postaram się nie rozpisywać, bo wiem jak ciężko i z niechcenia się czasem czyta posty długości kilkunastu linijek.
Mam nadzieję, że ktoś przeczyta to co napiszę i może spróbuje mi doradzić, bo już zupełnie nie wiem co począć
Byliśmy ze sobą trzy lata i było naprawdę cudownie, byliśmy naprawdę szczęśliwi i kochaliśmy się... Oczywiście zdarzały się kłótnie od czasu do czasu, jednak ostatnie tygodnie wyglądały tak, że kłóciliśmy się praktycznie o byle błahostkę i nie potrafiliśmy się w ogóle dogadać...
Marta(bo tak ma na imię) zaczęła się zastanawiać czy mnie kocha już od jakiegoś czasu, strasznie to bolało jak mi to pierwszy powiedziała, w zasadzie nie wiedziałem nawet jak zareagować... W tamten czas starałem się opanowywać, być miłym, troskliwym... Coś zmienić
Niedawno spotkaliśmy się i powiedziała mi że to koniec, że nie wie czy mnie kocha, bo jeżeli nie kocha to nie chce tego ciągnąć, nie może się zmusić do uczuć...
Oczywiście rozmowa się jeszcze ciągnęła na ten temat, ale to w sumie nie ma sensu zagłębiać się w szczegóły
Nie wiem teraz zupełnie co robić, jak się zachowywać, czy pisać, chcieć spotkań, jak ona chce to czy zgadzać się na to, czy odpowiadać na wiadomości... Kocham ją z całego serca i chciałbym z nią być, żeby wróciła
Nie radzę sobie z tym wszystkim
Proszę doradźcie mi coś
Wiem że takich tematów jest setki tysięcy, jednak uważam, że każdy jest inny, każdy ma mimo wszystko trochę inny problem i każdy może na to inaczej spojrzeć
Z góry dziękuję za odpowiedzi i rady






