Mam 26 lat. Może to zabrzmi dziwnie, ale trudno mi się było zakochać bo jestem wymagająca (znam jednak umiar) i ofiaruję dużo partnerowi. Zakochałam się bezgranicznie i chcę być zawsze już z moim ukochanym.
Niestety nie jestem szczęśliwa i nie wiem czy wytrzymam ...mimo , że kocham go bardzo.
Problem może i jest błachy...tylko dlaczego to tak boli ?
Meritum sprawy:
przeszłość
Mój ukochany był wychowywany przez samotną, dominującą matkę. Wychwalała go, aby następnie upokorzyć i określić najgorszymi epitetami. Wymagała od niego ponad jego siły i starania - liczył się tylko idealny efekt. Moje kochanie nie miało wląsnego zdania - gorzej: nie miało własnej tożsamości. Liczyło się tylko zadowolenie matki i podziw w oczach ogółu. Kobieta ta była, jest nieszczęśłiwa i wszystkimi niepowodzeniami obarczała syna - nie dość , że sam nie był nic nie wart, to jeszcze zmarnował jej życie.
Moje kochanie miało całkowicie zrujnowaną psychikę - narzeczoną wybrał , jak on to mówi : "miała tylko wygląd" - była idealna, jego wymarzony typ urody - a reszta - myślał, że się dopasują. Najważniejsze to, aby tworzyli parę jak z pokazu mody i by pasowali do siebie (wyglądem oczywiście) w oczach innych.
Związek okazał się toksyczny. Po 3 latach się rozpadł. Po wielokrotnych namowach narzeczonej , moje kochanie nie wróciło do niej.
Przeżył załamanie nerwowe z powodu matki i straty narzeczonej (miał wyrzuty sumienia, że od niej odszedł). Był w szpitalu , następnie chodził długo na terapię. Myślał wielokrotnie o samobójstwie.
Wyprowadził się z domu. Jednak do dzisiaj dręczą go wyrzuty sumienia, że nie utrzymuje kontaktu z mamą - bo mimo wszystko to jego mama.
Następnie pojawiłam się ja . Zbliżyła nas praca nad wspólnym projektem informatycznym.
Obecnie pracujemy nad tym , aby mieć wspólną firmę. Jesteśmy w tym samym wieku - różnica kilku dni.
terażniejszość
Zaczął powoli , bardzo powoli zmieniać swoje życie. Niestety nie mieszkamy razem - inne miasta. Ze względu na moją edukację i jego pracę nie mogę przenieść się do niego.
To potrwa jeszcze 1,5 roku, Czekamy na siebie bo wiemy, że warto - najważnejsze, że wiemy o swoim istnieniu i chcey być razem.
Niestety nie może się uwolnić przeszłości - mniej niż kiedyś, ale ciągle daży do ideału.
Mnie w sumie wybrał też z tego powodu - mam idealne wnętrze dla niego i jak twierdzi, byłabym dla każdego wymarzoną matką jego dzieci, żoną , kochanką.
Czuję jednak na każdym kroku , że nie podobam mu się - na pewno nie tak jak jego narzeczona. Rzecz w tym , że nie wiem, co bym robiła - to nie spodobam mu się bo nie jestem w jego typie. Uwielbia kobiece kobiety, ale bez wyrażnych kształtów. Aby to lepiej zobrazować - nie muszą mieć biustu. Na dodatek wysoka blondynka, która ubiera się subtelnie.
Ja: naturalna szatynka (mimo że fryzjerzy zachwycają się moimi włosami - nie lubię ich bo nie są blond) , jasna cera, niebieskie kocie oczy , szczupła (ani nie z niedowagą, ani nie z nadwagą) z kobiecą figurą , wyrażną talią i biustem (klepsydra) . Jestem wysoka - wiem, że mój wzrost jest w jego typie. Nie muszę ubierać dekoltów, aby czuć wzrok mężczyzn. Ubieram się elegancko , klasycznie, do mody podchodzę rozważnie. Często widzę wyrazy uznania - szczere, jak mam coś ładnego: czyt. jest niebrzydkie, dobrze dobrane do reszty ubrania i pasuje do mnie.
Dla mie wygląd nie był ważny - nigdy (wygląd partnera nigdy by nie zaważył - mógł być normaly, lecz zadbany) ! Pracowałam usilnie nad edukacją , rozwojem wewnętrznym , kształtowaniem osobowości. Jestem ekonomistką i informatykiem . Zawsze chciałam mieć jednego partnera - jak kocham , to bardzo silnie !
