśli o facetów to już bardzo róznie. I tak. Z jednym, który mnie najgorzej ze wszystkich potraktował utrzymuję kontakt i się kolegujemy. Z resztą raczej nie, ale żadko się zdarza ominąc się na ulicy jakby się nie znało.Co tak wlasciwie powoduje ze zwiazek sie nie udal, chociaz macie z niego mile wspomnienia [moze przyjaznicie sie z bylym partnerem/partnerka]
Doszukiwaliscie sie kiedys przyczyny tego "ze nie wyszlo"

kociak pisze:Pewnie, ze szukałam przyczyn za każdym razem. Ale one były zbyt skompikowane i nie da się ich od tak wymienić, bo to też zalezy w którym związku. Za każdym razem podobne przyczyny jeśli o mnie chodzi, ale nie identyczne.
:




:
:


Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Użytkownicy przeglądający to forum: Agnieszka i 562 gości