Związek to neustanna pielęgnacja ogrodu, szacunek do partnera, ciepło domu , wielogodzinne rozmowy , rada, pomoc, wyrozumiałość. Nie mogłabym wybaczyć zdrady (mój partner również).
Jestem typowym raczkiem (choć bardziej ambitnym, niż wskazuje na to data urodznie) Nie uważam siebie za piękość , mimo , że mam duże powodzenie u mężczyzn.
Nogdy nie przypuszczałam , że mogę być tak nieakceptowana przez partnera - jest to dla mnie bardzo przykre i bardzo boli. Nigdy nie byłam zakomplesiona z powodu wygłądu - a mój ukochany - jego wpływ zaczyna do tego prowadzić.
Jego wygłąd: jest atrakcyjny, choć nie jest ideałem/marzeniem każdej kobiety.
Jest dosyć zwyczajny.
Ale dla mnie - jest on mężczyzną moich marzeń i dla mnie jest najpiękniejszy na świecie - >
mimo , że on mnie kocha , nigdy tak nie powiedział o mnie , jako kobiecie.
Nie zmieniłabym w nim nic - on chce mie zmienić - fryzura )krótsze włosy, mimo , że mam piękne, zdrowe, długie) i odczuwam z jego strony dużą ingerencję jeśłi chodzi o mój sposób ubierania. Chcę się przystosować do preferencji partnera, ale ..czasami mam uczucie, że jest to nauka krawca kunsztu szycia.
Inne cechy - pasujemy do siebie bardzo, Ten sam gust, te same plany, ta sama wrażłiwość ( + też raczek) , ten sam poziom inteligencji. te same poglądy. itd.Te same ambicje - tylko , że ja znam umiar - w przeciwieństwie do niego; Ma wszystkie cechy, które szukałam u mężczyzny - oprócz całkowitej akceptacji partnerki.
Mimo, że się prawie nie maluję - korektor miejscowo na niedoskonałości cery i delikatna pomadka, błyszczyk ..czasami makijaż rzęs.. stwierdził, że w makijażu wyglądam inaczej - ładnie.
Niestety nie zmienię siebie. Jeszcze większe dbanie o siebie i starannośc w doborze ubrań nic nie pomogą. Fakt , że mężczyżni wodzą za mną oczami na ulicy skomentował tak: cieszy się , że rzucam się w oczy.
Sprawy łóżkowe: bardzo do siebie pasujemy fizycznie ; Oboje uwielbiamy częste kochanie się - jesteśĶy aktywni , próbujemy wszystkiego >. ja jestem odrobinę bardziej aktywna i jak powiedział, ma szczęście, że mnie ma - często się chcę kochać i kochania się nie jest monotonne. Pieścimy się, ale też często mamy spełnienie. Kocham z nim się kochać ! Realizujemy swoje fantazje , nie mamy tajemnic w łóżku. Podczas kochania się ze mną..nie wyczułam , że jakoś specjanie lubi moje ciało. Mogłabym być wychudzoną modelką - nie sprawiłoby to żadnej różnicy .. a może to by mu odpowiadało
Zawsze zalecam rozmowę z partnerem . ale moja nie pomogła mi. Chce być ze mną , uważa, że jestem atrakcyjna i ładna/piękna, ale dodaje : " z narzeczoną był tylko dla wygłądu"; To stwierdzeni wcale mi nie pomaga , czuję, że ze mną jest tylko dla mojego "wnętrza" . Czasami dziwnie reaguje - jak mnie widzi , to tak jak by był zdziwinoy, że ładnie wygłądam , Nie chcę by mnie tak traktował bo ja go kocham i akceptuję całego ; Nie mogę dłużej już sluchać, że z nią był tylko dla wygładu.
Nie mamy tajemnic przed sobą. Wie doskonale o tym , że ma problemy z psychiką (dążenie do ideałów) , pracuje nad tym każdgo dnia. Mimo to , nie zmienia swojego stosunku do mnie i nie powie, że jestem dla niego najpiękniejszą osobą na świecie. ... Bycie ze mną to potwierdzenie reguły : nie można mieć wszystkiego !
Aha...często jest tak, że partnerzy dobierają się na zasadzie
podobieństw. My bardzo pasujemy do siebie pod tym względem. Uważam, że stanowimy ładną parę - tylko moje zdanie w tym przypadku nie jest ważne.
Akceptuję jego skomplikowany charakter, ale z tym sobie nie radzę bo to uderza w moją wartość jako kobiety. Zaczynam wątpić w moją kobiecość, która zawsze dawała mi wiele radości.
Kocham go bardzo mocno - dlatego to mnie tak boli.
Proszę o pomoc. Z góry dziękuję !



